Kącik Marcina - ZRK M601SD
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
[...] prawda jest taka że od tamtego czasu nie było i nie ma podobnych programów budowy mieszkań. Gdyby nie te wybudowane za Gierka dziś byłoby marnie. Ale to już inny temat.
Ze sprzętem elektronicznym powszechnego użytku i wieloma innymi potrzebnymi gadżetami zdaje się jest nie inaczej.
Jesteśmy w czarnej d...
Więc trzeba ratować co się da, teraz metalowa "toporność" tamtej POLSKIEJ produkcji stała się atutem. Często nie do przebicia, masowej plastikowej tandety, do której cekinków śliniliśmy się do niedawna (nie wszyscy, nie wszyscy - bez urazy ;-)) nawet nie dotykam jako serwisant.
Polskie niemal wszystko da się naprawić, poprawić, uzdatnić, odnowić, dać drugie życie. Dłuugie...
Czy w tym magnetofonie rolki dociskowe powinny być takie same, czy różne?
W moim są różne, nie wiem czy to tak ma być, czy ktoś już tu był.
Podająca (pierwsza w kierunku przesuwu) jest mniejsza.
Problem naszego sprzętu był między innymi taki, że to wszystko było słabo przemyślane czego przykładem jest moim zdaniem między innymi Marcin.
Kupiliśmy coś, co już na etapie zakupu było wątpliwe. Ktoś jednak zdecydował że kupujemy i oto mamy upragniony sprzęt.
Tak jest do dziś, realizujemy marzenia sprzed lat zamiast rozejrzeć się dookoła i myśleć naprzód. Przykładowo w Warszawie ze 20 lat temu oddano do użytku trasę S8 - północną obwodnicę miasta biegnącą przez miasto. Ja pamiętam jak tam stały słupy do estakady która była tamtędy planowana chyba jeszcze w latach 70 ale skończyła się kasa i inwestycja stanęła, tyle że wtedy tam było jedynie FSO i elektrociepłownia.
Podobnie niedawno otwarta południowa obwodnica S2 biegnąca pod Ursynowem. Nie dość że na dzień dzisiejszy biegnie niemal przez centrum popularnej dzielnicy skutecznie ją korkując (bo ludzie zjeżdżają przez Ursynów na obwodnicę), to jeszcze jest za wąska a ze względu na hałas prędkość ograniczono do 80 albo 100km/h co powoduje kolejne korki już na samej obwodnicy bo kierowcy muszą zwolnić z powodu odcinkowego pomiaru prędkości Efekt? Obwodnica się przytyka, że jest za wąska to nawet nie ma sensu pisać.
To kolejny projekt z lat 70 albo 80 zrealizowany bez większej refleksji 50 lat później.
Podobnie Stadion Narodowy - wybudowano olbrzymi obiekt w centrum miasta i w efekcie gdy tylko cokolwiek się tam dzieje, cała Warszawa jest sparaliżowana bo zamykane dla ruchu są główne arterie w centrum miasta - komunikacja miejska jeździ objazdami itp. Porażka.
Owszem, stadion był tam od dawna tyle że nieczynny, a w czasach gdy go budowano nie było tam nic i dlatego w tamtych czasach jego lokalizacja była dobra.
Ktoś po prostu wyciągnął stare projekty i je zrealizował nie zastanawiając się nad tym czy w dzisiejszych czasach takie rozwiązanie w tym miejscu ma sens.
To samo widzę w sprzęcie Unitry, mówisz że da się zmodyfikować i ulepszyć? Niektóre tak, ale większość bez radykalnych modyfikacji nie będzie istotnie lepsza co stawia pod znakiem zapytania sens jakichkolwiek zmian.
Ja się kiedyś uparłem że ulepszę gramofon Bernard GS-438 i ilekroć skądś pozbyłem się Bernarda, to Bernard wracał z innej strony. To jest Bernard i co by z nim nie zrobić będzie Bernard.
