Eksperymenty odsłuchowe
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Moi znajomi na początku lat 90 kupili wieżę Kenwooda z dedykowanymi kolumnami. Przytargalem do nich moje ZGC50.8.44, posłuchaliśmy kilka płyt i przełączyliśmy na dedykowane Kenwoody. I zniknął bas, pociemniałe średnica i wyostrzyła się góra. Bas też zrobił się trochę jednolity. Wielkość kolumn bardzo podobna. Moim zdaniem to bardzo dobre kolumny. Porównywałem z Paradigm Monitor 3 (podstawkowe 2 głośnikowe) i niewiele gorzej grały. Co prawda na jakimś sprzęcie Technicsa który bardzo zaznaczył charakter dźwięku.
Generalnie większość zestawów Tonsila nie grzeszyła jakością dźwięku. Oczywiście duże zestawy były zazwyczaj nieco lepsze brzmieniowo, ale cherlawy bas był dużym problemem, nawet w dość dużych konstrukcjach. Dlatego tak chętnie używano konturu.
Jedyne Tonsile z odpowiednim basem jak dla mnie to były zestawy z niskotonowymi GDN16/10 z zawieszeniem gumowym o dużej podatności, chyba z wczesnej licencyjnej produkcji. Były zestawy z dwoma (+ 3 małe papierzaki dla reszty pasma) i z trzema asymetrycznie rozmieszczonymi takimi głośnikami, nie pamiętam ich dokładnych oznaczeń. Podobne możliwości wykazywały podobnie wyglądające głośniki Tesli z tamtych lat.
Dopiero duużo później słyszałem podobne basy z zestawów za 20 klocków u kolegi.
Nikogo nie urażając i nikomu nie ujmując - takie na ten przykład Altusy (dowolny model) to jak dla mnie wcale nie mają basów.
Z kolei sam wzmacniacz o właściwej wydajności prądowej dla niskich tonów powinien mieć sztywny zasilacz i bardzo niską impedancję krańcową stopnia mocy. W praktyce oznacza to, że dla mocy wyjściowej sinus 50VA stopień mocy AB powinien zawierać co najmniej sześć tranzystorów końcowych i po jednym sterującym o odpowiedniej wydolności prądowej dla każdego kanału. Dobrze jest, jeśli zasilacze są osobne dla kanałów stereo i wydolne x3...x4 max. mocy ciągłej wzmacniacza oraz pracujące z obciążeniem wstępnym (offset od góry), aby pod max mocą szczytów (moc sinus x2) napięcie im nie siadało więcej niż 4%.
Porównywanie zgc 50 i rapsodii to tak jak porówywanie kaszlaka i w124...
Nie powinno mieć miejsca.
U mnie eksperyment odsłuchowy się powiódł i od jakiegoś czasu mam kanał tylny do zestawu stereo. Nie jest to prosta pasywka, jak w np Merkurym, tylko aktywny układ z wejściem różnicowym- coś, jak matryca Haflera. Duża impedancją wejsciowa nie wprowadza dodatkowych przesłuchów między kanałami, jak w układzie pasywnym, Wygodna regulacja poziomu i odp dobrany wzmacniacz dopełnia całości. Jest fajnie, zwłaszcza na nagraniach koncertowych, choć i studyjne są bardziej przestrzenne, byle nie przesadzić z poziomem tyłów.
Porównywanie zgc 50 i rapsodii to tak jak porówywanie kaszlaka i w124...
Nie powinno mieć miejsca.
Rapsodie takie dobre czy ZGC takie słabe?
Akurat tak mi się zestawiło, bo takie miałem pod ręką kolumny do podłączenia. Wiem, że to inna półka i wielkość kolumn, i mocy itp. itd.
Podzieliłem się tylko spostrzeżeniami.
Rapsodia była całkiem ok, choć jak zwykle- wysokotonówka tyłka nie urywała.
Nikogo nie urażając i nikomu nie ujmując - takie na ten przykład Altusy (dowolny model) to jak dla mnie wcale nie mają basów.
Ja mam w ogóle wrażenie, że większość tych starych popularnych Tonsili, to bez konturu słabo wyciąga jakikolwiek głęboki bas, jak na tak dużą wielkość membrany.
Głośniki same w sobie są ok, aplikacja ich już jest niesprzyjająca niskim basom.
Staszku, zgc i rapsodie to dwie inne ligi i dwie bardzo różne od siebie konstrukcje.
Jedne to prlowskie podstawkowe kundle z membranami celulozowymi i (w twoim przypadku wersja z prostą zwrotnicą) a rapsodie to podłogówki z basreflexem i głośniki z membranami polipropylenowymi i subwooferowym GDN 20/80/2 na boku obudowy, który swoje robi i na dodatek mamy minimum 10 lat różnicy między nimi, technologicznie dwa światy.
Zestawy które mają głośniki polipropylenowe zawsze będą miały łagodną cha-ke średnich tonów bo taka jest specyfika polipropylenu i jak porównasz je z jakimś prlowskim wytworem klasy popularnej to zawsze będzie wrażenie że krzyczą średnimi.
Sprawdź sobie swoją drugą parę, jaką ma zwrotnicę, jeżeli tę rozbudowaną to zagrają kulturalniej od tych z prostą, zrobię ci serwis tej parki jak będziesz miał ochotę je odbudować.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- następna ›
- ostatnia »












Odgrzeję nieco temat, bo ja jak zwykle coś tam sobie testuję dźwiękowo.
Wreszcie podłaczyłem kolumny ZGC50-8-44 ( jakieś poł roku temu odnawiane zawiasy na średnich i wysokie poprawiane :) ) do wzmacniacza Loewe 2x20W i np. w porównaniu do podpiętych do niego także Rapsodii 200 , powiem tak: grają krzykliwie :).
Choć to całkiem niezłe kolumny, całą młodość na nich grałem i było ok.
Rapsodia gra głębiej z większym basem, choć ciszej na tym samym ustawieniu.
Może też ta róznica wynika ze "słabego" wzmacniacza jak dla Rapsodii, ale zobaczę za tydzień kiedy podepnę je do Kenwood'a A56 ( 2x45 W ) którego dostałem w prezencie. Może i Rapsodie przy nim głośniej zagrają, chociaż raczej nie, przecież ich efektywność jest na pewno mniejsza od ZGC 50.
No może gdyby ZGC50 miałey głębszy bas to by się to jakos równoważyło
Generalnie zaczyna mi "przeszkadzać krzykliwość" wyrobów z pod znaku Tonsil przy odsłuchu w salonie lub sypialni.
Dyskoteka to inna bajka.
Czy Wy też macie takie wrażenie, że albo basy w naszych Tonsilach z epoki są "za słabe" albo środek i góra zbyt krzykliwe?
A przepraszam ten loewe SX6393 ma 2x40 W, więc inny wzmacniacz raczej niewiele zmieni.
Krzykliwość zauważalna więc pozostanie.
Pozdrawiam poszukiwaczy nowych brzmień