Dlaczego wszyscy słuchają RMF FM? Co takiego jest w tym radiu?
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Akurat "ona tańczy... " ma całkiem dobry aranż jak na disco polo, więc to akurat nie dziwi, że się dobrze wylansowało.
Gorzej jak kolesie z tego gatunku nie potrafią w poprawnej polszczyźnie napisać tekstu a muzyka opiera się na kilku akordach :(.
Pomijam bezdenną prostotę tekstów :(, ale italo disco też tak miało - np. Boys , boys , boys .. Sabriny :).
To wtedy jest lipa i nie dziwi wtedy opinia o tych wykonawcach, i generalnie wtedy o tej muzyce.
Ja nic do tej piosenki nie mam, ale jak słyszałeś to przez dwa miesiące co dziennie i jeszcze na imprezie starszy gość o to pyta i wywija przy tym jak młodzieniec to normalnie szok.
Boys, Boys, Boys Sabina na golasa :) ma fajny rytm, zresztą tak jak Ona tańczy... Było też sporo muzyki italo wyższych lotów.
A na RMF to już powoli też się biorą za disco polo bo słyszałem jak puszczali "Miłość w Zakopanem". Niby Sławomir twierdzi, że to rock polo ale taki gatunek to chyba tylko według niego istnieje.
Ależ oczywiście, że było :), ja osobiście lubiłem Savage z ich hitem "only you"
Sabrina jednak wylansowała się balooonami a nie śpiewem, bo jak wsłuchasz sie w jej angielski.... to lepiej tylko patrzeć ;).
No i nie chcę Ciebie martwić, ale ja jako 50+ tez lubię "powywijac" w parze :) na parkiecie, a ostatnio na andrzejkach "zamówiłem" : Fancy - flames of love :)
We Wrocku ja ostatnio słucham chyba :) VOX FM 101,5 , bo tam czasami Marek Sierocki puszcza ciekawe hity z lat 80 tych i 90 tych, ale.... niestety właśnie wpycha się tam coraz bardziej disco polo :( i zaczyna dominować. No niestety komercja panie.. komercja rządzi.
Dlatego nie dziwota , ze i RMF FM w to idzie, bo ilosć słuchaczy decyduje potem o cenie reklam :(.
Ale to wywijasz przy muzie odpowiedniej :)
No masz, taką lubię i dobrze się przy niej bawię.
A to, że np. Modern Talking zrobił taka karierę to nie przypadek, to był projekt niemiecki stworzenia nowej muzyki tanecznej dla mas ( nazwijmy to Modern Volkstanze :) ). No widac Niemcy tak mają :). Specjalnie uzywano bitu 112 uderzeń na minutę, aby sie łatwo i rytmicznie tańczyło przy takim rytmie. Jak chcesz to policz sobie metrum a powinno wyjść ok. 112 uderzeń na minutę. Podobnie postępowali Szwedzi przy tworzeniu "projektów" muzycznych typu ABBA, Herreys i chyba cos jeszcze.
Potem przecież to właśnie Dieter Bohlen pisał prawie wszystkie teksty i chyba muzykę dla CC Catch :), że o jego Blue System nie wspomnę.
Tworzyło się się zespół pod konkretny cel i grupę docelową. Lansowało sie go, kasowało się zyski i potem coś nowego.
Komercja panie.... czysta komercja.
Ale mimo wszystko tamta komercja była na wyższym szczeblu niż dzisiejsza. Popatrz tamte zespoły komercyjne są słuchane i puszczane do dziś a dzisiejsza muzyka jest na jeden sezon. Przykład omawianej "Ona tańczy", dziś już prawie tego nigdzie nie grają.
To była profesjonalna komercja - trzeba to przyznać i to się zgadza, że była dopracowana pod ten konkretny cel.
U nas trochę rządzi przypadek i radosna twórczość wykonawców disco polo. Mnie osobiście rozwalają teksty typu "zróbcie jakiś hałas" albo ręce w górę na koncertach a przy tym wpadki wokalne lub nawet brak muzykalności wielu z nich :(.