A ponieważ jakiś czas temu złapałem zajawkę na gramofon, to chciałem znaleźć jakiś fajny gramofon z epoki i najlepiej krajowy. Niestety, nie znalazłem z Unitry takiego, który spełniałby moje oczekiwania które wcale wygórowane nie są i zagraniczne sprzęty są w stanie je spełnić bez problemu - choćby Akai czy Onkyo które można kupić często taniej niż Unitrę.
Mnie by zadowolił gramofon G-603 ew. od biedy 434 ale z ramieniem od Fryderyka. Chodziło o to by był w drewnie, chassis zawieszone na sprężynach i miał wymienny uchwyt. Niestety, nie produkowano takiego. Daniel? Nie da się na nim odtwarzać maxi singli, więc nie spełnia oczekiwań. :)
Dzięki za info o rolkach. Tak właśnie jest u mnie, ale ponieważ ewidentnie ktoś już tu był, to wolałem się upewnić że tak jest poprawnie. Nowe rolki już zamówione.
Dopiero co skończyłem kilkutygodniową walkę z Benkiem G-403. Parę fotek i kilka wniosków zostało, pewnie czytałeś.
O wskaźnikach ekonomicznych dłubania w polskich sprzętach nie ma co mówić. Jakoś nikt nie nabija się z tych, którzy pakują stosy zielonych w odbudową starych aut.
Jaka jest cena sprzedażna takiego samochodu to wszyscy wiemy. Okazuje się jednak, że dobrze zrobiony i gwarantowany na lata sprzęt UNITRY znajduje amatorów mimo podobnych relacji cenowych. Od pierwotnego oryginału wewnątrz odbiega mocno, ale w sumie ma dużo wspólnego z "OMC" (O Mało Co) oryginałem, bo zwykle zawiera odrzucone z różnych (ciekawych ;-)) powodów projekty z tamtych lat. Raczej bez średnio przemyślanych inwestycji, o których prawdziwie piszesz.
Wzornictwo polskiego sprzętu bywa często jego atutem ratującym mu życie i to można wykorzystać.
Dokładnie to samo co Ty (na początku wpisu) napisałem gdzieś tu na UK o Marcinie. Że chyba technicznie ślepi byli, gdy to kupowali, podobnie jak wcześniej Elkę. Skutek - rzeka błota i gównoburza na kilka stron. Specyfika tamtych czasów jest już mało rozumiana. To kolejny zgubny błąd, teraz stary niedźwiedź ma jedynie inną skórę. Gorszą.
Nie czytałem wątku o którym wspominasz, ale poszukam i poczytam w wolnej chwili.
To prawda, że ekonomia nie ma tutaj zastosowania, jednak ja jestem w stanie przełknąć koszty ale na przykładzie rzeczonego Bernarda 438 nauczyłem się, że ten sprzęt trzeba albo lubić takim jaki on jest, albo go nie używać i będzie święty spokój. W imię czego mam się z tym szarpać.
Na przykładzie Bernarda, któremu tylko odnowienie obudowy (piaskowanie i lakierowanie proszkowe) + polerowanie pokrywy przewyższyło jego wartość rynkową.:)
Problemem jest między innymi niestabilność obrotów, której nie da się w prosty sposób skutecznie wyeliminować - częściowo problem rozwiązuje zrobienie normalnego stabilizowanego zasilacza (który zresztą kiedyś był, ale zostało to odchudzone). Po tym zabiegu jest wyraźna poprawa i tak naprawdę na tym należy pozostać, choć niestety nadal kołysanie jest dość dużym problemem gdy słuchamy muzyki poważnej - np. Chopina, po prostu słychać jakby fortepian się odstrajał. :)
Nie zdawałem sobie z tego sprawy dopóki kolega mi nie zwrócił na to uwagi - na fali konkursu Chopinowskiego kupił winyla z muzyką Chopina i wyszło na jaw. Ja na codzień nie słucham takiej muzyki, a na muzyce rockowej czy jazz, blues jakoś bardzo się w uszy nie rzuca.
To prawdopodobnie da się wyelimonować poprzez zbudowanie regulatora PWM, ja osobiście tego nie robiłem ale jest człowiek na Youtube który zaprzągł do tego celu mikrokontroler i zrobił całą elektronikę od zera. Nie mam powodów by wątpić w jego rozwiązanie.
