[Porada] Podświetlenie cz. II - RPS 611 [proj. Tomasz Krug]

Serwisując radioodbiornik RPS 611 produkcji dzierżoniowskiej Diory (zdjęcie 1), dokonałem pewnego odkrycia: przyciski podświetlane są zielonymi diodami LED o średnicy 3mm. Ale jak się okazuje, przy zasilaniu odbiornika z zasilacza 12V w dzień podświetlenia nie widać w ogóle, zaś po ciemku ledwo co. Nie wiem jak wyglądałoby to po podłączeniu do instalacji samochodowej i uruchomieniu silnika, kiedy to alternator zaopatruje samochód w energię elektryczną a napięcie może dochodzić do ok. 14V - pewnie niewiele lepiej. Ponieważ radio to będzie służyło wyłącznie do pokazów a ma podświetlenie - trzeba je jakoś wyeksponować. Od czasów produkcji tego modelu minęło już sporo czasu, technika poszła do przodu, oferuje dużo więcej możliwości i możemy zrobić pewne rzeczy lepiej, niż kiedyś. Po chwili namysłu postanowiłem zrobić eksperyment: a jakby tu wstawić zielone diody o podwyższonej jasności

Zaczynamy od zdemontowania przedniego panelu i odkręcenia dwóch śrub mocujących do niego płytkę. Jak się okazuje, światłowód, który jest pod płytką ma otwory, w które wręcz idealnie pasują diody LED o średnicy 5mm. Musimy się w takowe zaopatrzyć, z zastrzeżeniem, że mają być one koloru zielonego ale podwyższonej jasności świecenia. Stare diody wylutowujemy. Nowe wkładamy do otworów w światłowodzie w odpowiednim kierunku, tak, żeby po wlutowaniu były one zasilane w kierunku przewodzenia. Jedną z diod będziemy musieli nieco spiłować, oczywiście po ustaleniu kierunku w jakim będzie ona zamontowana. Obrabiana powierzchnia musi być równoległa do elektrod w diodzie. Można to zrobić pilnikiem lub szlifierką stołową. Piłujemy po kawałku, co jakiś czas kontrolując, czy dioda wejdzie do otworu i uważając, żeby nie dopiłować się do elektrod (zdjęcie 2). Kiedy mamy już wszystkie diody w otworach światłowodu, nasuwamy na nie płytkę - dzięki temu będziemy mieli pewność, że zostały one prawidłowo przylutowane i wszystko będzie spasowane (zdjęcie 3). Dodatkowo możemy przykręcić płytkę do panelu ale nie jest to konieczne. Lutujemy diody, a naddatki ich wyprowadzeń obcinamy. Teraz włączamy zasilanie i jeśli wszystko zrobiliśmy dobrze, diody powinny zaświecić. I nie trudno nie zauważyć, że świecą za jasno. Kolejna ingerencja w układ to zmiana wartości rezystorów, które zasilają diody. Na schemacie mają one oznaczenie R 520 - 523, zaś na płytce R 20-23 i wartość 1kΩ. Ja dobierałem je na zasadzie prób i błędów. Wybrałem 30kΩ (zdjęcie 4), ale oczywiście każdy może dać więcej lub mniej, uzyskując odpowiednią dla siebie intensywność podświetlenia. Na koniec składamy wszystko i możemy być dumni z efektów swojej pracy. Z pewnością wygląda to lepiej, niż fabryka dała (zdjęcie 5).

Ostatnio edytowano: 05/02/2016 - 21:23