Wasza historia sprzętowa - audiohistoria
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Trochę pogrzebałem w archiwum i muszę przyznać, że chyba niesłusznie oczerniłem Wiskord Szczecin. Miałem kilka ich chromówek i one były całkiem niezłe. Żelazówkę też na pewno jakąś miałem (poznaję po zdjęciach) ale nie kojarzę jakości. Czyli pewnie była niezgorsza, bo inaczej bym zapamiętał.
Natomiast Ferrum Forte były słabe, pyliły. Ale ja chyba już je kupowałem na początku lat 80-tych. Czyli okres największych braków zaopatrzeniowych. Może Stilon dopasowywał technologię do tego co udało mu się kupić. Pamiętam, że kupiłem za nieduże pieniądze kilka tych kaset bez pudełek (takich jak na fotce). W torebce foliowej była kaseta i kartonik do pudełka. Pudełka już nie było. Może zabrakło polistyrenu albo kooperant nawalił. Albo wyszła jakaś partia pozagatunkowa i szkoda było marnować surowiec na pudełka. A wiadomo, że w narodzie był głód na kasety, a głodny lud wszystko kupi (parafrazując klasyka), wiec sprzedawali w foliówkach za niższą cenę. I potem poszła fama, że Ferrum Forte to chłam.
A no właśnie, Ja z ferrum forte spotkałem się w drugiej połowie lat 80 tych. Kolega z nich grał dyskoteki na wsi .
Bardzo sobie je chwalił, faktycznie fajnie było z nich słychac wysokie tony a puszczał je wtedy na szufladzie ( wtedy to był nasz chyba topowy deck ) i powiem, że z alpsem na pokładzie szuflada naprawdę dobrze grała. A co najważniejsze te ferrum forte jej zbyt mocno nie ograniczały, jak sam osobiście wtedy słyszałem.
Moze te co Ty miałes, to były pierwsze "sliwki robaczywki" a potem to dopracowali.
Choc jak napisałem wczesniej, te które teraz nabyłem ( bo swojej nie miałem z lat '86-'89. - wtedy kupowałem już zachodnie kasety ) to tak jak napisałeś sypią sie i mulą teraz dzwięk.
Może jak spotkam tego kolegę to poproszę o jakąś - o ile ma jeszcze , to sprawdzę.
Mam jedną ferrum forte, wczesną z gładką obudową, i ładnie trzyma parametry. Może dlatego że była raz nagrana i schowana do szuflady. Jedynie co to puścił klej na łączeniu rozbiegówki.
Ta pozagatunkowa w folii dziwnie wygląda. Naklejka na samej kasecie jak z późniejszych niskoszumowych. Przypuszczam że mogli w fabryce skompletować byle co było. Nie wiadomo czy taśma to jest ferrum forte czy inny czort.
Moja przygoda ze sprzętem audio jest podobna jak te wcześniej opisane.
Dzieciństwo to był gramofon Bambino i bajki (do dziś jak słyszę Ptasie Radio czytane przez kogoś innego niż Irena Kwiatkowska, to coś mi nie pasuje). Do tego był magnetofon Melodia. Z tego co pamiętam, to był taki Koncert tamtych czasów. Podwójny zestaw klawiszy, żeby słuchać obu ścieżek bez przekładania taśmy. I to „magiczne oko” które machało „skrzydełkami” w czasie nagrywania! Do tego było jeszcze wielkie radio lampowe, nazwy nie pamiętam. Potem Bambino zastąpił Mister Hit.
Później, w podstawówce na wycieczce jakiś chłopak miał mały magnetofon i puszczał z niego kapitalną muzykę. To byli Slade! (korekta: to było jednak Sweet - Fox On The Run - te pierwsze 15s puszczał w kółko. Ale Slade-ów też miał). I też zapragnąłem mieć taki magnetofon. Zacząłem ciułanie pieniędzy i w końcu dzięki dofinansowaniu rodziców stałem się posiadaczem MK 122. I tu pojawił się problem. Bo jedynym źródłem muzyki w domu był mały, ruski „tranzystor” Taty. I tam było tylko gniazdo słuchawkowe. Próba podpięcia pod nie magnetofonu spaliła na panewce, bo po wetknięciu wtyczki jack w gniazdo odłączał się w radiu głośnik. A 122-ka nie miała podsłuchu nagrywania, wiec nie wiedziało się co się nagrywa. Zostało nagrywanie prze mikrofon (ile ja nagrań straciłem, bo ktoś wszedł do pokoju w trakcie nagrywania!). Więc kolejnym koniecznym zakupem było radio. Wybór wahał się miedzy Jowitą a Wandą. Padło na Wandę, bo była stereo. Tzn. ona była mono, ale można było teoretycznie dokupić przystawkę PS-coś-tam i mieć stereo. Przystawki nigdy nie dokupiłem (kosztowała tyle co Wanda).