Jest jeszcze problem dość sporego luzu łożyska podtalerzyka i bez przetoczenia tego nic nie da się zrobić. Czasami wystarczy wymienić podtalerzyk na inny egzemplarz i luz jest mniejszy ale czasami to zadziała w drugą stronę.
Kolejnym problemem jest to że chassis gramofonu kiepsko tłumi drgania z zewnątrz - wystarczy lekko "szurać" palcem po obudowie aby było to słyszalne w głośnikach. I z tym akurat chyba niezbyt da się coś zrobić (a przynajmniej nie mam sensownego pomysłu) - może jakieś maty bitumiczne? Ale jakoś nie mam przekonania do tego rozwiązania. W stanie spoczynku gdy nie gra muzyka jest gorzej, bo zbiera wszelkie drgania z otoczenia. To się da doraźnie załatwić montując tranzystory wyciszające na które zresztą jest miejsce na płytce. Ja poszedłem dalej i zamontowałem małe przekaźniki kontaktronowe.
Na koniec okazuje się, że mimo iż ramię umożliwia wymianę uchwytu, to można go wymienić jedynie na taki sam, nie pasuje nawet inny od Foniki (np. ażurowy od Daniela) bo jest za lekki i ramię nie daje się zrównoważyć - trzeba dociążać ale w prosty sposób nie ma jak. Dopiero chińskie uchwyty umożliwiają wkręcenie ciężarków dociążających.
To jest tak dużo przypadłości, że walka z tym nie ma sensu. Trzeba byłoby zbudować ten gramofon od nowa. To nie ma sensu i nie chodzi o to że się nie opłaca, chodzi o to że po prostu nie ma sensu.
G-603 to inna niż GS-438 konstrukcja ale tutaj moim zdaniem dyskwalifikuje go brak możliwości wymiany uchwytu. Trzeba byłoby wymienić ramię na takie od Fryderyka - wygląda na identyczne, tyle że umożliwia wymianę uchwytu. Nie wiem jednak czy dałoby się równoważyć z każdym uchwytem.
Co kierowało inżynierami aby zrobić ramię z niewymiennym uchwytem trudno zrozumieć, tym bardziej że 603 i 434 to jedyne modele z ramieniem S i niewymiennym uchwytem, a mieli już wcześniej Fryderyka.
A najgorsze jest to, że w zasadzie pierwszy lepszy japoński gramofon z lat 70 napędzany silnikiem synchronicznym zasilanym z sieci 230V ma lepsze parametry jeśli chodzi o kołysanie i lepiej działającą automatykę (jeśli ma) mimo iż jest w 100% mechaniczna.
Patrz przykład Akai AP-100C czy bardziej zautomatyzowany AP-103C. Te modele są czysto mechaniczne i mając silnik synchroniczny mają deklarowany W&F 0.05% i znacznie przewyższają pod tym względem naszego flagowca - Adama z napędem bezpośrednim któremu Fonica deklaruje W&F na poziomie 0.1%.
Cena modelu 103C jest porównywalna z najtańszymi sprawnymi Adamami, zaś 100C można kupić sporo taniej. I każdy z nich jest lepszy od tego Adama.
Dlatego odechciało mi się jakichkolwiek modyfikacji. Ten sprzęt jest jaki jest i takim powinien pozostać. Przywrócić do działania i używać albo wyczyścić z wierzchu i postawić na półce aby cieszył oko.
To nie jest kwestia trudnych do zrozumienia realiów PRL, bo PRL od dawna już nie ma, ale wiele z tamtych realiów do dziś ma się całkiem dobrze.
Odpowiem ogólnie - bez urazy, jesteś w błędzie, nawet całej serii błędnych przekonań. Przeczytaj uważnie wspomniany wątek o Benku G-603 https://unitraklub.pl/temat/36020
Teraz ma parametry takiego z wyższej półeczki (-85dB od wibracji, 0,05% po 15 minutach na pasku-flaku do wymiany, żadnych luzów, silnik na górnym kulkowym, zestaw wirujący wyważony do 0,005 grama, hydrotłumik zawieszenia i takie tam...).
