Potrzebne wsparcie przy odratowaniu PRELUDIUM 6272
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Nie wiem, nie rozumiem o co chodzi.
Generalnie zgodnie ze schematem i zamieszczonym tam układem wyprowadzeń ma być tak - 1 i 8 to żarnik (będący jednocześnie katodą) lampy, zaś 3 i 6 to anody.
Wszystkie te wyprowadzenia mają być w odpowiedni sposób podłączone do uzwojeń transformatora sieciowego.
Jak? Dość łatwo to znaleźć - masz tam uzwojenie z trzema wyprowadzeniami, jedno wyprowadzenie to środek i on idzie na R3, zaś dwa pozostałe mają isć na nogi 3 i 6 bez znaczenia które gdzie.
Uzwojenia znajdziesz przy pomocy omomierza. Może być jeszcze tak, że kabelek idący do + C32 będzie podłączony do wyprowadzenia 1 (lub 8) lampy. To trzeba sprawdzić jak jest w rzeczywistości.
Wszystko inne od lampy należy odłączyć. Zanim włączysz zasilanie, wyjmij wszystkie lampy za wyjątkiem AZ-1. Najpierw trzeba doprowadzić do ładu zasilanie.
W poście #23 zadałem pytanie odnośnie zasilania.
Począwszy od przewodu prowadzącego z gniazda 230V.
Jak jest on podłączony do gniazd bezpiecznikowych, do wyłącznika itd.
Coś mi się wydaje, że wolne piny w podstawie lampy AZ-1 zostały wykorzystane jako łączówka lutownicza dla zasilania gramofonu.
Jeśli ten wolny czerwony przewód łączy się przy podstawie lampy z zielonym zasilającym gramofon, to powinien być podłączony do wyłącznika przy potencjometrze.
Już opisuję dokładnie:
jedna żyła przewodu zasilającego trafia na bezpiecznik 220V, za bezpiecznikiem jeden przewód przechodzi do transformatora, drugi przechodzi na 2 złącze w podstawce i stamtąd przylutowany przewód zasilający do silnika gramofonu (tu dodam jeszcze że lampa AZ-1 nie ma odprowadzenia na to złącze i rzeczywiście z niczym to nie koliduje, zasilanie sieciowe idzie więc bezpośrednio na gramofon)
druga żyła przewodu zasilającego przechodzi przez włącznik w potencjometrze, jedno odprowadzenie za włącznikiem idzie do transformatora, a ten oderwany przewód domniemam że powinien być przylutowany właśnie tu, za włącznikiem, to on prowadzi na 5 pin lampy/ 4 złącze w podstawce, a stamtąd do gramofonu. To mnie właśnie cały czas zastanawiało, ale zakładam że muszę to po prostu odlutować od podstawki. Lampa ma złącze w tym miejscu i to mnie zastanawiało (bądź wprowadzało w błąd) - zrobię to tak jak jest na schemacie czyli bezpośrednio od włącznika do silnika gramofonu.
Przewód sieciowy powinien być odizolowanym na odcinku 15mm i lutowany pod bezpiecznik 220V i powyżej pod 127V
Druga żyła pod włącznik potencjometru.
Pod bezpiecznik 127V środkowy odczep z uzwojenia pierwotnego.
Pod bezpiecznik 220v koniec uzwojenia pierwotnego, a pod włącznik początek uzwojenia pierwotnego i przewód prowadzących do podstawy lampy AZ1 i dalej do gramofonu.
To zasilanie gramofonu wygląda jednak na fabryczne.
Nie posiadam Preludium ani Poemata więc nie jestem w stanie tego sprawdzić.
Natomiast w radiach o elektronice z lampą AZ-1 do oprawki tejże lampy dochodzą tylko 4 przewody.
Podejrzewam, że pozostałe styki tej lampy nie są aktywne.
Natomiast taka sama oprawka ma zastosowanie przy magicznym oku i tam wykorzystane są wszystkie styki.
Raczej nie ma powodu aby jakiekolwiek przewody odłączać.
Natomiast przewód prowadzący do gramofonu solidnie zaizolować.
Bezpiecznik tylko w gnieździe 220V.
Raczej nie ma powodu aby jakiekolwiek przewody odłączać.
Jest powód i to dość poważny.
