Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
W USA inne przepisy prawne dot. strzelania do intruza są w np. Nowym Jorku, a inne np. na Florydzie. Drogowe ( dot. liczby tablic, przeglądów itp. ) również.
Jeśli chodzi o ruch drogowy to największe wrażenie zrobił na mnie Wietnam i Nepal. Generalnie chaos nie przekładający się WCALE na ilość wypadków. Nadmiar przepisów nie musi prowadzić do zwiększenia bezpieczeństwa ( wiem, że niektórym trudno to ogarnąć ).Jeśli chodzi o Wietnam, to pełna zgoda. Pamiętam jak przewodnik w Hanoi "uczył" nas jak przechodzić przez jezdnie żeby przeżyć i nie zakłócić ruchu samochodowo-motorowego.
Z takich bliższych kierunków, bardzo polecam wycieczkę do Neapolu. Czerwone światło to dla tamtejszych kierowców tylko sugestia, a nie zakaz wjazdu na skrzyżowanie. Przechodzenie przez ulicę przypominało grę w rosyjską ruletkę. :P
Z takich bliższych kierunków, bardzo polecam wycieczkę do Neapolu. Czerwone światło to dla tamtejszych kierowców tylko sugestia, a nie zakaz wjazdu na skrzyżowanie. Przechodzenie przez ulicę przypominało grę w rosyjską ruletkę. :P
Byłem i praktyka z Hanoi bardzo się przydała. Nic jednak nie pobije tego jak wielki autobus turystyczny zawracał przez kilka pasów na autostradzie w Kairze.
Jako nastolatek wraz z rodzicami udałem się samochodem marki Trabant do Związku Radzieckiego na teren dzisiejszej Ukrainy zachodniej.
Tam pierwsze co utrudniało jazdę to dziury w jezdni, drugie to posterunki milicyjne na rogatkach miast.
I na tych posterunkach dowiadywałeś się że do celu nie masz zgodnie z mapą 80 km tylko 300, bo taka jest trasa dla turystów.
Ale dzięki temu byłem w Kamieńcu Podolskim, który pierwotnie nie był w planach.
Kolejna ciekawostka jest taka, że większość w nocy jeździła tam na światłach pozycyjnych, także poza obszarem zabudowanym.
Pierwszego dnia gdy byliśmy już na miejscu pojawił się dzielnicowy i poinformował, że samochodu nie będzie pilnował.
Ojciec odparł, że nie ma czego pilnować, bo takich samochodów tu nie ma i nikt go nie ukradnie, na co ten odparł, że samochodu nie, ale takie małe koła do taczki mogą się przydać.
Ojciec w mig zrozumiał o co chodzi, wręczył mu pół litra i poprosił żeby od czasu do czasu rzucił okiem na Trabanta.
Na drugi dzień znowu się pojawił.
Ojciec pyta czy coś się stało?
A ten odparł, że przyszedł poinformować, że wszystko w porządku.
I druga połówka poszła.
W powrotną drogę ruszyliśmy późną nocą jako, że obsługa rogatek w większości pijana spała jak susły.
I tu pechowo po paru kilometrach padło ładowanie.
Trzeba było przejść na system oświetlenia radziecki, czyli pozycyjne, a tylne lampy odłączone.
I tak dojechaliśmy do Lwowa.
Tam poczekaliśmy do świtu i jakoś udało się dojechać do granicy na samym akumulatorze.
A z innych atrakcji, to smaczny kwas chlebowy z automatu za parę kopiejek lany do szklanki przytwierdzonej łańcuszkiem.
Ale takźe milicjant, który zwrócił mi uwagę, abym zapiął koszulę, bo nie wypada tak chodzić w mieście.
Kolejną atrakcją były owoce sprzedawane na bazarach, zawijane w stronicę "Prawdy", a wożone prosto z Mołdawskiej Republiki.
To był chyba 1969 rok. Nasza "grupa rockowa" pojechała samochodem Syrena na koncert do Biskupca wtedy jeszcze Reszelskiego. Zobaczyłem Skrzeka, Nalepę, Kubasińską. Nie wiem, czy to był blekałt czy brekałt (piszę fonetycznie, bo nie znam tego OBCEGO języka). Ciekaw jestem, czy ktoś z Forum też tam był? A poza tym na starość lubię powspominać jak to na wzm. Telos 75 z dorobionym wg schematu z Radioelektronika fuzzem łoiliśmy kawałki Mayalla, B.B.Kinga i takich tam jeszcze :)
To był chyba 1969 rok. Nasza "grupa rockowa" pojechała samochodem Syrena na koncert do Biskupca wtedy jeszcze Reszelskiego. Zobaczyłem Skrzeka, Nalepę, Kubasińską. Nie wiem, czy to był blekałt czy brekałt (piszę fonetycznie, bo nie znam tego OBCEGO języka). Ciekaw jestem, czy ktoś z Forum też tam był? A poza tym na starość lubię powspominać jak to na wzm. Telos 75 z dorobionym wg schematu z Radioelektronika fuzzem łoiliśmy kawałki Mayalla, B.B.Kinga i takich tam jeszcze :)
Zgaduję że chodzi o breakout "brejkaut" ;D
1969 to już Breakout. Blackout zakończył działalność w 1967.
Jako nastolatek wraz z rodzicami udałem się samochodem marki Trabant do Związku Radzieckiego na teren dzisiejszej Ukrainy zachodniej.
Ponieważ na nasze forum zaglądają także młodzi ludzie, po lekcjach historii w obecnym wydaniu, czuję konieczność sprostowania.
Otóż obszar o którym pisze Zbychu58, nie jest żadnym "terenem dzisiejszej Ukrainy zachodniej", tylko jest i była to Ukraina, niezależnie od tego czy w granicach Państwa Polskiego jak do 1939r (albo i wcześniej jako Rzeczpospolita Obojga Narodów), pod panowaniem sowieckim jak w latach 1944-1990, czy też jako niepodległe państwo od 1990 roku.
Podobnie jak Śląsk, z którego piszę, nie jest "dzisiejszym terenem Polski południowo-zachodniej", tylko Śląskiem właśnie. I nie ma znaczenia, że historycznie władali nim Czesi, Niemcy i Polacy.
Symptomatyczne jest także, że osoba używająca określeń takich jak "eurokołchoz" czy "teren dzisiejszej Ukrainy" i podkreślająca celowe użycie małej litery w kontekście komendantów głównych policji, jednocześnie pisze o Związku Radzieckim z dużej litery..
Bałwanek, którego z wnuczkiem ulepiliśmy tydzień temu, roztopił się biedusiek.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 229
- 230
- 231
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- …
- następna ›
- ostatnia »














Przepisy ruchu drogowego są ustalane na poziomie prowincji, więc się trochę różnią między prowincjami. W Ontario limit prędkości na autostradach to 110 km/h, który to limit został ostatnio podniesiony ze 100 km/h. Jak był limit 100 km/h to spokojnie mogłeś jechać 120 km/h i policja takich nie łapała. Nie wiem jak jest teraz, bo nowy limit obowiązuje dopiero od kilku miesięcy.
Ten trzeci pas co mówił znajomy to tzw. pas HOV (high occupancy vehicle). Jest on specjalnie oznaczony takim rombem i mogą po nim jechać samochody osobowe z co najmniej dwoma osobami (razem z kierowcą) oraz autobusy. Widuje się to na autostradach dojazdowych do i z Toronto.
Badanie techniczne samochodu nie jest wymagane tak długo jak posiadasz samochód. Dopiero jak samochód zmienia właściciela to musi przejść badanie techniczne (tzw. safety inspection) i potem znowu tak długo jak go masz nie musisz robić żadnych badań. Jeszcze kilka lat temu był wymagany test czystości spalin (co dwa lata) dla samochodów starszych niż pięć lat. Potem to zlikwidowali, be według statystyk 98% samochodów nie miało problemów z czystością spalin, więc nie opłacało się utrzymywać całej infrastruktury potrzebnej do tych testów.