Wasze kasety, szpule, płyty
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Najgorszą jakość posiadają "the besty"
Zastanawiam się czy są robione tak samo jak ja to robię?
Nie rozumiem jaki wpływ na jakość nagrania ma sama tłocznia. Przecież tłoczenie to już całkiem mechaniczna czynność z matrycy, na której znajduje się zapisana muzyka. Jaki materiał dźwiękowy dostali ze studia nagrań, taki będzie na wytłoczonych płytach. Jeśli jestem w błędzie, to proszę mnie oświecić.
Materiał ze studia, czyli miks, w pierwszej kolejności jest poddany masteringowi. W zależności od tego, gdzie zostanie ów mastering wysłany, odpowiednio się go obrabia. Każda platforma streamingowa ma swoje wymagania dotyczące poziomu średniego (VU), LUFS, poziomu maksymalnego czyli peak, rodzaju kodowania, częstotliwości próbkowania i ilości bitów. Zatem nawet, jeśli utwór został zmiksowany w studio i zaakceptowany przez wykonawcę i wytwórnię, to powstają przynajmniej trzy wersje masteringowe: do Apple Music, do Spotify i na CD - ta wersja masteringu jest również wysyłana do rozgłośni radiowych. Gdy chcemy wytłoczyć winyl, to również trzeba przygotować specjalny mastering dla tłoczni. To właśnie u nich jest nacinana matryca, nie w studio. Nacinanie jest robione na kilka sposobów - automatycznie przy pomocy komputerowego sterowania - wówczas mamy bezpieczne odległości i rowek nie będzie niebezpiecznie zachodził na sąsiedni. Można też kontrolować poziom ręcznie i tak dobierać na bierząco parametry, by wycisnąć maksimum z nośnika. Trzeci sposób, to obniżenie poziomu i nacięcie matrycy bez większego starania się o jakość. Przed uruchomieniem masowej produkcji, zawsze tłoczy się próbnie kilka egzemplarzy, by sprawdzić jego jakość.
Tak samo jest z kopiowaniem kaset. NIe wysyła się do nich nagranej kasety, tylko odpowiednio przygotowany plik.
Jeśli porównasz wydania tej samej płyty winylowej, ale z różnych krajów, to usłyszysz różnice, które czasami są bardzo duże. Niemieckie, amerykańskie i japońskie wydania są bardziej cenione niż np portugalskie.
Zawodowo mam kontakt z nagraniami w studio, uczestniczyłem w dziesiątkach projektów i nigy nie wysyłaliśmy do tłoczni plików. Zawsze szło do masteringu, a po tym procesie tworzy się DDP, czyli specjalnie przygotowany zestaw plików, zawierający poza samą muzyką, informację o długości utworów, długości pauz pomiędzy nimi, CD text, oraz inne niezbędne informacje. Jak wyślesz zwykłe pliki audio do tłoczni, to nie dość, że dopłacisz za ich obróbkę, to nie dają Ci gwarancji na to, że płyta będzie tak zrobiona, jak chcesz.
Najlepszym przykładem, jak tłocznia jest w stanie spieprzyć nagrania, jest to, co wyczyniały Polskie Nagrania i Pronit. porównując z wydaniami CD, czy obecnymi reedycjami (oczywiście nie wszystkimi), widać jak bardzo degradowano jakość w tłoczni.
O to - to właśnie.
Słuchałem kiedyś cd demo grupy"Leszcze".
Grało świetnie.
Wypuszczona płyta była nędzna. Jak puszczona z radio i to nie z PR3.
Do kolekcji nietypowych i zabytkowych taśm, doszła taka perełka. Nośnik, to wyprodukowana w DDR przez Veb Filmfabrik Agfa Wolfen typu C. Data produkcji - prawdopodobnie 1963 rok. Jak widać, nie posiada szpuli, zaś bobina jest mała i widać na niej ewidentne ślady przeróbek. Na ile zawartość pudełka jest zgodna z oryginałem, tego nie wiem. Jednak skoro taśma zgadza się długością, datą produkcji i dopasowaniem do etui, to myśle, że jest to ciekawy przykład polskiego dopasowania się do trudnego rynku niedoborów. Taśma nagrana na magnetofonie dwuśladowym z prędkością 19 cm/sek. Niestety powoli ulega zesztywnieniu.
Winyle w rozkwicie. Mam znajomego sprzedawcę. Mówi, że mimo wysokich cen dużo płyt sprzedają i co ciekawe - coraz więcej młodych ludzi je kupuje. Myślę, że ładnych parę lat to jeszcze potrwa.
Szpule to nisza, ale drogie magnetofony i taśmy nadal w produkcji i tu raczej renesansu nie będzie. Pozostanie wąskie grono wielbicieli tego formatu (też się do nich zaliczam). Kasety przeżywają zauważalny comeback. TEAC jako jedyny produkuje dwukasetowego decka w dwu wcieleniach W-1200 i TASCAM 202 MK VII (nie wiem dlaczego jest on nazywany profesjonalnym, skoro od W -1200 różni się tylko wspornikami do montażu w rackach i jednym przełącznikiem Play Mode - Specjal/Normal - nawiasem mówiąc nie wiem do czego on służy. Edycja - już wiem - "Tryb odtwarzania „SPECIAL” umożliwiający śledzenie kolejnego utworu na taśmie poprzez monitorowanie dźwięku za pomocą słuchawek podczas odtwarzania innej taśmy"). Sprzęt raczej przeciętny, choć dla zwykłego zjadacza kaset wystarczający, jednak nieco za drogi. Do tego działające magnetofony z wcześniejszych lat i jest w co się bawić.
Przepraszam za rozpisanie się o TEAC-u. Niech zostanie dla wchodzących w świat kaset. Sami dokonają wyboru.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 251
- 252
- 253
- 254
- 255
- 256
- 257
- 258
- 259
- …
- następna ›
- ostatnia »















Też jestem tego ciekawy, ale potwierdzam, że kilka płyt nowych wydań jakie nabyłem nie spełnia moich oczekiwań zupełnie. Słyszę wyraźną różnice w porównaniu z wydaniami z ubiegłego wieku ;) .
Co do nagranych kaset fabrycznych to nie biorę ich w ogóle pod uwagę jako nośnika do "poważnego" odsłuchu. Ot tak aby zapoznać się z treścią co tam jest nagrane.
Natomiast kiedy sobie sam dobrze to nagram, to będę się upierał, że dobra kaseta nie ustępuje płycie CD.
Ps.
Dlatego w ubiegłą sobotę kupiłem sobie takie płytki na targu z końcówki lat 70 tych i początku lat 80 tych.
Jakość jak najbardziej ok. czyli taka jaką pamiętam z młodości.
Szczególnie, że płytki zadbane na maxa, sam winyl mogę śmiało powiedzieć w stanie mint, nawet nie musiałem odkurzać przed włożeniem na gramofon. A do tego tylko 10 zł za sztukę :) .
Pozdrawiam poszukiwaczy nowych brzmień