W liceum przeszedłem na stereo. Chciałem kupić taki kombajn radio-magnetofon-gramofon (widziałem na półce w sklepie), ale jak uzbierałem stosowną kwotę to nie mogłem go już upolować, więc zapadła decyzja o kupnie oddzielnych klocków. I pojawił się kaseciak M532SD. No i potrzebny był wzmacniacz stereo. Więc zacząłem „polowanie” na Zodiaka (straszni mi się podobał). Bezskutecznie, więc pojawił się wzmacniacz DIY. Tzn. to była płytka wzmacniacza od jakiegoś Artura z Bomisu, zasilana chyba transformatorem dzwonkowym (bo taki miałem) i własnoręcznie zrobionym prostownikiem. Ale wyglądało na hi-end, bo w Bomisie kupiłem pokrywę i płytę czołowa od jakiegoś Unitrowskiego wzmacniacza. Modelu nie pamiętam, ale na płycie czołowej po bokach były takie przesuwne klapki pod którymi były gniazda mikrofonowe i słuchawkowe (gniazd nie zamontowałem). Reszta obudowy była ze sklejki :-). Najdłużej zajęło mi kupienie potencjometrów obrotowych (bo płyta miała pod nie otwory) żeby zastąpić te suwakowe z płytki. Do wzmaka podłączone były 2 otrzymane od wujka „kolumny” od Artura (obciągnięty czerwoną folią kawałek styropianu z wetkniętym weń głośnikiem plus plastikowe, czarne maskownice). Zestaw uzupełnił gramofon Emanuel.
Grało to parę lat a ja wciąż szukałem Zodiaka. Ale udało mi się upolować Trawiatę WS 301S. Więc zacząłem poszukiwania Fausta do kompletu. W końcu i jego dopadłem, a „po znajomości” kupiłem 2 kolumny Altony. Na koniec Emanuela zastąpił Bernard GS 434 (mam go do dzisiaj) i przy okazji kupiłem bratu Klaudię.
Potem ten zestaw zastąpiła wieża PW9013 + T9015 + M9115. Kolumny zostały te same. Potem jeszcze doszedł odtwarzacz CD Foniki CDF001. Jeden z pierwszych egzemplarzy, załatwiony przez kumpla z Foniki cały na japońskich częściach.
I to był chyba koniec mojej Unitry. Potem zastąpiły ją już inne sprzęty.
Uff, cos mi strasznie długo wyszło…
Trochę lat już mamy to i historie długie :) .
ps.
no jednak trzecia kaseta stilonu pokazała swoją naturę ;) . Play trim na amxa obniżony prąd podkładu a kaseta muli, brak wysokich tonów ( rózowa 60 tka )
Straszna męczarnia słuchanie tego, ale cierpie bo jestem ciekawy co tam jest :). Ze 30 lat tego nie słuchałem.
natomiast wczoraj byłem zadowolony bo w znośniej jakosci odsłuchałem 2 lub 3 tzw. "formuły" disco z poczatków lat 80 tych. To były mixy różnych utworów, robione jeszcze na magnetofonach szpulowych a polegało to na tym, że ucinało się różne fragmenty taśmy z jakims utworem i sklejało sie to taśmą do rozbiegówki i tak wychodziły takie fajne ostre przejscia miedzy podobnymi utworami ale róznymi. No i to skreczowanie na szpulaku - bajka :) .
Ale ktoś sie musiał nameczyć, aby jeden taki mix zrobić a trwał on chyba z 15 lub 20 minut.
Już to było na unitra klubie ale tak mi się to podoba, ze wkleję znowu :).
Było kilka wersji tych "formul". No i mam je na stilonce :). Dobrze ta akurat nie muli.
https://www.youtube.com/watch?v=u-aFo0bNoG4
To jeszcze mały "appendix" do mojej opowieści, bo zapomniałem o telewizorach.
Najpierw była nie-Unitra choć RWPG, czyli czeska lampowa Tesla. Próby nagrywania z niej przez mikrofon spełzły na niczym, bo po nagraniu (to chyba była Suzie Quatro albo Kiss) z głośnika magnetofonu wydobywało się głośne warczenie i gdzieś w tle muzyka.
Tesla się psuła, wiec została zastąpiona przez tranzystorowego Neptuna (czarno-białego). To był postęp techniczny! Nie trzeba było kręcić wielkim pokrętłem przeskakując po kanałach tylko wystarczyło wcisnąć jeden klawisz programatora. Klawisze nie wiedzieć czemu były 3, choć programy tylko 2. Do telewizora zostały dokupione długie drewniane nogi, co potem okazało się bardzo przydatne. Neptuna zastąpił telewizor kolorowy czyli „polski” Rubin 202p (też już tranzystorowy). Dawał ładny obraz, ale lubił się psuć. A Neptun wylądował w moim pokoju jako monitor do ZX Spectrum. Przydały się nogi, bo inaczej nie miał bym go gdzie postawić.
