UNITRA ze śmietnika
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Raz zdarzyło mi się wyciągnąć coś z pszoka. Rada od pracowników: przychodzić przed samym zamknięciem, lub po 16. Przynajmniej u mnie tak działa. I tak jak kolega pisał, broń boże do kogokolwiek powyżej fizycznego iść się pytać. Od razu jest się spalonym. Im wyższe stanowisko tym więcej się ryzykuje i w skutku większy opór.
I rada ode mnie, lepiej mieć jakiegoś grata do oddania ze sobą by w razie wypadku waga czy ilość się im zgadzała.
Tak to działa w większości punktów
selektywnej zbiórki.
W takich punktach są stali odbiorcy.
Jedni szukają sprzętu RTV inni mebli jeszcze inni elementów budowlanych.
Co do ilości i wagi, to nikt na to nie zwraca uwagi.
A zawieź np.pralkę beż silnika, to zobaczysz jaki lament będzie.
Każdy chce żyć i każdy orze jak może.
Dla wielu to kopalnia złota...Tak myślę.
Ale są firmy, które taki towar sprzedają.
https://allegro.pl/oferta/magnetofon-kasetowy-stereo-casette-dec...
Dlatego jak jeżdżę do pszoka to nie zaglądam do elektro. Jeszcze bym coś zobaczył.
Natomiast widziałem takie miejsce obok wag gdzie leżały jakieś fajniejsze fanty (nie elektronika). Być może pracownicy odkładają coś dla siebie poza ewidencją.
A jeśli chodzi o Niemcy, to zdarzało mi się przed laty załadować całego busa towarem z kontenera i nikt nie robił z tego tytułu problemów.
Chyba, że polski celnik.
Słowo klucz - przed laty.
Jakie straszenie policją? Panowie, zejdźcie na ziemię.
Albo traficie na jakiegoś ugodowego, normalnego pracownika i się dogadacie, albo nie ma możliwości. Tyle na temat. Trzeba liczyć się z tym, że mogą to być miejsca, gdzie nic nie uzyskacie.
Możliwości są zawsze tylko kwestia ceny, no chyba, że jest stały bezpieczny odbiorca, który bierze hurtowo.
Nikt się raczej jakimiś obostrzeniami nie przejmuje.
Towar z takich punktów trafią do sortowni i tam już nic ciekawego nie uświadczysz.
Wszystko "selektywnie" zagospodarowane.
Tak offtopowo skoro jesteśmy w temacie, z takich "selektywnych" spraw, to bardzo zastanawia mnie sens działania złomowisk samochodowych. Gniecie się wszystko w całości - elementy tapicerowane, elementy plastikowe, blacha, żeliwo... gdzie tu ekologia?:)
Na papierze ;).
[quote=staszek66;17744.152625;10444][quote=2405s;17744.152622;13329]
A może trzeba było policją postraszyć i przytoczyć art. 3 pkt 1 u.o.z.o.z.
"zabytek - nieruchomość lub rzecz ruchomą, ich części lub zespoły, będące dziełem człowieka lub związane z jego działalnością i stanowiące świadectwo minionej epoki bądź zdarzenia, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową;"
Ponadto, nie musi być wpis do rejestru aby uznać za zabytek, nie musi mieć minimum 50 lat.
Podejrzewam że niektórzy z tych betonów zmiękną.[/quote]
Nic z tego :), jestem archeologiem i znam/znałem te przepisy. Gdyby to były radyjka z przed 1945 roku to byłaby jakaś szansa, ale... musiałoby sie to oprzeć o jakaś instytucję kultury, np. muzeum ( więc lipa z przytulenia tego czegoś :). Ono musiałoby sie wypowiedzieć czy chce ten fant czy nie ( ma prawo pierwokupu ).
Nawet jak wykopiesz coś sprzed wojny a tym bardziej starsze rzeczy na swoim ogródku to masz OBOWIĄZEK zgłosić to do konserwatora zabytków.
