M 3002 SD / M 4201 SD "Impreza"
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Głowica to żaden problem, duże to a uzwojenia przy kawie można naszpulać, są goście co wkładki MM robią i to u nas w Polsce.
Te cewki nawinąć to jest wyzwanie, nie mówiąc o osadzeniu igły w cantilever i doklejeniu do niego czterech cewek.
Gdyby tak było, to ilość warsztatów produkujących głowice było by więcej. Wbrew pozorom, wkładka jest mniej zaawansowana materiałowo. Największym wyzwaniem jest wykonanie rdzeni ze szczeliną. Musi być ona tak dobrana, by podczas ścierania się czoła głowicy nie zmieniała swego kształtu. Wyroby z okresu świetności Unitry udowadniają, że tej trudnej sztuki nie opanowano.
W Revoxach A77, B77 i PR99 tor przesuwu jest praktycznie taki sam: prosty, ale doprowadzony do perfekcji. W A700 dodano jedynie napinacze z rolkami. Studery miały bardziej rozwinięte rozwiązania, dostosowane do częstego przewijania. Podczas tej operacji, taśma była oparta jedynie o napinacze, a miedzy nimi szła linią prostą. Specyfika pracy w studio tego wymagała - częste, szybkie i precyzyjne przewijania, to podstawa.
Głowica to żaden problem, duże to a uzwojenia przy kawie można naszpulać, są goście co wkładki MM robią i to u nas w Polsce.
Te cewki nawinąć to jest wyzwanie, nie mówiąc o osadzeniu igły w cantilever i doklejeniu do niego czterech cewek.Gdyby tak było, to ilość warsztatów produkujących głowice było by więcej. Wbrew pozorom, wkładka jest mniej zaawansowana materiałowo. Największym wyzwaniem jest wykonanie rdzeni ze szczeliną. Musi być ona tak dobrana, by podczas ścierania się czoła głowicy nie zmieniała swego kształtu. Wyroby z okresu świetności Unitry udowadniają, że tej trudnej sztuki nie opanowano.
Tak właśnie jest, ale reszta to też nie bułeczka z masłem.
Kolega @Tomek05 ma zbyt optymistyczne wyobrażenia o odnośnej technologii. Skoro przy kawie, to czekamy na demonstrację, jak to się robi tak łatwiutko, najlepiej filmik, ale i rysunki z instruktażem krok po kroku mogą być. Parametry uzwojenia - jak się domyślam - są Koledze znane. Proszę nie zapomnieć o ważnych szczegółach, jak np. utwierdzenie wyprowadzeń.
W Revoxach A77, B77 i PR99 tor przesuwu jest praktycznie taki sam: prosty, ale doprowadzony do perfekcji.
Tu nie do końca mogę się zgodzić, mierzalne fakty są nie do dyskusji. Mówią o tym konstruktorzy Koncerta, konkretnie pan Marian Huflejt - kąty opasania są zbyt duże, a odsuwacze mają zbyt małą średnicę, za co taśma nie jest im wdzięczna.
W Koncercie mostek głowic jest zerżnięty z revoxa A700, jak też w ogóle jest na nim wzorowany. Licznik pożyczyli od grundiga TS1000.
W Revoxach A77, B77 i PR99 tor przesuwu jest praktycznie taki sam: prosty, ale doprowadzony do perfekcji.
Tu nie do końca mogę się zgodzić, mierzalne fakty są nie do dyskusji. Mówią o tym konstruktorzy Koncerta, konkretnie pan Marian Huflejt - kąty opasania są zbyt duże, a odsuwacze mają zbyt małą średnicę, za co taśma nie jest im wdzięczna.
Rozumiem. Z tym, że A700, na którym się wzorowano, ma trochę inną konstrukcję - odsuwacze są w innym miejscu, odsunięto głowicę kasującą, dodano napinacze i duże rolki prowadzące taśmę, która opasuje je od strony nieaktywnej, a nie jak w serii 77 po stronie nośnika. Myślę, że przeznaczenie magnetofonów ma w konstrukcji mostka kluczowe znaczenie. W Revoxach jest on zoptymalizowany do odtwarzania, przewijanie jest mniej istotne, ponieważ następuje rzadziej w cyklu pracy. W sprzęcie konsumenckim, taśma "domyślnie" opasuje głowice, a jest odsuwana od głowic podczas przewijania. W studyjnym, jest odwrotnie - dosuwana podczas zapisu, czy odczytu. W sprzęcie studyjnym, zwłaszcza wielośladowym, może nastąpić sytuacja, że częściej się przewija, niż nagrywa lub odtwarza. Wynika to z faktu, że w trudnych partiach wokalnych, czy instrumentalnych, nagranie poprawnej wersji wymaga wielu podejść. Wygląda to następująco: ustawia się tzw lokator na dwa takty przed wejściem, i zaczyna odtwarzać, potem nie zatrzymując taśmy, włącza się zapis i jak wykonawca nie zagrał, zaśpiewał idealnie, to wciska się stop i cofa taśmę do ustawionej wcześniej pozycji. Czasami taka operacja powtarzana jest wielokrotnie. Dlatego precyzyjne przewijanie jest kluczowe.