Potem zacząłem pracę i na wystawie sklepu RTV zobaczyłem kartkę, że Unimor wprowadza system przedpłatowo-kolejkowy. Wpłacało się jakąś część ceny telewizora i dostawało miejsce w e-kolejce (jakbyśmy dzisiaj powiedzieli). Raz na kwartał do sklepu trafiało kilka telewizorów. To był okres galopującej inflacji, wiec dopłata rosła w tempie zastraszającym. Ale telewizor miał być zacny. Modelu nie pamiętam, dwusystemowy PAL/SECAM i gniazdem niskiej częstotliwości do podłączenia magnetowidu (albo ZX Spectrum). No i w końcu doczekałem się swojego telewizora. Gry na spektrumnie od razu nabrały koloru :-). Telewizor działał długo i bezawaryjnie, w końcu zastąpiony jakimś większym Sonym.
P.S, O ile mnie pamięć nie myli, to do zestawu audio w tym czasie dołączył też pasywny subwoofer Tonsila. Takie czarne podło z 2 dziurami. Żeby zejść niżej z niskimi, bo kolumny mniej jak 50 Hz chyba z siebie wydać nie chciały.
Masz może jeszcze tego ZX Spectrum ?
Ja na takim kiedyś napisałem prostą grę komputerową (w basic - u) w pracowni informatycznej w Elektronicznych Zakładach Naukowych przy Elwro we Wrocku.
Mam sentyment do niego.
Chętnie bym takiego w dobrym stanie odkupił. Magnetofony i kasety do nagrywania gier mam :) :) .
Ps.
a propos kaset polskich to załączam fotki moich chyba już prawie 40 letnich kaset.
Tak się kiedyś "ozdabiało" kolekcję :) - fotka Farrah Fawcett z aniołków Charliego.
Mała errata do Twojego posta:
Rubin nie był polski tylko ruski. Polski był Jowisz ;) .
Masz może jeszcze tego ZX Spectrum ?
Ja na takim kiedyś napisałem prostą grę komputerową (w basic - u) w pracowni informatycznej w Elektronicznych Zakładach Naukowych przy Elwro we Wrocku.
Mam sentyment do niego.
Chętnie bym takiego w dobrym stanie odkupił. Magnetofony i kasety do nagrywania gier mam
Tamtego nie mam. Bo on tak nie do końca był mój, tylko wypożyczony. Ale na baaaardzo długo. Ja na nim m.in. pisałem program do wyliczania krzywej suszenia na suszarce maszyny papierniczej. Niestety w końcu musiałem go oddać :(
Ale u mojego brata wciąż jest Timex (klon spectrumny) nawet kiedyś dzieciom pokazywałem, jak się w tym programuje. Ale raczej brat go nie odda. Kasety z grami wciąż tam leżą. A u mnie w piwnicy leży TV JVC 19", jako ew. monitor do Timexa
Mała errata do Twojego posta:
Rubin nie był polski tylko ruski. Polski był Jowisz ;) .
Errata do erraty :)
Mój był z literką "p" na końcu, czyli montowany w Polsce. Dlatego napisałem, że jest "polski" :D
Chyba z tym "Polskim" chodziło że był on montowany w Polsce, czy coś.
Edit: spóźniłem się z wytłumaczeniem












Ja kiedyś trafiłem Stilon ferrum forte i te grały akceptowalnie - były wysokie tony.
Właśnie teraz włożyłem swoje stare kasety stilon : różowe, niebieskie oraz kasetę demo na stilonie chyba różowym oraz superton Wiskordu Szczecin.
To powiem tak; grają akceptowalnie, poziom zapisu na dobrym poziomie ( tak jedną kreskę powyżej znaczka dolby ). Tak nagrywałem aby poziomem zapisu nadrobić brak naturalnego poziomu zapisu względem żródła. Na dodatek nagrywałem je właśnie na moim M7011 z nieco obnizonym prądem podkładu przy nagrywaniu. Własnie po to aby wydobyć wysokie tony jak najbardziej. Wiec teraz na mojej Yamaszce KX-390 z rewelacyjną funkcją Play Trim, nawet nie muszę obniżać zbytnio prądu podkładu, aby to jako tako grało.
No powiem, że zwracam honor, da się tego słuchać :) , ale szumy własne kasety też sa słyszalne ( dolby B ).
Ps.
chyba najlepiej gra u mnie superton z wiskordu ;)
Natomiast potwierdzam te ferrum forte nie wytrzymały próby czasu. Kupiłem kiedyś z różnych źródeł ze dwie i żadna nie grała dobrze.
Pozdrawiam poszukiwaczy nowych brzmień