M3201SD, M3401SD Koncert - król polskich magnetofonów

2 odpowiedzi [Ostatni post]
 
Poziom 2
Punkty: 95
Posty: 47
W klubie od: 21/10/2019

Witam wszystkich Smiling ,

chciałbym Wam przedstawić niepełny jeszcze, ale już wdrożony ponad rok temu i sprawdzający się w praktyce plan serwisowy Koncertów. Jest częściowo opisowy, przybliżający szczególne cechy tej konstrukcji. Także i te, które są źródłem kłopotów. Mam nadzieję, że wzbogaci to Wasze wyobrażenie o tych zupełnie niezłych magnetofonach. Fotki dotyczące konkretnego podzespołu czy zagadnienia mogę dołączać w ślad za zainteresowaniem. Tekst jest dość obszerny, tak jak rozwinięta jest ta konstrukcja. Usiądźcie wygodnie z naczyniem pełnym stosownego napoju Eye

Prace standardowe:

Elektroniczne:
- wymiana wszystkich 96 szt. kondensatorów elektrolitycznych
- zamontowanie w stopniach sprzęgających zamiast elektrolitów kondensatorów polipropylenowych firmy WIMA o zgodnej pojemności – ma to duży wpływ na szumy i zniekształcenia wnoszone przez wzmacniacze O/Z
- przeniesienie dużych elektrolitów głównych filtrów zasilacza ze wsporników pod transformatorem sieciowym na płytkę zasilacza, likwidacja wnoszących pasożytnicze pole rozproszone oraz szkodliwą rezystancję dodatkową długich i zbyt cienkich przewodów prowadzących do nich
- wymiana kapryśnego tranzystora BD354 w stabilizatorze +5V, będącego przyczyną wyjątkowo złośliwych usterek a niekiedy zniszczenia układów sterowania TTL, na mocarny 2N6488 (BD911)
- regulację i testy tak poprawionego zasilacza
- wymianę wszystkich PR-ków ze starych węglowych na wysokiej jakości PR-ki cermetowe nie starzejące się tak szybko; fabryczne PR-ki po 40-stu latach nie nadają się do dalszej eksploatacji, często kruszą się przy „dotknięciu”
- demontaż, rozbiórkę, mycie, czyszczenie, suszenie, smarowanie, złożenie i sprawdzenie 7-miu nierozbieralnych potencjometrów zasadniczych*
- j.w. dot. przełączników obrotowych
- j.w. dot przełączników ISOSTAT (przyciskowych)
- czyszczenie i regulację styków programatora
- sprawdzenie i regulację symetrii sterownika silnika przesuwu
- sprawdzenie poprawności i stabilności pracy silnika przesuwu (pobór prądu, rpm)
- zabezpieczenie złącz płytek
- regulację charakterystyk zapis/odczyt na wszystkich prędkościach z dostosowaniem do stopnia zużycia głowic i jakości zadeklarowanych taśm**
- sprawdzenie i ew. poprawki (zazwyczaj) charakterystyki przedwzmacniaczy wejścia gramofonu magnetycznego**
- sprawdzenie i ew. poprawki pasma i wzmocnienia przedwzmacniaczy pozostałych wejść**
- regulację wzmocnienia torów Z/O na zgodność ze standardami (z użyciem specjalnych przystawek połączeniowych do głowic i kalibrowanych na wzorcach mierników oraz wykonania przyłączy
pomiarowych na płytkach magnetofonu w celu nie wprowadzania błędów pomiaru niepotrzebnymi przewodami zewnętrznymi o znaczącej pojemności)
- regulację częstotliwości generatora kasowania i podkładu
- regulację obwodów ekwiwalentu obciążenia w/w generatora
- regulację obwodów eliminatora podkładu
- regulację prądów podkładu dla wszystkich prędkości
- regulację wtórników wskaźników wysterowania
- sprawdzenie generatorów sygnału naciągu taśmy na warunek stabilności i liniowości sygnału wyjściowego
- sprawdzenie pojemności kondensatorów przesuwnika fazy silników głównych
- kontrola poboru prądu i rozwijanego momentu obrotowego silników głównych
- wymiana ew. przepalonych żarówek wskaźników i podświetlenia funkcji
- wymiana ew. niesprawnych LED sygnalizacji funkcji i wskaźnika przesterowania szczytowego***

Mechaniczne:

- czyszczenie wstępne wnętrza z kurzu i osadów
- usunięcie bicia osiowego talerzyków w drodze przekonstruowania sposobu ich osadzenia, max. według zaleceń Revoxa 0,05 mm mierzone na promieniu 44 mm; fabrycznie Koncerty mają zwykle 0,20…0,35 i więcej co skutkuje kołysaniem szpul i nieprostopadłym nawijaniem taśmy na rdzeniu szpulki; Revoxy z takim samym systemem osadzenia talerzyków mają podobnie…
- wypoziomowanie talerzyków *1
- ustawienie wysokości talerzyków względem płaszczyzny referencyjnej, równoległej do konstrukcyjnej płaszczyzny mostka z głowicami*2
- przekonstruowanie rolek czujników naciągu, wymiana fabrycznie krzywych wałków na niepodcinane, zmiana sposobu ustalenia luzów wzdłużnych rolki
- zmiana śrubek zwykłych blokujących wałki w/w rolek na robaczkowe imbusowe utwardzane
- w razie potrzeby czyszczenie i polerowanie rolek i ich „czapeczek” *3
- nasycanie próżniowe łożysk porowatych rolek olejem WIK500 lub MWP400
- montaż zespołu (wklejanie nowego wałka LCT 648 w miejsce też wklejanego fabrycznego wadliwego, usuniętego termicznie bądź ultradźwiękowo po udrożnieniu ujścia powietrza z nieprzelotowego otworu w „czapeczce” poprzez wykonanie w niej centralnego otworu 0,25mm [niedostrzegalne]*3) z podkładkami teflonowymi, regulacja luzu wzdłużnego z zaciskiem śrubą promieniową lub na życzenie nakładką sprężystą*4.
- czyszczenie i ew. polerowanie rolek stałych, w razie potrzeby szlifowanie maszynowe nakładek gumowych i rowków
- nasycanie próżniowe olejem ślizgowych łożysk porowatych rolek stałych*5
- demontaż całkowity elementów na mostku z głowicami, czyszczenie ich, nasycanie łożysk roleczki podającej, kwalifikacja elementów, ponowny montaż*6
- demontaż zespołu rolki dociskowej, szlifowanie maszynowe rolki z zachowaniem centryczności nie gorszej niż 0,002mm
- przekonstruowanie węzła wałek ramienia rolki-dźwigienka ramienia-zespół regulacji docisku-nurnik elektromagnesu z powodu błędu konstrukcyjnego w tym węźle, dorobienie imbusowych śrub twardych w miejsce robaczkowych, trasowanie laserowe, szlifowanie gniazd przylgni wałka, mycie elementów po obróbce
- montaż i wyregulowanie luzów zespołu ramienia z wałkiem, dźwigienką, elementami regulacji docisku i nurnikiem
- demontaż koła zamachowego, pomiar kwalifikacyjny łożyska wałka przesuwu, nasycanie łożyska olejem, montaż ew. z nowym paskiem
- smarowanie miejsc współpracy elementów ruchomych w tym węźle, wyciszenie brzęczącej sprężyny powrotnej ramienia rolki, ustawienie zalecanego docisku rolki do wałka przesuwu, kontrola poprawności współpracy wałek/rolka
- demontaż całkowity płyty z hamulcami (wszystkie elementy i elektromagnes)
- mycie wielokrotne/suszenie okładzin hamulcowych i taśm
- w razie potrzeby kształtowanie taśm do zgodności z wzorcem. Nie zawsze jest to wykonalne, zwłaszcza jak ktoś wcześniej już próbował ile sił… Ta operacja jest krytyczna.
- czyszczenie i mycie z zastygłego starego smaru płyty, kołków, dźwigienek
- poprawka skutków niedopatrzenia konstrukcyjnego*7 osadzenia elektromagnesu hamulców (brak czwartej śruby – w każdym Koncercie)
- montaż zespołu hamulców, smarowanie miejsc współpracy elementów, wytłumienie brzęczących sprężyn, regulacja zgrubna skoku dźwigienek i naciągu sprężyn
- trymowanie kształtu taśm hamulców – warunek cichobieżności
- ustawienie dokładne wysokości rolek prowadzących do deklarowanych szpul z taśmą (lub uśrednione)
- test poprawności prowadzenia taśmy bez mostka z głowicami (czyli także bez kołków prowadzących, prowadzą tylko rolki alu i dociskowa), ew. korekta wysokości rolki dociskowej*8
- zamontowanie mostka z głowicami
- regulacja wstępna drogi prowadzenia taśmy oraz pozycji głowic, wysokości i skoku odsuwaczy etc.
- demontaż silnika przesuwu z płytką sterownika, smarowanie jego łożysk olejem (zwłaszcza górnego z zasobnikiem), regulacja luzu wzdłużnego wirnika, pomiar bicia kółka pasowego*9, czyszczenie kółka, powtórny montaż
- pomiar i regulacja prędkości przesuwu taśmy
- regulacja docelowa drogi taśmy i głowic
- regulacja dokładna naciągów taśmy
- sprawdzenie szczegółowe poprawności pracy elementów mechaniki magnetofonu
- sprawdzenie prawidłowości dociągnięcia wszystkich dostępnych w tym stanie śrub
- praca próbna z osłuchiwaniem i obserwacją oraz ewentualnymi poprawkami
- wykonanie nowych poduszek pod wskaźniki *10
- wykonanie nowej poduszki zabezpieczenia zespołu płytek *10