Mam obecnie w warsztacie Uhery z końca lat 60 i tam taśma jest bardziej męczona. Naciąg jest realizowany przez rolkę napinającą, która "wciska" taśmę pomiędzy dwie inne, tworząc z niej odwróconą literę U. Zaletą jest eliminacja docisku nośnika przez filc do głowicy, a wada jest oczywista. Porównując też do tego, jak rozwiązano tor w polskich szpulowcach (wzorowany na licencji Grundiga z lat 60), to dla mnie to, co jest w A77 i B77, jest rozwiązaniem bardzo dobrym - oczywiście w tej koncepcji.
Wracając do silników synchronicznych z zewnętrznym wirnikiem te Papsty ze Studera i nie tylko.
Wszędzie gdzie szukam piszą że to silnik synchroniczny, posiadający duży moment obrotowy przy niskich obrotach i wysoką sprawność (IE4) Konstrukcja PMSM.
Rozwinięciem tych maszyn są silniki BLCD również z zewnętrznym wirnikiem.
Oba rodzaje potrzebują odpowiednich sterowników do rozruchu i pracy.
Prędkość obrotowa silnika synchronicznego jest równa prędkości wirowania pola magnetycznego wytwarzanego przez twornik.
Ale ja się nie znam. Papst pewnie błędnie nazwał silniki a producenci taśmociągów dziadostwo montowali.
Co do wyrobu głowic domowymi metodami to z tym nawijaniem przy kawie to taki sarkazm.
Nie jest to takie hop siup, co nie oznacza że się nie da zrobić. Tylko wątpię w to aby uzyskać zadowolające efekty. Bez dostępu do odpowiednich obrabiarek i technologii cieńko to widzę. Pakiet blach na rdzeń musi być wykonany z ogromną precyzją, blachy wyżarzone sklejone w pakiet, w szczelinie roboczej przekładka z brązu berylowego, szczelina musi być obliczona z niesamowitą precyzją rzędu mikrometrów bo to od niej zależy najwięcej. Głębokość rdzenia w miejscu szczeliny również ma znaczenie. Ma to wpływ na utrzymanie parametrów w miarę zużycia czoła.
Dobre głowice, tzn. dobrze zaprojektowane utrzymują parametry nawet przy znacznym starciu czoła, można je szlifować bez drastycznej utraty parametrów pasma przenoszenia.
Co do koncepcji stworzenia magnetofonu od podstaw to szacun, tylko tak jak piszesz Kreciku jak Cię to uszczęśliwia to najważniejsze.
Zastanawia mnie tylko Twój upór w brnięciu w jakieś rozwiązania na poziomie skomplikowania porównywalnym z budową promu kosmicznego.
Ta Impreza to chyba nic z tym prototypem nie będzie miała wspólnego.
Nie lepiej było jakiegoś Revoxa czy innego usprawnić? Choć by Koncerta przekonstruować i wprowadzić swoje rozwiązania, przynajmniej by był Unitrowy :-)
Wiele rozwiązań o których piszesz jest warta uwagi.
Ta impreza jak w ogóle kiedyś powstanie i zadziała to będzie jedyny egzemplarz.
Nawet jak byś kiedyś udostępnił całą dokumentację to nie widzę żeby ktoś się kiedyś porwał na budowę takiej maszyny.
Wiem, wiem co powiesz ale najważniejsze że Cię to cieszy i tego się trzymajmy ;-)
A te beznadziejne Studery, Ampexy, Otari i wiele innych przeżyły trudne lata ciężkiej pracy w studiach i radiach i działają do dziś. Pewnie ci co je projektowali nawet w najśmielszych snach nie myśleli że w 2026 roku będą się dobrze mieć.
Na chwilę obecną ze trzech "producentów" chyba jest co jakieś wynalazki produkują. Bardziej to przypomina audiofilskie twory niż szpulowce. Ale to jakieś niszowe sprawy. Akcja STUDER jeszcze była a właściwie to Revox. Chyba kilkanaście/dziesiąt sztuk rewitalizowali bo to nie nowe wypusty. Jakaś zewnętrzna firma im to robiła, cała elektronika od podstaw zrobiona nowa a reszta zregenerowana.
Zastanawiające że u Chińczyków po tej akcji wysyp części do Revoxa B77.
Rolki, pokrywy mostka, talerzyki, heble na przełączniki. Właściwie wszystko co się psuło.
https://revox.com/world/audio-systems/tape-recorder/285/b77-mk-i...
