M 3002 SD / M 4201 SD "Impreza"
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Andrzej jutro o tym pogadamy, bo ja od dawna uwazam, że małe "wiatraki" sa lepsze od fotovoltaiki ( póki co ) i jestem tym zainteresowany mocno.
Mam opcję uzyskania SCOP 7-8 : 1 i tylko potrzebuję wystarczajacego ( ale małego ) zasilania z magazynem energii ( magazyn mam ) do pompy ok. 15 kW.
Pracującym tez przy małym wietrze.
Bardzo ciekawy projekt. Rozwiązania których by się nie powstydzili ówcześni producenci profesjonalnych maszyn.
Zastanawia mnie tylko po co chassis z Damy Pik ? i ta toporna klawiatura?
Czy to tak z sentymentu i nawiązania do produktów ZRK ? Reel motory rodem z NASA, head's na suportach a jakieś tandetne chassis? Trzeba by do takiej maszyny coś z odlewu zrobić, tak jak np. STUDER
Co do rolek i capstan motor to nie myślałeś o rozwiązaniu bez rolki? LYREC zrobił takie maszyny, nie mają rolki dociskowej. Reel motory kontrolują prędkość i naciąg.
Dało się i działą.
Ogólnie jestem pod wrażeniem samozaparcia, wiedzy i parku maszynowego a tego mi brakuje.
A tak na marginesie to co w temacie Imprezy jak i Marcina?
Krecik się zakopał i go od lutego nie widać. Mam nadzieję że wszystko u niego ok?
Co do rolek i capstan motor to nie myślałeś o rozwiązaniu bez rolki? LYREC zrobił takie maszyny, nie mają rolki dociskowej. Reel motory kontrolują prędkość i naciąg.
Ampex ATR-102 też nie używał rolki dociskowej. Z tym, że wałek przesuwu (capstan) miał dużą średnicę. Zresztą Uher SG-631 też nie miał rolki dociskowej, aczkolwiek był to system "Omega Drive" gdzie taśma owijała się wokoło wałka przesuwu. O ile Ampex był (i jest uważany) za jeden z najlepszych magnetofonów profesjonalnych o tyle Uher nie był zbyt dobry.
Zgadza się AMPEX Uher bez rolki ale mają capstan i owijanie taśmy wokół jest również destrukcyjne co docisk rolki i poślizg na wałku. Zobacz że w LYREC nie ma zaginania taśmy. Taśma jest delikatnym tworem i wszystkie ostre zwroty/zagięcia i powierzchnie o które trze zwłaszcza stroną z warstwą czynną prowadzą do jej destrukcji jak i zużycia tych że elementów. Chyba najgorsze rozwiązanie toru ma Technics.
Dla tego bardzo dobry pomysł w Imprezie z głowicami na suportach, oszczędza taśmę jak i głowice. Należy ograniczyć do minimum styk warstwy czynnej z elementami toru przesuwu a te co już muszą mieć z nią kontakt powinny być obrotowe a nie jako nieruchome kołki.
Niektórzy jak np. Nagra stosowali rubinowe pręciki które się nie ścierały i miały minimalną powierzchnię styku z taśmą.
Generalnie nikt nie zastosował wszystkich patentów do kupy w jednej konstrukcji.
zawsze coś jest do dupy.
A czy Ampex taki dobry? (zawsze mi się kojarzy z radiostacją wojskową i nie bez powodu) tu bym polemizował. Może za wielką wodą robił karierę ale na starym kontynencie w studiach królował STUDER. Zdecydowana większość masterów była na B67 robiona.
[quote=tomek05;23673.159674;12002]Zgadza się AMPEX Uher bez rolki ale mają capstan i owijanie taśmy wokół jest również destrukcyjne co docisk rolki i poślizg na wałku. Zobacz że w LYREC nie ma zaginania taśmy. Taśma jest delikatnym tworem i wszystkie ostre zwroty/zagięcia i powierzchnie o które trze zwłaszcza stroną z warstwą czynną prowadzą do jej destrukcji jak i zużycia tych że elementów. Chyba najgorsze rozwiązanie toru ma Technics.
Dla tego bardzo dobry pomysł w Imprezie z głowicami na suportach, oszczędza taśmę jak i głowice. Należy ograniczyć do minimum styk warstwy czynnej z elementami toru przesuwu a te co już muszą mieć z nią kontakt powinny być obrotowe a nie jako nieruchome kołki.
Niektórzy jak np. Nagra stosowali rubinowe pręciki które się nie ścierały i miały minimalną powierzchnię styku z taśmą.
Generalnie nikt nie zastosował wszystkich patentów do kupy w jednej konstrukcji.
zawsze coś jest do dupy.
