Potrzebne wsparcie przy odratowaniu PRELUDIUM 6272
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Witam,
czy ktoś z kolegów dysponuje wiedzą a najlepiej zdjęciami wnętrza radia DIORA PRELUDIUM 6272?
Trafił mi się egzemplarz w agonalnym stanie ale nie dam mu tak łatwo zgasnąć...
Problemów jest kilka (jednym z nich jest moja słaba wiedza elektroniczna, drugim to że radio ktoś naprawiał na zasadzie dewastacji, trzeci to problem w schemacie radia: oni te schematy rysowali na zasadzie "domyśl się sam")
Mój pierwszy zasadniczy problem: ktoś obrócił potencjometr z lewej strony (ten z włącznikiem i regulacją głośności) tak skutecznie że wyrwał wszystkie przewody. Wcześniej niektóre z nich nawet łączył dla uproszczenia (bo po co ma być wyłącznik skoro razem złączone działa lepiej???)
Schemat jest tu w ogóle nie pomocny. Czy ktoś z kolegów podpowie jak to powinno być podłączone?
Dysponuję zdjęciami więc jeśli ktoś się odezwie to je tu załączę i omówię co już jest zrobione
Podobny problem mam z wyjściem nr 5 z lampy AZ-1. Rzecz w tym że przewód który wychodzi z tego pinu idzie w dół również w okolice tego potencjometru, tylko że na schemacie nie ma w ogóle żadnego wyjścia z piątego pinu (1, 8, 3 i 6)
Mimo stanu beznadziei radio udało się uruchomić, tzn. jest zasilanie, transformator działa, świecą żarówki, lampy zaczynają się żażyć, a rezystor R3 ładnie się przegrzewa, aż lekki dym leci...
Jeśli ktoś jest chętny podyskutować to rozwinę ten wątek i dodam schemat, zdjęcia.
Może dobrze by było sprawdzić potencjometr i wyłącznik i zamontować poprawnie.
Nie mając pewności, że jest sprawny dalsze działania nie mają raczej sensu.
Te kondensatory 30uF to może warto pomierzyć?
A co tu mierzyć? To są kondensatory KEO z gwintem, przykręcane do chassis. Ja nie spotkałem takiego, który po 50-60 latach jest sprawny. Podstawowym problemem tych kondensatorów jest to, że mają gumowy koreczek który jak to guma po latach parcieje, kondensator traci szczelność i ulega uszkodzeniu. Często również na zwarcie.
Nie wiem czy w tym odbiorniku, ale w wielu innych są także kondensatory w szkanej rurce uszczelnione z obu stron smołą, te również od razu warto wymienić - powód jak wyżej - utrata szczelności.
W tych przypadkach szkoda czasu na pomiary pojemności.
Włącznik na tym etapie można zupełnie olać, natomiast bez potencjometru przynajmniej wzmacniacz m.cz. powinien brumieć bo jego wejście będzie wisiało w powietrzu. Tutaj kopci się rezystor R3, więc najpierw tym problemem trzeba się zająć.
Przede wszystkim BHP.
Napięcie anodowe około 220 V, proponuję dla BHP, stosować chociaż zasadę jednej ręki przy wszelkich manipulacjach w tym OR.
W celach wymiany kondensatorów nie trzeba żadnego BHP stosować, przy pomiarach omomierzem również. :)
Ten odbiornik jest wyposażony w transformator, więc zasadniczo jakiekolwiek naprawy są o wiele bardziej bezpieczne niż w przypadku np. Pioniera.
Nie dajmy się zwariować, napięcie powszechnie uznawane za bezpieczne to 48V, wszystko powyżej to już niebezpieczne.
W pewnych warunkach napięcie bezpieczne to 12V.
Potrzebny jest zdrowy rozsądek, nic więcej.
I jeszcze jedna, bardzo istotna sprawa - wyniki pomiarów napięć stałych dokonanych przy pomocy multimetru cyfrowego mogą znacząco odbiegać od tych podawanych na schematach.
To, że zmierzone napięcie odbiega od tego podanego na schemacie nie musi oznaczać że jest źle - jeśli dany blok radia działa (np. słychać dźwięk po podaniu na wejście gramofonu) to należy uznać że jest ok.
Trzeba to naprawiać trochę "na czuja" a najlepiej wyposażyć się w miernik analogowy o oporności wejściowej 20k/V - np. polski UM-4B.
Układ elektryczny w Preludium jest dokładnie taki jak w Mazurze
Natomiast układ Mazura jest zasadniczo różny jak Pioniera.
Jak w ciągu paru dni temat nie ruszy, to postaram się wymontować z mojego Mazura II elektronikę i zrobić fotki co i gdzie połączyć.
Na wierzchu mam pewnie jakiegoś wcześniejszego Mazura.
I Czardasza też szybko znajdę.
Pionier od Mazura różni się głównie tym, że ten drugi ma transformator co wymusza także zmiany w układzie prostownika, natomiast Mazur jest podobny do Preludium. Zresztą one wszystkie były podobne bo poza układem zasilania i ogólnie pierdołami (np. regulacją barwy dźwięku, czy dodaniem gramofonu) co tu można było zmienić?
Dobrze by było, aby autor zamieścił fotki potencjometru i tego przewodu od AZ-1.
Niepotrzebne. :)
Do AZ1 przychodzą 4 przewody i wszystkie z transformatora.
Ale jeden wisi luzem i diabli wiedzą gdzie do transformatora go podłączyć.
A, że autor nie jest elektronikiem, nie czyta schematów, nie zna zasady działania radia to trzeba na fotce wskazać gdzie połączyć
Dla doświadczonego elektronika to drobna elementarnie prosta robótka, ale dla kogoś kto chce uruchomić takie radio i elektronikiem nie jest, to jedyna metoda.
Choć widziałem już zawodowców ryczących jak lwy, a poległych jak muchy na elementarnie prostych naprawach.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- następna ›
- ostatnia »







Prawdę mówiąc nie rozumiem problemu. Schemat dość jasno obrazuje jak należy podłączyć potencjometr głośności oraz lampę prostowniczą. Jeden koniec potencjometru na masę, drugi na przełącznik zakresów, a ślizgacz na kondensator chyba C25 jeśli dobrze widzę na schemacie. Z kolei lampa prostownicza jak najbardziej ma 5 pin i jest to jedna z anod. Druga anoda jest na pinie 8, 6 pin jest wolny, więc pewnie pomyliłeś 5 z 6.
Problemem najprawdopodobniej jest nieumiejętność czytania schematów wynikająca z niewielkiej wiedzy elektronicznej o czym sam wspomniałeś.
Włącznik pewnie ktoś ominął, bo się zacinał. Często włączniki w potencjometrach szwankowały.
To, że lampy się żarzą i świecą żarówki to nie oznacza niczego więcej ponad to, że działa transformator. Trudno mówić uznać to za stan uruchamiania się. :)
Dymiący R3 świadczy o tym że w obwodzie płynie zbyt duży prąd. Na początek trzeba posprawdzać, a najlepiej od razu wymienić wszystkie kondensatory elektrolityczne - w szczególności główne filtrujące o pojemności 30uF - C31/32 lub C32/33. Mam dwa schematy które różnią się oznaczeniami ale to i tak nie ma znaczenia bo raczej nigdzie poza schematem to oznaczenie nie występuje. :)
Dla mnie jedynym problemem w serwisowaniu tego typu odbiorników jest montaż przestrzenny i konieczność odnajdywania elementów.
Gdy się jest przyzwyczajonym do montażu na PCB (a ja jestem) to irytujące jest poruszanie się po urządzeniu zmontowanym w sposób przestrzenny.
Ogólnie to prosta i dość typowa konstrukcja z tamtych czasów.