M 3002 SD / M 4201 SD "Impreza"
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Kto robi wogóle iwenty dzisiaj z taśmociągów?
Ja robię takie eventy ze szpulaka i z kaseciaków, i gramofonów z płytami winylowymi, CD tylko od biedy używam, a laptopa wcale ;) . No takie vintage disco.
Ten pomysł jawi mi się jako doskonale trafiony i wróżę duże powodzenie takim przedsięwzięciom jak również znaczne wpływy do budżetu. Wszyscy chcą zobaczyć coś dla nich nowego, zwłaszcza jak jest polskie i zabytkowe, a do tego nadal dobrze działa. Lepiej, niż sobie mogli wyobrazić przed ujrzeniem z bliska pracującego szpulaka, bo połowa słabo je pamięta, a druga połowa nie widziała nigdy.
NA potwierdzenie powyższego :
https://soundworks.tech/akademia/
Ps.
do czego to doszło prawie 1800 zł za naukę obsługi gramofonu :-D
Normalnie nie wierzę, że to się dzieje naprawę :) .
[...] Wszyscy chcą zobaczyć coś dla nich nowego, zwłaszcza jak jest polskie i zabytkowe, a do tego nadal dobrze działa. Lepiej, niż sobie mogli wyobrazić przed ujrzeniem z bliska pracującego szpulaka, bo połowa słabo je pamięta, a druga połowa nie widziała nigdy.
NA potwierdzenie powyższego :
https://soundworks.tech/akademia/
Ps.
do czego to doszło prawie 1800 zł za naukę obsługi gramofonu :-D
Normalnie nie wierzę, że to się dzieje naprawę :) .
To to jeszcze spoko... Żyjemy w ciekawych czasach zgodnie z dawną klątwą - ona się właśnie wypełnia ;-).
Czy fotka na wstępie tego ogłoszenia nie jest przypadkiem czyjąś własnością? To bardzo znane logo... Ale może zastrzeżenia już przeminęły.
Staszku - w sumie to świeża woda na Twój młyn, jakby nie patrzeć na dyskusyjne sformułowania w tym ogłoszeniu. Osobiście nie mam nic przeciwko próbom dokształcania Narodu, certyfikowanym czy też/lub własnowolnym i charytatywnym.
Nie narzekano czasem na którejś z Twoich imprezek, że "czemu tak dudni"?
Bo ja to już przerabiałem i też początkowo nie mogłem uwierzyć, czy śnię czy to real. Połowa imprezowiczów NIGDY NIE SŁYSZAŁA POPRAWNIE PRACUJĄCEGO ZESPOŁU GŁOŚNIKOWEGO Hi-Fi i to nawet niezbyt dużej mocy. Nie znali brzmienia niskich tonów, bo smartfony ich nie generują wcale. Prosili, żeby może tak nie dudniło...
I to na imprezce pod chmurką, gdzie trudno uzyskać dobre basy!!!
Pomyślałem sobie, że to może właśnie dlatego. Może muszą nie tylko słyszeć, ale także poczuć, w sumie te najniższe tony odbiera się nie tylko uszami. A to w większości dość młodzi ludzie byli, przeważnie tak do 25 lat.
Na następnym takim spędzie, już na sporej sali do wygibasów zrobiłem im "7 w skali Richtera" wypożyczonym zestawem estradowym, dedykowanym dla perkusji i basmana.
No i chwyciło! Było dużo pytań z nieudawanej ciekawości, co to jest ten "marsal" i "pewej", co tam jest w środku (sic!), że całą remizą trzęsie, a konie w niedalekiej stadninie czują się niepewnie...
Chyba właśnie ciekawość (u tej mniejszości słabiej dotkniętej upośledzeniem obrazkowym) mogłaby coś poruszyć w tym temacie.
Nie wiem, czy będzie dużo chętnych na wirtualny kurs za konkretną sumę, ale... oby tak się stało. Na razie nie dostrzegam złych stron, poza curiosum dla dawniejszych czasów, gdzie dziecko wiedziało, czemu "Bambino" gra i jak się to obsługuje, żeby nie popsuć ani nie pogorszyć. Koleżankę z sąsiedztwa zastałem kiedyś (5 klasa podstawówki) czyszczącą ściereczką pocztówki dźwiękowe...
Także tego... Wiem, o czym mówisz. Teraz jak któremuś z tego pokolenia bateria w smartku padnie, to do domu nie potrafi trafić.
Widać co pokolenie to inne przyzwyczajenia i oczekiwania :).
Za moich czasów jak nie było wysokich tonów to oznaczało, że sprzęt jest słabej jakosci lub taśmy liche.
Pokolenie moich synów - lata 90 te - jak nie ma basów, to coś jest nie tak ;)
A teraz jak piszesz, młodzież przywykła do głośników ( drgająca blaszka ) jakie dawniej montowali w zegarkach elektronicznych z 7-ma melodyjkami :) - wtedy to był wypas :) .
do czego to doszło prawie 1800 zł za naukę obsługi gramofonu :-D
Normalnie nie wierzę, że to się dzieje naprawę :) .
Tu akurat uważam, że to nie jest dokumentnie bez sensu. Gramofony to takie żywe skamieliny. Niby wymarły, ale część przetrwała i ma się dobrze (i coraz lepiej). Urządzenia kompletnie inne niż współczesny sprzęt. W dużej części czysto mechaniczne. I trzeba wiedzieć, jak je wyregulować, konserwować. Ci którzy to pamiętają, są w wieku okołoemerytalnym. A młodzi nawet nie mają pojęcia, że w ogóle coś trzeba robić. Tak dla porównania, ilu z nas jeżdżących współczesnymi samochodami potrafiłoby obsłużyć auto z niesynchronizowaną skrzynią biegów? Te wyrównywania obrotów kół zębatych, międzygaz itp?
Kurs obsługi gramofonów (wraz z historią, różnicami konstrukcyjnymi) może być fajny. Czy cena 1800 PLN to dużo? No mało to nie jest. Za tyle można kupić odremontowaną Fonikę (i jeszcze na nowa wkładkę może starczyć) albo kupić przyzwoity nowy gramofon AudioTechniki, Denona, Lenco czy Thorensa. Ale przygotowanie takiego kursu, zebranie materiałów, opracowanie prezentacji zżera kupę godzin (wiem to z doświadczenia). Przy stosunkowo niewielkiej liczbie uczestników cena nie chce być zbyt niska. Kursy podstaw AutoCada zaczynają się trochę poniżej 1000 zł, a to jest masówka, kursantów są setki jak nie tysiące.
Czy warto zabulić te 1800 zł za kurs? Nie wiem, zależy od zawartości merytorycznej i od tego czego oczekuje kursant. Ale np. jeśli na kursie wytłumaczą, że (wbrew opinii na wielu forach) nie ma sensu wydawać 2000 zł na kabel sieciowy (o interkonektach z ich cenami nawet nie wspomnę), to inwestycja w kurs może okazać się dobrze wydanymi pieniędzmi :D
P.S. Żeby nie było zupełnego off-topa, to taki skrócony kurs z historii, budowy, eksploatacji i konserwacji magnetofonów też by się przydał (ekstrat z działalności Kol. Krecika). Bo tu wiedza jest jeszcze mniejsza. Przeciętny użytkownik magnetofonu wiedział tylko, że co jakiś czas trzeba przetrzeć głowice i tor przesuwu watką zwilżoną w spirytusie (IPA było wtedy niedostępne). Bardziej zaawansowani potrafili wymienić paski i ew. wymienić głowicę z ZRK na stożkowego Alpsa (ustawiając skos głowicy na podstawie posiadanych taśm, bo taśmy testowe były nieosiągalne dla zwykłego zjadacza chleba). A magnetofony zyskują na popularnosci i grono ich posiadaczy rośnie (co widać choćby na tym forum i po rosnących cenach używanego sprzętu)
Tak dla porównania, ilu z nas jeżdżących współczesnymi samochodami potrafiłoby obsłużyć auto z niesynchronizowaną skrzynią biegów? Te wyrównywania obrotów kół zębatych, międzygaz itp?
Bez problemu ogarniają to tylko ludzie z 4, 5, 6 i czasem z 7 na początku peselu.
Jeździłem okazyjnie Jelczem "ogórkiem", Tatrą 113, Pragą, Ikarusem, Krazem, Mazem i podobnymi wynalazkami z czystej ciekawości, bo miałem z tego frajdę. Teraz próbuję wyobrazić sobie kogoś z "ostatniego pokolenia" na tych miejscach, wiadomy efekt...
Ale gdyby trochę takim leszczom przetrzepać tyłki i główki, pokazać co i jak, powiedzieć, że to elitarne zajęcie (bo dziś to już tak), to pewnie duża część z nich dała by radę i też miała z tego frajdę. Więc chyba tak - teraz specjalistyczna wiedza jest w posiadaniu elity i wizja takiej nobilitacji będzie na pewno magnesem dla potencjalnych amatorów bliższego poznania analogowej techniki.
Ale np. jeśli na kursie wytłumaczą, że (wbrew opinii na wielu forach) nie ma sensu wydawać 2000 zł na kabel sieciowy (o interkonektach z ich cenami nawet nie wspomnę), to inwestycja w kurs może okazać się dobrze wydanymi pieniędzmi :D
P.S. Żeby nie było zupełnego off-topa, to taki skrócony kurs z historii, budowy, eksploatacji i konserwacji magnetofonów też by się przydał
Myślę, że skoro kurs prowadzić mają tak znakomite persony, to chyba wytłumaczą jak to jest naprawdę z tymi kabelkami i innymi snobistycznie audiofilskimi gadżetami kupowanymi dla szpanu i lansu. I tu faktycznie plus ekonomiczny dla takiego kursu, koszt zdobycia wiedzy zwróci się wielokrotnie. Jak zwykle zresztą.
Myślisz, że grupa zainteresowanych kursem magnetofonowym byłaby wystarczająco liczna? Przygotowanie takiego szkolenia to mnóstwo pracy. Tym bardziej, że wirtualnie to słabiej to widzę niż na żywo - dwuwymiarowy filmik to nie to samo, co np. widok ruchomych detali w realu. A w magnetofonie to sporo takich jest...
Widać co pokolenie to inne przyzwyczajenia i oczekiwania :).
Za moich czasów jak nie było wysokich tonów to oznaczało, że sprzęt jest słabej jakosci lub taśmy liche.
Pokolenie moich synów - lata 90 te - jak nie ma basów, to coś jest nie tak ;)
A teraz jak piszesz, młodzież przywykła do głośników ( drgająca blaszka ) jakie dawniej montowali w zegarkach elektronicznych z 7-ma melodyjkami :) - wtedy to był wypas :) .
Dokładnie tak :-).
Ale dopiero obecnie gdy wysokie i basy są we właściwych proporcjach, gdy brzmienie jest co najmniej zadowalające, słychać dobrze wszystkie instrumenty, jest plan i przestrzeń dźwiękowa i nic nie razi uszu to uznajemy, że wszystko jest OK. ze sprzętem. Jednak wymagania w sumie poszły naprzód.
Czy warto zabulić te 1800 zł za kurs? Nie wiem, zależy od zawartości merytorycznej i od tego czego oczekuje kursant. Ale np. jeśli na kursie wytłumaczą, że (wbrew opinii na wielu forach) nie ma sensu wydawać 2000 zł na kabel sieciowy (o interkonektach z ich cenami nawet nie wspomnę), to inwestycja w kurs może okazać się dobrze wydanymi pieniędzmi :D
Gdyby jeszcze na zakończenie kursu uczestnicy otrzymali dodatkowe narzędzia ułatwiające kalibracje a może i jeszcze płytę testową, to wtedy te 1800 zł. nie byłoby takie straszne.
Podejrzewam, że sporo użytkowników gramofonów i płyt winylowych posiada znaczną część tej wiedzy, którą to zdobyli właśnie podczas użytkowania jeżeli robili to "od serca" a nie ot tak tylko.
Tak dla porównania, ilu z nas jeżdżących współczesnymi samochodami potrafiłoby obsłużyć auto z niesynchronizowaną skrzynią biegów? Te wyrównywania obrotów kół zębatych, międzygaz itp?
Bez problemu ogarniają to tylko ludzie z 4, 5, 6 i czasem z 7 na początku peselu.
Łapię się w tym zakresie :-)
Myślisz, że grupa zainteresowanych kursem magnetofonowym byłaby wystarczająco liczna? Przygotowanie takiego szkolenia to mnóstwo pracy. Tym bardziej, że wirtualnie to słabiej to widzę niż na żywo - dwuwymiarowy filmik to nie to samo, co np. widok ruchomych detali w realu. A w magnetofonie to sporo takich jest...
Ja wiem ile to roboty. I ile czasu musiałby trwać taki kurs. To raczej nierealne, ciężko będzie znaleźć grupę zapaleńców. Ale myślałem raczej o czymś prostszym. Dla początkujących pasjonatów, którzy nie maja dostępu do nieźle wyposażonego parku maszynowego. Opis co należy robić w ramach okresowej konserwacji (np. czyszczenie głowic) i czego nie robić bo można narozrabiać. Np. kręcić bez pomyślunku śrubką do ustawiania skosu głowicy. Jakie są objawy typowych usterek czy zużycia, co jest ich powodem i co można zrobić samemu, a co trzeba dać fachowcowi. Co to jest BIAS, z czym się to je, co on zmienia i jak go ustawić. A nawet jak ustawić prawidłowo poziom zapisu (było już kilka pytań na ten temat na forum). I ogólna wiedza na temat np. rodzaju napędów w magnetofonach, historii itp.itd Takie małe kompendium podstawowej wiedzy. To by było fajne. Ale niestety, roboty przy przygotowaniu takiego szkolenia od groma :-( Więc raczej zostają fora internetowe i jutuby.
Ale dopiero obecnie gdy wysokie i basy są we właściwych proporcjach, gdy brzmienie jest co najmniej zadowalające, słychać dobrze wszystkie instrumenty, jest plan i przestrzeń dźwiękowa i nic nie razi uszu to uznajemy, że wszystko jest OK. ze sprzętem.
Gdy moim podstawowym źródłem muzyki był prosty kaseciak, to standardowymi ustawieniami wzmacniacza były basy i soprany na max. A na podpiętych Altusach czy Altonach pokrętło wyboru krzywej też skręcone w prawo. Bo przy paśmie odtwarzania kaseciaka dopiero to pozwalało usłyszeć talerze czy centralny bęben. I tak miała ustawione większość moim znajomych. I jakież było moje zdziwienie, kiedy w końcu w moje łapki wpadł lepszy sprzęt, że wciśnięcie przycisku "line" sprawia, że muzyka brzmi... lepiej! Wcale nie trzeba podbijać basów i sopranów!
Może czasami na pewnych płytach, ale wtedy tylko tak delikatnie, a nie pokrętła na maksa w prawo. Dziwne...
Gdyby jeszcze na zakończenie kursu uczestnicy otrzymali dodatkowe narzędzia ułatwiające kalibracje a może i jeszcze płytę testową, to wtedy te 1800 zł. nie byłoby takie straszne.
Nie na zakończenie kursu, bo to musztarda po obiedzie. Ich trzeba używać w trakcie kursu. Czyli wysyłka zaraz po otrzymaniu wpłaty.
Płytę testową chyba dają (gdzieś widziałem tę informację). Przyrząd do sprawdzenia ustawienia ramienia (VTA) i headshela oraz szablon do ustawienia wkładki (taki uniwersalny) faktycznie też mogliby dorzucić. Są po kilkanaście złotych na Amazonie. A nawet poziomicę do sprawdzenia wypoziomowania gramofonu (ok 10zł), a co. Powinno się zmieścić w budżecie.
No przecież maluch miał niesynchronizowaną jedynkę :), trzeba było umieć redukować :).
No albo jak się zerwała linka od sprzęgła w motocyklu, to tez trzeba było jakoś do domu dojechać :) . Zmieniać wszystkie biegi tez się dało bez sprzęgła np. w takiej WSk-a.
Potrzeba matką wynalazku a raczej koniecznosci pewnych zachowań.
Jakby ktoś naprawdę chciałby korzystać z gramofonu, to po kilkunastu minutach prób i błędów ( takich ostrożnych ) zapodałby hasło na YT i tam na pewno by coś znalazł na ten temat + fora i zdjęcia itp itd. No przecież ja żeby naprawić jakiś magnetofon nie robię kursu ani techników naprawy magnetofonów. Pytam tutaj, czytam, oglądam schematy, zdjęcia, filmy i tyle.
No bez jaj, to aż tak są ludzie teraz leniwi, że trzeba "pustakom olej do głowy wlewać" na siłę i za grubą kasę ????
Ps.
a jak wiem że sprzęt jest cenny i aby zrobić coś na tip top, i jest to topowy sprzęt, to po prostu już jestem na tyle doświadczony, że..... oddaje takiego pacjenta Krecikowi :-D .
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- następna ›
- ostatnia »












Ten pomysł jawi mi się jako doskonale trafiony i wróżę duże powodzenie takim przedsięwzięciom jak również znaczne wpływy do budżetu. Wszyscy chcą zobaczyć coś dla nich nowego, zwłaszcza jak jest polskie i zabytkowe, a do tego nadal dobrze działa. Lepiej, niż sobie mogli wyobrazić przed ujrzeniem z bliska pracującego szpulaka, bo połowa słabo je pamięta, a druga połowa nie widziała nigdy.
Sądzę, że Impreza II zagości któregoś razu (jeszcze odległego w czasie) na takiej zabawie, może nawet nie jeden raz. Dobrze byłoby, aby nie zapisała się w pamięci takiego wydarzenia jako choćby odrobinę uciążliwy sprzęt - ma być całkiem odwrotnie.
Dobrze poprawiona i uzupełniona Zetka200 też sobie poradzi z trudami obsługi takich eventów.
"Koncert" jest troszkę ciężkawy i niezbyt wygodny do przenoszenia. Ale na pokaz też można by przy sposobności.
Koncert pana Marka dostał full wypas niemal na maxa, ale elektroniki nie wywalałem na śmietnik, bo jest bardzo dobrze opracowana przez konstruktora - pana Jana W., chyba najlepiej jak się dało w tamtym czasie. Wymieniłem tylko to, co się nie oparło zębom czasu i uzupełniłem w "studyjne" niezbędności. Jak widać, wystarcza nawet dziś do profesjonalnych nagrań studyjnych nie odstając od tych z najwyższej półki. A mechanicznie... Cóż, Studery odpadły w tej konkurencji według relacji użytkowników jednych i drugich.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrobić coś jeszcze lepszego, polskiego.