Chore ceny sprzętu na portalach ogłoszeniowych.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Cały sklep tak wygląda, warsztat wpisuje się w klimat. Generalnie nic bym tam nie oddał do naprawy, ani też jak do tej pory nic nie kupiłem.
Zresztą storna internetowa jest niedokończona, widać w niektórych miejscach obrazki i tekst który nie został usunięty z gotowego arkusza.
Jednym słowem - amatorszczyzna.
Tak sobie przeglądam to i owo i w ogóle to cienko jest z oryginalnymi częściami do unitry. Albo wakacje, albo nowe przepisy o 30-stu (chyba) sprzedażach czy też najzwyczajniej kończą się sprzęty do rozbiórki na części albo sprzedania w całości. Albo kumulacja wszystkich tych czynników. I wykorzystują to Ci co jeszcze coś mają do sprzedania.
Eee tam, wakacje.
Przepisami o 30 ogłoszeniach raczej bym się nie przejmował. To jest przepis którego nie da się egzekwować, bo wystarczy że ktoś założy 5 kont i już ma 150 ogłoszeń, a do tego są co najmniej 3 portale sprzedażowe, nie mówiąc o grupach na portalach społecznościowych, czy choćby na takich forach jak to które nie mają obowiązku niczego zgłaszać. Można też wystawić jedno ogłoszenie i napisać "sprzedam części do różnych modeli Unitry, kontakt telefoniczny" co zresztą wielu już od dawna robi.
To, że giełda na forum nie musi niczego zgłaszać, nie oznacza, że ma tu się zrobić drugi olx czy inne allegro bo się nagle tu 'dogodnie' zrobi.
Odnośnie sprzedawcy wojskowych zapasów zaintrygowało mnie siódme zdjęcie ze slidera (na jego stronie internetowej), na którym mamy zaszczyt zobaczyć sprzedawcę przy pracy. Wiem, że tzw. artystyczny nieład panuje na większości warsztatów, ale takiego bałaganu jeszcze nie widziałem. Nie uważam również, by pokazywanie tego bałaganu na stronie głównej w Internecie było elementem promocji. W mojej ocenie stanowi to raczej mocną antyreklamę.
Ten bałagan w tle, to najgorsza kryptoreklama. W większości pracowni nikt nie dba o porządek, ale mimo to wygląda tam zdecydowanie lepiej. Ciekawe, jak on czegoś szuka w tym stosie starych, bezwartościowych gratów.
To, że giełda na forum nie musi niczego zgłaszać, nie oznacza, że ma tu się zrobić drugi olx czy inne allegro bo się nagle tu 'dogodnie' zrobi.
Niestety takie są prawa rynku. Jeśli gdzieś będą dogodne warunki, to sprzedawcy się tam przeniosą. Tak jest z każdym portalem sprzedażowym, OLX (dawniej Tablica) miały służyć z założenia ogłoszeniom drobnym od osób prywatnych, a jest tam mnóstwo handlarzy. Tak samo zaczyna się robić na Allegro Lokalnie, na Sprzedajemy.pl to samo, choć oni coś ostatnio podupadają, Vinted to samo - mnóstwo ciuchów pochodzi nie z prywatnych szaf w myśl hasła "nie nosisz, więc sprzedaj", tylko z ciucholandów, czy różnych zbiórek odzieży używanej. Tak samo jak na Allegro, czy OLX mnóstwo sprzętu używanego pochodzi z elektrośmieci - pracownicy PSZOK-ów sobie dorabiają. :)
Temu nie da się przeciwdziałać. Ten problem mogły częściowo rozwiązać przepisy o których tutaj Kolega wspomniał, ale te przepisy są nic nie warte. Założysz konto na żonę, teścia, teściową, matkę, ojca, dziadka, babcię i po sprawie. Trzeba tylko pilnować aby na żadnym z kont nie przekroczyć limitu 30 ogłoszeń. :)
Prawda jest taka, że przyjdzie handlarz na forum, powstawia ogłoszenia i co mu zrobisz? Możesz go co najwyżej zbanować, a ogłoszenie usunąć. Tyle że on może założyć nowe konto i zamieścić nowe ogłoszenie. I tak można się bawić długo i namiętnie. :)
Oczywiście że taki cwaniak dostanie bana.
Z tą różnicą, że już nie wróci.
Radmor 5100 za 5 tys:
https://allegro.pl/oferta/amplituner-radmor-5100-niski-numer-oki...
ma drugie konto na którym sprzedaje części do tych radmorów:
https://allegro.pl/oferta/obudowa-aluminiowa-radmor-chassis5102-...
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 649
- 650
- 651
- 652
- 653
- 654
- 655
- 656
- 657
- …
- następna ›
- ostatnia »










Jeżeli chodzi o niebieską folię ochronną, była ona naklejana nie tylko na wyrobach gotowych, ale również na częściach zamiennych. Niewiele ponad rok temu pozbywałem się ze starych zapasów ostatniej rączki do radiomagnetofonu. Pomimo tego, że ta folia nie posiada kleju, po tylu latach magazynowania odchodziła nieznacznie tylko w jednym miejscu.
Odnośnie sprzedawcy wojskowych zapasów zaintrygowało mnie siódme zdjęcie ze slidera (na jego stronie internetowej), na którym mamy zaszczyt zobaczyć sprzedawcę przy pracy. Wiem, że tzw. artystyczny nieład panuje na większości warsztatów, ale takiego bałaganu jeszcze nie widziałem. Nie uważam również, by pokazywanie tego bałaganu na stronie głównej w Internecie było elementem promocji. W mojej ocenie stanowi to raczej mocną antyreklamę.