Taki brak profesjonalizmu powoduje, ze opinia profesjonalnych muzyków i wielu z nas jest taka jaka jest o tej naszej muzyce "disco dance".
Na dodatek obecna muzyka taneczna wg mnie niebezpiecznie przyspieszyła. W takim rytmie to naprawde trzeba już chyba zatańczyć sportowego rock and rolla albo jive. A to przy naszej edukacji tanecznej młodzieży i wielkosci parkietów na dyskotekach skończy się tańcem typu pogo :( albo robieniem hałasu i machaniem rękami ;(.
Każda epoka ma swoją muzykę, mieliśmy Stonsów, mieliśmy Beatlesów...
...każda jednak muzyka nasza i przodków miała swoją muzykę, melodię, która po usłyszeniu w porannym Lato z Radiem grała w głowie cały dzień i nie można było się jej pozbyć. Nie mam nic do nowoczesnej piosenki, ale to nie ma ani melodii, ani jakiegoś wpadającego w ucho rytmu, wystarczy wyłączyć taki utworek i niech go ktoś nuci, gwiżdże itp.
Młodzież nie umie śpiewać, nie umie grać, nie umie tańczyć, więc:
zamiast śpiewania nawijają tekst typu:
- powiedział niemowa głuchemu, że szczerbaty wygryzł włosy łysemu...
- granie na jakimkolwiek instrumencie, to czysta magia, więc jedyne co potrafią, to składanie na kompie gotowych klocków, sampli wycinanych z innych kawałków innych artystów...
- umiejętny taniec w parze, dzisiaj to rzadkość, więc skaczą w miejscu, wirują na głowie, bo to max, jaki mogą pokazać...
Wystarczy dzisiaj wsiąść do taksówki i polecić kierowcy kurs na dobry, prawdziwy dancing i co?...
... i kierowca nie bardzo wie gdzie jechać (...)
Stąd bierze się dzisiejszy tren muzyczny nadawany w radio, to stacje promują beznadziejny kawałek puszczając go kilkanaście razy dziennie pod pretekstem proszących o jego emisję słuchaczy, utwory tego typu puszczane są tak często, że słuchacz siłą rzeczy zaczyna go znać, a nawet podświadomie polubi, bo nie ma nic lepszego.
Organizuję często zabawy dla 40+ i wszyscy bawią się wyśmienicie przy starych, poczciwych kawałkach, których stacje radiowe nie nadają, nawet nie pamięta się o ich istnieniu, bo młodzież nie będzie do takiej rozgłośni puszczała płatnych SMS-ów, nie będzie reklam i dochodów.
Dodam jeszcze, że naprawdę wiele lat grałem "po weselach" prawie 30 lat i ciężko było mi zaakceptować, wykonywać muzykę, która mi się nie podobała, no ale odbiorcami jest para młoda i jej goście, najczęściej większość rówieśnicy i to im ma się podobać. Stacje radiowe opierają się na większości słuchaczy, która wynika właśnie z głosowania na utwory, SMS-y i inne prozaiczne wyznaczniki słuchalności.
uff... :)
Pełna zgoda :)
No w sumie to mniej więcej dopisałem w edycji :).








Jest temat to można podyskutować.
Grając trochę po imprezach zauważyłem, że jest coraz gorzej pod względem gustów muzycznych. Ja osobiście lubię klimaty lat 70/80 i jest mi przykro w sytuacji gdy grając na pewnym weselu zaraz na wejściu podchodzi gość 60+ i puszcza z telefonu "Ona tańczy dla mnie" i pyta czy to mam. Rozumiem młodzież ale nie gosc który wychował się i bawił w młodości przy prawdziwej muzyce. Może to wynika z potrzeby odmłodzenia się? Oczywiście miałem i gość szalał jak nastolatek...