Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Zanim jeszcze powstała Muzyczna Poczta UKF, to była w Trójce audycja Mój Magnetofon. Prowadziła ją podobna "brygada" co Muzyczną Pocztę. Pamiętam, jak prowadzący krótko przed puszczeniem muzyki mówił "uwaga, trzy, dwa, jeden, start".
Z ruskimi nazwami to może być prawda. W tamtych czasach wychodziło takie ruskie czasopismo, które zawierało pocztówki dźwiękowe. Wystarczyło "wyrwać" stronę z pocztówką dźwiękową i miało się "płytę". W jednym z numerów była piosenka zespołu Yes. Po rosyjsku pisało tam "Ansabl Da".
Mówiąc o zespole Yes, w latach 70-tych w Czechosłowacji ukazał się ich album "Close to the edge" w czeskiej wersji okładki.
@Jank
Wiadomo. Tak było. :)
Np. na radzieckim wydaniu płyty Creedence Clearwater Revival " Travelin' Band" tytuł brzmiał "Бродячий оркестр" czyli "Orkiestra włóczęgów", a dosłownie to po prostu "podróżujący zespół". Myślę jednak, że Fogerty i jego "каманда" mieli bardziej na myśli włóczęgę.
Gwoli wyjaśnienia - pisząc "команда" nie "кaманда" miałem na myśli wyłącznie zapis tego wyrazu. Wymowa to oczywiście z przegłosem na "кaманда".
@Wally
Częsta praktyka w przypadku płyt zachodnich wydawanych w demoludach. Polskę to szczęśliwie ominęło.
Pamiętam tę audycję "Mój magnetofon". Prowadził to Mateusz Święcicki i bodajże Witold Pograniczny.
To radzieckie czasopismo z płytami to był "Krugozor" - "Kругозор" - "Widnokrąg". Płytki były najczęściej cieniutkie, flex, niebieskie.
Pamiętam tę audycję "Mój magnetofon". Prowadził to Mateusz Święcicki i bodajże Witold Pograniczny.
To radzieckie czasopismo z płytami to był "Krugozor" - "Kругозор" - "Widnokrąg". Płytki były najczęściej cieniutkie, flex, niebieskie.
Nie jestem pewien czy właśnie Mój Magnetofon nie został zamieniony w Muzyczną Pocztę UKF. Na pewno Dariusz Michalski i Marek Gaszyński prowadzili Mój Magnetofon. Potem do Muzycznej Poczty UKF dołączył Jerzy Kordowicz, który puszczał muzykę elektroniczną. Była też Halina Rudnicka i ona miała audycje gdzie tłumaczyła teksty angielskie. Pamiętam jak ukazała się płyta Pink Floyd Animals i właśnie ten tekst tłumaczyła. Oczywiście było to tłumaczenie pobieżne, ale całkiem interesujące.
A te ruskie płyty były faktycznie niebieskie i z jednej strony (lewej) miały kształt prostokątny, a z drugiej, zaokrąglony.
Zdecydowanie "Mój Magnetofon" został zastąpiony przez "Muzyczną Pocztę UKF".
Na zdjęciu "Krugozor" - dla nieznających tego "zjawiska" fonograficznego. Tak jak piszesz - z jednej strony prostokątne te "pocztówki". Jakoś je trzeba było wpiąć w ten "kołonotatnik".
Żrodło - Winyl Books.
Ja je czasem po wycięciu naklejałem na zjechane, bezużyteczne single winylowe.
Co do tego Pinka Floyda umaguma, to nie mam tej wiedzy z trzeciej ręki, bo ja to osobiście słyszałem w latach 70. Nie mówił tego nikt z wymienionych powyżej, bo nigdy by czegoś takiego nie powiedzieli. JEDYNĄ wątpliwość mogę mieć z tym, czy to na 100% była Trójka.
Co do tego Pinka Floyda umaguma, to nie mam tej wiedzy z trzeciej ręki, bo ja to osobiście słyszałem w latach 70. Nie mówił tego nikt z wymienionych powyżej, bo nigdy by czegoś takiego nie powiedzieli. JEDYNĄ wątpliwość mogę mieć z tym, czy to na 100% była Trójka.
Ja z kolei pamiętam, jak spikerka albo w radiu albo w telewizji, zapowiadała jakiś program muzyczny i powiedziała (cyt): "w programie wystąpią takie zespoły jak Earth, Wind czy Fire". Oczywiście chodziło o jeden zespół "Earth Wind and Fire".
Ja z kolei pamiętam, jak spikerka albo w radiu albo w telewizji, zapowiadała jakiś program muzyczny i powiedziała (cyt): "w programie wystąpią takie zespoły jak Earth, Wind czy Fire". Oczywiście chodziło o jeden zespół "Earth Wind and Fire".
"Spikerka" mówisz:
:-)
https://youtu.be/OL_2raCCdZM?si=8rhDS2gnGldRiqds
Ale chyba nic nie przebije późniejszego, przypisywanego Sznukowi "człon biura" poprawiony na "członek biurka".
Członek z ramienia wysunięty na czoło ;)
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 202
- 203
- 204
- 205
- 206
- 207
- 208
- 209
- 210
- …
- następna ›
- ostatnia »












Być może, któż to teraz wie.
Faktem jest, że całe ówczesne moje (nastoletnie) otoczenie nie mówiło inaczej, jak "kamanda pinka flojda" i "tiomnaja strona łuny".
Skądś się to wzięło, zapewne z czystej przyjaźni pol-ros :)