M7020 - reaktywacja
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Witajcie po dłuższej przerwie.
Korzystając ostatnio z długich zimowych wieczorów i nieco większej ilości wolnego czasu, postanowiłem ogarnąć magnetofon M7020, który czeka na to od kilku już lat.
Kilka kłopotów z mechanizmem rozwiązałem sam, ale spokoju nie daje mi sprzęgło, a konkretniej część związana z przewijaniem.
Aktualnie mam już ustawioną blaszki na ostatni (najwyższy) ząbek, a i tak jest problem z przewijaniem kaset szczególnie, gdy na ciągnącej rolce jest nawinięte już dużo taśmy. Dotychczas wypróbowałem już lekkiego doginania blaszki, dociąłem też kawałek nowego filcu i wstawiłem zamiast tego listka, który był oryginalnie, testowałem to zarówno na najwyższym ząbku, jak i niższych, nic nie przyniosło większej poprawy. Oczywiście czyściłem sprzęgło alkoholem, nawet kilkukrotnie.
Kaseta przy ręcznym przewijaniu nie stawia dużego oporu, a także przewija się poprawnie w MDS442.
Proszę Was o poradę, jak takie wyślizgane sprzęgło zmusić do poprawnej pracy.
Dzięki za odpowiedzi.
Temat tego sprzęgła to temat rzeka. Przerzuciłem ich kilkadziesiąt przez swoje ręce i raz chodzi super, a innym razem męczy się niemiłosiernie.
Masz rację, no cóż, trzeba brać pod uwagę fakt, że mechanizmy te mają już ponad 30 lat i nawet, gdyby cały ten czas spędziły leżąc w szafie, to i tak sprawność ich działania na dzień dzisiejszy na pewno będzie gorsza niż w chwili wyprodukowania. Gumowe części parcieją, plastikowe degradują się itp. Jeśli doliczyć jeszcze do tego eksploatację, nawet jeśli była w pełni prawidłowa, serwisowanie bardziej lub mniej wprawne, oraz brak oryginalnych części zamiennych, to jasne, że nawet po remoncie kapitalnym stopień niezawodności tego sprzętu nie będzie zbyt wysoki.
Może nie aż kilkadziesiąt, ale jakąś tam liczbę różnych magnetofonów Unitry też miałem i te sprzęgła zwykle sprawiały problemy. Inne doświadczenie mam z deckami Diory, gdzie najczęściej wystarczyło wstawić nowy pasek od licznika, żeby zlikwidować wybijanie autostopu i tym samym przywrócić mechanizmowi podstawową sprawność.
Tak jak mówi @mirko1972, chyba wymontuję płytkę ze sprzęgłem i wyczyszczę dobrze benzyną wszystko, co tam jest, szczególnie to sprzęgło. Starą przekładkę zachowałem, więc będę mógł złożyć to tak, jak było oryginalnie.
Co do tego rysunku sprzęgła, który zamieścił @harekn8, zastanawia mnie, jak powinna być ustawiona ta tarcza, z którą bezpośrednio stykają się przekładki filcowa i papierowa: czy filc powinien dolegać do „wypustki”, a papier spoczywać we wcięciu czy na odwrót? Niestety z tego obrazka trudno to wywnioskować, a zastanawiałem się nad tym przy składaniu tego elementu.
Filc powinien dolegać do wcięcia a papier do wypustki.
Troszkę się z tymi mechanizmami na walczyłem.
Jak napisał Mirko 1972 podstawa to rozwalić ten mechanizm na atomy, ładnie umyć ze starych smarowideł zwłaszcza wszystkie ośki, nasmarować przy składaniu właściwymi nowymi specyfikami.
W wielu przypadkach to załatwia problem który posiadasz.
Dzięki, Panowie, po wstępnych testach wydaje się, że po czyszczeniu elementów z metalowej płytki benzyną, problem został zażegnany, a nawet mam na sprzęgle jeszcze całkiem spory zakres regulacji. Mimo że mechanizm pracował gładko na pierwszy rzut oka, warto było to zrobić.
Kolejne problemy, jakie zauważam:
- normalnie odtwarzany dźwięk jest minimalnie zwolniony, ale jak lekko docisnę gumową rolkę do wałka, muzyka zaczyna grać we właściwym tempie i tonacji. :) Czy to oznacza, że rolka jest do wymiany?
- RSD i wyłączanie funkcji po wyłączeniu magnetofonu działa bez problemów, ale Timer Operation już nie (brak wyłączenia pauzy po ~4 sekundach od włączenia magnetofonu). Którym elementom się przyjrzeć? Nie zależy mi jakoś bardzo na tym, ale może to jakaś drobnostka, którą można łatwo naprawić.
Może to pomoże.












Ja, mając do czynienia z tymi mechanizmami, pierwsze, co robię, to rozkładam cały mechanizm na części pierwsze, do przysłowiowej ostatniej śrubki i dokładnie myję wszystkie części. Jeśli jest dużo smaru, oleju, WD40, czego niestety różni naprawiacze nie żałują, konieczne jest pozbycie się tego wszystkiego. Jeśli deck nie był dotąd w rękach żadnego naprawiacza, to fabryczny smar też utracił już swoje właściwości i zamiast pomagać, przeszkadza tylko w pracy mechanizmu. Przy problemie, który opisujesz, najistotniejszy jest moduł talerzyków, czyli ta metalowa płytka, na której są oba talerzyki taśmy, sprzęgło, dźwignia auto-stop i kółko zębate auto-stop (to z trzema otworami). Uważam, że też najlepiej ją wymontować, rozebrać na pojedyńcze części, wszystko wymyć ze zmarów i olejów, a następnie ponownie złożyć, dając smar i olej w minimalnych ilościach i tylko tam, gdzie dawano je fabrycznie, tzn: smar hamujący w plastikowe łożyska metalowych osi obu talerzyków, a po malutkiej kropelce oleju na metalową ośkę sprzęgła auto-stop, ośkę kółka z trzema otworami, ośkę kółka zębatego na dźwigni dowijania, ośkę dźwigni dowijania, ośkę dźwigni przewijania i ośki trzech kółeczek zębatych przewijania. Nie dawać smaru ani oleju na zęby kółek zębatych, fabrycznie tego nie robiono. Konieczne jest też odtłuszczenie powierzchni ciernych – sprzęgło trzeba rozmontować na części pierwsze, wszystkie części plastikowe dokładnie wymyć z tłuszczu. Oryginalny filc raczej się nie zużywa, na twoim miejscu wymyłbym go w benzynie lub acetonie i z powrotem go założył zamiast tego dorabianego. Papierową przekładkę sprzęgła też należy umyć acetonem albo benzyną. Dopiero po bardzo dokładnym wymyciu wszystkich elementów sprzęgła można spróbować, jaki moment obrotowy będzie ono dawać. W najgorszym razie, gdyby po wymyciu sprzęgło nadal ślizgałoby się, należy podgiąć mocniej trzy ramiona sprężynki dociskającej (ta większa jest od przewijania, ta mniejsza od odtwarzania). Jeśli wykonam wszystkie w/w zabiegi, to prawie zawsze po złożeniu mechanizmu siła sprzęgła na przewijaniu jest raczej za duża niż za mała i często muszę łagodzić wygięcie tej trzyramiennej blaszki sprężynującej w sprzęgle.