Nie wiem ale zapytam, to się dowiem.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Aspiryna wydziela sporo śmierdzącego dymu. Nie wiadomo co w tym dymie jest. Aspiryna to kwas, być może taki sam efekt da środek do lutowania rynien i blach cynkowanych. Dobre efekty daje agresywna chemicznie pasta do lutowania. Ja próbowałem cynować emaliowane druty na wiele sposobów. Jedne druty cynowały się łatwo inne nie chciały za żadne skarby. U nas w pracy opracowali skuteczny płyn do cynowania trudnych przedmiotów, wtedy gdy dostaliśmy sporą partię 2N3055 z Węgier. Tego NICZYM nie dało się polutować. Ten płyn sobie radził z tym bardzo dobrze. Śmierdział jak maggi do zupy i podobno był kwaśny. Tajemnicę składu zabrał w zaświaty wynalazca.
Rzeczywiście, zawarty w aspirynie kwas acetylosalicylowy degraduje emalię w wysokiej temperaturze, a przy okazji redukuje tlenki na powierzchni miedzi. Problem stwarza za to żużel powstający w dużych ilościach z napełniaczy takich jak skrobia czy stearynian magnezu. Dużo lepszy byłby czysty kwas salicylowy, pytanie tylko czy sprzedadzą go w małych ilościach w aptece, bowiem w sklepach CIECH należy raczej spodziewać się ilości kilogramowych.
Alternatywą może być spirytus salicylowy. Trzeba nasycić nim złożony kilkakrotnie papier i pozostawić do wyschnięcia, i tak powtarzać kilkakrotnie. Następnie dobrze rozgrzaną lutownicą docisnąć drut do papieru i delikatnie pociągnąć, można też trzymać drut nieruchomo na papierze i pocierać lutownicą. Opary kwasu salicylowego powinny zrobić swoje.
Skrobanie emalii jest o tyle niepożądane, że narażona na drgania końcówka drutu może po jakimś czasie pęknąć w miejscu powstałych karbów.
Aspiryna wydziela sporo śmierdzącego dymu. Nie wiadomo co w tym dymie jest. Aspiryna to kwas
O tym napisałem wyżej. Nie jest to bynajmniej pierwszy z brzegu kwas, nie każdy będzie nadawał się równie dobrze.
być może taki sam efekt da środek do lutowania rynien i blach cynkowanych.
Taki zajzajer stanowi roztwór chlorku cynku (powstałego przez rozpuszczenie metalu lub tlenku w kwasie solnym), z ewentualną domieszką chlorku amonu. Jony chlorkowe we współdziałaniu z powietrzem działają korozyjnie na miedź w wyniku czego cienki drucik prędzej czy później się ukruszy. Obserwowałem cóś takiego na przykładzie głośników GDW6,5/1,5 na śrubunku. Korozyjna plama na kadmowanym koszu wokół końcówek lutowniczych jednoznacznie zdradzała że "fahoffiec" posłużył się takim "kwasem" mimo że w sprzęcie elektronicznym było to surowo zabronione. Zmycie lub zneutralizowanie kwasu który wsiąknął przy tym w podkładkę preszpanową pod końcówką lutowniczą jest praktycznie niemożliwe, i skutki powyższego wyszły po latach.
Dobre efekty daje agresywna chemicznie pasta do lutowania.
Taką pastę to ja sobie przypominam tylko z czasów PRL. Rzeczywiście była bardzo skuteczna, zalatywała przy lutowaniu kwasem solnym i podobnie jak on działała silnie korozyjnie. Tylko zmyć było ją jeszcze trudniej. Pasty typu Cynel dostępne obecnie niewiele różnią się skutecznością od zwyczajnej kalafonii.
Ja próbowałem cynować emaliowane druty na wiele sposobów. Jedne druty cynowały się łatwo inne nie chciały za żadne skarby. U nas w pracy opracowali skuteczny płyn do cynowania trudnych przedmiotów, wtedy gdy dostaliśmy sporą partię 2N3055 z Węgier. Tego NICZYM nie dało się polutować. Ten płyn sobie radził z tym bardzo dobrze. Śmierdział jak maggi do zupy i podobno był kwaśny. Tajemnicę składu zabrał w zaświaty wynalazca.
Chyba jednak mylisz systemy walutowe. Czym innym jest usuwanie nalotów tlenkowych i siarczkowyc czy to z miedzi, czy jak w przypadku dwuenek - ze stali stopowych, zwłaszcza zawierających nikiel, a czym innym - usuwanie emalii z drutów. Do tego ostatniego (czego dotyczy temat) nadają się trudno lotne kwasy organiczne, takie jak salicylowy. Muszę jeszcze sprawdzić jak działa kwas szczawiowy, używam go w sporych ilościach do sporządzania Fosolu (oryginalny środek jest już nie do kupienia, to co oferują markety to nieskuteczne podróbki) potrzebnego mi do zmywania kadłuba jachtu przed sezonem.
Tylko tygielek, lakier powinien "odparować". Lutownicą, czy stacją lutowniczą mordęga straszna. Można stacją i stalowym grotem typu "mini fala" zanurzając lekko końcówkę cewki w kalafonii (stałej, w postaci bryłki). Kwestia wprawy, przy dużych ilościach tylko tygiel.
