Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Pogoda jest kiepska, cały dzień ciemno, i jeszcze mgła coraz większa.
U mnie dzisiaj było piękne słońce i zaszło na pomarańczowo, więc będzie jutro ciepło. A jak zrobiło się ciemno super było widać Wenus, Jowisza i Marsa w jednej linii.
Węgorzewo, że zapytam?
Toruń JW1440.
Miałem niestety już śp. kolegę, który był w wojsku w Węgorzewie i wspominał o kasynie "Wiarus".
W Toruniu niegdyś prowadziłem kilka dyskotek w lokalu "Elana". Inaczej się nie mógł nazywać i gościnnie w studenckim klubie "Od Nowa". Toruń darzę sentymentem. Mam stamtąd miłe wspomnienia co zapewne wynika m.in. z faktu, że nie byłem tam w wojsku.
Pogoda jest kiepska, cały dzień ciemno, i jeszcze mgła coraz większa.
U mnie dzisiaj było piękne słońce i zaszło na pomarańczowo, więc będzie jutro ciepło. A jak zrobiło się ciemno super było widać Wenus, Jowisza i Marsa w jednej linii.
U mnie dziś rankiem był taki widok, że można było ulec złudzeniu obecności szerokiej tafli morza z dalekimi wyspami czy mierzeją w dalszej perspektywie za wieżą kościelną. Mieszkam w Beskidach :)
Węgorzewo, że zapytam?
Toruń JW1440.
Wiem że w Toruniu była też samochodówka wojsk lotniczych . Koszary ulokowane w starym budownictwie . Nie było tam słodko z powodu fali . Co dla niektórych pozostały bardzo smutne i złe wspomnienia !
Paulus60
Jako rówieśnicy mogliśmy się w tych klubach spotykać.
W Elanie nie bywałem często, ale w
Od Nowie w pewnym okresie codziennie.
Zarówno w starej lokalizacji w Dworze Artusa, gdzie dyskoteki prowadził czasami nieodżałowany Marek Gaszyński jak i w nowej na terenie miasteczka uniwersyteckiego na Bielanach.
W Toruniu najlepszą dyskoteką w pewnym okresie był Wodnik.
Była to podobna ściśła krajową czołówka.
W latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych można powiedzieć, że pomieszkiwałem w dyskotekach.
Gdy bywałem w Warszawie na początku wieku, a może nawet pod koniec ubiegłego odwiedzałem chętnie Ground Zero.
Ale to juź trochę inny klimat...albo lata nie te.
hobbycar
Z tą falą to bywało róźnie.
Pod koniec lat siedemdziesiątych ta "tradycja" zanikała.
W Toruniu tych jednostek było bardzo dużo.
Wiele z nich z przedwojennym rodowodem.
Ja mawiałem, źe dla kaprali nie ma fali, czym do szewskiej pasji doprowadzałem stare wojsko.
Ale jako szef KO dysponujący przepustkami na wyjścia grupowe byłem przez "starych" lubiany.
Pamiętam jak kiedyś udaliśmy się teoretycznie do kina,a praktycznie na Dancing.
Nie dość, źe część się nawaliła to jeszcze dwóch wróciło w czapkach półkownika i majora i takie ksywy mieli do końca służby.
Fakt, że okupili je karą aresztu.
Inny z kolei tak nieszczęśliwie upadł że stracił jedynki górne, ale w poliklinice wojskowej tak mu pięknie wstawili źe śladów nie było.
Ja z jednostki do domu miałem 400 metrów, ale był taki kolega, który widział okna swojego mieszkania.
Masz rację że rożnie bywało ! W jakiejś mierze zależało od charakteru jednostki i poziomu intelektualnego żołnierzy ! Ja nie miałem takich doświadczeń ponieważ od pierwszego do ostatniego dnia ( 724 dni ) byłem cały czas w jednej jednostce w dodatku była to szkółka ..!531 Tomaszów Mazowiecki . Tam warunki były jak w przedszkolu więc nie mam złych wspomnień i powodów do jakichkolwiek żali . Zdecydowanie dobrze wspominam tę jednostkę jako taką ! Ale wszystkim innym którzy żle trafili mogę tylko współczuć ! Widziałem też trumny z tymi którzy z różnych powodów nie doczekali końca służby ! Mi się udało !
Moja jednostka aktualizowała mapy.
Część wojska, to geodeci po technikum a część kierowcy z reguły po samochodówce razem trochę ponad 100 osób i tyle samo kadry.
Od kwietnia do września siedzieliśmy w terenie.
Zakwaterowanie albo w jednostkach wojskowych albo kwatery prywatne, czasami hotele o podłym standardzie.
Wyżywienie różnie.
Fajnie było w miastach gdzie nie znali wojska.
Tam jak wchodziłeś do restauracji, to wstawali od stolika i robili miejsce.
Na zabawach w remizach wino wręczali gratis i wstęp za darmo tylko prosili aby było kulturalnie.
Tam zobaczyłem do czego służy pompka motocyklowa, na szybko demontowane siedzenie od WSK-i, a takźe kask orzeszkiem zwany.
To był prawdziwy folklor.
Ja po geologii.
Też miałem kartografię.
Ale mnie do wojska nie wzięli.
Ze wzgl. na wzrok chcieli mnie wziąć do OC.
Powiedziałem pułkownikowi na komisji, że do OC to nie idę, niech mnie biorą do wojska np. do sztabu na mapy, a do OC nie idę.
No i mnie nie wzięli.
No to myśle, że wiesz czego udało Ci się uniknąć, bowiem w OC
ladowali "fajne chłopaki", którym do ręki strach było broń dawać...
Dlatego właśnie powiedziałem że albo wóz , albo ...
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 232
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- …
- następna ›
- ostatnia »












Toruń JW1440.