A czy Ampex taki dobry? (zawsze mi się kojarzy z radiostacją wojskową i nie bez powodu) tu bym polemizował. Może za wielką wodą robił karierę ale na starym kontynencie w studiach królował STUDER. Zdecydowana większość masterów była na B67 robiona.[/quote]
Nie za wiele jest informacji o tym duńskim magnetofonie. Szybki rzut oka pokazał parę modeli, z których tylko jeden, AR2 wygląda, że nie ma rolki dociskowej. Pozostałe są raczej standardowe. Zresztą nawet w tym modelu taśma opasuje coś co wygląda na wałek przesuwu, umieszczony prawie że centralnie (https://reel-reel.com/tape-recorder/lyrec-ar-2/). A może chodzi o inny model?
Na pewno Ampex był bardziej popularny w studiach nagraniowych w Stanach i Kanadzie niż w Europie. Ze względu na serwis. Osobiście nie miałem do czynienia z modelem ATR-102, ale miałem w pracy model Sony APR-5002/5003, który jest uważany za jeden z lepszych magnetofonów z końca ery maszyn analogowych.
Jeśli zaś chodzi o sposób prowadzenia taśmy i jego wpływ na nagranie to polecam poszperać trochę w Internecie i poszukać hasła "scrape flutter".
Bardzo ciekawy projekt. Rozwiązania których by się nie powstydzili ówcześni producenci profesjonalnych maszyn.
Zastanawia mnie tylko po co chassis z Damy Pik ? i ta toporna klawiatura?
Czy to tak z sentymentu i nawiązania do produktów ZRK ? Reel motory rodem z NASA, head's na suportach a jakieś tandetne chassis? Trzeba by do takiej maszyny coś z odlewu zrobić, tak jak np. STUDER
Co do rolek i capstan motor to nie myślałeś o rozwiązaniu bez rolki? LYREC zrobił takie maszyny, nie mają rolki dociskowej. Reel motory kontrolują prędkość i naciąg.
Dało się i działą.
Ogólnie jestem pod wrażeniem samozaparcia, wiedzy i parku maszynowego a tego mi brakuje.A tak na marginesie to co w temacie Imprezy jak i Marcina?
Krecik się zakopał i go od lutego nie widać. Mam nadzieję że wszystko u niego ok?
W temacie Imprezy prace trwają.
Rozmaite eksperymenty z serią ZK200 prowadzą do wyboru najlepszego możliwego rozwiązania mechaniki Imprezy.
Chassis nie będzie miało nic wspólnego z tą serią, choćby ze względu na wymiary o sztywności nie mówiąc. W modelowym prototypie póki co stanęło na składanym z masywnych elementów aluminiowych jako najbardziej podatnym na zmiany konstrukcyjne i względnie tanim w wykonaniu. Następny przewidziany krok to frezowane z płyty alu. Gdy wszystko będzie już dopracowane można myśleć o odlewie.
Dwa istotne związane ze sobą problemy, które usiłuję rozpracować to drgania strunowe taśmy i układ zwijający. Co do napędu przesuwu to nadal stoi na opcji dwusystemowej, czyli możliwości pracy jako single lub dual capstan. Obydwa wałki przesuwu z napędem bezpośrednim i możliwie dużej średnicy. Rolki dociskowe też niezbyt małe z minimalizowaną siłą docisku.
Trudny problem stanowi napęd zwijający. Bodaj najlepszy ze znanych mi to ten stosowany w Studerach i Revoxach, ale i on wykazuje pewne mankamenty. Bardzo trudno jest utrzymać stały i stabilny, pozbawiony pasożytniczych pulsacji naciąg zwijania. W dodatku napęd ten musi spełniać jeszcze inne oczywiste wymagania - sterowalność analogową w całym zakresie i szybkość reakcji (kompensacja bezwładności ciężkiej szpulki z taśmą w stanie nieustalonym po załączeniu funkcji START; to nagłe przyspieszenie szpulki musi być także dokładnie kontrolowane dla uniknięcia skoku naciągu w tym momencie, dodatniego [szarpnięcie] lub ujemnego [wyluzowanie taśmy przed prawą szpulką]), co z kolei pociąga za sobą wymaganie znacznego zapasu dysponowanego momentu obrotowego.
O wielu pozostałych oczywistych wymaganiach jak np. całkowicie bezgłośna praca i praktycznie nieograniczona trwałość nie trzeba mówić.
Pewne nadzieje pokładam w zespole napędowym składającym się z opisywanego wcześniej gradientowego silnika BLDC i "poślizgowego" sprzęgła magnetycznego.
Sprzęgło wiskotyczne, wykonane i przebadane wykazało zbyt duże termiczne wahania parametrów, choć w pewnym zakresie temperatur pracuje niemal idealnie. Niestety, zbyt wąskim...
