Wasze inne pasje okołotechniczne
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Dla amatorów kolejnictwa polecam apartamenty carskie na stacji kolejowej w Białowieży. Położone w zabudowaniach wokół stacji i wagonach z epoki ustawionych na bocznicach. Nawet w wieży ciśnień. Restauracja w holu stacji, wystrój również z epoki. Smaczne jedzenie. Pobyt tam był naprawdę fajnym doświadczeniem.
@up : Dawno to było ?
Bardzo dawno temu (2005-? Coś koło tego) przedsiębiorczy człowiek ściągnął "Stonką" jedną "klasę" (to żargonowo wagon osobowy czteroosiowy typu "pulmann") na stację Białowieża Towarowa i rozpoczął rozkręcać powyżej nakreślony przez Ciebie biznes.
Widać pomysł był dobry i fajnie, że to się kręci nadal. Stacyjka urokliwa nieprzeciętnie, pamiętam ją jeszcze z czasów normalnego funkcjonowania.
i ja miałe Fiata 131 z 1600 cm i 132 z 2000 silnikiem. super auta . Dwóją jeździło się bardzo wygodnie. Pobił Fiat Ford Taurus 3.0 z 1987 r na którego później się przesiadłem. Wyposażenie miał obłędne kodowe otwieranie(stosowane do dzisiaj) . pompowane siedzenia , deska digital, automatyczne światła i klimę.Do dzisiaj pozostałem wierny amerykańskiej motoryzacji.Przed laty miałem Forda Escorta RS Turbo.
Bardzo fajny,łatwy w prowadzeniu i piekielnie szybki samochodzik.
Dobrze wspominam też Peugeota 309 GTI 16V, VW Golfa II GTI.
Jednak bezkonkurencyjny jeśli chodzi o komfort był mój ulubiony Fiat 132 2000.
Jedyny minus to korozja i opony 14" w tamtych latach czyli 80-tych bardzo trudno dostępne, mimo że produkowane w Stomilu z bieżnikiem D124.
Specjalnie na prośbę staszka66 na początek pierwsza strona instrukcji obsługi NSU 251OSL.
Taki motocykl z 1938 roku staram się odbudować.
Odpowiadając na pytanie odnośnie zakopania, to rama jest faktycznie mocno zastawiona i choć sama wazy może 10kg, to jest akurat z silnikiem zamocowanym i to sumarycznie już powoduje konieczność przetarcia drogi.
No zwróciłem uwagę na nowoczesność tej konstrukcji, gdzie silnik jest elementem nośnym. Ciekawe, bo to rozwiązanie zaczęło być popularne od lat 70 - 80 tych znowu.
Ps.
a poropos tego NSU, to może masz ochote na oryginalną tablicę rejstracyjną Niemiecką przedwojenną motocyklowa. Widoczna na mojej fotce z tą ramą od hondy w prawym górnym rogu. Była w tym domu moim na wsi pod dachówkami. Dom z 1936 roku więc może być że podpasuje idealnie. Z jakiego motocykla to nie wiem :) ale z tamtych lat na pewno.
W domu obok znalazłem lugera, w 1973 roku ( niestety był w śmietniku i cały skorodowany i niejako "zaspawany" więc niegroźny ) . Bawiłem się nim w podchody :) Jak sobie przypomnę : 7 latek biegający z lugerem po wiosce :), aż się teraz uśmiałem. Wtedy to nikogo nie dziwiło.
Z cyklu odbudowa motocykla NSU prezentuję kierownicę z osprzętem.
Wszystkie elementy zbierane na przestrzeni kilku lat, a następnie restaurowane z wyjątkiem przełącznika zmiany świateł i przycisku sygnału.
Ten element czeka na swoją kolej.
Zmiana świateł jest realizowana za pomoca linki, a przełącznik znajduje się w lampie.
Z replik gumy i tuleja zewnętrzną rolgazu.
Klamki sprzęgła i hamulca zdobyłem nowe z przedwojennych zapasów.
W tym motocyklu występuje rolgaz o małym skoku, a działa tak, że jeden kamień ciągnie linkę, a drugi odpycha pancerz.
Kamieni nie ma na fotce.
Po lewej stronie mamy dźwigienkę korektora kąta wyprzedzenia zapłonu i dźwignię dekompresatora.
Po prawej dźwigienka ssania.
Z ciekawostek, to kierownicę znalazłem przed laty na złomie w idealnym stanie.
Była skrócona z prawej strony o 15mm.
To bardzo ważne elementy motocykla.
Co prawda wszystko można kupić w replikach, ale pomijając koszty oryginalne części stanowią o wartości historycznej takiego zabytku.
Dzisiaj te elementy wyglądają akceptowalnie, ale to wymagało wielu godzin pracy.
Natomiast ja takie działania lubię i nie stanowią dla mnie wysiłku.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- następna ›
- ostatnia »


















Tak. I 5000 precyzyjnych miniaturowych łożysk kulkowych. Do tego 2000 precyzyjnie obrobionych kół jezdnych, 2000 półosi, 1000 osi, 5000 precyzyjnych zębników i kół zębatych, dużo tysięcy innych elementów i jakieś 100 lat na zmontowanie tego wszystkiego.
Trzeba zbudować tę stodołę, sporą taką nawet jeśli kogoś kusi skala 0 1:43,5. Wtedy faktycznie łatwiej o efekty bezwładnościowe i nie tylko o takie...
jednak z taborem do skali innej niż H0 nie jest tak różowo, H0 robi wiele firm i jest w czym wybierać.
Z powodu niedoboru desek na stodołę i także czasu tymczasowo odłożyłem modelarstwo kolejowe. W porównaniu z lotniczym jest to dość wąska i bardzo indywidualna zabawa o słabych możliwościach towarzyszących/rozwojowych. Koszty niby mniejsze troszkę, ale to w zależności od predyspozycji i talentu oraz ogólnego ogarnięcia - ile samolotów się sproszkuje do czasu dostatecznego opanowania sztuki pilotażu BSP (Bezzałogowy Statek Powietrzny), co nie jest takim łatwym zadaniem. Tylko ok. 1% z pierwotnych napaleńców doczołguje się w plastrach, bandażach i posiniaczonych na psychice do tego etapu zabawy, gdzie tak naprawdę dopiero ona się rozpoczyna.
UWAGA! Generalnie nie polecam a nawet odradzam, bo można trafić do szpitala zwykłego lub (częściej) psychiatrycznego lub nawet na cmentarz. Przy bardzo dużym szczęściu mocne odchudzenie portfela i blizny na psychice, przy największym farcie i przy nieludzkiej zawziętości zamiast blizn - wyższy poziom postrzegania i poszerzenie świadomości przy nakarmionym do syta ego.
Więc nie trzeba już go dokarmiać gdzie indziej przy byle okazji ;-).