A aceton nie rozpuszcza?? W poprzedniej robocie robocie mieliśmy topnik Cynela w płynie i maszynowo jak się lutowało, to cewki szły w topnik na 2-3 sekundy a potem w tygiel z cyną. Jeśli temat aktualny to mogę spróbować się skontaktować żeby podali co to za topnik był.
Sam aceton nie rozpuszcza emalii. Ona jest odporna także na wiele innych rozpuszczalników, inaczej nie miałyby racji bytu lakiery izolacyjne do impregnacji uzwojeń.
Chyba jednak mylisz systemy walutowe. Czym innym jest usuwanie nalotów tlenkowych i siarczkowyc czy to z miedzi, czy jak w przypadku dwuenek - ze stali stopowych, zwłaszcza zawierających nikiel, a czym innym - usuwanie emalii z drutów. Do tego ostatniego (czego dotyczy temat) nadają się trudno lotne kwasy organiczne, takie jak salicylowy.
Zapomniałem o naszym Nobliście, który ma wiedzę nieskończoną. NIE MA TEMATU, żeby nie uraczył nas kwiecistym opisem czegoś, co można opisać w pięciu zdaniach. Szacun chłopie.
Zdaje się, że salmiak (np. taki w kostce do czyszczenia grotów) zeżre emalię, ale skubany jest żrący na tyle, że trzeba by dokładnie przemywać wszystko, z czym miał kontakt. Aspiryna - fakt, śmierdzi okrutnie - ale jest skuteczna i używałem jej z powodzeniem przy przy bieleniu drutów nawet o średnicy zero-zero-nic. Potem przetarcie denaturatem i było ok.
Chyba jednak mylisz systemy walutowe. Czym innym jest usuwanie nalotów tlenkowych i siarczkowyc czy to z miedzi, czy jak w przypadku dwuenek - ze stali stopowych, zwłaszcza zawierających nikiel, a czym innym - usuwanie emalii z drutów. Do tego ostatniego (czego dotyczy temat) nadają się trudno lotne kwasy organiczne, takie jak salicylowy.
Zapomniałem o naszym Nobliście, który ma wiedzę nieskończoną. NIE MA TEMATU, żeby nie uraczył nas kwiecistym opisem czegoś, co można opisać w pięciu zdaniach. Szacun chłopie.
Za to są już co najmniej dwa tematy w których swoje "porady" możesz OKDR. Najpierw doradzałeś impregnację transformatora sieciowego przy użyciu wysoce łatwopalnego lakieru nitrocelulozowego, w dodatku wprowadzając zainteresowanych w błąd jakoby żywica epoksydowa miękła w podwyższonej temperaturze, teraz nie sprawdziwszy nawet czy będzie to skuteczne doradzasz użycie przy lutowaniu środka którego od urządzeń elektronicznych należy trzymać jak najdalej. I potem trzeba po tobie poprawiać.
Natomiast pierwsze moje doświadczenia (to oczywiście do zainteresowanych konstruktywnymi poradami, nie zaś do hejterów czepiających się kogoś z powodu własnych fobii) z kwasem szczawiowym wspomaganym kalafonią wyglądają zachęcająco. Wystarczy szczypta kwasu (mającego zwykle postać białego proszku) na tekturce, oraz nieco kalafonii nałożonej uprzednio na końcówkę emaliowanego drutu. Lutownica powinna być nagrzana mocniej niż przy lutowaniu, natomiast mocne pocieranie drutu lutownicą nie jest już konieczne. Warto by sporządzić odrobinę topnika z kalafonii rozpuszczonej np. w acetonie i domieszać drobno sproszkowany kwas szczawiowy. Być może okaże się to wygodniejsze.
Za to są już co najmniej dwa tematy w których swoje "porady" możesz OKDR. Najpierw doradzałeś impregnację transformatora sieciowego przy użyciu wysoce łatwopalnego lakieru nitrocelulozowego, w dodatku wprowadzając zainteresowanych w błąd jakoby żywica epoksydowa miękła w podwyższonej temperaturze, teraz nie sprawdziwszy nawet czy będzie to skuteczne doradzasz użycie przy lutowaniu środka którego od urządzeń elektronicznych należy trzymać jak najdalej. I potem trzeba po tobie poprawiać.
Poza wszechstronną i nieograniczoną (?) niczym wiedzą, jesteś też medium i jasnowidzem. Skąd wiesz JAKI płyn został opracowany w mojej pracy 40 lat temu? Skąd wiesz, usuwał czy nie usuwał emalię z drutów nawojowych? Jak o czymś nie masz pojęcia, to się nie produkuj chłoptasiu. O Epidianie 5 poczytaj sobie na stronie producenta. Przeczytaj JAKI utwardzacz do JAKIEGO zastosowania się stosuje. Masz potężne luki w tym temacie, zresztą tak jak w wielu innych. Jeśli ktoś zadaje pytanie o jakimś konkretnym problemie, to ma gdzieś twoje elaboraty na każdy temat. Ciebie po prostu trzeba ignorować, bo inaczej zaczynasz się wymądrzać w tematach, gdzie wystarczy JEDNO czy pięć zdań. Zażyj walerianę, tylko dokładnie poszukaj w swoich piwnicznych zbiorach poradników, jakie ma właściwości i rozłóż na czynniki pierwsze jej skład. Może nadeszła pora, żebyś się uspokoił ze swoimi elaboratami? Bez pozdrowień.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- …
- następna ›
- ostatnia »









Aspiryna?