Kto jedzie na Audioshow 2024 ?
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Szkoleniowy przykład dyskusji "merytorycznej", gdy brak argumentów merytorycznych jest jeden, ja tak uważam. Jak mawiali starożytni Rosjanie - signum tepmpus.
Temporis raczej. Literówka. Jasna sprawa.
Akurat w Papa Dance nie ma za wielu żywych instrumentów. Gitara elektryczna jakkolwiek "żywa" to ciężko powiedzieć jak powinien brzmieć ten instrument, co innego akustyczna czy klasyczna.
A na sprzętach słuchamy muzyki tylko z żywych instrumentów?
Może nie będzie śpiewał z playbacku?
Nie zrozumiałeś - wiadomo że słuchamy różnych rzeczy, jednak Papa Dance w kontekście o którym piszemy, czyli wzorca prawidłowego brzmienia to nie jest dobry przykład i wcale nie chodzi o to czy grają z playbacku czy na żywo.
Tak samo Kombi, Depeche Mode, czy Jean-Michel Jarre i jeszcze paru innych, choć co ciekawe utwory tego ostatniego bardzo często są odtwarzane by pokazać rzekomo świetne brzmienie jakiegoś systemu audio.
Chyba wszyscy mieli kontakt z muzyką na żywo. Niekoniecznie od razu w filharmonii czy operze, ale słuchając pianina w szkole albo gitary przy ognisku, orkiestry dętej na pogrzebie, czy innej procesji. No i zapominamy o doskonałym instrumencie, który wcale nie tak prosto wiernie odtworzyć, jakim jest ludzki głos - zwykła mowa.
Któraś z legendarnych brytyjskich firm tak ponoć testowała neutralność swoich monitorów, że porównywano barwę głosu lektorów radiowych na żywo vs przez głośniki.
Ludzki słuch ma zdolność do adaptacji i po pewnym czasie nie słyszy już np. dudnienia głosu spikera przy odsłuchu z loudness i barwą na maksa.
Co do realizatorów dźwięku i ich "doświadczenia", to od mojego pierwszego poważnego przeżycia koncertowego jakim był występ The Bolshoi (chodzi o nowofalową grupę rockową z UK, a nie wytwór moskiewski) w Katowickim Spodku w 1989 roku, aż po wczorajszą powiatową imprezkę z okazji 11 listopada, dobrze nagłośnionych było może z 5%. Wczoraj młody gość przy konsolecie nie umiał wyczaić tak szkolnego błędu, jakim było podłączenie jednej z par głośników w przeciwfazie! Niestety, większość koncertów ma poziom głośności na granicy bólu, z basem potrafiącym wywołać arytmię serca, a za to z dziurami w zakresie średnich i wysokich częstotliwości. Zapewne przez chorobę zawodową akustyków.
Natomiast zawsze wszelkie pokazy i prezentacje wydają mi się być ciekawym doświadczeniem bardziej psychoakustycznym niż ściśle audio-muzycznym. Ot, ciekawostka taka. Żeby zapoznać się z brzmieniem sprzętu i rozróżnić go jakościowo, muszę mieć "swoje" nagrania i to odtworzone w znanym mi miejscu odsłuchowym. Kiedy ostatnio na czas montażu nowego łóżka przechowywałem przez kilka dni gruby, solidny materac piankowy 160x200x24cm w salonie, mimo że był w worku foliowym, oparty o ścianę na przeciw kolumn w odległości około 5-6m, nie umiałem uwierzyć jak bardzo wyciszył pomieszczenie z odbić, znacznie poprawiając stereofonię i rozdzielczość szczegółów. Pytanie, która żona pozwoli powiesić na ścianie materac w formie obrazu?
Nagłośnienie na imprezach masowych to temat rzeka i niestety nie jest to takie oczywiste jak pozornie może się wydawać.
Generalnie najczęściej u nas w tej kwestii jest dziadostwo, rzadko kiedy szczególnie na małych imprezach, sprzętu jest tyle ile być powinno i jest taki jaki być powinien. Z tego wynika sporo problemów natury technicznej i brzmieniowej.
Powoli się to zmienia, ale jeszcze trochę się zejdzie...
Natomiast jeśli chodzi o realizatorów - ci są różni, ale różne też są oczekiwania zespołów i dlatego nie można całej winy zwalać na realizatora (co jest najprostsze). Często jest tak, że przyjeżdża gość z zespołem, zastaje sytuację taką a nie inną i co ma zrobić? Nie zagrać? Teoretycznie tak, ale rozkręci się afera z której poza kłótnią niewiele wyniknie. Dlatego poza wyjątkowo skrajnymi przypadkami (znam jeden przypadek odmówienia występu) taki koncert mimo wszystko się odbywa bo w końcu koncert jest dla ludzi i nie można ich karać za błędy organizatorów. Za pół roku ludzie nie będzie pamiętali dlaczego zespół nie zagrał, będą tylko pamiętali że nie zagrał.
