Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
U mnie powoli się wszystko rozpuszcza, choć w sobotę wieczorem to fajnie sypało ;)
Jak dla mnie to lepiej aby się wszystko fajnie rozpuściło :), bo czeka mnie droga do Gdańska i powrót przez Żary do Wrocka pod koniec tygodnia. Ponad tysiąc kilometrów w śniegu, to czarno bym to widział ;).
Szczególnie, że obecni kierowcy nie potrafią jeździć po śniegu. Jeżdżą jak ... .
Kiedyś kiedy taki śnieżek spadł w Londynie ( jak na fotkach ) to szkoły pozamykali jak w trakcie zimy stulecia :) . No i teraz mamy prawie to samo na drogach, jeżeli chodzi o szok dla sporej cześci kierowców.
A najbardziej rozwala mnie to, kiedy wczoraj pokazywali w dzienniku jak to tysiaka mandatu dawali kierowcom za driftowanie na parkingach po śniegu, bo jakiemuś "poprawnemu" inaczej hałas silnika przeszkadzał po południu.
No to kiedy i gdzie oni się mają nauczyć wyprowadzania samochodu z poślizgu ? ( profesjonalnych torów to tego jest jak na lekarstwo i młodzi groszem nie śmierdzą aby sobie takie szkoły fundować ).
Potem albo się zabijają na drzewach albo blokują jazdę innym.
Ps.
jeden to całkiem poprawnego " Altonena" wykonał :) i to się chwali.
Kary za driftowanie to fatalny pomysł i spore pole do potencjalnych nadużyć. Wystarczy nieumyślnie stracić przyczepność na oblodzonym parkingu i co, mandat oraz brak prawa jazdy z tego powodu? Decyzja ma być podejmowana tylko na podstawie humoru pana policjanta, który przymknie oko i pouczy lub będzie służbistą? Rozumiem, że zamysłem miało być wyeliminowanie patologii w zarżniętych BMW E46 driftujących w środku miasta, ale to jest jawne wylewanie dziecka z kąpielą, na którym tracą wszyscy - no może oprócz budżetu państwa.
Inna sprawa to rzeczywiście tendencja do coraz większej izolacji kierowców od warunków drogowych, co za tym idzie braku umiejętności. 2 tonowe suvy naszpikowane elektronicznymi systemami bezpieczeństwa, opony szersze niż niegdyś w samochodach sportowych, a docelowo i tak jeżdżą jak melepeci lub co gorsza leżą po rowach.
Żeby nie było, nie jestem zwolennikiem szkoły "szybko ale bezpiecznie", choć szlag mnie trafia, gdy widzę brak jakiejkolwiek dynamiki i płynności poruszania się po drodze przez innych kierowców.
Aż muszę napić się meliski.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wplatania w jazdę samochodem jakichkolwiek pseudo sportowych zachowań.
Mówię tu o jeździe wszelkimi pojazdami po drogach publicznych, ale także wszelkich placach ogólnie dostępnych.
Takie zachowania należy karać zgodnie z obowiązującymi przepisami.
Natomiast doskonalenie techniki jazdy powinno się odbywać w miejscach do tego wyznaczonych i w sposób bezpieczny pod okiem instruktora.
Takie miejsca występują, ale ich minusem jest brak szerokiej publiczności przed którą się można popisać.
Pamiętam jak przed laty jeden z zawodników kartingowych z wypiekami na twarzy oznajmił że jedzie do Warszawy na zawody na torze lodowym.
Jak poinformowałem go, że dostanie seryjny silnik, to mało się nie popłakał.
Do tego przez całą noc kolcowałem kartingowy komplet opon.
Okazało się, że zabawę wygrał, a pokonał najlepszego wówczas kierowcę rajdowego w Polsce czyli Leszka Kuzaja, który to do wyścigu zasiadł za kierownicę gokarta z najszybszej wówczas kategorii.
Do dzisiaj wisi u mnie zdjęcie z tych zawodów wraz z podziękowaniem za przygotowanie sprzętu.
Tak więc umiejętność jazdy powinna być elementem stałego szkolenia.
To szkolenie ma na celu uświadomienie większości w delikatny sposób, że nie potrafią jeździć i nigdy nie będą potrafić.
W związku z powyższym jedyną receptą na uniknięcie przykrych niespodzianek na drodze jest owe dostosowanie prędkości do panujących warunków.
I takie szkolenie może tego nauczyć.
Osobiście gdy nadarzy się okazja i młodsi koledzy mnie zmobilizują jadę się poślizgać.
Jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że mój serdeczny kolega posiada profesjonalny ośrodek doskonalenia techniki jazdy.
Jest ten ośrodek wyposażony w płyty poślizgowe, a takźe cały samochodowy tabor z autobusem włącznie.
PRZENOSINY
Kolejne posty nie na temat będą usuwane.
Słusznie, można prosić o przeniesienie tego bałaganu (mea culpa!!!) do offtopowego ?
Wraz z tym:
Takie jedno skromne zdanie z tego opowiadania waży IMHO więcej niż wszystkie znane mi fora internetowe razem wzięte:
"...I coś pan najlepszego zrobił?! Ja mu tyle zeszytów do szkoły nakupowałam!".
Dla myślących.
Hans Kloss. Motocykl. Tablica. Szmatka.
Hans Kloss. Motocykl. Tablica. Szmatka.
i kreda :-).
A Knocha zastrzelił oczywiście August Kowalczyk.
A Knocha zastrzelił oczywiście August Kowalczyk.
No nie. Knocha zastrzelił Stanisław Kolicki.
Ale Simone skłamała!
Dokładnie. Kloss zastrzelił Knocha (Andrzej Krasicki) w kasynie.
August Kowalczyk zagrał sturmbannführera Dehne.
Dokładnie. Kloss zastrzelił Knocha (Andrzej Krasicki) w kasynie.
August Kowalczyk zagrał sturmbannführera Dehne....który zebrał winę za trupa Knocha, jak dobitnie w ostatnich swoich słowach zeznała..., no właśnie... Jak się ta pani nazywała ? To ta, którą bzyknął August w zamian za wstawiennictwo w sprawie porucznika Kalerta, jej kochanka (męża?), który zresztą już podówczas był stracony.
No dobra, wspominkowe snucie ponadczasowych wątków podpada pod druciarstwo ?
To co mnie zaskoczyło , to fakt iż o tych swoich niezwykle traumatycznych doświadczeniach życiowych opowiadał ze stoickim spokojem zachowując cały czas równowagę duchowo = emocjonalną ....co może świadczyć o bardzo silnej osobowości !
Może to działało odwrotnie. Żeby przeżyć obóz trzeba było mieć silną osobowość (i trochę szczęścia). Podobne wrażenie miałem jak czytałem książkę Grzesiuka "Pięć lat kacetu".
[quote=Krecik;21859.151057;17433][quote=hobbycar;21859.151054;15265]Andrzeju ! Masz rację , nie każdy może przebrnąć przez ciężkie tematy .Ja po dwóch wycieczkach na Majdanek postanowiłem iż do Oświęcimia i do innych podobnych miejsc nie pojadę ![/quote]
To jest jeden z najważniejszych, ciągle aktualnych tematów naszej ziemskiej wędrówki - naga prawda o NAS, ludziach.
Tak ciężki, że 99% ludzi unika go jak tylko się da, udając, że problem nie istnieje. A istnieje i może dotknąć każdego z Nas w każdej chwili.
Zamieściłem kiedyś na FB wycinek z życia jednego z Nas. Kilkunastogodzinny zaledwie, ale nie dla przeciętnych czytelników. Żadnej fantazji, same fakty, taka migawka z dnia codziennego pewnego człowieka, wykonującego wcale niełatwy, odpowiedzialny, niezbędny i też nierzadki zawód - maszynista pociągu, zwany zgodnie z chlubną tradycją mechanikiem.
Podobnych jemu są tysiące, nikt nic szczególnego w tym nie dostrzeże.
Właśnie ze strachu przed prawdą. Bo o tym i owym nieszczęśliwym wydarzeniu to przecież każdy słyszy od czasu do czasu. Ale każdy od takich wieści ucieka.
Myślę, że warto poznać ten tekst, ale co wrażliwszym ciekawym Kolegom nie polecam.
Próbka klimatu : tytuł jednego z podrozdziałów [powinienem zasadniczo pełnymi wyrazami, bo ich znaczenie jest tu druzgocące, ale regulamin UK...]:
"Teatrzyk "O KUR...!!!JA PIER...LĘ!!!" przedstawia".
Samo takie ujęcie meritum ryje beret do spodu.
Domyślacie się już, o czym rzecz ?
Tak, o wszystkim najwstydliwszym na raz.[/quote]
[quote=niuniek;21859.151063;6900]Paweł Kapusta , 18 marca 2018[/quote]
[quote=hobbycar;21859.151026;15265]Miałem okazję dwukrotnie spotkać Pana Augusta Kowalczyka .Za pierwszym razem jechaliśmy w jednym przedziale z Warszawy do Krakowa .A po raz drugi tez w pociągu z Berlina do Warszawy w tym samym wagonie ale w różnych przedziałach .Pozostały miłe wspomnienia !