To tak ogólnie z grubsza te najważniejsze rzeczy… Czynności drobne i oczywiste pominąłem z uwagi na ich mnogość.

*- potencjometry zasadnicze to te suwakowe dostępne z zewnątrz na płycie czołowej. Nowe są prawdopodobnie nieosiągalne, a fabryczne po tylu latach często trzeszczą lub przerywają. To bardzo dobrej jakości, uszczelnione przewijaną taśmą poliestrową konstrukcje, nadzwyczaj trwałe i niezawodne, jednak nie przez tak długi czas jak ponad 40 lat. Jednak nierzadko trafiają się takie nadal zachowujące się znośnie. Są konstrukcyjnie nierozbieralne, jednak istnieje sposób na dobranie się do nich bez uszkodzenia i ponowne zmontowanie po umyciu, osuszeniu i nasmarowaniu odpowiednim smarem do potencjometrów. Po tej operacji zmieniają status konstrukcyjny na rozbieralne w wersji naprawy z użyciem śrubek M1,4 lub względnie rozbieralne w wersji z obejmami/zaciskami srebrnymi. Trwałość i niezawodność tak naprawionych potencjometrów jest bardzo dobra, uzależniona trochę od stopnia degradacji napylanych warstw srebrnych na końcach ścieżek oporowych o grubości ułamka mikrometra (utlenianie i ulot samoistny – patrz hasło „okres półtrwania pierwiastków”). Poprawność pracy jest całkowita.

**- wejście gramofonowe często w Koncertach szumi lub śrutuje (wzmacniacz sumy nie lepszy jest) a wszystkie wykazują nierówne wzmocnienie L/P wskutek użycia dość marnych rezystorów w stopniach wstępnych (nie było podówczas dostępnych innych tanich). Dopuszczano rozrzut wzmocnienia pomiędzy kanałami o pół szerokości nakładki potencjometru. Opcyjnie oferowana wymiana tych rezystorów na metalizowane dokładne niskoszumne niweluje ten rozrzut niemalże do zera.

*** - w wielu Koncertach te LEDy zawodzą z przyczyn starzeniowych, najlepiej wymienić wówczas cały komplet 7 sztuk dla uniknięcia nieładnych różnic barwy pomiędzy LEDami. Z nowszych produkcji trudno jest dobrać podobne do oryginalnych, a montowanie starych z zapasów jest niecelowe – szybko zgasną. Patrz prace elektroniczne opcyjnie.

