Nowa Unitra
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Zgadzam się w pełni. Myślę, że krytyka NU w większości wynika z frustracji, że wymarzony sprzęt jest niedostępny z powodów finansowych.
Należałoby przede wszystkim odróżnić krytykę (konstruktywną) od krytykanctwa. A często obie wręcz nazywane są hejtem. Bo dziś nie wolno krytykować. Trzeba się zgadzać i dawać "łapki w górę". Łapka w dół wręcz zniknęła z niektórych portali społecznościowych (bo to hejt!).
Kwestia ceny może oczywiście niektórych bulwersować. Ich problem.
Innych może irytować, że nowa firma zamiast budować swoja własną markę kupiła nazwę i logo martwej firmy i sprzedaje swoje produkty pod tą nazwą. To dziś zresztą powszechne. Pewna firma produkująca samochody dla ludu (ma to w nazwie) kupiła prawa do marki Bugatti i zaczęła produkować supersamochody. I trzeba przyznać, ze wyszło im to super. Ale z drugiej strony my-friendy kupili angielskie MG (też legenda w sportach motorowych) i przylepili znaczek MG do swoich wehikułów. I z miejsca zdobyli pierwsze miejsce w rankingu ... najbardziej zawodnych samochodów. Pokonali nawet takich odwiecznych "liderów" w tej klasyfikacji jak Land Rover i Fiat. Oby NU była jak VW. W branży audio Samsung kupił Harmann Kardona i przy okazji AKG. I zlikwidował na dzień dobry biuro konstrukcyjne w Austrii. Czy nowe AKG będą jak stare? Śmiem wątpić. Albo słuchawki czy głośniki Bluetooth sygnowane logiem Marshall. Jim Marshall nigdy nie robił słuchawek (tylko piecyki gitarowe), to są zwykłe tanie chińskie słuchawki i głośniki.
I wreszcie kwestie wzornictwa, estetyki. Wolno to krytykować czy to już hejt? Bo mnie się osobiście gramofony z NU niespecjalnie podobają. Wzorniczo stare Adamy czy Daniele są wg. mnie o wiele ładniejsze. Ale to moja osobista opinia. A w cenie gramofonów z NU można kupić polskie gramofony (jeśli kraj producenta jest dla kogoś ważny) np. od p. Andrzeja Kozłowskiego z Włocławka (f-ma Ad Fontes)
https://adfontes.pl/
czy Muarah (tu już raczej tylko najniższe modele, ew. będzie trzeba trochę dołożyć)
https://muarah.pl/
Kilka moich uwag co do SMD.
- Elementy SMD już dawno pojawiały się w sprzęcie audio bardzo wielu firm. W zasadzie każdy odtwarzacz CD jaki kiedykolwiek powstał, ma na swoim pokładzie przynajmniej kilka elementów SMD. Tak więc wiele sprzętów audio które pewnie na codzień używacie jest przynajmniej częściowo wykonana w technice SMD.
- Układy w technice SMD, wbrew temu co niektórzy tu wypisują, wcale nie są bardziej awaryjne od tych wykonanych techniką THT. Wszystko zależy od jakości montażu, doboru parametrów elementów (odpowiedniego do warunków pracy), jakości zastosowanych elementów itp.
- Układu SMD wcale nie musza być upierdliwe i trudne w naprawach. Pod warunkiem rozsądnego podejścia do tematu. Tak się składa, że na codzień zajmuję się serwisem urządzeń elektronicznych. Większość z nich jest wykonana przynajmniej częściowo jako SMD, ale są też urządzenia w pełni SMD. Tak się składa, że z kolegami całkiem dobrze radzimy sobie z tymi naprawami. I przyznam, że tylko w niektórych naprawach używamy mikroskopu, bo w większości wystarczy lampa z soczewką. A mój wzrok ostrzy się już dalej niż kiedyś. Trzeba też dysponować odpowiednim sprzętem lutowniczym. Bardziej problematyczne jest BGA, z którym już tak łatwo nie ma.
