Nowa elektronika w gramofonie GS464
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
To nie jest problem zbyt małej mocy silnika, tylko elastyczności paska. To on wnosi opóźnienie wtórnej reakcji silnika. Dobór czasu odpowiedzi stabilizatora dla konkretnego układu zmniejsza znacząco ten problem, użycie sztywniejszego paska także. Dołożenie dobrze wyważonego bezwładnika na wałek silnika + powyższe zabiegi likwiduje problem całkowicie pod warunkiem, że łożyskowanie talerza jest w dobrym stanie i ma zapewnione stabilne smarowanie.
Po zmianie tego łożyskowania na toczne precyzyjne da się uzyskać na silniku Silmy pomijalne wartości W&F. Jednak wskutek pamięci kształtu (relaksacji) gumy zostaje to osiągnięte dopiero po 60...90 minutach pracy układu, jeżeli pasek nie był uprzednio zdjęty z rolki silnika do spoczynku.
PWM niewiele tu pomoże, były robione takie eksperymenty. Za to bardzo pomaga staranne wyważenie wirnika silnika, bo to eliminuje drgania u źródła. A jak wiadomo i można się domyśleć, szczotki mechaniczne nie lubią drgań, bo ich masa nie jest zerowa, a rezystancja przejścia styku zależy silnie od siły docisku. Także chwilowego docisku... Dobre silniki, w tym także te z Silmy, mają mechaniczne tłumiki drgań szczotek (Silma ma bodaj najlepsze), które ratują sytuację przy zupełnie niewyważonym fabrycznie wirniku, do tego z luźnymi uzwojeniami, które przemieszczają się losowo pod siłą odśrodkową. Wynik - totalny bałagan w parametrach pracy.
Radykalnym posunięciem jest użycie silnika BLDC, a jeszcze radykalniejszym i chyba najlepszym - do tego DD. Niebawem będą robione próby praktyczne takiego rozwiązania na bazie skromnej wiedzy uzyskanej z pomyślnie zakończonych eksperymentów z dużo trudniejszym od omawianego napędem zwijania do magnetofonów serii ZK200.
Posunięciem dużo prostszym, dającym zadowalające efekty jest poprawienie silnika Silmy, który projektowo jest bez zarzutu (w odróżnieniu od wielu innych), tylko jest skandalicznie niedbale wykonany z powodu wariacko wyśrubowanych planów ilościowych produkcji. Nie dziwne - pięćset+ silniczków dziennie to dość sporo.
Ja to testowałem na kilku różnych paskach i zawsze ten efekt występował. Wymieniłem silnik Silmy na EG-530 bo takiego miałem i okazało się że jest nawet trochę gorzej. Ponadto EG-530 pracuje nieco głośniej niż Silma.
Także to nie jest tak że pasek, czy silnik to jest po prostu taka konstrukcja. Silnik także mocą nie grzeszy bo dość łatwo go zatrzymać palcem, a sam talerz jest wrażliwy na jakiekolwiek dotknięcia - natychmiast słychać falowanie dźwięku.
Nie ma mowy o tym by puścić płytę i spróbować przetrzeć ją czyścikiem.
Kupiłem prosty model Onkyo CP-100A zasilany silnikiem synchronicznym z 230V, a teraz przyszedł mi jeszcze lepszy model CP-60A ale na na 100V/60Hz z Japonii i żaden z nich nie ma takiego problemu. Nawet na paskach mających nie wiadomo ile lat nie ma aż takich problemów, a żeby zatrzymać talerz trzeba trochę siły włożyć. Tutaj mogę używać czyścika do woli, dopiero jak mocno docisnę to widać że zwalnia.
Tyle że w obu tych gramofonach podano pobór mocy 10W, a ponieważ tam nie ma niczego elektrycznego poza silnikiem, przyjmuję iż jest to moc silnika.
