Fonomaster 610f - pasek talerza
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Pewnie 16 2/3 i 33 1/3 obsługują te same paski.
Dokładnie tak.
Cytat z instrukcji obsługi:
"Liczbę obrotów talerza ustawić gałką przełącznika obrotów 1 zgodnie ze wskazaniem na etykiecie płyty gramofonowej. Obserwując krąg tarczy stroboskopowej w peryskopie 4, przez obrót pokrętła płynnej regulacji obrotów talerza 2, doprowadzić do stanu, że znaczniki odpowiedniego kręgu będą pozornie nieruchome dla obserwatora.
UWAGA: PRZY PŁYNNEJ REGULACJI OBROTÓW TALERZA GRAMOFONU NALEŻY OBSERWOWAĆ:
16 2/3 I 33 1/3 OBR./MIN. - ZEWNĘTRZNY KRĄG ZNACZNIKÓW TARCZY STROBOSKOPOWEJ
45 OBR./MIN. - ŚRODKOWY KRĄG ZNACZNIKÓW TARCZY STROBOSKOPOWEJ
78 OBR./MIN. - WEWNĘTRZNY KRĄG ZNACZNIKÓW TARCZY STROBOSKOPOWEJ".
Pewnie 16 2/3 i 33 1/3 obsługują te same paski.
Tak, bo 33 1/3 to dokładnie dwa razy więcej niż 16 2/3, czyli każdy błysk będzie trafiał w co drugi pasek. Dla naszego oka paski nadal będą nieruchome.
A jednak stożki, czyli jak w Dualu. Proste i skuteczne rozwiązanie. Nawet lepsze, bo idlerowe Duale często nie miały stroboskopu związanego z talerzem. Brawa dla Foniki.
Proste i skuteczne rozwiązanie. Nawet lepsze, bo idlerowe Duale często nie miały stroboskopu związanego z talerzem. Brawa dla Foniki.
Lepsze, ale do czasu... Bardzo wrażliwe na luzy osiowe kółka pośredniego. A te przy współpracy ze stożkowym "atakiem" powstaną dość szybko.
Średnica kółka pośredniego ma pomijalnie mały wpływ na przełożenie w takim zestawie, tylko zmiana promienia tocznego gumy wskutek ugięcia miejscowego gra tu rolę, ale to są różnice na 3-cim lub 4-tym miejscu po przecinku wartości przełożenia i można o nich zapomnieć. "Pływanie" przełożenia od wspomnianych luzów jest 50 razy większe.
Kółko pośrednie ze swobodnie założonym, nieoszlifowanym o-ringiem traktowałbym jako rozwiązanie tymczasowe. Tylko maszynowe szlifowanie na mokro o-ringu utwierdzonego da tu dobry rezultat na dłużej - mogę to zrobić gratisowo razem z dobraniem o-ringu, chyba mam odpowiednie z właściwej gumy.
Fundamentalną sprawą są tu:
- łożyskowanie kółka stopniowego (stożkowego) - jego stan techniczny, luzy, obecność oleju itd.
- jw. dotyczy kółka pośredniego
- stan silnika - smarowanie łożysk olejem na pewno konieczne po 30 latach, kontrola i ew. czyszczenie komutatora też by się przydało, ale to nie jest praca dla nowicjusza. Chyba, że współczynnik desperacji nowicjusza jest bliski górnych wartości, to wtedy tak, można spróbować
- do łożysk talerza też warto zajrzeć; wymyć i nasmarować nie zaszkodzi.
Uruchamianie łożyskowań po 30 latach postoju może skończyć się ich zniszczeniem.
Od tego bym zaczął wszelkie porady ;-).
@Mmarsel - jeśli napotkasz schody zbyt strome wg. Twojej oceny, to napisz PW. To jest wszystko do zrobienia w trzy godziny, z wyważaniem wirnika silnika włącznie. A o tej konieczności to nawet jutubowi spece ani słowa nie wspominają, jakby wibracje w gramofonie wcale nikomu nie przeszkadzały.
To silnik bez komutatora- klatkowy, synchroniczny, na 220V. W nim tylko łożyska do nasmarowania. Oczywiście w sprawie smarowania reszty masz rację, ale oring chyba był tu fabrycznym rozwiązaniem, więc tak też by mogło zostać, byle był porządnie zrobiony.
To silnik bez komutatora- klatkowy, synchroniczny, na 220V.
To mój błąd pamięciowy, widocznie jakieś pół wieku temu dłubałem w jedynie podobnym sprzęcie, utrwalił mi się standardowy Silmy z dekielkiem z tworzywa na śrubkach. Albo jakiś "grzebany" był, albo może były też i takie? Albo demencja peselowata ;-).
A, taki szczegół odnośnie wyższości jednych Świąt nad drugimi - jak klatkowy, to asynchroniczny. Może autor tematu pstryknąłby fotkę tego silnika? Spodziewam się czegoś podobnego do silnika w "Bambino" lub w domowych wentylatorach naściennych.
Co do o-ringów - w tych typowo uszczelniających statycznie pilnuje się bardziej wymiaru osiowego (grubość mierzona wzdłuż osi). W takich do uszczelnień ruchowych dba się o równomierność średnicy przekroju na całym obwodzie i taki byłby tu lepszy. Chodzi oczywiście o bicie wynikowe, którego ten układ przekładni szczególnie nie lubi. Ale do takiego domowego słuchania wystarczy byle jaki, oby miękki.
Do profeski dla poprawy nastroju - uszczelka zacisku hamulcowego, od któregoś z motocykli podpasowałaby, kwadrat w przekroju. Występują w handlu jako zestawy naprawcze, nie są bardzo drogie, za to są bardzo dokładnie wykonane z gumy prima sort odpornej na wszystko zło ze ścieraniem na czele.
Może też namieszałem, że synchroniczny, ale silnik po rozebraniu ma zalany w Al wirnik- takie coś było standardowo wstawiane do ówczesnych gramofonów Foniki. Rzeczywiście podobne do tego, co montuje się w wentylatorach.
Zakładam, zei tu jest taki.
Do profeski dla poprawy nastroju - uszczelka zacisku hamulcowego, od któregoś z motocykli podpasowałaby, kwadrat w przekroju. Występują w handlu jako zestawy naprawcze, nie są bardzo drogie, za to są bardzo dokładnie wykonane z gumy prima sort odpornej na wszystko zło ze ścieraniem na czele.
Tylko, że ta guma współpracuje ze stożkowa powierzchnią. Czyli, będzie pracowała samą krawędzią (dopóki się nie wytrze). Więc żeby była pełna profeska, to wypadałoby po naklejeniu na idler oszlifować tę gumę pod kątem takim samym jak tworząca stożka. Wtedy wykorzystamy w pełni jej "płaskość" :-)
Nie wiem jak działa mechanizm zmiany obrotów. Czy odsuwa lekko idler i wtedy go podnosi, czy tylko ciągnie w górę lub w dół bez odciążania. W tym drugim przypadku może zepchnąć kwadratowy pierścień z gumy. Okrągły oring łatwiej wskoczy na większą średnicę.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- …
- następna ›
- ostatnia »










W 610 tarcza jest przyklejona od spodu talerza i patrzymy na nią przez lusterko. Ale to akurat szczegół. Zasada jest taka jak napisałeś.