M 3002 SD / M 4201 SD "Impreza" [...]

360 odpowiedzi [Ostatni post]
 
Poziom 6
Punkty: 1063
Posty: 537
W klubie od: 21/10/2019

Topic: ... dotychczas prawdopodobnie jedyna na Świecie taka konstrukcja.

Nie mam pewności, czy to właściwy dział ale najbardziej pasuje. Zaginiona - niby tak, ale tylko szczególna dokumentacja techniczna, ten jedyny prototyp być może udałoby się odnaleźć, choć czarno to widzę, więc tez można przyjąć, że zaginął. Czy to konstrukcja Unitry ? Też niby tak, projekt został zgłoszony przez pracowników Zakładów im. M.Kasprzaka a ówczesne prawo stanowiło, że taki projekt może stać się własnością zakładu i przez to Zjednoczenia. Własnością się nie stał wówczas, ale w posiadanie go zakład wszedł. Teraz to chyba już mieliby to własność na mocy przedawnienia czy jakoś tak podobnie...

Projekt i prototyp jest dziełem trzech osób, z których jedna zajmowała się tylko i aż pozyskiwaniem niezbędności. Autor wątku z kolegą zrobili resztę. Ostateczną bazą do modyfikacji został M 2403 SD "Dama Pik" , z której po tej modyfikacji zostało niewiele - zmienione chassis mechaniczne, spore fragmenty obudowy, transformator, klawisze ze wspornikami i... przewód sieciowy. Jeszcze kilka drobiazgów elektroniki.

Odświeżyłem sobie przypadkiem pamięć o tym sprzęcie dyskutując z Kolegami w tym wątku: https://unitraklub.pl/temat/23491?page=9#comment-87204. Coś tak jakby drgnęło - a może powtórzyć ? Przekopanie starych notatek dało rezultat. Dokonuję rozeznania możliwości replikowania tego jedynego prototypu, zakupy wstępnych niezbędności już poczyniłem.
Podstawowe cechy i parametry konstrukcji były takie:

- Rodzaj urządzenia: magnetofon szpulowy stacjonarny sieciowy
- Kwalifikacja: domowy najwyższej klasy/półprofesjonalny. Biuro ZRK było może
innego zdania, zmieniając nasze wstępne 3002 na 4201 (też nie do
końca pewna info, przeciek z biurowca)
- Sposób zapisu: dwuśladowy jednokierunkowy na taśmie 1/4", nośnik dowolnego
rodzaju
- Max. średnica szpul: 262 mm
- Prędkość przesuwu taśmy: 9,53 / 19,06 / 38,12 cm/s z trymerem na każdej
- Głowice: kasująca - ferryt barowy, dwuszczelinowa (oryg. M2403SD)
uniwersalna - ferrocrystal
czytająca kontrolna - ferrocrystal

Tu małe wyjaśnienie. Biorąc pod uwagę bezsprzeczny fakt, że praktycznie nie ma dwóch identycznych egzemplarzy głowic - co tyczy się głównie głowic dwu- i więcej śladowych - łatwo wywnioskować, że szanse na najwierniejsze odtworzenie zapisu ma tylko i jedynie ta głowica, która go dokonała. To implikuje dalsze rzeczy: jak zedrzeć do cna taką głowicę, to szanse na najwyższą jakość odtworzenia nikną. Dlatego IMPREZA MOGŁA CZYTAĆ OBYDWIEMA GŁOWICAMI, obie były konstrukcyjnie identyczne. Pisała tylko lewa, czytała jedna lub druga - do wyboru pstryczkiem lub w pewnych okolicznościach automatycznie. Gdy lewa akurat pisze, to czytać może tylko ta druga. Dlatego też ferrocrystal, zwany potocznie szkłem, żeby były trwałe.
Przy okazji jeszcze przybliżę: różnice pomiędzy egzemplarzami głowic były dobrze nam znane. Nawet głowice Revoxa nie były wolne od tej nieuniknionej przypadłości. Paradoksalnie, im lepszej jakości głowice, tym efekt takiej różnicy jest bardziej zauważalny. Jak zgodzić skos jednego śladu, to drugi już się nie pokrywa. Jak pokrywają się oba zadowalająco, to faza leży i kwiczy. Jak zgodzić fazy oscyloskopem na figurach Lissajous, to zwykle... oba skosy leżą. Można tylko ustawić kompromis gdy głowica czyta inny niż własny zapis. A my nie chcieliśmy kompromisów, które nie były nieuniknione.
Na marginesie dodam, że szanujące się marki badają głowice przeznaczone do jednego egzemplarza magnetofonu i zestawiają je w zbliżone do siebie pary. To dużo daje, ale nie do końca.