Silma nie ma nawet 1W. :)
Natomiast jeśli chodzi o PWM, jest na YT człowiek który dorobił całkowicie nową elektronikę na mikrokontrolerze gdzie sterowanie opiera się właśnie o PWM, twierdzi że działa dobrze. Nie mam powodów by nie wierzyć. Ja tego nie sprawdzałem i raczej nie będę sprawdzał, chyba że już naprawdę nie będę miał niczego ciekawszego do roboty ale na to się nie zanosi.
Także to nie jest tak że pasek, czy silnik to jest po prostu taka konstrukcja.
Jakoś nie przemawia do mnie takie wyjaśnienie. Taka konstrukcja to znaczy co w niej konkretnie?
Jeśli uznać, że wiele czynników składa się na marny efekt końcowy, to można by to tak nazwać.
Silnik także mocą nie grzeszy bo dość łatwo go zatrzymać palcem, a sam talerz jest wrażliwy na jakiekolwiek dotknięcia - natychmiast słychać falowanie dźwięku.
Nie ma mowy o tym by puścić płytę i spróbować przetrzeć ją czyścikiem.
Jak wygłodzisz Arnolda S., to też będzie słabiutki ;-). Co to znaczy, że mocą nie grzeszy? Napisali na obudowie, że 1,9W zdaje się. Czy to dużo, czy mało dla gramofonu?
To, o czym piszesz to deficyt momentu obrotowego, a nie mocy, która jest iloczynem tego momentu i prędkości kątowej. Zapewniam Cię, że ten silnik jest w stanie zerwać pasek. A raczej byłby, gdyby go dobrze nakarmić i uniemożliwić jakoś poślizg paska na rolce.
Jaką tam mamy moc elektryczną rzeczywistą dostarczoną? Proste: ok.2V x 40mA = 80mW. Sprawność tego silnika jest względnie wysoka nawet w tak krytycznych dla niego warunkach zasilania i wynosi około 70%. Sprawność przekładni to ca.0,9, ale naciąg spoczynkowy+roboczy paska wywołuje spore tarcie w jego przednim łożysku, obniżając sprawność ogólną układu do poziomu 0,5. Jeśli to łożysko jest źle lub wcale nie smarowane, to sprawność ogólna może spaść do 0,3 i niżej.
Przyjmijmy jednak ten optymistyczny wariant 50% sprawności ogólnej, co daje 40mW mocy napędu talerza. Prędkość obrotowa talerza to 33,(3)obr/min = 0,(5)obr/s = ca.3,5rad/s >>> moment na talerzu 0,0115 Nm = 1,15 Ncm. Siła obwodowa na promieniu 10cm (szczotka do czyszczenia średnio) będzie wynosiła 0,115N, czyli w przybliżeniu 12 Gramów - cienko, oj cienko... Nie dziwne, że szczotka prawie zatrzyma talerz i nie dziwne, że on się tak leniwie rozpędza. Siła hamująca od samego ostrza czytającego stanowi znaczącą część tych 12G (zwykle pomiędzy 0,3 na czystym a 0,7G na zapisanym rowku - da się to łatwo zmierzyć) i raczej mowy być nie może, żeby silnik nadążył to wyrównywać.
Kolejna sprawa - tranzystor sterujący silnikiem, BC211 zdaje się w oryginale. Zasilanie to 10V, na silnik idzie 2V, 8V zostaje na tranzystorze jako Uce. 8V x 40mA = 320mW i BC211 niemal topi podstawkę. A realnie zaniedbany silnik bierze nie 40, tylko 70-90mA i podstawka BC211 faktycznie płynie, co widziałem ze trzy razy i pokazałem nawet na zdjęciach, tylko nikt nie zwrócił na to uwagi. Co się dzieje z punktem/zakresem pracy tranzystora przy 200+*C?
To błahy problem - BD135 z h21e>>100 na radiatorze rozwiązuje go całkowicie, sprawdziłem, pokazałem, będzie dręczony, może będą jakieś wieści.
Tyle że w obu tych gramofonach podano pobór mocy 10W, a ponieważ tam nie ma niczego elektrycznego poza silnikiem, przyjmuję iż jest to moc silnika.
