Potrzebne wsparcie przy odratowaniu PRELUDIUM 6272
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Ale jeden wisi luzem i diabli wiedzą gdzie do transformatora go podłączyć.
A, że autor nie jest elektronikiem, nie czyta schematów, nie zna zasady działania radia to trzeba na fotce wskazać gdzie połączyćDla doświadczonego elektronika to drobna elementarnie prosta robótka, ale dla kogoś kto chce uruchomić takie radio i elektronikiem nie jest, to jedyna metoda.
Choć widziałem już zawodowców ryczących jak lwy, a poległych jak muchy na elementarnie prostych naprawach.
A jak chcesz się ze zdjęcia dowiedzieć gdzie do transformatora ma podłączyć, skoro wszystkie muszą iść do transformatora?
Czym się różni wróbelek?
Cóż, prawda jest brutalna - nie wszystkim da się pomóc.
Aby naprawić urządzenie elektroniczne, trzeba mieć minimum wiedzy z zakresu elektroniki, a czytanie schematów jest umiejętnością obowiązkową. Bez tego nic się nie da zrobić.
Gdyby to był problem jednego czy dwóch kabelków to może jakoś dałoby się naprowadzić, ale tutaj kabelki to tylko ten widoczny gołym okiem problem.
Przy takim odbiorniku problemów niemal na pewno jest jeszcze naście innych.
Kondensatory o których wspomniałem to jedyna rzecz którą można naprawić nie posiadając innych umiejętności niż lutowanie i od tego trzeba zacząć, bo jest duża szansa że po wymianie w szczególności tych głównych przynajmniej magiczne oko i wzmacniacz m.cz. zaczną działać.
Ale jeśli wymieni, a radio dalej będzie martwe to co dalej? Co będziesz chciał na zdjęciach zobaczyć aby pomóc?
Prawdę mówiąc ja niezbyt wierzę w sukces tej reanimacji, ale pobawić się zawsze warto.
To są trudne i upierdliwe w naprawach urządzenia dla kogoś kto nie ma doświadczenia montażem przestrzennym oraz techniką lampową.
Ja się elektroniką param ponad 20 lat, a ilekroć taki odbiornik naprawiałem to zawsze leciały teksty których nie będę tutaj powtarzał.
W kolejce czekają dwa moje własne - Stolica i jakieś ze Skandynawii, ten drugi to już z 10 lat czeka, a Stolica ze 4. I sobie jeszcze poczekają.
Choć znam ludzi, którzy pamiętają czasy świetności tych OR i oni świetnie potrafią się poruszać po ich topologii - to kwestia doświadczenia, jednak ze względu na wiek nie są już w stanie zbyt wiele pomóc.
Moim zdaniem te zielone przewody zasilające gramofon nie powinny być lutowane do podstawy lampy prostowniczej.
Na transformatorze zachował się czytelny schemat z oznaczeniem wyprowadzeń.
To ułatwia podłączenie.
No i najpierw ten śmietnik trzeba uprzątnąć.
Jutro dam fotkę chassis mojej Stolicy przygotowanej do działań.
Tak to powinno wyglądać.
A jaki jest silnik w tym gramofonie?
Ze schematu wynika, że na 220V.
Nie jestem pewien czy nie został usunięty przełącznik napięć 220/127V.
I nie zostały wykorzystane do zasilania gramofonu wolne piny w oprawce lampy, o ile takie istnieją.
Ale to tylko moje niefachowca dumanie.
No teraz to wygląda.
Aż się przestraszyłem jak zobaczyłem ten bałagan.
Na Twoim schemacie nie widzę przełącznika napięć.
Ale to już jutro sobie obejrzę.
Ze schematu wynika, że na 220V.
Taki być powinien, a nas interesuje jaki jest. :)
Może ktoś wstawił inny silnik i dlatego inaczej go podłączył, a może chciał uzyskać separację silnika od sieci? Na podstawce lampy także występuje 220, a może nawet 240 lub 250V jeśli silnik byłby np. na 240V to takie podłączenie mogło mieć sens w czasach gdy w sieci nominalnie powinno być 220V
Nie wiadomo jak to jest połączone, a z tych zdjęć nic nie wynika.
Na Twoim schemacie nie widzę przełącznika napięć.
Zmianę 127/220V realizuje się poprzez umieszczenie bezpiecznika we właściwej podstawce.
Na schemacie dołączonym do radia piny są oznaczone w innej kolejnosci ale wyrowadzenia f f i a a' pokrywaǰą się z pinami 1 8 3 i 6
Na schemacie najwidoczniej zrobili po swojemu, a nie tak jak cały świat.
https://www.r-type.org/exhib/aaa0634.htm










Koledzy, na wstępie dziękuję za każdą uwagę, te krytyczne również. Jak wspomniałem, jestem amatorem i właściwie ten projekt traktuję jak najbardziej ambitnie - szkoleniowo.
Przyzwyczaiłem się do płytek gdzie wszystko jest pięknie opisane i stąd zaskoczenie, bo czytanie schematu względem tej pajęczyny sprawia problem pogłębiony tym że ktoś się bawił w przeróbki.
Do rzeczy.
Idąc poradą kolegi Zbychu58 potencjometr rozłożyłem ponownie (w sobotę robiłem niesprawny włącznik, ale potencjometrów wtedy nie ruszyłem). Wyczyściłem, wszystkie złącza działają. To pozwoliło mi lepiej zrozumieć co właściwie gdzie powinno być podłączone.
Jeszcze nie wspominałem że uruchomienie radia pokazało dość intensywne błękitne neonowe świecenie lampy EBL-21, więc po weekendzie zamówię nową i wymienię, zakładam że ta jest wadliwa. Oczywiście kondensator C30 i rezystor R3 pójdą do wymiany. Gdy dostałem radio wymontowałem kondensatory C31/32 i nie wykazywały zwarcia, coś tam trzymały, ale o problemie z nimi czytałem też kiedyś na innych forach, biorę pod uwagę że pójdą do wymiany na nowe, pewne.
Co do lampy AZ-1 - liczę od spodu i ciągle mi wychodzi że ten urwany przewód który przechodzi przez obudowę na dół jest podpięty do pinu nr 5 lampy (liczę od spodu, zgodnie z ruchem wskazówek zegara) ale może inaczej - w cokole do tego pinu (5) jest przypięty gruby zielony przewód który prowadzi do gramofonu, druga żyła tego przewodu jest przypięta do pinu 7 w cokole lampy (a w samej lampie nawet nie ma takiego styku) i od tego złącza w cokole jest wyprowadzony przewód do zasilania sieciowego, zaraz za bezpiecznikiem. Domyśliłem się że ten urwany przewód (od 5 pinu lampy) ma być przyłączony na drugi przewód zasilania sieciowego. Za bardzo skupiłem się na lampie, na razie w ogóle mam odłączony gramofon. Jest to dość dziwnie podłączone, przez podstawkę lampy (ale po co? nie ma to żadnego zastosowania, przewód zasilania gramofonu mógłby zupełnie to ominąć i iść bezpośrednio do przewodu sieciowego zaraz za włącznikiem i bezpiecznikiem)
To że radio zadziałało (w sensie: transformator działa) miało dla mnie o tyle znaczenie, że gdyby ten element nie działał, nie byłbym w stanie nic zmierzyć i nie podjąłbym się wogóle tematu jego naprawy. Ekonomicznie naprawianie tego radia nie ma sensu, sentymentu nie mam wielkiego, ale chodzi tu o naukę i zwykle nie odpuszczam aż nie osiągnę celu. Samo radio kupiłem bo wizualnie wyglądało dość dobrze, było kompletne (obudowa) ale kurier potraktował je jak worek ziemniaków i dotarło do mnie ze stłuczoną szybą skali i obudowa się rozeszła na sklejeniu.
Czekam na elementy i za kilka dni odezwę się jaki uzyskałem efekt. załączam też zdjęcie, takie motywujące do działania...