Zaciotowany amplituner - Zemsta Kasprzaka

52 odpowiedzi [Ostatni post]
W klubie od: 06/02/2017
Reputacja: 103
User offline. Ostatnio 2 godziny 47 min. temu.

Witam!
W tym wątku chcę się podzielić pewną historią związaną z posiadanym przeze mnie amplitunerem AT-9100.

Chyba jakoś 2 lata temu wylicytowałem ten amplituner na znanym portalu aukcyjnym za 66,60 złotych. Jak za tak małe pieniądze to wydawało mi się, że dokonałem interesu życia, ale jak się później okazało to się grubo myliłem.
W opisie aukcji było napisane "sprzęt przeleżał długie lata w szafie. Przed schowaniem go działał prawidłowo" czyli można było wywnioskować, że amplituner jest dziewiczy i potrzebuje przeglądu.

Kurier dotarł do mych drzwi, amplituner zostawiłem na godzinę w cieple, aby złapał temperature i podłączyłem go przez żarówkę. Wynik? Od razu żarówka świeciła się pełnym światłem. Otwarłem obudowę i aż się zdziwiłem. Pełno kurzu, rezystory emiterowe zamienione w węgiel i jakby jakaś maź z nich wypłyneła. Nie wiem co to było.
Bezpieczniki wszystkie były zamienione na 13A. To prędzej w całym mieszkaniu wywali bezpiecznik niż w tym amplitunerze. Wyjątkiem był przepalony bezpiecznik na płytce przedwzmacniacza, do której jest kiepski dostęp i pewnie dlatego nie został tam wymieniony na 13A.

Dużo pracy wymagał ten amplituner, ale podjąłem się wyzwania. Po odkręceniu płytki wzmacniacza okazało się, że wszystkie tranzystory mocy są spalone i nawet tulejki wtopiły się na stałe w te tramnzystory. Aż ciekawe jak to mocno musiało się grzać na zwarciu. Po sprawdzeniu całej płytki wzmacniacza okazało się, że trzeba ją odbudować od nowa, bo wszystkie półprzewodniki poza mostkiem prostowniczym są spalone, elektrolity też były w fatalnej kondycji, a kilka rezystorów było upalonych.
Najmniej pracy było z przedwzmacniaczem i płytką od fal krótkich, bo tam wystarczyło tylko wymienić elektrolity i wyczyścić potencjometry.
W płytce z gniazdami DIN oraz Cinch trzeba było wymienić wszystkie cztery rezystory, bo nie miały kompletnie żadnego przejścia. Wizualnie były dobre, a po przyłożeniu miernika była przerwa w obwodzie.
Tuner przestroiłem, ale nie wymieniałem w nim elektrolitów. W miarę odbierał, chociaż z czułością nie było rewelacyjnie.

Po złożeniu amplituner działał, ale jak się okazało, to jednak niepotrzebnie pominąłem tą wymianę elektrolitów w tunerze, bo dość często zaczął wariować np. ARCz czasami działało odwrotnie i jak go włączyłem to nie działał, a jak go wyłączyłem to zaczął działać, więc wymieniłem elektrolity.

Potem amplituner jakoś działał względnie, ale jak miał niezbyt dobrą czułość to miałem wrażenie że z każdym kolejnym dniem się ona coraz bardziej pogarsza, a po kilku dniach spaliły się końcówki mocy.
Jak się okazało to tamte tranzystory były po prostu podróbkami, a nowe tranzystory jakie kupiłem też były podróbkami. Znowu po kilku dniach poleciał dym, paląc jeszcze przy okazji tranzystor T3 w przedwzmacniaczu.
Nowe tranzystory jakie kupiłem były to w 100% oryginały i widać to było nawet po strukturze jaka była po rozbiciu, więc byłem spokojny.
Jak już byłem przekonany, że wszystko jest w porządku to nagle zaczeły szwankować potencjometry od głośności i balansu. Nie pamiętam już jaki był konkretny objaw ich nieprawidłowego działania, ale wiem że czyszczenie nie pomagało.
Kupiłem w internecie potencjometry telpoda, które jak mówił właściciel były "z wojskowych zapasów". Okazało się, że w ośkach nie miały w ogóle smaru, chodzą na sucho, w samym potencjometrze głośności kanały chodziły mocno nierówno, a potencjometr balansu w środkowym położeniu wyciszał trochę jeden z kanałów. Nawet po rozebraniu tego potencjometru od balansu było widać, że w środkowym położeniu zamiast przewodnika, była ścieżka oporowa. Chyba dopiero od 3/4 tej ścieżki była warstwa przewodząca.
Kolejny raz spoglądając ze smutkiem w pusty portfel kupiłem potencjometry nieznanej marki, ale sprzedawca nazywał je "zachodnimi" i od tego momentu wreszcie kanały zaczeły chodzić równo, bez przerywania.

Czułość tunera była tak kiepska, że już nie dawałem z nim rady, bo próbowałem kompletnie wszystko, poprzez wymianę tranzystorów w głowicy i filtrów ceramicznych. Też jakiś filtr od p.cz wymieniałem, bo był kompletnie zmasakrowany.
W głowicy wszystkie kondensatory ceramiczne wymieniłem, ponieważ pojawiały się punkty ciszy, a jak mierzyłem te kondensatory to pokazaywały 3-krotność ich nominalnej pojemności. Po tej wymianie przestały występować punkty ciszy i na całej skali było słychać szum, ale nadal nie został rozwiązany problem słabej czułości w głowicy nad którym męczyłem się bardzo długi czas i rozwiązania nie znalazłem.
Wkurzyłem się ostro, a sam amplituner powędrował na półkę leżąc tam bardzo długo.

Niedawno znów go odkurzyłem, aby mi posłużył trochę jako wzmacniacz i niedawno podczas krótkiej cichej pracy, nagle ciemny pokój rozbłysł światłem spod obudowy i okazało się, że rezystor R115 wybuchł. On się nie spalił, tylko po prostu wybuchł.

Już mam dość tego sprzętu, chyba go sprzedam za psie pieniądze i niech wędruje po ludziach niczym przeklęta kaseta z dobrze wam znanego horroru. To akurat jest przeklęty amplituner.

Naprawiałem wiele amplitunerów, też kilka modeli AT-9100 i w żadnym z nich nie miałem takich przygód jak w tym.