Następny czekający to GS-434 (? - nie pamiętam, zamówiona generalka z full wypasem). Dostanie BLDC DD i kulki na talerzu, spodziewany wynik nie gorszy niż 0,02...0,03%. Na fortepianie Chopina lub gasnącym wibrafonie usłyszysz 0,2%, nie ma zmiłuj, musi być lepiej niż 0,1%, inaczej kicha nie Chopin.
Dostanie też wewnętrzny przedwzmacniacz o doskonałych parametrach, układ próbny już przebadany. Przesył sygnału do wzmacniacza poziomem 0dB podnosi klasę całego urządzenia o schodek lub dwa.
Dowolne ramię da się założyć do dowolnego gramofonu, ale niekoniecznie hop-siup.
Nie znam się zupełnie na gramofonach, ale sądzę, że ramiona montowane fabrycznie w Danielach czy Fonomasterach były już dostatecznie dobre nawet dla wymagających.
Tak poza tym to obstaję przy full-automacie dla gramofonu, do ramienia lepiej nie przykładać rączek, bo jeszcze drgnie i po ptokach z płyty. Dobry automat nigdy się nie pomyli i nie dopuści do złych skutków błędu obsługi. Człowiek jest omylny, każdy - to nas odróżnia od bezdusznych, bezemocjonalnych automatów.
Ja wiem że niemal wszystko się da zrobić, należy jednak sobie zadać pytanie - po co?
Narobiłeś się, poprawiłeś pewne rzeczy ale nadal to Bernard - ma prostą automatykę i nie da się wymienić uchwytu, zapewne też nie każda wkładka będzie pasowała bo nie będzie się dało ustawić właściwego nacisku. :)
Z całym szacunkiem ale mimo Twojej ogromnej pracy do dobrego sprzętu to jeszcze całe kilometry. :(
I to jest właśnie problem tych sprzętów. Wiele można tam poprawić ale zawsze gdzieś wyjdzie z tego Unitra. Dlatego trzeba je lubić takimi jakie są, ew dokonać poprawek które nie są pracochłonne ale dają zauważalne efekty.
To nie jest kwestia ekonomii, bo jeśli liczy się zabawa to nie liczy się ekonomia. W przypadku tych gramofonów to jest po prostu kwestia braku sensu, bo co by nie zrobić to pewnych ich przypadłości nie da się wyeliminować.
Tymczasem za kilkaset PLN kupujemy na rynku gramofon japoński który już na dzień dobry ma parametry znacznie lepsze niż jakakolwiek Unitra i do tego pełną automatykę często mechaniczną.
Ja nabyłem sobie Onkyo CP-100A, którego jedyną wadą jest brak antyskatingu, dlatego za niecałe 800zł idzie do mnie CP-60A który ma tę funkcję.
To są w 100% automatyczne gramofony które nie tylko parkują ramię po zakończeniu odtwarzania ale także samoczynnie je opuszczają na początek płyty przy starcie, a nawet powtarzają stronę płyty. I wszystko w 100% mechanicznie, na dobre kilka lat przed naszymi półautomatami z elektroniką.
G-603 nigdy nie miałem, ja walczyłem z 438 który jest zupełnie inny konstrukcyjnie. Jedyne co je łączy to stabilizator obrotów silnika oraz silnik. Schemat tego pierwszego nie zmienił się istotnie od czasów Fonomastera.
Natomiast czy każde ramię da się zamontować do każdego gramofonu? I tak i nie, pomijając kwestie montażowe bo np. otwór jest za duży (z tego powodu nie można wprost zamontować ramienia np. od Fryderyka do 438), to pozostaje kwestia długości samego ramienia i wymuszona tym odległość montażowa. W gramofonach 8010 które są węższe może się nie dać zamontować innego ramienia tak aby zachować geometrię.
No ale to przypadek szczególny.
Jeśli chodzi zaś o ramię od Fonomastera, cóż to jest niezłe ramię ale niestety nie nadaje się wyłącznie do gramofonów manualnych. W gramofonie przynajmniej półautomatycznym ramię musi w jakiś sposób zatrzymać odtwarzanie przy końcu płyty. Konstrukcja tego ramienia jest taka, że nie da się dołożyć do niego automatyki bez znaczących przeróbek.
Ramię od Daniela owszem, to jest całkiem dobre i nadaje się do eksperymentów. I to chyba jedyne sensowne krajowe ramię, które nigdzie poza Danielem się nie pojawiło.
Przy okazji Daniela - zastanawia mnie podobieństwo z Telefunkenem S600:
https://www.vinylengine.com/library/telefunken/s-600-hifi.shtml
Przedwzmacniacz w gramofonie? Moim zdaniem to nie jest dobry pomysł choćby dlatego że wkładki wymagają dopasowania ze strony przedwzmacniacza i dlatego przedwzmacniacze z wyższej półki mają możliwość zmiany pojemności oraz rezystancji dopasowania. Wielu użytkowników wykorzystuje tę funkcję jako rodzaj korektora, ponieważ zmiana dopasowania wpływa na brzmienie.
Ogólnie wbudowane przedwzmacniacze to domena gramofonów z niższej półki - np. Audiotechnica LP-60.
Po co to robić?
Żeby dało się tego używać bez wstrętów i zniechęcenia jak normalnego w miarę dobrego gramofonu polskiej produkcji. To po co odnawiałeś tę skrzynkę za takie sumy?
O ekonomii już mówiliśmy - nie ma tu zastosowania.
O dopasowaniu wbudowanego przedwzmacniacza do wkładki pisałem, przeczytaj jeszcze raz. Na innym forum jest więcej o tym.
Ponadto napisałem wyraźnie - relacja z dłubania w Benku powstała na wyraźne życzenie/prośbę użytkownika, inaczej nie byłoby tu słowa o tych pracach.
Nie za bardzo interesują mnie gramofony, głównie z powodu naturalnych ograniczeń systemu. Wrzuć płytę testową na oscyloskopie to sam zobaczysz jak to jest.
Żeby dało się tego używać bez wstrętów i zniechęcenia jak normalnego w miarę dobrego gramofonu polskiej produkcji.
Ja do swojego fabrycznego jakoś wstrętu nie mam, prawdopodobnie tak jak większość na forum.
Po prostu powiedz że ci się nudzi i szukasz powodu by rozwijać swoje hobby, zainteresowania czy też rozwijać się osobiście. Nikt tego nie broni a nawet jest to mile widziane. Tylko skończ z tą otoczką "naprawy sprzętu do stanu w jakim powinien TWOIM zdaniem wyjść z fabryki". Jest to zupełnie zbędne i tylko tworzy zamieszanie. I tak jak kolega już powiedział. Bernard jaki był taki jest i będzie. Spełniał założenia fabryki jako wstęp do poważniejszego audio i nic więcej nie należy wymagać.
relacja z dłubania w Benku powstała na wyraźne życzenie/prośbę użytkownika, inaczej nie byłoby tu słowa o tych pracach
Który na widok tego co zostało zrobione sam stwierdził, cytuję:
mam nieodparte wrażenie ogromnego przerostu formy nad treścią i zrobieniu z niego cuda na kiju, a nie o to chodziło.
A jakieś konkrety zamiast jedynie sugestywnych sformułowań?
Gdzie tu jest jakiś cud na kiju? Proszę mi pokazać palcem na zdjęciu.
Powtórzę - relacja tylko i wyłącznie na życzenie użytkownika.
@X.Martini - nie tylko ja widzę, że jestem Ci na tym forum solą w oku. Nie martw się ;-).
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- następna ›
- ostatnia »








Oczywiście że dobrze że były i do dziś są. Można Gierka lubić lub nie, ale prawda jest taka że od tamtego czasu nie było i nie ma podobnych programów budowy mieszkań. Gdyby nie te wybudowane za Gierka dziś byłoby marnie. Ale to już inny temat.