Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
A ja jestem zdecydowanie przeciwny torturowaniu zwierząt dla taniej radochy prymitywów.
Powyrywane obcęgami zęby po skarmianiu słonymi śledziami i napojeniu słodzoną wódką, obcięte i spiłowane pazury, pyski ciasno boleśnie związane rzemieniami, bicie i głodzenie - "normalne" praktyki cyrkowej tresury. Poczytajcie jeśli macie ochotę, do czego ci "artyści" są zdolni dla pieniędzy i oklasków.
Na szczęście idziemy naprzód i te praktyki już są dziś zakazane i karalne.
Czasy się zmieniają z przesadą w drugą stronę.
Dzisiaj łatwiej dostać się do paki za złe traktowanie pieska czy kotka jak za człowieka.
Ja pamiętam cyrk że zwierzętami.
Były lwy, tygrysy,słonie wielbłądy, niedźwiedzie, konie, psy, foki gołębie i pewnie coś jeszcze.
Dzisiaj tego nie ma.
Pamiętam beczki śmierci i jazdę w nich na dwa motocykle.
Przed wojną na Ordynackiej walczyli atleci, a dzisiaj ku uciesze publiczności leją się "celebryci"
Każdy czas ma swoje atrakcje.
I każde miejsce też je ma.
Są kraje w których walki toczą koguty,
I są takie gdzie walczą psy.
I liczna publiczność się na takich walkach gromadzi.
Są też kraje w których konie ciągną przeładowane wozy z turystami.
Taki świat.
A wybór należy zawsze do nas.
I jest Hiszpania!
I mają LA TOMATINA.
PS.
Też pamiętam słonie w cyrku.
I psy na łańcuchu.
Wiadomo o co biega z Hiszpanami.Są w EUROPIE!
Fajnie i niestety (21.wiek!).
Co do zasady na moim prywatnym terenie wszystkie zwierzęta mają oazę spokoju.
Koty z okolicy sobie posypiają pod dachem z drewnem kominkowym, bażanty grzebią w krzakach bzu, sarny ogryzają świeże pędy.
A przy okazji jestem od zawsze wędkarzem i lubię rybkę zjeść od czasu do czasu.
Szynki czy kiełbaski z dzika także lubię podjeść jak jest okazja.
I kaczką dziką teź nie gardzę jak podadzą.
Ale wszystko.z umiarem i rozsądkiem.
Tak, bez amatorów takich "atrakcji" po prostu by ich nie było.
Że czasem przesada w drugą stronę to prawda.
Widziałem kilka razy z bliska głęboką, pozytywną relację pomiędzy z natury dzikim zwierzęciem a Człowiekiem. Tam nie groziło nikomu okrucieństwo ani bestialstwo cyrkowej tresury. To przeciwko temu jestem, nie przeciwko cyrkowi.
Jest frajda poczochrać i poszturchać się z 200 kilogramowym dzikiem. Świadomy swojej siły i różnicy masy subtelnie jej używa. To świadoma, myśląca i inteligentna istota, przewyższająca w wielu zakresach przeciętnego homo podobno sapiens.
Mało wiemy o zwierzętach, w większości jedynie to plebejskie stereotypy na fundamencie Czerwonego Kapturka i temu podobnych skrzywień.
Z jakimś zwierzęciem na 100% zetknie się blisko każde bez wyjątku dziecko, prawda?
Ale o tym jakoś nie uczą w szkołach, żeby nieznanemu psu nie patrzeć w oczy ani nie machać rękami bo to może kosztować życie. Taki drobiazg - nieznajomość Ich języka, właśnie niedawno doszło do tragicznego w skutkach - no, czego? Tak, zwykłego nieporozumienia. Tak, trzy zabójcze owczarki parę minut potem bawiły się z inną nieznajomą osobą w aportowanie patyczków. Bo się porozumieli.
Dlatego nie bawią mnie zwierzęta w cyrku. Tam nie ma porozumienia.
Skoro nadal na stanie są stary 660 to czemu nie i urale.
Star 660 nie był taki zly, ale od dawna go nie ma w wojsku. Moze być Star 266 ktory był jednym z najlepiej zaprojektowanych samochodów dla wojska.
W zeszłym roku AMW sprzedawało jeszcze stary 660, więc te kilka lat temu z pewnością były "na stanie". Dodatkowo słyszałem może z 3 lata temu że jednego z zabudową specjalistyczną widziano na ćwiczeniach na poligonie.
Znalazłem tylko to, ale jakieś potwierdzenie jest że te 5 lat temu jeszcze na pewno były na stanie.
https://defence24.pl/sily-zbrojne/tysiace-akumulatorow-dla-staro...
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 405
- 406
- 407
- 408
- 409
- 410
- 411
- 412
- 413
- …
- następna ›
- ostatnia »











Jedną z moich pasji jest stara motoryzacja.
A kolejną był przed laty cyrk.
A na fotografi z mojego archiwum połączenie tych obu dziedzin.
Starej motoryzacji i prawdziwego cyrku.
Co prawda już nie takiego z Ordynackiej, o którym śpiewał Jarema Stępowski, ale jeszcze cyrku.
Zdjęcie autorstwa Zbigniewa Siwińskiego z 1954 roku.
Dodam, że w moich zbiorach posiadam taki model motocykla w wersji "cywilnej"