Czego najbardziej nie lubicie w krajowym sprzęcie?
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
To samo miałem napisać.
To śrubki z łbem sześciokątnym i tylko kwestia dopasowania narzędzi.
Kombinerkami idzie kiepsko, przecinakiem też.
A Trabant z Honecerem miał tyle tylko wspólnego że obaj byli z NRD.
Powstał gdy stery władzy dzierżył Walter Ulbricht zwany przez rodaków Piaskowym Dziadkiem.
I dodam tylko, że moi rodzice, a ja z nimi takim Trabantem zjeździliśmy przysłowiowy kawał świata i nie było nigdy problemów zarówno technicznych jak i logistycznych, jako, że ta "mydelniczka" w odróżnieniu od "malucha" miała bagażnik.
A tu jeden z wielu moich zestawów pomagający, a nie utrudniający.
Problem z tymi dziadowskimi wkrętami jest taki, że używając najłagodniejszych słów "mają dużą tolerancje wymiarów".
I to czym się da odkręcić jeden wkręt, zaraz obok albo nie chce w ogóle wejść na główkę albo przeciwnie - jest zbyt luźne.
Ja sobie radzę za pomocą przejściówek na śrubokręt służacych do przykręcania kołków dystansowych w obudowach ATX, które to przejściówki dodają niektórzy producenci do swoich obudów tj. Endorfy (dawniej Silentium PC) - metalowe, oraz BeQuiet - plastikowe, ale całkiem solidne. Temu duetowi jeszcze żaden wkręt się nie oparł..
Problemem z tymi śrubkami nie jest średnica łebków tylko ich wysokość. Są strasznie płytkie i często zwężają się do góry co w połączeniu z nasadkami zaokrąglonymi na końcu powoduje że odkręcanie ich jest problematyczne bo nasadka nie ma za co złapać. Ja to rozwiązałem poprzez zeszlifowanie góry nasadki na płasko.
Nie wiem jak inni, ale z własnego doświadczenia wychodzi mi że Diora robiła strasznie spartolone sprzęty jeśli chodzi o porządek i serwisowalność.
Miałem Etiudę do dużej wieży, i by wymienić paski rozebrać trzeba cały magnetofon a i tak mechanizm na końcu dynda na czterech kabelkach przylutowanych do płytki pomimo tego że wszędzie indziej upchali śniedziejących złącz w opór gdzie się tylko dało.
Z tą tolerancją wymiarów to przesada.
Przemierzyłem kilkanaście sztuk i rozrzut to 0,07mm.
Grubość włosa na ludzkiej łepetynie to 0,05mm średnio.
Tak więc nie tu leży problem.
Klucze występują w rozmiarach 4,5mm, 5mm, 5,5mm.
I te rozmiary mają trzymać, a nie +/- 0,3mm
Problem leży we właściwym doborze klucza /nasadki/.
W związku z tym że łeb jest niski i dodatkowo ma fazowane kreawędzie nasadka nie może posiadać fazy wewnętrznej, a dodatkowo wskazana jest faza zewnętrzną.
Jeśli chodzi o śrubki (czy tam wkręty) i ich tolerancję wymiarów, to chyba wszędzie mieli z tym problem.
W kolumnach te z płaskim łbem też potrafią mieć dużą rozbieżność, zdarzają się takie ze zbyt małą głębokością "nacięcia", gdzie odkręcanie śrubokrętem innym niż BARDZO dopasowany bywa problematyczne.
Nie mielibyśmy tych rozterek, gdyby siedziały tam zwykłe śrubki płaskie lub najlepiej krzyżakowe. :)
Masz w 100% rację.
Narzędzia muszą być zawsze perfekcyjnie dopasowane do zadań.
Jednak w fabryce jakoś nie mieli problemów z dokręceniem i nie widać obrobionych kantów czy zmasakrowanej szczeliny pod śrubokręt.
Porzekadło mówi, że kiepskiej baletnicy to majtki w tańcu przeszkadzają.
A inne, że na powstawanie takich problemów ma wpływ poziom kultury technicznej serwisanta.
I oba dotyczą nas wszystkich bez wyjątków.
I często zależy to od naszego lenistwa, bo nie chce nam się dopasować właściwego narzędzia.
Jednak w fabryce jakoś nie mieli problemów z dokręceniem i nie widać obrobionych kantów czy zmasakrowanej szczeliny pod śrubokręt.
No nie do końca.
p.
https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic3225528.html#15980622
post #13
i jeszcze jedno, one (te paskudne wkręty) mają tendencję do ustawiania się skośnie na poczatku wkrecania :-/
A kasprzak czy fonica czy nawet radmor nie cudowali z wkrętami tylko były te na płaski śrubokręt i po temacie.












Skąd ta złość na to, że producent użył takich, a nie innych wkrętów? Obecnie spotyka się wiele różnych pomysłów na to, by utrudnić ludziom dostęp do urządzeń poprzez wymyślne łby śrub i wkrętów. A to imbus z bolcem w środku, czy trójkątny otwór na specyficzny klucz. Przecież jedną z pierwszych rzeczy, jakie się robi organizując sobie warsztat, jest zakup odpowiednich narzędzi.
Mnie taki kluczyk służy już kilkadziesiąt lat:
Poprawiłem literówki