- Napęd przesuwu taśmy: silnik BLDC inrunner z komutacją wymuszoną sygnałem
zwrotnym z czujników Halla (Koncert), przełożenie na koło
zamachowe gumowym paskiem płaskim.
- Napędy szpulek: silniki PM z wirnikiem kubkowym bezrdzeniowym i specjalną
niskoszumną konstrukcją zespołu szczotki/komutator, przełożenie
na talerzyki paskami gumowymi potrójnymi
- Bieżący pomiar prędkości taśmy, także przy przewijaniu, LED 5 cyfr
- Licznik w cm z programatorem elektronicznym 4 zadań

- Dynamika zapisu: 69 dB max. na taśmie BASF (nie pamiętam symbolu tych taśm)
- Pasmo przenoszenia:
20Hz...17,5kHz przy 9,53 cm/s
20Hz...22,5kHz przy 19,06 cm/s
17Hz...28kHz na 38,12 cm/s
to dla -1,5 dB.
Dla -3 dB było jeszcze szerzej na górze (32,5kHz) i na dole (10Hz).

- Poza głowicami brak elementów trących o taśmę
- Obustronna kontrola naciągu taśmy. Lewa strona z mechanicznym czujnikiem z rolką
prowadzącą na ramieniu ruchomym i czujnikiem fotooptycznym, prawa strona
elektronicznie z komparacji prędkości kątowej szpulki z rzeczywistą aktualną
prędkością przesuwu.
- Samoczynne pre-hamowanie przed końcem przewijanej taśmy.
- Miękki auto-stop bez metalizacji lub przezroczystego odcinka na końcu taśmy,
niedopuszczanie do furkotania końcówki na pełnej szpulce, gdy cała taśma jest
już zwinięta, a pełna szpulka jeszcze wiruje.
- Klawiatura funkcji zasadniczych (oryginalna Damy Pik) obsługująca bezpośrednio
tylko włączniki elektryczne, skok klawiszy ok. 1,5mm (microswitch)
- Samoczynne blokowanie szpulek na talerzykach po załączeniu dowolnej funkcji
zasadniczej, zwalnianie po przytrzymaniu STOPu przez ok. 2 sekundy, także bez
zasilania z sieci.
- Wspomaganie zakładania taśmy na drogę przesuwu, nie trzeba jej było przekładać i
układać na rolkach jak w innych magnetofonach.
- Wbudowany wewnętrzny generator sinus 10Hz...100kHz z płynnym przestrajaniem
ręcznym w czterech podzakresach lub w pewnych funkcjach automatycznie, z
cyfrowym miernikiem częstotliwości LED 4+1/2 cyfry
- Funkcja pomiaru szumów własnych taśmy
- Funkcja pomiaru jakości założonej taśmy z samoczynnym doborem najwłaściwszych
parametrów (napięcie podkładu, charakterystyka wzmacniaczy zapisujących), z
pamięcią trwałą czterech ustawień. To trwało kilka minut, Impreza nagrywała
sobie wybrane częstotliwości z własnego generatora i obserwowała wyniki na
bieżąco, "patrząc" na wskaźniki. Jak się mieściło w +1/-3dB, to zapamiętywała
ten fakt i badała dalej, ale już na tym znalezionym napięciu podkładu. To był
dość zawiły proces realizowany metodą prób, błędów i kolejnych przybliżeń.
- dwa małe głośniki kontrolne, ukryte pod otwierającymi się samoczynnie
pokrywkami, będącymi jednocześnie powierzchniami odbiciowymi dla emitowanego
dźwięku. Tu pewnie zdziwienie - no to SD czy S ? Sięganie, wtykanie w gniazdo i
zakładanie na głowę słuchawek tylko po to, żeby usłyszeć/sprawdzić co jest grane
uznaliśmy za uciążliwość. Jednak zostało SD, bo wzmacniacza mocy właściwie nie
było - pracowały słuchawkowe z trafoszczakami i to wystarczało w zupełności.
Początkowo były to głośniki od MK125.

Cdn.

skróciłem temat bo psuło widok
[Z]