*1 - to jest jedna z najtrudniej naprawialnych wad Koncertów, większość cierpi na tę przypadłość (pochylenie lewego na stronę mostka, prawego odwrotnie) wskutek błędu frezowania płaszczyzny osadzenia silnika do chassis. Jedynym sposobem przy dużym błędzie jest całkowite uwolnienie chassis (demontaż zupełny) i ponowna „rozmowa” z frezarką. Można wtedy łatwiej i taniej wykonać operacje niezbędne do realizacji opcyjnych udoskonaleń magnetofonu, np. wyciszenia trzaskających elektromagnesów – ujęta w spisie poniżej.

*2 - żaden Koncert nie mógł mieć tego ustawienia poprawnego z uwagi na bijące osiowo talerzyki, to się nie bardzo da wykonać w takim stanie…

*3 – na życzenie użytkownika

*4 – w zależności od zamiarów samodzielnego serwisu użytkownika.

*5 – zalecam skorzystanie z opcyjnego przekonstruowania na łożyska toczne kulkowe wysokiej klasy. Przy pozostawieniu z fabrycznymi łożyskami ślizgowymi fi 4mm opory wnoszone przez taką rolkę są dość znaczne i rosną prawie wykładniczo z prędkością, wskutek czego magnetofon może ujawniać problemy z przewijaniem taśmy z dużą prędkością (pod koniec zwijania taśmy), co uwidacznia podówczas pozycja rolki czujnika naciągu.

*6 – częstokroć konieczne jest dorobienie nowej/-ych tulejki/-ek kołków prowadzących wobec zbyt małej długości fabrycznych – powinny mieć 6,350 + 0,005mm a takie buble 6,280 nie są rzadkością, co powoduje zakleszczanie taśmy, zawijanie jej krawędzi i cięcie nimi powierzchni talerzyka kołka prowadzącego, o wyraźnych błędach prowadzenia z wszystkimi konsekwencjami nie mówiąc.

*7 – Ktoś coś przeoczył kiedyś i czwartej śruby nie ma, bo nie może być – jej łeb zasłonięty zostaje ramieniem dźwigienki, którą raczej trudno byłoby założyć przy obecności tej śruby, gdyż jest związana z nurnikiem elektromagnesu mocowanego właśnie tą śrubą… Nawet gdy dość nieładnie wygiąć dźwigienkę z zamiarem wyprostowania jej po zmontowaniu zespołu (co jest raczej niedopuszczalne) bo niby tak się da, to i tak kicha, bo tracimy możliwość regulacji przesuwaniem elektromagnesu w zakresie długości owalnych otworów, w których te nieszczęsne śrubki mocujące go tkwią…
No, zawiłe ździebko… Można rozgrzeszyć wobec tego konstruktora i… jednak przykręcić ten elektromagnes na 4 śrubki, co jest wykonalne po drobniutkiej modyfikacji.

*8 – to jest „morderczy” test, prawdziwa chwila prawdy o poprawności ustawień elementów w nim uczestniczących. Nawet dość drobne błędy zostają bezlitośnie ujawnione, co jest największą jego… zaletą.

*9 – w wielu Koncertach wałek silnika przesuwu jest skrzywiony lub kółko pasowe jest wadliwe. Nie polecam prób samodzielnego zdejmowania tego kółka, to jest bardzo trudna operacja. Błąd grozi zniszczeniem silnika. Próba nieumiejętnego prostowania wałka kończy się uszkodzeniem górnego łożyska, co może objawić się nie od razu.

*10 – fabryczne są w proszku – dosłownie.

Prace elektroniczne wykonywane opcyjnie, poprawiające parametry użytkowe lub/i trwałość i niezawodność magnetofonu:

- wymiana tranzystorów i marnych rezystorów węglowych w stopniach wejściowych wzmacniaczy na niskoszumne. Zmniejsza to szumy własne sprzętu w całym ich widmie i poprawia symetrię wzmocnienia kanałów L/P. Wymiana obejmuje ponad 100 elementów.

- wymiana żarówki fotostopu na LEDa z ewentualną opcyjnie płynną regulacją jej prądu dostępną za pomocą gustownego pokrętła umiejscowionego na górze (nie na czole) osłony głowic po lewej stronie w pobliżu obsługiwanego obwodu. Umożliwia to uzyskanie przeświecenia większości rozbiegówek i wcześniejsze zastopowanie funkcji na końcu taśmy. Przy dostatecznie długiej rozbiegówce i sprawnych hamulcach nawet z przewijania szpulki zatrzymają się zanim taśma odwinie się całkowicie z tej przeciwnej do kierunku przewijania i zafurkocze w powietrzu.

- zmiana niewydarzonych filtrów antyparazytowych RC 1,5uF/3k3, montowanych fabrycznie na potencjometrach regulacji głośności wzmacniacza słuchawkowego na inaczej dobrane, który nie obcinają pasma odsłuchu słuchawkami do poziomu odbioru dawnych radiofonicznych stacji AM (6,3 kHz). Powoduje to jednak konieczność utrzymywania jako spoczynkowej niezerowej pozycji tych suwaków (to żadna trudność ani niedogodność), gdyż inaczej układ przejawia tendencję do oscylacji w.cz., co w skomplikowany sposób przekłada się na lekką „czkawkę” słyszalną wyraźnie w słuchawkach w pobliżu skrajnych pozycji suwaków. W praktyce modyfikacja ta niewiele wnosi, gdyż mało kto korzysta ze słuchawek sterowanych z tego wyjścia.

- wymiana wszystkich czerwonych LED sygnalizacji funkcji i przesterowań szczytowych na nowe z dostosowaniem ich jasności świecenia do życzenia użytkownika. Dostępne LEDy mają nieco jaśniejszą soczewkę (obudowę) i z natury świecą wielokrotnie jaśniej. Z uwagi na obwody, z których są zasilane, osłabienie ich nie sprowadza się do trywialnej czynności.

- dorobienie potencjometrów do zewnętrznej obustronnej regulacji naciągu taśmy. W zależności od życzenia użytkownika, potencjometry te są dostępne wkrętakiem przez nie rzucające się w oczy otworki (fi 3mm) w bocznych osłonach lub bez narzędzi czarnymi eleganckimi pokrętłami powierzchniowo zlicowanymi z osłonami, w tych samych miejscach. Przy używaniu taśm różnych grubości/sztywności ta funkcja okazała się wręcz zbawienna dla łatwego uzyskania właściwego przylegania taśmy do głowic przy zachowaniu oszczędnej ich eksploatacji. Głowice O/Z REVOX do Koncerta są kosztowne i trudno je zdobyć.

- uaktywnienie dwóch wolnych pinów wyjścia MONITOR podłączeniem do nich wyjść dorobionego wzmacniacza – inwertera. Na tych wyjściach będzie wówczas obecny odpowiednio ten sam sygnał co na sąsiednich dwóch pinach w tym gnieździe, ale w przeciwnej fazie. To dla bardziej wymagających użytkowników, amatorów dużo lepszej przestrzeni dźwiękowej (quasi-quadro). Potrzebny jest oczywiście osobny wzmacniacz zewnętrzny i zespoły głośnikowe z niego sterowane.

- zainstalowanie odpowiednich zabezpieczeń antyprzepięciowych na trzech elektromagnesach. Fabrycznie są tam jedynie diody wołowate (o czas propagacji chodzi), zwykłe prostownicze gdyż w tamtym czasie nie było innych krajowych lepszych do tego zastosowania. Wobec ich oczywistej nieskuteczności i nagminnych ciężkich usterek elektroniki magnetofonu spowodowanych nie wygaszonymi przepięciami indukcyjnymi, dołożono jeszcze równolegle rezystor. To trochę pomogło. Jednak widmo awarii z tego powodu znika dopiero po założeniu tam diod fast, lepiej superfast, jeszcze lepiej ultrafast. A najlepiej najszybszych - Schottky’ego – co niniejszym proponuję.

Prace mechaniczne wykonywane opcyjnie:

- przekonstruowanie podparcia rolek stałych (tych z nakładkami gumowymi) na łożyskowanie toczne (łożyska kulkowe precyzyjne wysokiej jakości NTN, NSK, NACHI, EZO lub NMB, dobierane selekcyjnie i dostosowane operacyjnie obniżeniem tarcia hydrodynamicznego środka smarnego). Górne łożysko jest dodatkowo osadzone w dedykowanej osłonce z gumy silikonowej o twardości ca. Sh52 w celu wytłumienia szmerów szczątkowych toczenia kulek po bieżniach łożyska w ośrodku smarnym o niskiej lepkości. Tak przygotowany zespół pracuje bezgłośnie i ma znikome opory ruchu. Ta operacja wiąże się z rozspojeniem połączenia wałek-wstawka piasty rolki i usunięciem fabrycznej niewspółosiowości tego połączenia, prawie zawsze występującej jako niedoróbka wykonawcy i wada wzroku kontroli technicznej. Na dobrą sprawę dopiero po tej zmianie konstrukcyjnej magnetofon pokazuje, jak potrafi przewijać taśmę – ciszej i szybciej niż protoplasta REVOX (spostrzeżenie użytkownika). To efekt zmniejszenia oporów ruchu i likwidacji niepożądanych zjawisk, które „ogłupiają” czujniki naciągu. Polecam ten zabieg i tylko wraz z nim mogę gwarantować poprawność pracy przewijania a także przesuwu taśmy. Koszt jest wysoki (same łożyska prawie 100 zetów w zakupie) z powodu rozległości operacji i wymaganej dokładności wykonania. Opinie tych użytkowników, którzy zdecydowali się na ten zabieg są dostępne na życzenie, także w rozmowie bezpośredniej.

- j.w. dotyczy rolek ruchomych czujników naciągu. To dalsza widoczna poprawa pracy urządzenia, wobec znikomo małego luzu osiowego rolek (kasowany wzdłużnie w tandemie) taśma zwijana jest równiutko jak Bozia przykazała. Koszt jest nieco niższy niż dla rolek stałych, gdyż te ruchome rolki mają wady wrodzone, ich usunięcie jest ujęte w standardzie prac więc i tak je zawsze „rozdrabniam” do imentu.

- przekonstruowanie rolki dociskowej na łożyska toczne. Takie rozwiązanie znajdziecie we wszystkich Hi-Endowych magnetofonach. To nie jest przypadek, wyjaśnienie korzyści byłoby zbyt obszerne i wymagające omówienia pewnych zjawisk występujących na stykach rolka-taśma-wałek przesuwu. Korzyść trwałościowa, także dla paska napędu koła zamachowego jest bezdyskusyjna. Po tej zmianie Koncert potrzebuje przeregulowania prędkości, bo idzie szybciej… To oczywiście w pakiecie. Dokładność wykonania jest gwarantowana na poziomie 0,007 mm niewspółosiowości promieniowej, gdyż rolka jest szlifowana maszynowo już z łożyskami, odpowiednio osłoniętymi do tej operacji.

- zainstalowanie specjalnie wykonanych do tego celu zespołów rolek na łożyskach tocznych zamiast kołków odsuwaczy taśmy. Taśma jest nośnikiem delikatnym, jej darcie tymi kołkami o małej (za małej !!!) średnicy przy szybkim przewijaniu jest niewskazane (IMHO jest barbarzyństwem) i oczywiście niepotrzebnie zwiększa opory jej ruchu, co ładnie pokazują rolki czujników naciągu. Możliwa jest także prostsza i tańsza, ale z gorszym efektem przeróbka na kołki o większej średnicy, niemagnetyczne.

- naprawa połamanych często wsporników dźwigienki popychacza odsuwaczy poprzez wykonanie nowych z mosiądzu (takie są wieczne). Wsporniki te pękają wskutek trochę błędu konstrukcyjnego, a trochę starości, tworzywo zmniejsza swoją wytrzymałość z czasem. Chyba nikt z twórców Koncerta nie myślał w najśmielszych wyobrażeniach, że to będzie jeszcze w eksploatacji za 45 lat… Powiem tylko, że drugie tyle jest możliwe. To jest ogólnie niebywale solidnie pomyślany i żywotny sprzęt. Sam ciężar daje coś do myślenia…

- renowacja wskaźników wysterowania z wyważaniem statycznym ustrojów pomiarowych. Lakier na wskazówkach kruszeje i odpada, a ustroje źle wyważono fabrycznie (były z importu początkowo, potem to nie wiem..., wszystkie są źle wyważone) i wskaźniki pokazują co innego w pionie, a co innego w poziomie. Różnice widywałem tak z 5 mm na szczycie wskazówki… O braku regulacji zera mechanicznego nie wspomnę. Wskazówki trzeba oskrobać do cna i pomalować od nowa, a ustroje wyważyć z dokładnością dziesięciotysiącznych części grama. Niezła zabawa, czasem prawie cały dzień się zejdzie… Dopuszczam różnice 1 mm, cała wskazówka waży około 0,035 grama… Więc trzeba uzyskać dokładność na poziomie 1/200 tego. I opanować efekty elektrostatyczne przy tym.

- renowacja śrub osłon zewnętrznych. Polega na maszynowym szlifowaniu obwodów i czół łbów oraz ręcznym rowków, z fazowaniem krawędzi, polerowaniu ich a potem ponownym poczernieniu najprostszą metodą. Efekty są dobre, ale pracy niemało.

- wyciszenie pracy elektromagnesów. Łomot nurników wzmacniany przez chassis i inne wielkopowierzchniowe części to dość dokuczliwa cecha tych magnetofonów, możliwa do wyeliminowania. Wykonuję tę operacje w dwóch wersjach, różniących się kosztami i uzyskanym efektem. Prostsza i tańsza to obróbka mechaniczna oddzielonego od reszty chassis (owalne otwory śrub mocujących wymagają zmiany kształtu), wykonanie 24-ech elementów zawieszenia podatnego (toczenie tulejek mosiężnych i inne myki) i dobranie kolejnych 32-óch, dostosowanie jeszcze 12-stu (wymagane śruby mają wąską tolerancję długości, nie mieszczą się w normatywnym standardzie), otulenie czego trzeba okładziną tłumiącą i montaż. Efekt jest raczej nie do przeoczenia, ale jeszcze niedoskonały. Gruntowne przekonstruowanie elektromagnesów, z układem kontroli prędkości chwilowej nurnika leczy tę przypadłość niemal zupełnie. Uderzenie rolki o wałek przesuwu przy załączeniu STARTu jest wówczas głośniejsze od samych nurników i właściwie to chyba jedyny zwracający uwagę odgłos mechanizmu. To dość skomplikowane przedsięwzięcie. Trzeba jeszcze dodać, że równoważne mechanicznie do tego oryginalnego hałasu nurników uderzanie lekkim młotkiem w chassis jest niezdrowe dla wielu podzespołów magnetofonu – żarówek, głowic, złącz, łożysk kapstanu (ciężar!), czasem też ferrytowych rdzeni cewek na płytkach…

