głośna praca transformatora amplituner AT9100, wzmacniacz WST102 Kleopatra
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Witam serdecznie. Niepokoi mnie praca transformatora w obu sprzętach wymienionych w tytule. Grają pięknie ale po załączeniu sieci słyszalny jest dźwięk pracującego transformatora. Dźwięk słyszalny jest na zewnątrz sprzętu- nie w głośnikach żebyśmy mieli jasność sytuacji. Pytanie jest takie czy muszę nauczyć się z tym żyć czy coś można zadziałać w tym kierunku. Nigdy nie sprawdzałem istnienia problemu w innych egzemplarzach sprzętu bo posiadam tylko te i nie znam osobiście żadnego unitromaniaka dysponującego takim sprzętem aby móc porównać. W przypadku WST102 podmiana trafo nic nie wniosła więc w przypadku AT nawet nie próbowałem.
Tak właśnie myślałem, że lepiej kupić mowy radiobudzik.
Witam Można sprawdzić czy obciążenie trafo mostkami prostowniczymi nie jest za duże
naturalne zużycie trafiło mi się takie zdarzenie w WS 301s
Grzałby się, o niczym takim autor nie wspomina.
Obciążony trafo też nie ma prawa buczeć.
Raczej o przeciążeniu nie mam mowy włączamy do sieci wtyczkę, wciskamy power bez źródła, bez kolumn z gałką volume na "0". Obawiam się,że kolega Krecik ma rację. Zaproponował kilka metod, wszystkie równie szalone :):):) Więc spróbuję jakoś z tym żyć. Dzięki za rady może skorzystam bo wydają się być nie głupie tylko narzędzia do wykonania... a z resztą do odważnych świat należy. Wiem wszystko. Temat do zamknięcia.










Podmianka trafoszczaka to chybił-trafił ze wskazaniem na to pierwsze, bo bardzo wiele rdzeni w transformatorach ze Skierniewic jest źle złożonych, słabo sklejonych i brzęczą im skrajne, zewnętrzne paski blachy. Idealnym rozwiązaniem problemu z pozbyciem się go na zawsze jest próżniowa impregnacja żywicą lub lakierem do uzwojeń (trudniej, dłuższy proces kontrolowany). Ale suszarkę próżniową nie każdy ma pod ręką. Jednak można zrobić coś w tym rodzaju z odpowiednio dużego słoja z uszczelnieniem i agregatu od lodówki. Konieczny jest pomiar podciśnienia, słój może nie wytrzymać pełnego ciśnienia atmosferycznego z zewnątrz, ale wystarczy wyssać do 500...400hPa; MAP sensor od dowolnego silnika ICE za grosze rozwiązuje problem od razu. A jeśli już auto, to może ma podciśnieniowe serwowspomaganie hamulców ;-)? Wówczas pomiar jest zbyteczny.
W takim przypadku ze słojem należy użyć lakieru do uzwojeń, nie żywicy. Jest łatwo dostępny i niezbyt drogi.
W trakcie odsysania powietrza ze słoja należy zachować bezpieczny dystans 10-15 m, a sam słój osłonić dokładnie kocem lub starą kołdrą. Albo czymś takim, wiadomo o co chodzi. Ryzyko implozji jest niewielkie, ale istnieje.
Najprostszym, ale ryzykownym sposobem jest poczęstowanie takiego buczka cyjanoakrylem (zwykłą "kropelką" na przykład, Loctite czy Wurtha szkoda trochę...) poprzez wstrzyknięcie go w upatrzone szczeliny w kierunku złącza rdzenia. Ryzyko polega na tym, że w razie nieskuteczności takiego zabiegu już nawet impregnacja próżniowa może nie pomóc.