Nawet jak kopiesz fundament pod domek głębiej niz zwyczajowo pojęta głębokośc orki - masz obowiazek zgłosić to i na swój koszt zapewnić nadzór archeologiczny ( wiem, że nie każdy to robi :) ) ale takie są przepisy - chyba z 1956 roku. Mielismy wtedy jedne z najdalej idacych przepisów chroniących zabytki. Potem kopiowane przez inne kraje - też te zachodnie ;) .
Niejedną inwestycję z centrum starych miast "położyły" badania archeologiczne.
Z pozyskaniem zabytków ruchomych jest podobnie, więc chyba nie warto iść tą drogą :).
No chyba, że znajdziesz zapinki Scytyjskie lub z okresu wpływów rzymskich ( zwykle były złote :) ) - to warto :) :) - je uratować, ale na 100% nie masz prawa ich sobie zachować. Vide skarb Średzki w Środzie Śląskiej sprzed ok. 40 lat.
Kilka miesięcy od znalezienia policja przeszukiwała i przesłuchiwała wszystkich którzy mogli mieć kontakt z miejscem gdzie go wykopała koparka na budowie.[/quote]
Z tą policją to tylko rozważania :-)
Przepisy trochę znam, kiedyś często poszukiwałem z programem Było nie ..... moje "wykopki" są w paru muzeach w Polsce. Np: MWP części samolotu Łoś, Muzeum lotnictwa polskiego Bell P-39 Airacobra i parę Karasi rozsianych po Polsce. Pod Grunwaldem też kopałem :-)
Dla zobrazowania takiego wydobycia Aircobry, 12h kopania, ale na koniec nie czułem zmęczenia.
https://www.youtube.com/watch?v=_vgmkD9F1BI
Tak offtopowo skoro jesteśmy w temacie, z takich "selektywnych" spraw, to bardzo zastanawia mnie sens działania złomowisk samochodowych. Gniecie się wszystko w całości - elementy tapicerowane, elementy plastikowe, blacha, żeliwo... gdzie tu ekologia?:)
Moim zdaniem ekologia to dwie kwestie.
Pierwsza to ideologia, a w jej następstwie interes.
Takie przykłady można mnożyć.
Ty nie możesz spalić śmieci, ale spalarnia tak.
Proces spalania przebiega w oparciu o te same prawa fizyki w obu przypadkach.
Tylko w tym drugim za to że te śmieci oddasz musisz jeszcze zapłacić.
Firma w której kiedyś pracowałem rygorystycznie przestrzegała segregacji odpadów z podziałem na odbierane jako komunalne czyli papier tworzywa, szkło.
Raz na miesiąc przyjeżdżał po to samochód, który ładował to w jeden kibel i jeszcze prasował do kupy.
Ale były też odpady niebezpieczne i inny odbiorca.
Nie dość, że za odbiór takich odpadów się płaci słono, to jeszcze wymyślali różne historię odnośnie nieprawidłowego sortowania i naliczali kary.
Zaprosiłem więc przedstawiciela tej firmy i ustaliłem że skoro są tacy papiescy to będzie po Bożemu.
Po pół roku koszty uyylizacji spadły po mojej stronie o połowę a po ich stronie wzrosły dwukrotnie.
Ważenie i mierzenie kubatury w momencie odbioru, pojemniki dla odpadów tego wymagających z podwójną ścianą, na każde opakowanie stosowne opisy, a w przypadku zanieczyszczenia kostki brukowej podczas załadunku, czyszczenie na ich rachunek z użyciem sorbentów i najlepszej chemii.
Dzisiaj gdy w toku działalności wytwarzasz odpady stalowe, to aby je dostarczyć do punktu skupu musisz posiadać pojazd przystosowany do przewozu odpadów
Żaden skup złomu dostarczonego nie przystosowanym transportem nie przyjmie.
W związku ze spadkiem temperatur ruszyła intensywnie utylizacja wszystkiego co można zamienić na kalorie.
W okolicy widzę, że nawet ci, którzy w ramach programów proekologicznych przeszli na gaz, to jakby przy mocno czarną spaliną sieją.
