Jestem szczęśliwym posiadaczem ZK-240....
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Moje uszanowanie wszystkim tu obecnym :)
od sierpnia 2025 - w drodze bardzo "korzystnej transakcji" stałem się szczęśliwym posiadaczem UNITRA ZRK ZK-240. Od tej pory - zaraz po płytach winylowych - wzięła mnie fascynacja na taśmy. Uwielbiam kupować taśmy w miarę jak najtańsze - lecz skrywające w sobie niewiadomą w sensie zapisu audio na nich.
W związku z tym szczęśliwym "fantem" bardzo proszę o próbę odpowiedzi na poniższe pytania:
1. dziwne "buczenie" podczas odtwarzania (w ogóle kiedy go włączę). Czy to był/jest standardem w tego typu sprzęcie, czy trzeba myśleć o serwisie?
2. Ile taki magnetofon mógł kosztować na dawne złote, kiedy w najlepsze trwała jego produkcja?
3. Wśród wejść/wyjść z tyłu tego sprzętu jest jedno jedyne gniazdo, które nie pasuje do DIN-5. Bodajże wyjście na głośniki. Jak fachowo nazywa się to wyjście i czy możliwe jest dobranie do tego odpowiedniego kabla? Nie ukrywam że marzy mi się, aby znaleźć sposób aby sygnał audio z ZK-240 można było najzwyczajniej zdigitalizować do postaci cyfrowej (z myślą o możliwości zgrywania taśm na komputer)
4. Zaraz po zakupie, bezproblemowo działał licznik oraz podświetlenie "klawiatury" (włączniki, wyłączniki). Po jakimś czasie te podświetlenie "zdechło". Czy to może być wina bezpiecznika? Czy problem gdzieś głębiej leży?
Więcej grzechów nie pamiętam. W ramach pokuty spróbuję znaleźć instrukcję obsługi do tego przepięknego, lecz cholernie ciężkiego sprzętu.
Swoją drogą - czy kolejne edycje magnetofonów szpulowych również były tak ciężkie jak wspomniany ZK-240?
Bardzo dziękuję za zapoznanie się z moim wpisem - jednocześnie proszę, przyjmijcie najlepsze życzenia świąteczne :)
Dziękujemy za życzenia, wzajemnie :-)!
ad 2). Jesienią 1975 roku ZK240 już nie był produkowany. Po wydziale poniewierały się ramki (chassis elektroniki) mono i nie bardzo było wiadomo, co z nimi zrobić.
Mechanika w ZK240 i późniejszych wersjach rozwojowych w wymiarowo tej obudowie była taka sama.
Kolega @paulus w zasadzie już rzeczowo odpowiedział na Twoje pytania, uzupełnię tylko ad 1), że praca łożysk, z których olej już dawno wyparował (większość w tym magnetofonie, wyjątkami są niekiedy łożyska silnika i dolne koła zamachowego, które mają duże własne zasobniki oleju) szybko doprowadzi do ich zniszczenia - koniec muzyki :-(.
Jeśli nie masz pod ręką instrukcji serwisowej, to znajdziesz ją w forumowym archiwum. Odnośnie mechaniki może być dowolny magnetofon z tej rodziny. Najprostsze, "ratunkowe" operacje można zrobić samemu wiedząc, jak się trzyma śrubokręt i jak się nim posłużyć.
Aaa, jeszcze kluczyk nasadowy 6 mm 6k z podkładką osłonową od dołu - do front panelu.
Zaopatrz się także w beczkę z IPA i tuzin pęczków patyczków do uszu do czyszczenia drogi taśmy. Stare taśmy bardzo brudzą magnetofon.
Niejako przy okazji - Mariusz, chassis, o czym wiemy, było wspólne dla wszystkich wersji. Należy rozumieć, że już w 1972 roku, czyli w chwili wejścia do produkcji ZK-246 planowano wdrożenie wersji monofonicznej, która de facto ujrzała światło dzienne w 1974 roku w postaci ZK-240, dwa lata później po debiucie stereofonicznego magnetofonu. Może nawet ZK-240 miała być pierwsza, ale z jakichś bliżej nieokreślonych względów produkcję podjęto później i tak naprawdę nie wiadomo po co.
Stoi to w sprzeczności z cytowanym już kiedyś artykułem z "Horyzontów Techniki" z opisem magnetofonu ZK-240 i komentarzem pracownika (?) ZRK o planowanym wejściu do produkcji wersji stereofonicznej.
Krecik może ma wiedzę o tym, co faktycznie było pierwsze.
Spróbuję znaleźć tu ten artykuł. Do dziś ta kwestia nie daje mi spokoju, bo z jednej strony pisze się, że ZK-246 jest produkowana od 1972 roku, a ZK-240 od 1974, a z drugiej, opisuje się w artykule magnetofon ZK-240 i pisze o jego stereofonicznym następcy.
