M 3002 SD / M 4201 SD "Impreza"
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Jeśli nie rozpoznaliście co to za machina rozebrana w poprzednim wpisie to podpowiem, że to popularna i niedroga polska wiertarka z Goleszowa, z "Celmy". Po bardzo dobrej jakości z początku licencyjnej produkcji zostały tylko wspomnienia i westchnienia, ten piętnastoletni nie używany egzemplarz już pachnie chińszczyzną. Wiem, czemu tak jest (było, teraz to nie wiem, czy już zaorali ten zakład czy jeszcze stoi, tylko w innych rękach). Zakład dopłacał do każdej wytworzonej sztuki kilkanaście złotych, co było efektem działania Zarządu Spółki, obsadzonego ani chybi przez sprzedawczyków opłacanych kopiejkami. Robiono wszystko co możliwe, aby ten zakład zniszczyć. Jednak znalazł się ktoś, kto kupił od ręki cały ten bałagan pokazując Wysokiemu Zarządowi środkowy palec. Kwik, lament, płacz i zgrzytanie zębów na nic się zdały. O ile mi wiadomo, przez dłuższy czas zakład w nowych rękach podnosił się z gruzów.
Sorki za lekkie OT, to wprawdzie nie Unitry zakład, ale też Nasz i to jeden z lepiej znanych i świetnie prosperujących w swoim czasie. Jako przykład wiadomo czego ;-).
Rozebrałem więc ten wyrób, żeby zrobić z niego to, czego potrzebuję. Wymieniłem uzwojony fabryczny stojan na taki DIY z magnesami trwałymi, otrzymując zupełnie inną maszynę. Trzeba jeszcze podmienić szczotki z węglowych na miedziografitowe, bo teraz jest to silnik DC PM na napięcie do =50V, dwukierunkowy, z dwustopniową przekładnią zębatą o skokowo zmiennym przełożeniu i bardzo dużym momencie obrotowym. Tylko muszę jakoś zabezpieczyć uchwyt ("futerko") przed samoodkręceniem z gwintu wrzeciona przy lewych obrotach.
Kolejnym krokiem będzie wprzęgnięcie jakiegoś włącznika/przełącznika kierunku w wajchę statywu, żeby lewa ręka była wolna, tak w rezerwie na wszelki wypadek.
Tu jeszcze nie ma dobrego pomysłu, hmm...
EDIT 09.02. 03:20
Ponieważ przygotowywany osprzęt do wykonywania niezbędnych części przewidzianych w projekcie jest już wykorzystywany także do innych prac pośrednio związanych z IMPREZĄ II, jego opisy zamieszczam także w wątku o naprawie generalnej M601SD MARCIN w dziale SERWIS, aby ich nie dublować. Zainteresowanych zapraszam więc także i tam.
Akurat to moje sąsiedztwo - raptem 6 km. Zresztą wiesz o tym Andrzeju. Opisywałeś swoją podróż kibelkiem EN-57 do zakładu w Goleszowie :)
Zakład w Goleszowie powstał w związku z podjęciem produkcji elektronarzędzi na licencji Boscha. Zresztą o tym wszystkim wiesz, boś erudyta i człek wszechstronnie oczytany i wiedzy niezwykle szerokiej.
Tej Celmy nie ma już na Ziemi Cieszyńskiej.
Celma teraz to Łódź.
Natomiast w Cieszynie jest:
https://www.cantonigroup.com/celma/pl/page/home
W sieci są błędy, że zakład Celma w Goleszowie powstał w latach 50 XX wieku. Początki to oczywiście główny zakład w Cieszynie. Nazwa to skrótowiec od Cieszyńskie Elektryczne Maszyny. Zakład filialny w Goleszowie powstał na początku lat 70.
Tu: https://portalnarzedzi.pl/artykul/celma-historia-polskich-elektr...
jest fajny kawał historii.
No cóż, miałem okazję przyglądać się z bliska jak moi ziomkowie nieświadomie pomagają wiadomej "organizacji" w rozpieprzaniu Zakładu własną głupotą. Udało się!