Silma nie ma nawet 1W. :)
Żaden silnik na świecie nie osiągnął 100% sprawności, więc jak sam piszesz jest to pobór - zawsze większy od mocy użytecznej mechanicznej na wale silnika.
A jaka on jest w przytoczonym prze Ciebie przykładzie?
Otóż nie więcej niż 1W, a być może poniżej 0,5W. Silnik, o którym mówisz to raczej asynchroniczny klatkowy, nie synchroniczny. Sprawdź to na jego tabliczce znamionowej, z jaką prędkością znamionową się kręci. Jeśli jest to czterobiegunowy z pojemnościowym przesuwnikiem fazy, to może osiągać 10% sprawności i wówczas będzie te ok. 1W na wałku. Jeśli to prostota indukcyjnego przesuwnika, to sprawność nigdy nie wyjdzie ponad 5%. Przy tak małych jednostkach jak ten zwykle wynosi 3,5-4%. Jeśli wychodzące z niego 3 lub 4 przewody prowadzą do kondensatora o pojemności rzędu uF na napięcie 350+V, to ma przesuwnik pojemnościowy.
Podejrzewam go raczej o te 0,5W na walku, co w porównaniu z Silmą jest i tak 10x więcej. Ale ale... z jaką prędkością on się tam kręci i jakie ma przełożenie całkowite względem talerza? To jest kluczowa sprawa.
Użyłem skrótu myślowego - chodzi oczywiście o całokształt konstrukcji tego gramofonu.
Inaczej mówiąc - nie da się tego poprawić poprzez wymianę jednego elementu na inny/lepszy. Tam trzeba byłoby znacznie więcej rzeczy zrobić inaczej.
Jeśli chodzi o zasilanie silnika Silmy - tam jest jeszcze rezystor 100R (tak podaje schemat, ile jest w rzeczywistości nie wiem) w kolektorze tranzystora BC211 co daje nam 4V spadku napięcia przy prądzie 40mA. To powoduje że na kolektorze tranzystora nie powinno być więcej niż ok. 6V. Jeśli na silniku mamy ok. 2V to oznacza że na tranzystorze mamy ok. 4V i jakieś 160mW strat podczas normalnej pracy.
Nic nie powinno się temu tranzystorowi wydarzyć nawet gdyby prąd wzrósł do 100mA, trzeba pamiętać że wzrośnie także spadek napięcia na wspomnianym rezystorze. Jest też pewna ciekawa cecha tego układu - gdy napięcie na kolektorze spadnie do ok. 2.5V tranzystor się nasyci, co ogólnie zminimalizuje straty mocy na nim. Nastąpi to przy prądzie ok. 70mA.
Tak czy inaczej, moc na wale tego silnika jest żenująco niska, siłą rzeczy pozostałe parametry nie mogą być dobre.
Ubolewam że fabryka nie zrobiła, bo na etapie produkcji można było to zrobić lepiej i niekoniecznie znacznie większym kosztem.
Można było chociażby zrobić większej średnicy podtalerzyk i zasilić silnik wyższym napięciem - już byłaby jakaś poprawa, a tak to obracający się talerz robi z silnikiem co chce. Powinno być na odwrót.
Jeśli chodzi o silnik Onkyo, prawdę mówiąc nie oglądałem silnika jakoś mocno - działa, to działa. Dane techniczne gramofonu mówią że jest to silnik synchroniczny 4 polowy, a więc przy 50Hz powinien mieć 1500 obrotów.
To się mniej więcej zgadza, ponieważ bieżnia paska na talerzu ma średnicę ok. 21cm, zaś bieżnia silnika dla 33.3 RPM ok. 4mm. Wychodzi z szybkiego szacunku 210/4 = 52, zatem 1500/52 = 28.8. Biorąc pod uwagę niedokładność pomiarów które wykonałem oraz zaokrąglenia do pełnych mm, należy przyjąć że wszystko się zgadza.