Pamiętam też, że zamieszczałeś kiedyś Mariusz zdjęcie z Muzeum Techniki z opisem ZK-240 jako modelu późniejszego o 2 lata od ZK-246. Groch z kapustą z tym jest i do tej pory brak w pełni jednoznacznego potwierdzenia co tak naprawdę było pierwsze, choć przesłanki wskazują, że jednak ZK-246, a w "Horyzontach Techniki" coś namieszali.
Edycja - artykuł (fragment) i odnaleziona dyskusja.
Prawie 10 lat temu, targany tymi samymi wątpliwościami o tej sprzecznej "genealogii" Zetek 200 też pisałem. Ty Mariusz zresztą również w tym samym wątku pisałeś.
https://unitraklub.pl/temat/12078?page=2#comment-36610
Tak, pamiętam, że dyskutowaliśmy o tym i w sumie sprawa się nie wyjaśniła.
Rozpocząłem pracę w ZRK w sierpniu 1975 roku i produkcja ZK246 szła już pełną parą. Ramki mono do ZK240, o których wspomniałem, kompletne, zmontowane poniewierały się deczko zakurzone po ścianami. Nie było mowy o ich przeróbce na stereo, bo było to nieopłacalne i nie byłoby komu tego zrobić z uwagi na niestandardowość operacji i brak kwalifikowanych pracowników do tak skomplikowanych manewrów. Pojedyncze egzemplarze ZK240 jeszcze tu i tam stały na wydziale bezczynnie. Cały wydział był objęty dodatkową 20% premią za "stereo" (TAK!). Bo było na topie.
Nie potrafię jednoznacznie stwierdzić, która z ZeteK była pierwsza.
Natomiast dużo później był plan i zapowiedzi produkowania monofonicznej wersji M1417S, co chyba nie doszło do skutku. Więc sądzę, że to zamówienia dyktowały produkcję tego albo innego magnetofonu i możliwe jest, że ZK240 weszła później.
Ma ktoś z Was chassis mechaniczne ZK240 ? Można by zerknąć, czy są w nim już wycięcia ustalające zespół potencjometrów stereo i otwór M3 pod długą śrubę mocowania tegoż modułu. Jeśli tak, to znaczy, że plan produkcji jednej i drugiej wersji był jednoczasowy.
Natomiast dużo później był plan i zapowiedzi produkowania monofonicznej wersji M1417S, co chyba nie doszło do skutku.
Chyba jednak doszło do skutku :)
Powinienem napisać "nie doszło do skutku w planowanym okresie". To znaczy wtedy, gdy jeszcze pracowałem przy tych magnetofonach, bo i takie atrakcje mnie nie ominęły.
Kiedy wyszły te mono Uwertury? Są jakieś info na ten temat?
Pamiętam, że na spotkaniu "zapowiadawczym" kierownika z załogą taśmy M1417S była mowa o zamówieniu spoza granic Naszego Kraju na tego dziwoląga. Raczej z RWPG. Ciekawe, czyżby jeszcze komuś prócz Nas nie wolno było mieć dobrych/luksusowych sprzętów na rynku konsumenckim?
Tak, o te dziury chodziło ;-) (Twoja fotka). Z którego stawu to wyłowiłeś? Na robaka czy na żywca wziął?
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- następna ›
- ostatnia »













1. Buczy, bo napęd tego magnetofonu głośno pracuje (kółko skaczące). Taka jego uroda, a na pewno nie był przez wiele lat smarowany, regulowany, konserwowany. Chyba, że buczy w głośnikach - przyczyny mogą być różne.
Oczywiście, warto pomyśleć o serwisie. Mamy tu specjalistów (w tym jednego bardzo profesjonalnego) od magnetofonów szpulowych, ze szczególnym uwzględnieniem sprzętu produkcji ZRK serii ZK-200
2. 7500 zł w latach produkcji, czyli plus minus 1974 - 1977.
3. Gniazdo głośnikowe na wtyczkę WG-2, tzw. "kropka - kreska". To też standard DIN.
4. Klawiatura na pewno nie była podświetlana. Jedynie wskaźnik wysterowania, pod którym zapewne spaliła się żarówka.
Ten magnetofon zawsze był ciężki. Około 12 kg. W końcu to sprzęt stacjonarny, choć walizkowy uchwyt umożliwia stosunkowo wygodne jego przenoszenie. Trudno mówić o jego kolejnych edycjach. Po prostu ich nie było. Mogły wystąpić drobne zmiany konstrukcyjne, których nie uwzględniano w opisach i schematach. Były (są) modele stereofoniczne, czyli ZK-246, ZK-246-2, M2404S i M2405S i tu można mówić o ich kolejnych wersjach rozwojowych.
Dziękujemy za życzenia świąteczne. Z wzajemnością.
„I stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana”