Seria ZK 200 - co by tu poprawić

119 odpowiedzi [Ostatni post]
 
Poziom 7
Punkty: 1764
Posty: 879
W klubie od: 21/10/2019

Dobry wieczór,

dział jest nie całkiem właściwy na takie rozważania jak poniżej, ale chyba i tak najbliższy tematycznie.

W trakcie obmyślania szczegółów projektu "Impreza II" wręcz nie dało się nie pomyśleć czasem o mechanice ZK 200 (Dama Pik, Aria etc.). Nie dlatego, żeby coś stamtąd wykorzystać, tylko odwrotnie - odpady myślowe różnych rozwiązań konstrukcyjnych schowane tymczasowo do szuflady jakoś tak same piszczą "a może tu się przydamy, pokombinuj Kreciku...".
No to kombinuję sobie luźno i bez zobowiązań. "ZeteK" i pochodnych jest nadal sporo w eksploatacji, może więc warto byłoby troszkę poprawić tam to i owo.

Od razu napomknę, że kwestie sensowności i opłacalności zostawiam na koniec, bo co tu o tym mówić, jak nie wiadomo jeszcze o czym i czy w ogóle będzie mowa. Myślenie nie boli i samo w sobie nie generuje kosztów, czas główkowania wpisuję we frajdę hobby.

Jakież to znamy (i nie lubimy) mankamenty mechaniczne tej serii ? Dawno nie miałem w eksploatacji żadnego z przedstawicieli tej rodziny, więc proszę o wsparcie w przypominaniu sobie ich bolączek i niewygód. Spróbujmy zebrać listę:

1- głośna praca przekładni napędu koła zamachowego, czyli kółko skaczące jest coś
nie teges...

2- naciągi przy przesuwie są zmienne zależnie od ilości taśmy na szpulkach:
- prawy za duży przy początku nawoju, zwłaszcza małej szpulki a zbyt mały
przy prawie pełnej 18-stce,
- lewy w magnetofonach bez korekty (z hamulcem linkowym na dźwigience) -
analogicznie,

3- w związku z powyższym (ale nie wyłącznie) często występują problemy z
przewijaniem pod koniec nawoju taśmy po stronie zwijającej,

4- floczek dociskający taśmę do czoła głowicy uniwersalnej generuje zbyt dużą
siłę tego docisku, skraca życie głowicy i sam się dość szybko wyciera, o
taśmie już nie mówiąc,

5- prędkość przesuwu często odbiega od normy poza tolerancję

6- nierównomierność przesuwu - jak wyżej

7- tulejki kołków prowadzących i styki kontaktowe wyłącznika końca taśmy dość
szybko się ścierają

8- klawisze mogłyby wymagać mniejszej siły do załączania funkcji

9- wyłącznik końca taśmy często zawodzi

Co tam jeszcze... Przypomnijcie.

Część elektroniczną i jej przypadłości wrodzone pozostawiam Wam do zlistowania.

Na kółko skaczące znalazłem i przepraktykowałem sposób, dość radykalny zresztą... Nie mam zgłoszeń o niesprawności działania tej modyfikacji (pracują trzy takie), polegającej na zmianie łożyskowania owego kółka ze ślizgowego na toczne precyzyjne. Kolejne egzemplarze oczekują na wersję rozwiniętą przeróbki - górne łożysko silnika też toczne z tłumikiem szmerów w miejsce ślizgowego. Jest to podyktowane lekkim deficytem mocy napędu, to dość mocno obciążone siłami od paska i kółka skaczącego łożysko jeszcze powiększa ów deficyt.

Za to z naciągami zdaje się już nie będzie tak łatwo sobie poradzić. Wizja sprzęgła hydrostatycznego (wiskotycznego) na prawym talerzyku jest realna i już robiłem przymiarki wykonawcze, ale lewemu talerzykowi takie coś nie pomoże z powodu wymaganej tam odwrotności funkcji >moment hamujący vrs. prędkość kątowa<.
Ano, trzy silniki powracają jak echo...