Co ciekawe, w Onkyo również coś poszło nie tak - gramofon z Japonii na 100V/60Hz osiąga obroty niemal w punkt gdy częstotliwość sieci zasilającej wynosi 61Hz. :)
Ciekawość mnie zżera, jaki silnik Japońce wstawili do tego gramofonu. Jeśli faktycznie synchroniczny, to jakoś musieli rozwiązać sprawę rozruchu, bo żaden silnik synchroniczny nie wystartuje sam z siebie, zawsze musi mieć jakąś pomoc w rozbiegu. Być może użyto silnika kombinowanego typu wirnik PM+rozbieg z klatki.
W dwóch z trzech gmeranych przeze mnie gramofonów był drut zamiast tego rezystora 100R.
Tak czy inaczej co można z tym zrobić, żeby prędkość była stabilna i dało się słuchać Chopina?
Z rzeczy dostępnych dla przeciętnego użytkownika to właściwie nic poza wymianą paska, bo nawet podanie oleju do górnego łożyska silnika wymaga częściowego demontażu zespołu napędowego.
Stabilne smarowanie łożysk talerza na dłuższy czas można uzyskać jedynie przez ich ponowne nasycenie próżniowe. Podanie kropelki oleju z zewnątrz wystarcza na krótko. Wprowadzenie odpowiednio przyciętego filcu nasyconego olejem pomiędzy tulejki łożyskowe w ich oprawie jest chyba najlepszym ogólnodostępnym sposobem.
Operacja podmianki Silmy na BLDC nie jest jakoś strasznie kosztowna, w sumie tańsza niż nowy taki silniczek z Sosnowca - ostatnio widziałem Silmę z walcowym komutatorem - rzekomo NOS - za 250 zetów. Jednak wymaga pewnych możliwości co do mechaniki i elektroniki. Eksperymenty z taką podmianką są planowane niebawem, ale ich pozytywny wynik jest raczej pewny.
EDIT: przypomniałem sobie, że razu onego upchnąłem do wewnątrz Silmy fotoenkoder i zaraz za nim, na tylnym dekielku silnika stabilizator na przetworniku LM2917. To było do jakiegoś polskiego decka, chyba M8010 lub 8011. Jest materiał ze zdjęciami na tym forum. Silnik trzymał prędkość "na dębowo" i faktycznie miał ochotę zerwać pasek przy próbie zatrzymania koła zamachowego. Zdaje się, że działa to nadal w tym magnetofonie u kolegi @Edgor. BLDC DD w podobnym magnetofonie też zdał egzamin. Gdybym miał wybierać pomiędzy tak wzbogaconą "Silmą" a BLDC, to bez wahania wybrałbym ten drugi - dużo taniej, a efekt pewniejszy i trwalszy.
W dwóch z trzech gmeranych przeze mnie gramofonów był drut zamiast tego rezystora 100R.
Byli druciarze, to jest i drut. :)
Ten rezystor tam być powinien z powodów o których wspomniałem. Jeśli komuś nie pasowała rezystancja bo za wysoka to należało zmniejszyć. A tak to efekty są - przegrzany laminat pod tranzystorem.
Też kombinowałem nad wymianą silnika na BLDC ale nie byłem w stanie znaleźć BLDC w rozsądnej cenie pasującego wymiarami oraz przede wszystkim średnicą wału. Grubszy wał oznaczałby konieczność wytoczenia nowego koła pasowego, z racji braku tokarki nie chciałem zawracać koledze głowy pierdołami.
Dobrze byłoby także aby posiadał prędkość znamionową w okolicach 1500-2000RPM.
Nie chciałem też zbytnio przerabiać gramofonu, bo na tym można tylko stracić przy ew. odsprzedaży.
Jeśli chodzi o Onkyo to może być silnik synchroniczny bo na łączówce razem z przewodami od silnika i przełącznika napięć jest w czarnej tulejce izolacyjnej jakiś kondensator. Zaraz wyjeżdżam więc nie będę tego teraz rozpinał i sprawdzał jak jest podłączone, ale może to być kondensator rozruchowy.
Jeśli chodzi o Onkyo to może być silnik synchroniczny bo na łączówce razem z przewodami od silnika i przełącznika napięć jest w czarnej tulejce izolacyjnej jakiś kondensator. Zaraz wyjeżdżam więc nie będę tego teraz rozpinał i sprawdzał jak jest podłączone, ale może to być kondensator rozruchowy.
Jeśli jest kondensator, to silnik jest asynchroniczny klatkowy.
95% wszystkich maszyn elektrycznych na świecie to właśnie takie silniki.
Też kombinowałem nad wymianą silnika na BLDC ale nie byłem w stanie znaleźć BLDC w rozsądnej cenie pasującego wymiarami oraz przede wszystkim średnicą wału. Grubszy wał oznaczałby konieczność wytoczenia nowego koła pasowego, z racji braku tokarki nie chciałem zawracać koledze głowy pierdołami.
Dobrze byłoby także aby posiadał prędkość znamionową w okolicach 1500-2000RPM.Nie chciałem też zbytnio przerabiać gramofonu, bo na tym można tylko stracić przy ew. odsprzedaży.
Kupowałem już BLDC po 16 zetów, potem takie same 3x drożej w innym miejscu po wykupieniu wszystkich tych najtańszych. Cena poniżej 100 zet jest IMHO całkowicie akceptowalna, a poniżej 200 jeszcze do przyjęcia.
Nigdy nie brałem pod uwagę ewentualności sprzedania urządzenia, na którym eksperymentuję, bo to kula u nogi dla wszelkich prac doświadczalnych. Takie prace nigdy nie były tanie w żadnym miejscu na świecie, może poza Syberią ;-).
Toczenie kół pasowych i tak mnie nie minie. Te napotkane w gramofonach i magnetofonach z reguły wymieniam na wykonane we własnym zakresie, gdyż fabrycznie wykazują bardzo dużą niewspółosiowość bieżni, co także jest przyczynkiem do nieprawidłowej pracy napędu.
Prędkość obrotową BLDC robisz jaka Ci się podoba w przedziale 120...3500 dla BLDC najwyższej precyzji wykonania i pracy oraz 500...270000 dla wykonań specjalnych.
Niektóre z tej pierwszej grupy da się zmusić do stabilnej pracy przy prędkości poniżej 20 obr/min.
Nie chce mi się rozkręcać gramofonu jeśli można popatrzeć na schemat. :) Spojrzałem na schemat CP-30M oraz CP-55A i wychodzi na to że kondensator jest włączony równolegle ze switchem załączającym silnik, a więc służy do ochrony jego styków.
Silnik zasilany jest przez włącznik wprost z sieci 110/230V, w katalogach silniki zarówno CP-30M jak i CP-55A jak i posiadanych przeze mnie CP-60A oraz CP-100A opisane są jako 4 polowe silniki synchroniczne.
https://hifi-wiki.com/index.php/Onkyo_CP-55A
https://hifi-wiki.com/index.php/Onkyo_CP-60A
Przy okazji rzuca się w oczy W&F - Onkyo deklaruje 0.08%, podczas gdy Unitra dla GS-461 i podobnych deklaruje 0.15%.
To pokazuje jak badziewny jest napęd Unitry mimo że dobre 10 lat młodszy i nowocześniejszy.
Jedyne w czym Unitra wygrywa to SN sięgający prawie 60dB podczas gdy Onkyo deklaruje 40dB. Rzeczywiście słychać lekki brum 100 (albo 120 dla wersji 60Hz) pochodzący od silnika.
Jeśli będziesz zainteresowany szczegółami to już chyba na PW.
Orłem z silników nigdy nie byłem i raczej już nie będę, ale z tego co kojarzę należy dobrać silnik tak, aby pracował w okolicach swojej znamionowej prędkości obrotowej, ponieważ wówczas uzyskujemy optymalne (katalogowe) parametry pracy - tzn. moc na wale, moment obrotowy i sprawność. Każdy silnik ma swoje optimum. Można silnik o prędkości znamionowej 10k rpm kręcić na 2k rpm ale po co skoro można użyć silnika np. 3k rpm. Na logikę taki silnik będzie miał wówczas wysoki moment obrotowy ale niską moc na wale ze względu na niską prędkość obrotową.
BLDC ma tutaj tylko taką przewagę nad zwykłym silnikiem, że utrzyma wysoki moment mimo niższej prędkości. W zwykłym silniku zmiana prędkości odbywa się poprzez zmianę napięcia zasilającego co przekłada się na moment, nie da się więc przy niskiej prędkości uzyskać wysokiego momentu.
Ale jak wspomniałem, orłem w kwestii silników nigdy nie byłem, więc może moje rozumowanie jest błędne.
Tak czy inaczej uważam że wydanie 200zł na silnik BLDC do takiego gramofonu to dużo, ponieważ to tylko jeden z wielu problemów tej konstrukcji a rozwiązanie wszystkich = budowa gramofonu od nowa. :)
Unitra wygrywa z Onkyo tylko na papierze, rzeczywisty zastany SN był 42 dB o ile dobrze pamiętam.
Dzięki za info o silniku.
Cóż zatem ma zrobić użytkownik, który chce mieć TEN WŁAŚNIE i nie inny gramofon, ale sprawnie działający i o przynajmniej znośnych parametrach rzeczywistych? Taki, na który miał uzasadnioną nadzieję kupując za wielomiesięczne oszczędności Benka czy Fryderyka czy tam Adama. One były jakie były, bo innych nie dało się wtedy zrobić z bardzo wielu powodów.
Z magnetofonami jest podobnie. Rozumiem to, bo "Panowie - szanujmy wspomnienia" od jakiegoś czasu także i mnie dotyczy. Więc rozumiem także i to, że nie każdy to rozumie ;-).








Podejrzewam że zrobiłeś to co większość - zastosowałeś mostek prostowniczy oraz normalny stabilizator napięcia zamiast diody Zenera.
Ja też tak zrobiłem i to dało znaczą poprawę w stosunku do oryginału ale wówczas ujawnił się inny problem - cały układ silnik-talerz ma chyba dużą bezwładność co powoduje przeregulowywanie i w konsekwencji lekkie pływanie obrotów do przodu i do tyłu. Tego normalnie nie słychać, ale jak puścisz coś np. z fortepianem to usłyszysz bo będzie słychać jak się fortepian rozstraja.
Mam wrażenie że działa to tak, że elektronika "stwierdza" że obroty są np. zbyt niskie i zwiększa napięcie na silnik ale ten z powodu bezwładności nie od razu zwiększa obroty. Gdy już zwiększy to znów z powodu bezwładności "przeleci" moment, wówczas sterowany jest na obniżenie obrotów i sytuacja się powtarza ale w przeciwną stronę.
Na sucho, na stole działa. Ale w całości z talerzem robi się problem.
Moim zdaniem to jest problem zbyt małej mocy silnika i niezbyt da się coś z tym zrobić. Szukałem innego silnika, oczywiście ten EG-530 znam, to typowy silnik do magnetofonów ale ma parametry (w szczególności moc) zbliżone do Silmy więc ta wymiana niewiele zmienia, a mam wrażenie że nawet Silma działa lepiej.
W tym rozmiarze nie ma silników tego typu o większej mocy, bo ograniczeniem jest fizyka. Trzeba byłoby zastosować zupełnie inny silnik - większy gabarytowo i nie obejdzie się bez przeróbek mechanicznych, które będą nieodwracalne.
Nie można też zasilić tego silnika wyższym napięciem aby uzyskać większą moc, bo wówczas nie uzyskamy właściwych obrotów. Trzeba byłoby dorobić podtalerzyk o innej średnicy aby uzyskać inne przełożenie.
Wchodzimy w poważne przeróbki...
Moim zdaniem jedyne rozwiązanie to sterowanie silnika poprzez PWM o ile nie powstanie nowy problem - zakłócenia, które będzie słychać.