A ci których kominki nie spełniają wymogów określonych w przepisach wznowili ich eksploatację i z kominów jak w dawnych dziecięcych rysunkach kłębi się błękitno-szary dymek.
Niektórzy ruszają po zmroku, inni w soboty i niedziele, bo wtedy ryzyko nalotu Straży Miejskiej jest znikome.
Zastanawiam się po jaką cholerę tworzyć takie przepisy, które są nie egzekwowalne.
W warsztatach samochodowych przez piec przechodzi przepracowany olej i czyściwo, a ewentualny mandat wliczony w koszty.
Taka to ekologia i ideologia zarazem.
Raczej ucywilizowana ekologicznie niewola.
Jestem zdecydowanym zwolennikiem ochrony środowiska.
Nie toleruję wywozu śmieci z budowy do lasu, nie uznaję palenia wszystkieg, co na kalorie można zamienić,
ale z drugiej strony patrząc na patologiczne zasady postępowania z odpadami i forowanie podmiotów ,które na śmieciach robią fortuny naszym kosztem nierzadko poprzez działalność przestępczą typu zbieramy/znikamy/podpalamy to tak naprawdę zastanawiam się w jakim kierunku zmierzamy.
Bo wlepić mandat starszej kobiecie za sprzedaź kwiatów z jej własnego ogródka to proste, ale poszukać przestępcę który zawalił plac chemią w przerdzewiałych beczkach i się ulotnił to problem.
I taka mądra gmina która nakazuje starszym ludziom wymienić piec kaflowy i gnębi nalotami tylko dlatego że ten człowiek jest bezbronny i bezsilny nie jest w stanie rozprawić się z oprychem któremu wydała często zezwolenie na składowanie tych odpadów.
I jak widzę takiego prezydenta, burmistrza czy wójta jak płacze w telewizji, że miasto nie ma pieniędzy na usunięcie bałaganu na stworzenie którego sam dał zezwolenie, to znaczy, że taki urzędnik kwalifikuje się jednoznacznie do wywalenia na zbity ryj... żeby nie powiedzieć dosadniej.
Taka to jest ekologia, za którą ciągną się mniej lub bardziej smierdzące interesy.
Śmieci to także skomplikowane przepisy podatkowe i tu kolejne pole do popisu.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- …
- następna ›
- ostatnia »










Nic z tego :), jestem archeologiem i znam/znałem te przepisy. Gdyby to były radyjka z przed 1945 roku to byłaby jakaś szansa, ale... musiałoby sie to oprzeć o jakaś instytucję kultury, np. muzeum ( więc lipa z przytulenia tego czegoś :). Ono musiałoby sie wypowiedzieć czy chce ten fant czy nie ( ma prawo pierwokupu ).
Nawet jak wykopiesz coś sprzed wojny a tym bardziej starsze rzeczy na swoim ogródku to masz OBOWIĄZEK zgłosić to do konserwatora zabytków.
Nawet jak kopiesz fundament pod domek głębiej niz zwyczajowo pojęta głębokośc orki - masz obowiazek zgłosić to i na swój koszt zapewnić nadzór archeologiczny ( wiem, że nie każdy to robi :) ) ale takie są przepisy - chyba z 1956 roku. Mielismy wtedy jedne z najdalej idacych przepisów chroniących zabytki. Potem kopiowane przez inne kraje - też te zachodnie ;) .
Niejedną inwestycję z centrum starych miast "położyły" badania archeologiczne.
Z pozyskaniem zabytków ruchomych jest podobnie, więc chyba nie warto iść tą drogą :).
No chyba, że znajdziesz zapinki Scytyjskie lub z okresu wpływów rzymskich ( zwykle były złote :) ) - to warto :) :) - je uratować, ale na 100% nie masz prawa ich sobie zachować. Vide skarb Średzki w Środzie Śląskiej sprzed ok. 40 lat.
Kilka miesięcy od znalezienia policja przeszukiwała i przesłuchiwała wszystkich którzy mogli mieć kontakt z miejscem gdzie go wykopała koparka na budowie.
Pozdrawiam poszukiwaczy nowych brzmień