- układ fotooptyczny kontroli wysunięcia sanek odsuwaczy. To chyba najbardziej podstępny mankament Koncerta – niezauważalne dla użytkownika darcie głowic przy przewijaniu, gdy odsuwacze nie wysuną się po załączeniu PRZEWIJANIA. Tego z zewnątrz nie widać, a gdy blokada wzmacniaczy odczytu działa sprawnie jak powinna – także nie słychać. A to się zdarza nagminnie z powodu niedoskonałości układu mechanicznego napędu tych odsuwaczy. Dowodem są wspomniane wcześniej często połamane wsporniki dźwigienki wysuwającej je – elektromagnes się stara, ale układ stawia opór i coś musi w końcu ustąpić. Niestety, wsporniki… I drogocenne czoła głowic znikają szybko, ścierane skutecznie jadącą po nich z dużą prędkością taśmą. No niedobrze…
Układy fotopar IR bezpośrednio obserwujące jedne i drugie sanki, czy były tak miłe się wysunąć i to na właściwą pozycję, współpracujące ze stosownym układem cyfrowym podniosą larum, gdy po upływie zadanego czasu od załączenia PRZEWIJANIA sanki nie wyjadą tam, gdzie trzeba. To larum może być ciemne i ciche, skutkujące jedynie niezwłocznym samoczynnym powrotem do stanu STOP. Ale może być też jednocześnie sygnalizowane LEDem lub/i buzzerkiem, co nie tylko od razu wyjaśnia użytkownikowi „dziwne” zachowanie magnetofonu („No co jest ? Nie chce przewijać, coś się s… trasznie zepsuło chyba, o rany !”), ale także jest wołaniem o świeży smar nie tylko na tych sankach… Rozumiemy, o co chodzi ? Sanki są newralgicznym pod tym względem miejscem, mają duży skok w ruchu posuwisto-powrotnym, są bardzo czułe na zwiększenie oporu tego ruchu i stąd ten pierwotny mankament. Tam współpracuje z założenia na sucho cynk powłoki galwanicznej na stali miękkiej z tworzywem przy bardzo dużym luzie roboczym. Tak dużym, że dochodzi do przekaszania i zakleszczania tych sanek nierównolegle przykładanym wektorem siły. Trzeba je smarować śladowymi ilościami odpowiedniego smaru, nie można nałożyć go standardowo, bo taśma jest blisko i jak przypadkiem się zetknie przy zakładaniu jej, to będzie kaszanka. Ponadto pył się będzie kleił do tego i jeszcze prędzej się zatrze ten cały interes. OMG…
Pożądany okres międzyprzeglądowy Koncerta to 3…5 lat. Olej bazowy ze smaru paruje w warunkach pokojowych mniej więcej tyle do znaczącego zgęstnienia. Sanki to pierwsze poczują, układ obserwujący zawoła .
Zainstalowany w 1986 roku w Koncercie taki układ wołał dwa (trzy?) razy na przestrzeni 7-miu lat. Miał rację. Potem ten magnetofon był nieużytkowany, stał sobie w dobrych warunkach. Około rok temu włączony, nie chciał przewijać za nic w świecie. Dopiero, jak sobie przypomniałem wizualnie po zdjęciu osłonki głowic, co ja tam nacudowalem… Zdemontowałem przed sprzedażą, na wzór i pamiątkę.
To udoskonalenie podnosi klasę całego sprzętu o co najmniej jeden stopień wyżej, nie wszystkie nawet te najdroższe mają takie siupy.

- Przeróbka na prędkości 9,53 , 19,05 i 38,1 cm/s. To jest grubsza sprawa i nie może ograniczać się do założenia tulejki na wałek przesuwu (takie tulejki bywały dostępne, obrzydliwie niecentryczne, nie dało się tego słuchać nawet pod poduszką ). Zresztą jest to ściema, bo elektromagnes rolki dociskowej przy samym skróceniu jej skoku o te 3 mm po prostu nie zamknie obwodu nurnika – nie załączy przesuwu, rolka sobie wróci i „kancjerta nie budu”. Więc jak już ktoś ma słuch odporny na płaczliwe zawodzenie kołyszącej taśmy i przereguluje sobie ten elektromagnes piłując chassis całą noc (skoku regulacji za mało), to i tak się zawiedzie, bo trzeba jeszcze przeregulować właściwie wszystko w torach Z/O, z podmiankami dość licznych elementów na płytkach, żeby to miało ręce i nogi. Znaczy charakterystyki zgodne… A, jeszcze prądy podkładu.
Tak więc nie żadne stulejki nasuwane, tylko zupełnie inaczej, żeby trwałość nie ucierpiała. A wszystko, co się da – zyskało. Wykonywałem, opinie użytkowników w rodzaju cyt.: „bomba!”, negatywnych jak dotąd brak. Trzeba się liczyć z większym zużyciem głowic Z/O, ale mniej niż dwukrotnie jakby się mogło wydawać na logikę. Inne zjawiska już dochodzą do głosu. Dobrze, że Koncertowi nie zrobiono wymuszonego docisku taśmy do głowic, jak w ZK-ach i pochodnych.

- dorobienie dostępnego z zewnątrz trymera prędkości przesuwu. Pod wkrętak lub z pokrętłem, w uzgodnionym z użytkownikiem miejscu. Zakres trymowania też taki jak na życzenie, od 1% do 5%.
Wielu użytkowników zwraca uwagę na to, że nagrania głównie z innych magnetofonów idą ciut za wolno lub ciut za szybko. W opracowaniu wersja z bieżącym pomiarem prędkości, wyświetlanym cyfrowo w zażyczonym miejscu.

Żyjecie i nie śpicie ?

20191120_020311.jpg