[Porada] GS 464 - gramofon szczególnej troski?

Witam
Ostatnimi czasy uruchomiłem swój gramofon GS 464. Jak zwykle wymagał przeglądu i "troski". Kwestia gustu jedni mówią ze nie warto się bawić w modyfikacje inni że tak. Ja u siebie jednak spróbowałem się "pobawić" w modyfikację. Ale do rzeczy:
- na pierwszy ogień poszedł układ zasilania - wymiana diody prostowniczej na mostek Graetza oraz diody Zenera na układ 2 stabilizatorów (LM7815 i 7810, na płytce o wymiarach 15x40mm). Dlaczego na dwóch?, żeby były mniejsze spadki napięcia na każdym, zasilanie na wejściu po mostku jest około 21V. Pierwsza wersja była na jednym LM7810 i tez zdawało egzamin, ale bardziej się grzał.
- wymienione zostały kondensatory elektrolityczne
- wszystkie tranzystory
- potencjometry na nowszego typu (jeden musiałem bo był popsuty), może nie koniecznie lepsze ale spróbować można.
- dołożone zostały radiatory na tranzystory (jednego mi zabrakło dlatego "pożyczyłem skrzydełko na drugi stabilizator)
- przesmarowana oska pod-talerzyka (olej maszynowy i smar grafitowy na końcu ośki
- podniesiona rolka napędowa na ośce silnika do góry, tak żeby tarcza była jak najbliżej fotorezystora.
- dodatkowo wzmocnienie klawisza opuszczania ramienia - podklejenie płytki wyciętej z pudełka po CD (slimy) o wymiarach trochę mniejszych niż klawisz żeby nie było za bardzo jej widać od góry i nie trzeba szlifować po bokach.

No i regulacja obrotów według instrukcji po około 3 minutach pracy gramofonu.

Jak dla mnie efekty są zadowalające a obroty stabilne z niewielkimi oscylacjami.

Wkładka AT91 i ciężarek nad wkładką - dorabiany wagowo z blaszki mosiężnej wraz ze śrubami tak żeby ważyło w przybliżeniu tyle co stara wkładka (FM)

A i jeszcze jedno co do uruchamiania;
ja robię w ten sposób że najpierw włączam zasilanie gramofonu ("rozgrzanie" obwodów), później idę po płytę i nakładam na talerz, start i za chwile opuszczenie igły.

Ostatnio edytowano: 25/11/2019 - 23:44