Co do automatyki: układy sterowania serwomechanizmami (sanek głowic, ramion rolek dociskowych, zamków szpulek i innych takich pierdółek) są gotowe. Jeden z nich został właśnie zaadaptowany do napędu problematycznego fabrycznego przełącznika zapis/odczyt w decku ZRK M8010, skutkiem czego ów długaśny isostat przestał być problematyczny.
Układy przetwarzania sygnałów z enkoderów także już porzeźbione i sprawdzone.
Wally
Dokładnie o ten chodzi, kąty opasania koło 90 stopni i to na sporych promieniach.
Scrape flutter wiem co to, nie muszę czytać ;-)
Sony APR-5002/5003 pierwsze słyszę że taki dobry, jakoś kariery nie zrobił. Z tego co piszą po forach i to ci co mają te maszyny (nawet znam takiego co ma 3 sztuki) to przekombinowany i bardzo awaryjny.
STUDER zaczynał od modyfikacji AMPEXów więc mają coś wspólnego :-)
Dalej twierdzę że STUDER to wół roboczy. Prosty, niezawodny i łatwy do serwisowania. Nie na darmo był prawie w każdym studiu, radiu i wielu innych profesjonalnych zastosowaniach nawet do dzisiaj, tak od wielośladów po maszyny edycyjne i zwykłe 2 track. Nawet wersje konsumenckie (Revox) pojawiały się w studiach i u muzyków.
Zdarzały się też i inne jak OTARI, TASCAM, 3M, Ferrograf, FOSTEX no i AMPEX
Ach Krecik dzięki za wyjaśnienia, już się uspokoiłem :-)
Tak odnośnie tej zmory taśmowej "scrape flutter", z którą to zajadle walczę: wiecie, że nasz polski-niepolski Koncert jest pod tym względem bardzo dobrze rozwiązany i wykazuje znikome drgania strunowe taśmy ? Tłumik niskoinercyjny przed głowicami robi tu robotę. W Imprezie każda z głowic ma przewidziany własny, indywidualny taki tłumik będący jednocześnie precyzyjnym prowadnikiem tuż przed rdzeniami głowicy.
To zjawisko łatwiej jest wykryć i ocenić jego rozmiar na drodze mechanicznej niż elektrycznej. Wystarcza przyrząd do pomiaru naciągu dynamicznego o bardzo małej bezwładności i dużej szybkości reakcji/odpowiedzi. Taki przyrząd da się wykonać we własnym zakresie z wkładki gramofonowej.
Wally
Dokładnie o ten chodzi, kąty opasania koło 90 stopni i to na sporych promieniach.
Scrape flutter wiem co to, nie muszę czytać ;-)
Sony APR-5002/5003 pierwsze słyszę że taki dobry, jakoś kariery nie zrobił. Z tego co piszą po forach i to ci co mają te maszyny (nawet znam takiego co ma 3 sztuki) to przekombinowany i bardzo awaryjny.
STUDER zaczynał od modyfikacji AMPEXów więc mają coś wspólnego :-)
Dalej twierdzę że STUDER to wół roboczy. Prosty, niezawodny i łatwy do serwisowania. Nie na darmo był prawie w każdym studiu, radiu i wielu innych profesjonalnych zastosowaniach nawet do dzisiaj, tak od wielośladów po maszyny edycyjne i zwykłe 2 track. Nawet wersje konsumenckie (Revox) pojawiały się w studiach i u muzyków.
Zdarzały się też i inne jak OTARI, TASCAM, 3M, Ferrograf, FOSTEX no i AMPEX
Mój problem ze "scrape flutter" to stwierdzenie w jaki sposób wpływa on na jakość zapisywanego i odczytywanego dźwięku. Jak do tej pory to niewiele jest informacji na ten temat. Najwięcej do powiedzenia ma osoba, która przerabia magnetofony Studer A80 i A820 (https://www.ataudioeng.com/) w taki sposób, że praktycznie nie występuje tam ten problem (scrape flutter). Według niego "jak posłuchasz nagrania z normalnego magnetofonu i z magnetofonu po przeróbce, to wtedy usłyszysz różnicę". Tutaj jest dyskusja na ten temat w której on uczestniczy: https://www.whatsbestforum.com/threads/what-is-scrape-flutter.23....
Ciekawi mnie też czy np. układ przesuwu taśmy z podwójnym wałkiem (dual capstan) ma wpływ (pozytywny czy negatywny) na scrape flutter. Mi się podoba wytłumaczenie jakie przedstawia to wideo (https://www.youtube.com/watch?v=i8gi5hEJjFYThe analogue revival - So wrong on so many levels (Part 5) od 1:05 do 2:28). Dla nieznających angielskiego - prezenter twierdzi, że scrape flutter, jest częścią "obrazu dźwiękowego" jaki produkują magnetofony szpulowe, więc nie powinien być traktowany jako zniekształcenia.
Seria Sony APR-5000 była produkowana pod sam koniec ery magnetofonów analogowych. Był to rezultat nabycia przez koncern Sony, amerykańskiej firmy MCI. MCI był popularnym (w Stanach i Kanadzie) producentem magnetofonów wielośladowych (do 24 ścieżek) jak i też konsoli mikserskich. Sony ich wykupił w 1982 i wkrótce potem wypuścił model APR-5000. Jeśli chodzi o awaryjność, to problemem był przegrzewający się zasilacz. Sony oferował ten model jak źródło sygnału analogowego do "Compact Disc Mastering System". Właśnie z takim czymś miałem kiedyś do czynienia. Aczkolwiek były to bardzo dawne czasy.
Innym profesjonalnym magnetofonem, który w dalszym ciągu jest popularny w pewnych kręgach jest Telefunken M15A. Niektórzy twierdzą, że jest to jeden z najbardziej "neutralnych" modeli jeśli chodzi o zapisywany i odczytywany dźwięk. Dawno, dawno temu byłem na praktyce w rozgłośni polskiego radia i tam było kilka modeli Telefunkena, jednakże mogły to być starsze modele M15 (bez A).
Tak a propos, to Revox A77 można było kupić w Polsce w sklepach Pewex. W 1976 lub 1977 roku kosztował $1610. Widziałem go w Pewexie na Placu Zbawiciela w Warszawie.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- …
- następna ›
- ostatnia »











To właśnie taki jeż z tępymi kolcami ;-).
A dokładniej to wzornik/kształtownik/matryca do wykonania cewek uzwojenia silnika. Dobrego, dokładnego i solidnego wykonania tak, żeby nigdy nie było problemów z tym silnikiem. Praktyka potwierdziła zasadność zgody na zwiększoną pracochłonność - niektóre z silników wykonanych tym sposobem pracują już prawie 20 lat, w ciężkich warunkach "budowlanki", niemal codziennie. Żaden z prawie 200 sztuk nie zawiódł.
Silniki wykonywane tradycyjnymi, "bylejakimi" metodami sypnęły się wszystkie szybciej niż w 2 lata. Powód: mechaniczne/termiczne przetarcie izolacji uzwojenia.
Nie znalazłem dostatecznie przekonujących argumentów, które skłoniły by ówczesnego wykonawcę do zaniechania dziadostwa i palantelki. Ta nasza tradycyjna bylejakość, robienie wszystkiego na "odwal się" i bez pojęcia, wstręt do wiedzy i często ostracyzm wobec tych, co naprawdę coś potrafią... No rzygać już się chce od tego.
Nie dziwne, że wszystko to zrobiło pierdut, nie mamy już takiego przemysłu jak dawniej. Niedobitki jeszcze się gdzieniegdzie trzymają.
Aktualnie robię kilka silników typu M80-100 (80 to nominał średnicy rdzenia smukłego, 100 to ca.jego długość, w mm). Do tokarki, frezarki-wiertarki i jeszcze do czegoś, co ma dać oszczędności komunikacyjne.
Maszyny te doskonale spisują się jako prądnice AC, osiągając sprawność elektromagnetyczną 99,6% przy niemal płaskiej charakterystyce. Największy udział w stratach całkowitych mają... łożyska. Mimo, że to takie zdjęte z górnej półki.
Może zrobię sobie kiedyś małą elektrownię wiatrową ?
Dla zainteresowanych tym pobocznym tematem podam najważniejsze cechy tych silników:
- bardzo wysoka sprawność, w większości wypadków maszyna nie wymaga chłodzenia
- dość duża wydajność, od 0,3-0,5 kW/kg przy małych jednostkach do 1,5kW/kg przy większych
- bardzo duża przeciążalność chwilowa, nawet 10x
- bezgłośna praca
- osiągalna jest bezwibracyjność
- miękki i płynny bieg
- płaska charakterystyka M=(f)I
- możliwość regulacji prędkości i momentu w bardzo szerokim zakresie, od kilkudziesięciu obr/min do kilkudziesięciu tysięcy obr/min
- możliwość implementacji wszystkich zabezpieczeń
- praktycznie nieograniczona trwałość
- osiągalne konstrukcyjnie zakresy napięć zasilania od ułamka do kilkuset V
- możliwość fazowej kontroli pozycji wirnika (PLL)
- możliwy jest rozruch pełnym momentem obrotowym od zera r.p.m.
- ta sama maszyna pracuje dobrze jako silnik i jako prądnica, przy niemal jednakowych parametrach
- liniowa ch-ka pracy jako hamulec elektrodynamiczny, sterowalny w całym zakresie.
Wady? Chyba tylko jedna i to względna - koszt wykonania samego silnika i dedykowanego sterownika.
Jednak jest to najlepszy znany mi silnik do celów trakcyjnych, co potwierdziła praktyka.