Mnie to tylko dziwi jaką silną osobowość musiał p. Kowalczyk mieć grając hitlerowskiego oficera, jeśli weźmie się pod uwagę, że w czasie wojny sam był więziony w obozie koncentracyjnym. Wielki szacun...[/quote]
[quote=hobbycar;21859.151036;15265]To co mnie zaskoczyło , to fakt iż o tych swoich niezwykle traumatycznych doświadczeniach życiowych opowiadał ze stoickim spokojem zachowując cały czas równowagę duchowo = emocjonalną ....co może świadczyć o bardzo silnej osobowości ![/quote]
[quote=Krecik;21859.151040;17433]Pewnie gdybym przeszedł przez obozowe piekło to też miałbym pogrubioną skórę.
Cewki zapłonowej po kilku elektrowstrząsach też przestałem się bać.
Przez "Pięć lat kacetu" nie każdy jako piątoklasista dał radę przebrnąć.[/quote]
Trochę poprzenosiłem z druciarstwa. Dalsza dyskusja o Klosie, kolejowych perypetiach itp, tutaj.
.Inna sprawa to rzeczywiście tendencja do coraz większej izolacji kierowców od warunków drogowych, co za tym idzie braku umiejętności. 2 tonowe suvy naszpikowane elektronicznymi systemami bezpieczeństwa, opony szersze niż niegdyś w samochodach sportowych, a docelowo i tak jeżdżą jak melepeci lub co gorsza leżą po rowach.
Co gorsza ? No co Ty, co lepsza, jak siedzi w krzakach to już nikomu nie zagrozi, niech sobie tam leży w tym rowie do wiosny.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem wplatania w jazdę samochodem jakichkolwiek pseudo sportowych zachowań.
Mówię tu o jeździe wszelkimi pojazdami po drogach publicznych, ale także wszelkich placach ogólnie dostępnych.
Takie zachowania należy karać zgodnie z obowiązującymi przepisami.
A kto by się tam na jakieś przepisy oglądał, jak mu taki gnojek coutas właśnie dzieci chciał zabić dla swojej zabawy.
Wpi..dol na miejscu i po sprawie.
Nie podchodzę do kwestii karania tak rygorystycznie.
Niestety edukacja wszelka na bezpieczeństwo w ruchu drogowym ma wpływ znikomy.
Jakoś tak w większości mamy, że wydaje nam się, iż nie popełniamy błędów na drodze.
Popełniamy je często nie będąc tego świadomym.
Przed laty miałem okazję i przyjemność parokrotnie rozmawiać z legendą polskich rajdów Ryszardem Żyszkowskim.
Gdy zapytałem go co zmienił w swojej technice jazdy na przestrzeni lat odparł, że w związku z rosnącym natężeniem ruchu zwolnił i zwiększył dystans do pojazdu poprzedzającego.
To słowa człowieka który w rajdach samochodowych pilotował najlepszych polskich kierowców.
Czasy się zmieniają, samochody są wyposażone w nowoczesne systemy bezpieczeństwa, ale tylko po to, aby przeżył "portfel" i przyszedł kupić następne auto.
Systemy, które opierają się na tarciu między oponą a jezdnią nie mają prawa działać, kiedy ten współczynnik tarcia zbliża się do zera, czyli na mokrej, zaśnieżonej lub oblodzonej nawierzchni.
I jeszcze jedno.
Lobby motoryzacyjne jest tak silne, że ma wpływ na tworzone prawo.
Kierowcą ma być każdy.
Są już pomysły aby kierowcą samochodu ciężarowego zostawał człowiek siedemnastoletni.
Do idioty zagrażającemu na drodze innym nie trafiają ŻADNE argumenty słowne. Tylko zabranie pieniędzy, samochodu, uprawnień czy wolności, jest w stanie zadziałać na wyobraźnię przygłupa. Można mu jeszcze ad hoc oklepać pysk bejzbolem, to też zadziała.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 223
- 224
- 225
- 226
- 227
- 228
- 229
- 230
- 231
- …
- następna ›
- ostatnia »














Jak tam u Was w niedzielny poranek? Sypie ostro. Tak o tej porze roku ma być, a nie jakieś styczniowe upały. Trochę mrozu by się przydało. Na razie -1,5. Śnieg mokry i ciężki. W sumie zima to piękna, choć czasem uciążliwa pora roku.
„I stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana”