Bernard GS-434 - przywracanie do życia
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Zastanawiam się, dlaczego nie potraficie spokojnie i MERYTORYCZNIE podejść do tematu, jaki został utworzony przez kolegę oushi. Wyważanie talerza gramofonu wydaje mi się lekką przesadą. To przecież tylko 33 lub 45 obrotów na minutę. Gramofony z Foniki nie są żadną rewelacją i nierówności rzędu milimetra nie mają nawet minimalnego wpływu na dźwięk wydany na wejście wzmacniacza. Poza tym, jeśli ktoś jest w stanie wyłapać subtelności związane z nierównym odlaniem talerza, to powinien zaopatrzyć się w gramofon audiofilski za co najmniej 10 tysięcy $$. Fonika to nie wytwórnia promów kosmicznych.
Poza tym wycieczki osobiste w sprawie komuny, a także na każdy inny temat (no, komunizmu w tamtych czasach nie było, był raczej socjalizm, ale to szczegół) są nie na miejscu. Ja żyłem i pracowałem w tamtych czasach i mam raczej większe pojęcie o tym niż ktoś, kto był dzieckiem.
Podpisuję się objema łapami.
Jako młodziak poszedłem do pracy w 1977roku.
Nikt mnie nie wykorzystywał, każdy pomagał, podpowiadał, uczył.
Ten czas wspominam bardzo dobrze.
Firma zatrudniała 6000 pracowników i do każdego odnoszono się z szacunkiem.
A teraz odnośnie Bernarda to dobrze by było, aby głos zabrał autor tematu.
Kupiłem żarówkę, zamontowałem. Pasek na razie czeka w opakowaniu.
Wziąłem się wczoraj za smarowanie i niestety okazało się, że w fabryce nie przykręcili poprawnie śrub trzymających tą plastikową podstawkę pod trzpieniem ośką talerza :/ Tylko jedna śruba była przykręcona do końca, pozostałym dwóm brakowało tak ze 2-3mm. Przy próbie ich odkręcenia nawet nie musiałem przyłożyć dużej siły, żeby się zerwały. No i teraz mam drobny problem. Czeka mnie wizyta u kolegi, który ma mocne zaplecze warsztatowe (wiertarki kolumnowe, tokarki i takie tam inne). Będziemy wykręcać to co zostało w środku. Dzisiaj postaram się wymontować całą część z gramofonu. I tak muszę wyjąć płytkę żeby porobić kilka pomiarów.
Trochę pracy będzie z usunięciem tych zerwanych śrub.
Przy czym margines błędu jest zerowy.
Najgorsze jest to , że ta piasta jest nitowana i aby ją zdemontować należy roznitować, następnie wywiercić trzy otwory i z zastosowaniem śrub z łbem stożkowym i nakrętek mocować.
Druga metoda mocowania piasty to wiercenie otworów gwintowanie i mocowanie śrubami.
Jeśli chodzi o usuwanie pozostałości śrub, to proponuję używając freza palcowego wyrównać powierzchnię zerwanych śrób.
W następnej kolejności dorobienie przyrządu pilotującego wiertło.
Ten przyrząd musi mieć około 6 mm grubości, trzy otwory co 120°, z czego 1 pod śrubę m4 do zamocowania w otwór z gwintem i dwa otwory pod średnicę wiertła którym będziemy rozwiercać.
Dodatkowo na środku przyrządu otwór o średnicy takiej jak oś podtalerzyka i wałek do ustalenia
Te śruby są osadzone w znalu i może okazać się konieczne zregenerowanie gwintów poprzez montaż spiralek.
Każda inna metoda typu punktowanie, rozwiercanie jest obarczona ryzykiem, że wiertło wybierze drogę inną od zamierzonej.
I chyba juź próbowało.
W razie pytań służę pomocą.
I jeszcze tylko proszę szanować tulejki łożyskujące oś.
To tulejki porowate i dorabianie ich jest nie celowe.
W przypadku dużych luzów trzeba je wymieniać na takie same, ale to ostateczność.
Smarować je należy tylko stosownym olejem nigdy smarem stałym.
Nic tam jeszcze nie próbowałem robić. Zbyt dobrze pamiętam próbę wykręcenia zerwanych szpilek z lagi motocykla. Tak jak pisałem, kolega ma naprawdę dobrze wyposażony warsztat i jakoś damy radę to zrobić. Trochę zmartwiłeś mnie tym, że jest to nitowane :/ Zastanawiam się, czy w takim razie nie przeprowadzić całej operacji bez demontażu, ale z bardzo dużym zabezpieczeniem całości żeby nie porysować itd.
Jeśli chodzi o sam proces wykręcenia, to już myślałem nad sposobem wyrównania powierzchni tych resztek śrub, żeby dało się to delikatnie nawiercić.
W razie pytań będę się tutaj odzywał
Co do smarowania. Jedzie do mnie Aeroshell 22, a w domu mam olej do smarowania maszyn do szycia.
W sumie to mam jeszcze jeden pomysł na zamocowanie bez użycia śrub. Mam drukarkę 3D i mogę sobie zaprojektować dodatkową nakładkę w którą wkomponuję ten oryginalny plastik a całość będzie skręcona na zewn. Coś jak taki mocno pokombinowany cybant.
Może nawet dzisiaj wieczorem usiądę, zaprojektuję i wydrukuję prototyp
Właśnie wróciłem z pracowni.
Tam mam akurat dwa takie same gramofony w trakcie działań.
Jedyne rozwiązanie to wymontować piastę.
Te nity to rozprasowane trzy kolki/ nadlewy korpusu.
Trzeba to rozwiercić/rozszlifować i wymontować.
Próby działań bez demontażu mogą skończyć się uszkodzeniami gramofonu.
Wykonam poglądowy rysunek przyrządu do rozwiercania zerwanych śrub.
Większość operacji do wykonania w tokarni włącznie z wytrasowaniem punktów pod trzy otwory co 120°.
Sprytne! Swoją drogą przetestuję czy na krótką metę da radę użyć takiej "prowadnicy" wydrukowanej na drukarce 3D.
Od razu odpowiem na ewentualne głosy krytyków takiego rozwiązania.
Druk z PET-G jest naprawdę wytrzymały przy wypełnieniu 100%. Drukowałem dla kolegi tuleję która miała trafić bodajże do maglownicy auta. Miał problem z zeszlifowaniem. Mam wrażenie że może być to swojego rodzaju rozwiązanie dla osób nie mających dostępu do tokarek. Ale tak jak napisałem na początku. Przetestuję i na pewno nie na sprzęcie naprawianym tylko spreparowanym elemencie na potrzeby testu
To sprawdzona metoda.
Tu przykład przyr,ądu do rozwiercania wkrętów w gałkach bakelitowych.
Działa.
Tu muszę wiercić z "łapki" bo chodzi o zdjęcie gałki z osi potencjometru/przełącznika.
I jeszcze jedno wiertło na tyle długie na ile jest to niezbędne.
O ile większa jest średnica otworu prowadzącego od średnicy wiertła?











Obiektywnie, to udział PKB Polski
w gospodarce światowej w kiepskim 1980 roku wynosił 2,4%, a w 2015 0,8%.
Ale o tym, to możemy pogadać na "oftopowym".