:-(...
Tymczasem słuszny uchwyt i cała ta straszliwa maszyneria już gotowa do działania. Na mecie tej akcji mają się zmaterializować dwa specjalne silniki BLDC, nieco się różniące od siebie uzwojeniami. Jeden jest przeznaczony do opisywanej już frezarki DIY, drugi jako podmianka dotychczasowego niedoskonałego fabrycznego w tokarce. Wolę nie myśleć, ile to jest roboty bo pewnie bym się załamał psychicznie.
Kolejny nowy-stary magnetofon szpulowy na rynku. Tym razem przerobiony z modelu Tascam BR-20: https://www.theabsolutesound.com/articles/united-home-audio-apol...
Może kolega Krecik powinien się zainteresować czymś takim? Przerabianie starych modeli na nowe. Cena $55,000 USD, więc pewnie jest spory zysk w to wliczony. Oczywiście jest to robione na rynek amerykański, ale myślę, że rynek europejski nie odbiega daleko od amerykańskiego.
55k zielonych to dość sporo... Ale tylko 38 cm/s, stare silniki asynchroniczne i tak znaczny rozrzut parametrów głowic (szczelina, nie ukrywają tego), że tylko w obrębie pary Z/O jest takie perfecto absolute. Taśma nagrana na innym egzemplarzu głowicą losową co do doboru zabrzmi już inaczej. Podobno inaczej, bo sprzęt pomiarowy to widzi, moje ucho nic a nic.
Gdyby był pewny zbyt - bo kosztować to sobie może ile chce, tylko czy się sprzeda cała partia powiedzmy 100 sztuk to już nie jest takie pewne - to za tyle też mogę robić magnetofony. Może nawet nieco bardziej atrakcyjne, bo unikalne, nie przeróbki czegoś tam znanego od dawna.
Tymczasem krecikowe łapki próbują sklecić na szybko z tego co w te łapki wpadło jakiś zasilacz do gwinciarki.
Edit 03:28 : prawie gotowy, ale nosem w trafo to już nie teges... Dobrze, że bez napięcia.
Jedna z ostatnich czynności przy tym zasilaczu to wykonanie dławika. Jest nieodzowny dla ochrony przełącznika, prostownika i komutatora silnika przed udarami prądu przy nawrotach, które w takiej maszynie są normalne w cyklu gwintowania, gdy gwintownik w nieprzelotowym otworze dochodzi do jego dna.
Także generowane zakłócenia EM zostaną radykalnie zmniejszone. Tak, żeby radyjka na AM można było sobie słuchać przy pracy.
Rdzeń został wykonany z proszku żelaza (ITR Warszawa, z dawnych zapasów wytwórczości na zamówienie). Po zaokrągleniu ostrych krawędzi owinąłem go taśmą poliestrową, a następnie taśmą teflonową. Potem 150 zwojów przewodem w postaci skrętki 19x0,25^2 DNEE i gotowe. No, prawie - jeszcze jakaś otulina zewnętrzna na całość by się przydała, na przykład z koszulki TMK odpowiednio dużej średnicy.
Tak wykonany dławik/cewka byłby prawdopodobnie idealny do zwrotnicy głośnikowej. Multifilarne nawinięcie redukuje reaktancję rozproszenia do pomijalnych wielkości, a sam materiał rdzenia tłumi większe częstotliwości własnymi stratami, co nie wprowadza "odbicia" harmonicznymi jak przy klasycznej cewce zwrotnicy zespołu głośnikowego.
Trzeba by @Klexmixa podpytać, czy spotkał tak wykonane cewki w tych droższych kolumnach.
EDIT: gotowy i sprawdzony, jest OK. Pozostało tylko zrobić przewód pomiędzy nim a maszyną i można próbować, czy coś była warta ta cała robota.
Dawno nie odwaliłem takiej prowizorki, ale to całkowicie improwizowana "konstrukcja". Jedyny rysunek jaki powstał, to schemat ideowy i to też taki po łebkach.
Ciekawe, że kilka podobnych prymitywnych urządzeń służy od dość długiego czasu (niektóre prawie 50 lat) i nie przypominam sobie, żeby któreś z nich zawiodło czy wymagało naprawy... Może to jakieś cuda, a może "pańskie oko" i ten koń ma się nieźle ;-).
Jak patrzę na te taśmy na pierwszej fotce to normalnie McGywer :)
To ten gościu co spadł z dwudziestego piętra, ale nic mu się nie stało, bo złapał się w ostatniej chwili krawężnika ? :-)))
Te taśmy to zwykły Scotch biurowy, tylko taki nieco lepszy niż chiński i też najzwyklejsza taśma teflonowa 0,075mm do uszczelnień hydraulicznych, też z tych nie najgorszych, porowata, nasiąkliwa. Jako uszczelnienie to tak sobie się sprawdza (znaczy złącze cieknie albo od razu, albo po niedługim czasie), ale do innych ciekawych zastosowań jest całkiem właściwa. W tym przypadku daje dobry poślizg drutu na rdzeniu i dobre, łatwe jego równe układanie. Zabezpiecza tez emalię przed zdrapywaniem przy naciąganiu zwojów. Jeszcze ją tu zobaczycie niedługo w dość zaskakującej roli ;-).
A tu gwinciarka już w akcji, jest lepiej niż zadowalająco. Więc cała ta robota miała sens, przynajmniej na tym odcinku prac.
Zrezygnowałem z montowania jakichś wydumanych przełączników w wajchę posuwu "Z" i obsługuję trójpozycyjny przełącznik monostabilny CW/0/CCW czubkiem buta. Całkiem wygodnie i kontrola procesu prockiem międzyusznym chyba lepsza.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- …
- następna ›
- ostatnia »

























Jeszcze tuleja redukcyjna fi 43 x fi 24 z rowkiem (na pierwszym obrazku) i obydwie wiertarki dostosowane konstrukcyjnie do zamiarów już gotowe do pracy. Teraz wiercenie kilkuset otworów w elementach składanego chassis Imprezy II już mi nie straszne :-).
Dokładniej rzecz ujmując, to nie tyle nie straszne, ile stało się realnie wykonalne w rozsądnym czasie. Właśnie czas jest najtrudniejszym przeciwnikiem przedsięwzięcia, zwłaszcza od krótkiego okresu gwałtownego spadku wartości złotówki na początku "plandemii" ;-). Coraz trudniej wygospodarować potrzebną jego ilość na kolejne kroki projektu.
O jakiejś tam rezygnacji czy choćby ustępstwach MOWY NIE MA !!!
Wiele spośród wspomnianych otworów ma w projekcie gwint, najczęściej M4, rzadziej M3 lub M5. Ręczne ich gwintowanie jest raczej nie do pomyślenia i to nie tylko z uwagi na ilość pracy, ale także na dokładność wykonania gwintów - osiowość z pierwotnym otworem i kaliber.
Toteż będę dążył właśnie do odfajkowania kolejnego punktu w rozdziale "maszyny i narzędzia" projektu: szybka półautomatyczna gwinciarka. To już dużo prostsze (być może...) niż ukończone właśnie wiertarki.
Teoretycznie podstawowo potrzebny jest jakiś dwukierunkowy wolnoobrotowy napęd o dużym momencie obrotowym, zakończony uchwytem wiertarskim ("futerkiem"). Bardzo zadowalający byłby moment obrotowy wystarczający dla gwintowania M6 w stali i M8 w miększych materiałach, więc uchwyt do gwintowników M8 też by wystarczył.
Ta dwukierunkowość dotyczy nie tylko samego silnika napędu, ale także tego wszystkiego co jest "po drodze" pomiędzy nim a gwintownikiem, bo jakaś solidna przekładnia - pewnie dwustopniowa - też będzie nieodzowna w takiej maszynie.
Dobre pomysły bywają cenne, tak może będzie i w tym przypadku. Przyfrunął do mnie takowy właśnie, jak to szybko i dobrze zrobić w prosty i niedrogi sposób ;-).