Otóż cała lampa AZ-1 znajduje się po "bezpiecznej" stronie, ponieważ jest separowana transformatorem od sieci. Aby doszło do porażenia, trzeba zamknąć obwód przez swoje ciało czyli dotknąć dwóch przewodów na raz.
Natomiast w przypadku strony pierwotnej, nieseparowanej, wystarczy dotknąć jednego przewodu aby nastąpiło porażenie ponieważ obwód zamyka się do ziemi.
Serwisując taki odbiornik nie jesteś świadomy zagrożenia, ponieważ nie powinno go tam być.
Jeśli faktycznie ktoś użył wolnych wyprowadzeń lampy jako pinów do przylutowania kabla do gramofonu i są one połączone bezpośrednio ze stroną pierwotną transformatora, to po prostu odwalił dość poważną fuszerkę i bezwzględnie należy to poprawić.
Moim zdaniem połączenie zasilania poprzez wolne wyprowadzenia w podstawie lampyAZ-1 to rozwiązanie fabryczne.
Warto to sprawdzić w innym egzemplarzu.
Może i tak, co nie zmienia faktu że fuszerka.
Ktoś oszczędził kilka groszy na dodatkowej łączówce powodując zagrożenie dla serwisantów, a nawet użytkownika (gdyby przewód odpadł i dotknął chassis).
Pół biedy gdyby to było zaznaczone na schemacie, ale nie jest.
Ale fuszerki były (i w sumie nadal są) dość powszechne, więc nie powinno to nas dziwić. :)
Każde urządzenie zasilane z sieci jest niebezpieczne.
Wystarczy mieć tego świadomość.
Radio to nie wibrator i kable same nie odpadają pod wpływem drgań.
Tu chodzi o doprowadzenie odbiornika do stanu oryginalnego raczej.
W tym odbiorniku jest kilka miejsc jak choćby gniazda bezpieczników, które mogą stwarzać zagrożenie, ale jest też na ściance tylnej stosowna informacja co uczynić przed demontażem tej ścianki.
Nie w tym rzecz - są pewne zasady bezpieczeństwa, których należy się trzymać i w tamtych czasach też się trzymano przynajmniej na poziomie inżynierskim. Potem jednak na etapie montażu ktoś zrobił to co zrobił.
Kabel może odpaść np. w transporcie z fabryki do sklepu i co wtedy? Włączasz nowy odbiornik i niespodzianka - zaświeciłeś zamiast lamp i żarówek...
Zasada jest prosta - nie należy mieszać ze sobą obwodów pierwotnych i wtórnych, bez względu na to jak wysokie napięcia tam panują. Do dziś ta zasada obowiązuje. Weź sobie dowolną przetwornicę napięcia, masz wielkimi literami opisane i grubą krechą oddzielone, a nawet często nawet wycięciem w PCB strony HOT i COLD.
Nieważne że po stronie COLD jest 200V czyli niewiele mniej niż z sieci. To jest strona separowana, więc COLD - z natury bezpieczniejsza.
Tutaj ktoś tę podstawową zasadę złamał prawdopodobnie już w fabryce i zamiast szukać usprawiedliwienia, trzeba to po prostu poprawić.
Dziadostwo jest dziadostwem!
Patrzę jeszcze raz na zdjęcia i nie widzę żadnego usprawiedliwienia na takie rozwiązanie - tam i tak prawdopodobnie jest łączówka do której przychodzi kabel sieciowy i wychodzą przewody na transformator. Ktoś sobie coś w ten sposób uprościł - prawdopodobnie chodziło o to że właściwia łączówka jest od spodu i na etapie wkładania chassis do obudowy łatwiej było podłączyć przewód gramofonu bo styki lampy są od góry.







Posłużę się schematem żeby nie było rozbieżnosci. Patrzac na podstawkę lampy z góry- lużny przewód podłączony jest do 4-tego styku, ale jak się to liczy od spodu lampy zgodnie z ruchem wskazówek zegara wychodzi 5 pin. Drugi przewód zielony jest na styku 2 podstawki, wypada na 7 pin lampy. Widać na zdjęciu te zielone przewody, te idą do silnika gramofonu, a w drugą stronę od tych styków- czerwone - do zasilania sieciowego (za bezpiecznik i za włącznik)