Nie wiem ale zapytam, to się dowiem.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
To wszystko słuszne spostrzeżenia Andrzeju, jednakże - co zapewne zauważyłeś, nie mam problemów z nagrywaniem na ZK-246 i M2404S. Z nimi jest wszystko w porządku. Problem jest tylko z cichym nagrywaniem z Radmora na kasetowiec TEAC W-1200. Dziękuję za poradę i sugestie.
--> Krecik - to tłumienie sygnału po to żeby go potem wzmacniać jest dla mnie niezrozumiałe. Dobrze, że na RCA nie ma z tym problemu.
Cytat Wally:
"Sygnał do nagrywania wychodzi (poprzez opornik 2.2 M) z wyjścia przedwzmacniacza sumującego, które to wyjście też jest podłączone do potencjometru wzmocnienia."
Jak to rozumieć? Poziom głośności Radmora przecież nie ma wpływu na poziom sygnału na wyjściu do nagrywania. Generalnie na kwestiach technicznych znam się słabo - stąd pytanie.
Być może wyraziłem się trochę nie precyzyjnie. Otóż sygnał wyjściowy z tego przedwzmacniacza rozdziela się na dwa. Jeden, poprzez rezystor 2.2 M idzie do wyjścia do nagrywania, a drugi jest podłączony do potencjometru wzmocnienia. Czerwony kwadracik na rysunku pokazuje jak to jest zrobione. Położenie suwaka potencjometru nie wpływa na wielkość sygnału docierającego do gniazdka nagrywania.
--> Krecik - to tłumienie sygnału po to żeby go potem wzmacniać jest dla mnie niezrozumiałe. Dobrze, że na RCA nie ma z tym problemu.
Dla mnie też. Widzę tu pójście na łatwiznę uproszczenia, przecież użytkownik się nie zna...
Z tego co widzę to Radmor miał tendencję do "przekombinowywania" co szczególnie uzewnętrzniło się w R5412. To już było prawie jak "szczytowanie" ;))
Miałem krótko jednego z pierwszych Radmorów, nie zdążyłem się dobrze zapoznać z tą konstrukcją.
Jak się objawiały efekty tego przekombinowania w późniejszych ?
Można zobaczyć wizualnie efekty tych skłonności. Zdejmij front panel, włącz odczyt/pauza, daj jak poprzednio głośność i wysokie na full i obserwuj membrany głośników. Teraz "kopnij" układ sygnałem z palca (wkrętaczkiem czy tam igiełką) wprost na wejście - na głowicę lub zespół sprężyn stykowych na dole. Popatrz, jak długo uspokajają się membrany po takim impulsie.
To zależy mocno od egzemplarza, w niektórych M240xS membrany "pompowały" nawet dłużej niż sekundę gasnącą amplitudą kilkumilimetrowych wychyleń.
Oczywiście takie przeróbki to trochę dłubania w układzie, ale może warto ? Wszystko zależy od oczekiwań i ciekawości.
Nie wiem czy miałeś z tym do czynienia, ale od wielu lat dostępne są na rynku zewnętrzne wzmacniacze odczytu do magnetofonów szpulowych. Podłącza się do nich sygnał z głowicy odczytującej, przeważnie przez kabel symetryczny. Oczywiście magnetofon musi być odpowiednio "spreparowany", bo oprócz kilku modeli, które fabrycznie mają odseparowaną część elektroniczną od części mechanicznej, większość nie ma takiej możliwości. Tutaj jest jeden z dostępnych modeli takiego wzmacniacza, za jedyne $9000 USD: https://www.tonepublications.com/review/the-merrill-audio-pure-t.... Dla miłośników lamp elektronowych, takie wzmacniacze są też dostępne w tej technologii.
Na przykład u mnie się nie objawiały. Miałem 5100, dwa 5102 (jeden z nich jest cały czas) oraz 5102TE. Wszystkie zasadniczo grały przez lata bez awarii. Jedynie w 5102TE był jeden zimny lut a w 5102 raz zgasły żarówki pod wskaźnikami wysterowania. Wskazówki z forum pozwoliły ustalić winowajcę. Dla mnie w porównaniu do innych krajowych amplitunerów Radmory serii 51xx właśnie nie były przekombinowane. Prosta, modułowa konstrukcja ułatwiała serwis. Jestem raczej laikiem w kwestiach ściśle technicznych, więc o jakichś innych zawiłościach konstrukcyjnych się nie wypowiem. Po prostu, Radmory grały i się nie psuły.
Miałem krótko jednego z pierwszych Radmorów, nie zdążyłem się dobrze zapoznać z tą konstrukcją.
Jak się objawiały efekty tego przekombinowania w późniejszych ?
Właśnie choćby z tym podaniem sygnału na wyjście po pierwszym stopniu wzmocnienia. A jak chcesz poczuć temat przekombinowywania to weź na warsztat radmora 5412.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 279
- 280
- 281
- 282
- 283
- 284
- 285
- 286
- 287
- …
- następna ›
- ostatnia »











I to jest chyba najlepsze rozwiązanie, lepsze niż drugie wyjście.
Problem ze stratami dynamiki wskutek konieczności ponownego wzmacniania osłabionego na rezystancjach sygnału jest znany od dawna.
Taki myk - posłuchaj, jak szumi pierwszy człon wzmocnienia w magnetofonie (obwód z T1 i T2). Po prostu włącz odczyt/pauza i daj na full głośność przy max wysokich tonach. Okropnie, prawda ?
Jeśli podczas zapisu sygnał przechodzi przez te wstępne stopnie, to dokładają Ci one swój szum do niego, bo pracują przy podobnym poziomie sygnału co sygnał z głowicy przy odczycie. Dlatego to wejście "radio" jest takie czułe.
Oczywiście jest na to sposób, dynamika idzie od razu kilka dB w górę.Trzeba im zdjąć zasilanie przy zapisie i odłączyć je całkiem od toru, przed potencjometrem wysterowania.
Po co zatem im odłączać zasilanie, skoro i tak już są nieaktywne - słusznie zapytacie ?
Otóż są aktywne, tylko w podstępnie skryty sposób. Te magnetofony mają wybitne skłonności do samowzbudzenia i to zwłaszcza na zapisie. To sprawka słabego odsprzęgnięcia zasilania tych pierwszych dwóch tranzystorów, tam te 220uF nie wystarcza i szeregowe ciągnięcie zasilania przez dalsze stopnie to też mało trafione rozwiązanie (linia zasilania całego przedwzmacniacza).
Można zobaczyć wizualnie efekty tych skłonności. Zdejmij front panel, włącz odczyt/pauza, daj jak poprzednio głośność i wysokie na full i obserwuj membrany głośników. Teraz "kopnij" układ sygnałem z palca (wkrętaczkiem czy tam igiełką) wprost na wejście - na głowicę lub zespół sprężyn stykowych na dole. Popatrz, jak długo uspokajają się membrany po takim impulsie.
To zależy mocno od egzemplarza, w niektórych M240xS membrany "pompowały" nawet dłużej niż sekundę gasnącą amplitudą kilkumilimetrowych wychyleń.
Oczywiście takie przeróbki to trochę dłubania w układzie, ale może warto ? Wszystko zależy od oczekiwań i ciekawości.