Produkcja głowic w warunkach domowego warsztatu to czysta fantazja.
Produkcja głowic w warunkach domowego warsztatu to czysta fantazja.
Dokładnie, tak jak cała reszta.
Może jak by się bardzo zawziął to coś by szło wytworzyć ale jakość tego tworu by nie kwalifikowała się nawet do ZK120 :-)))
Jedyne co pozostaje to zakup NOS na rynku wtórnym ale ceny w tysiące idą.
Tu np. coś sensownego bo jak 1/4" to tylko 2 track i butterfly no i prędkość 15 ips
https://www.ebay.pl/itm/286611150823?_skw=studer+80&itmmeta=01KH...
Ach i sobie przypomniałem że gdzieś w czeluściach internetu napatoczył mi się filmik jak we Fonice wyglądała produkcja wkładek MF 100. Jakaś manufaktura to była. Kobitki wklejały w cantilever diamenciki ręcznie, powtarzalność parametrów tych tworów pozostawiała wiele do życzenia nie mówiąc o jakości dźwięku generowanej z tych wkładek.
Tu wystarczą zwykłe głowice Revoxa, do kupienia za ok.200 euro/szt nówki "NOS".
Tu wystarczą zwykłe głowice Revoxa, do kupienia za ok.200 euro/szt nówki "NOS".
To i tak się robi już z 500€ za same głowice. A te "zwykłe" nie przystają do takiej Imprezy.
Za 500€ to kupi już kompletnego i działającego Revoxa, oczywiście nie od handlarzy bo ci to ceny jakieś z kosmosu mają. Chociaż ostatnio spadły trochę, albo się rynek nasycił albo oznaki kryzysu.
Patrzę czasem na Koncerty ale coś rzadko się pojawiają a jak już to nie wiem skąd wymyślają takie ceny? To nawet 1/4 tego co wołają nie warte.
Tu przykład:
https://www.olx.pl/d/oferta/magnetofon-szpulowy-koncert-m-3401-s...
Zamęczony, bez nóżek i złamany potencjometr za 9,5k Czy ci ludzie pogłupieli?
Naprawiałem takie i już czeka następny do roboty. Tak z ciekawości bym nabył ten wyrób ZRK żeby coś zrobić z niego bo baza mechaniczna jako taka ale elektronika to do śmietnika. Ale jak dla mnie nie przedstawia on większej wartości jak max. 2k PLN
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- następna ›
- ostatnia »










Językiem urzędowym w Zurychu (tam urodził się W. Studer) jest niemiecki, a obiegowym uszwajcarszczony niemiecki. Niemiec to germaniec, ale germaniec to niekoniecznie Niemiec. To tak po mojemu z dawnych dziejów Europy i jej paleodemografii, żeby nie mieszać komuś w zasobach.
Nie "z" tylko ewentualnie "na". Obsługiwałeś kiedyś jakiś choćby średni taki event sceniczny jako główny akustyk?
Ponadto nie widziałem jeszcze nigdy magnetofonu z takim systemem przewijania, a zobaczyć chciałbym. Więc sobie zrobię, bo nawet nie słyszałem, żeby ktoś już to zrobił. I kto mi zabroni? Jak się komuś podoba tradycyjnie wołowato, to sobie pstryknie pstryczkiem i po sprawie.
Zupełnie olewasz moje pytania. Co z tą dostępnością silników PAPSTa i ich ceną?
Co z kryteriami doboru i wyboru silnika?
Policz jeszcze moc niezbędną do rozpędzenia pełnej szpulki 26 cm do 1000 obr/min w czasie nie dłuższym niż 3 sekundy. Porównaj z możliwościami takiego kubełkowego PAPSTa - tu jest jedna z wielu odpowiedzi na Twoje wątpliwości.
Coś tu nie gra ;-)...
O kaseciakach nie mogę się wypowiadać, bo zbyt mało ich poznałem dostatecznie dokładnie jak na to. Ale rozmaitych silniczków tam montowanych już się sporo ponaprawiałem, z przezwajaniem włącznie. Nawet teraz czeka na dokończenie taki jeden z Pionka naszego Kolegi.
Po budowie wewnętrznej i wykonaniu można poznać, z której fabryki taki silniczek wyszedł. A raczej kilku fabryk, bo wałki robi jedna fabryka, łożyska inna, magnesy jeszcze inna, a uzwaja, robi kadłubek i inne drobiazgi oraz składa to do kupy i branduje albo ta na końcu łańcuszka kooperantów, albo jeszcze inna "no name", a znana markowa firma jedynie branduje swoim logo.
No dobrze, teraz czekam na te Twoje kryteria doboru i wyboru silników do Imprez I i II.