- Wzmacniacz WSH805 od samego początku był wykonywany w technice mieszanej. Tak więc nie rozumiem Waszego zdziwienia z powodu wypatrzenia na jego płytkach także elementów SMD.
Ba, nawet pierwotna unitra stosowała smd np. Kajtek czy też hybrydowe końcówki mocy telpodu. Więc te całe pieklenie się nad elementami smd jest bez sensu.
Po za tym trzeba spojrzeć ze strony producenta. Jaki jest jego interes i co go obchodzi czy jakiś random w garażu ma łatwiej czy trudniej w grzebaniu w jego produkcie? Jeszcze nagrzebie, rozwali bardziej, lub spali dom i wtedy płacz i zwalanie winy na producenta bo się ekspertowi chciało w serwis bawić.
. Po prostu większość nie odczuwa potrzeby słuchania muzyki w najwyższej jakości.
Albo nie ma świadomości, jakie to jest fajne. :-)))
No fakt :-)
Ale z drugiej strony, żeby to fajnie zabrzmiało, to trzeba mieć stosowny pokój, porozstawiać te klocki, ustawić fotel czy kanapę w odpowiednim miejscu...
A Żona będzie protestować, ze takie pudła psuja wystrój. Albo postawi doniczkę z kwiatkiem na wzmacniaczu (i będzie podlewać, czasem zbyt obficie)
Nie jest łatwe życie melomana...
Gorzej jednak mają ci, z zajawką na zbieractwo wszelakie.
(...)
A Żona będzie protestować, ze takie pudła psuja wystrój. Albo postawi doniczkę z kwiatkiem na wzmacniaczu (i będzie podlewać, czasem zbyt obficie)
Nie jest łatwe życie melomana...
Bez przesady. Było sobie wychować żonę.
Moja wie, że pewne urządzenie muszą stać tam gdzie stoją. A i stawiać na nich nic nie wolno. :)
Moja żona bardzo lubi nasze wielkie pudła, a mimo to robią za półki.
A sprzęt stoi na podłodze i tylko piloty w zasięgu ręki.
Bo to jest do grania.
I mimo lat dalej działa i wygląda jak nowy.
A stary "Unitrowy" to inna bajka.
Tam nawet kurz ja wycieram niczym kustosz w muzeum.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 233
- 234
- 235
- 236
- 237
- 238
- 239
- 240
- 241
- …
- następna ›
- ostatnia »










Przeciętny Kowalski (o ile taki istnieje) nie miał i nie ma oczywiści ambicji posiadania topowego sprzętu. W PRL podstawowe potrzeby posiadania sprzętu audio zaspokajały proste odbiorniki typu Jowita czy Wanda ew. Amator Stereo (przynajmniej wśród moich znajomych). Odbiorniki typu Sudety czy Tarabany to raczej kojarzę z hoteli czy domów wczasowych, ale pewnie była duża grupa osób posiadających je w domu. Ci dla których muzyka była ważnym elementem życia (czyli np. młodzież) kupowali wieże Kasprzak+Fonica+Diora. Podstawowe modele były dostępne cenowo dla przeciętnie zarabiających ludzi. Ci najbardziej majętni kupowali oczywiście Radmory, Daniele czy Adamy, ale to była elita. A high-endem były wieże Technicsa z Pewexu. Nie znałem nikogo, kto by taką miał w głębokim PRLu. O prawdziwym high Endzie to się nawet nie wiedziało. Marki jak Alchemist Audio, NAD, Rotel czy Musical Fidelity jak komety pojawiały się czasem w jakichś relacjach z targów, prasie, ale większość ludzi nawet o nich nie słyszała.
Dziś jest podobnie. Podstawowe potrzeby zaspokaja telefon czy laptop podpięty do głośnika Bluetooth. A nieliczni kupują wieże stereo. Już prędzej zestawy kina domowego. A prawdziwy high-end jest dla nielicznych. I to niekoniecznie z powodów finansowych. Po prostu większość nie odczuwa potrzeby słuchania muzyki w najwyższej jakości.