Często jest tak, że sprzęt dostarcza jedna osoba/firma, a realizuje ktoś zupełnie z zewnątrz który nie ma wpływu na to jak jest on podłączony i jak zestrojony.
Sam kiedyś przyjechałem na koncert gdzie miało być 5 monitorów i było, tyle że na jednej linii. No i co miałem zrobić? Trzeba było jakoś sobie poradzić...
Natomiast jeśli chodzi o instrumenty i styczność z nimi - tak, kiedyś tak było jak piszesz. Pamiętam pianino w podstawówce - nauczyciel grał, a uczniowie śpiewali oraz obowiązkowo gra na cymbałkach i flecie. Teraz nie wiem czy nauczyciele grają na instrumentach, chyba nie wszyscy bo z tego co wiem są gotowe płyty z "podkładami". Jutro będę wiedział jak to wygląda. :)
Nie zrozumiałeś - wiadomo że słuchamy różnych rzeczy, jednak Papa Dance w kontekście o którym piszemy, czyli wzorca prawidłowego brzmienia to nie jest dobry przykład i wcale nie chodzi o to czy grają z playbacku czy na żywo.
Tak samo Kombi, Depeche Mode, czy Jean-Michel Jarre i jeszcze paru innych, choć co ciekawe utwory tego ostatniego bardzo często są odtwarzane by pokazać rzekomo świetne brzmienie jakiegoś systemu audio.
Nie rozumiem. Czyli jak gram na elektrycznym pianinie, to jest normalne że jego dźwięk podłączony do mojego wzmacniacza bedzie inny inż na tym samym wzmacniaczu odtworzony z płyty?
Zawsze mnie sie wydawało że powinien być taki sam.
Czyli słuchanie Depeche Mode na sprzęcie za 40 tysi mija się z celem i wystarczy "jamnik"?
Bo to nie Instrumenty akustyczne?
Rozmawiamy o ocenie brzmienia i wzorcach potrzebnych do jego oceny.
Pianino elektryczne to nie jest żywy instrument tylko dźwięk syntetyczny, dlatego nie nadaje się aby być wzorcem. Niestety najczęściej będzie właśnie tak jak piszesz - pianino elektroniczne podłączone bezpośrednio będzie brzmiało inaczej niż to samo pianino odtworzone z płyty. :)
Elektroniczne pianino to bardzo dobry przykład - w dzisiejszych czasach są to bardzo dobrej jakości instrumenty, ale w zasadzie każdy z nich odbiega brzmieniem od prawdziwego pianina.
Które zatem brzmienie jest prawidłowe - to z płyty CD, czy to podłączone bezpośrednio do Twojego sprzętu? Jak stwierdzisz z czego wynika różnica? Uznasz że płyta jest źle nagrana, czy że Twój sprzęt jest zły?
To nie jest kwestia tego, że Ty znasz brzmienie Papa Dance czy Depeche Mode bo jesteś wielkim fanem, słuchasz na codzień i chodzisz na każdy koncert. Ty znasz brzmienie tych utworów na swoich kolumnach, ew. na systemie nagłośnienia jaki jest na koncercie. W ten sposób tak naprawdę porównujesz zestaw X do zestawu Y a nie oceniasz brzmienie zestawu X.
Jeśli chcesz ocenić zestaw X pod kątem wierności odtwarzania, to musisz porównać jego brzmienie z możliwie najlepszym wzorcem, a takim może być tylko żywy instrument.
Dlatego audiofile bardzo często słuchając nieznanych kolumn w nieznanym miejscu, słuchają muzyki klasycznej.
Identyczna zależność istnieje w metrologii - czym jest pomiar (obojętnie czego)?
Pomiar z definicji jest to porównanie wartości X z jej wzorcem. Pomijając inne czynniki - od tego jak dokładnego używasz wzorca, uzależniona będzie dokładność wykonanego pomiaru. Dlatego dąży się aby wzorzec był jak najlepszy, oczywiście uwzględniając potrzeby bo nie zawsze potrzebujemy zmierzyć np. 1m z dokładnością do ułamków milimetra.
To samo jest w muzyce - można oceniać brzmienie na muzyce syntetycznej ale będzie to tylko porównanie ze znanym nam wzorcem - najczęściej własnym sprzętem na którym słuchamy na codzień ale metoda taka z oczywistych powodów nie jest obiektywna i miarodajna.
W ten sposób można tylko powiedzieć czy się podoba, czy się nie podoba, ale nie da się ocenić wierności brzmienia.
Życia nie macie? Skąd wy macie tyle czasu na te filozofie? :D
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5









Nie wiem co znaczy ten zwrot na końcu.
Wiem co znaczy "signum temporis".
-. .. . / .-.. .. -.-. --.. / -.. -. .. --..-- / ... .--. .-. .- .-- / -... -.-- / -.. -. .. / ... .. ..-.. / .-.. .. -.-. --.. -.-- .-.. -.-- .-.-.-