Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Ale macie zagwozdkę z tym diorowskim "mikrog...wnem".
Znam jednego Kolegę, który ten temat wywołał.
Post #3718.
https://unitraklub.pl/temat/23194?page=371
Ale macie zagwozdkę z tym diorowskim "mikrog...wnem".
Znam jednego Kolegę, który ten temat wywołał.
Post #3718.
Jam to - nie chwaląc się - uczynił. I powiedziałem jaki mam sposób na to "g" - za łeb i za burtę. Do huty do przetopienia na normalne wkręty.
Przerabiałem to u siebie ze 2 razy.
Komin po takim wypaleniu odzyskuje ciąg.... o ile go nie rozsadzi i chałupa nie spłonie.
A wg prawa jest obowiązkiem właścicielki nieruchomości robić raz w roku przegląd kominiarski przy paleniu paliwami stałymi. Prawo sobie, a życie sobie.
Przy paliwie stałym 4 razy w roku.
A przy okazji zerknąłem do mojej książki kontroli kominiarskiej.
Ostatni wpis w 1965 roku.
Pamiętam, że kominiarz przychodził jakoś pod koniec roku z kalendarzem.
Ostatnio miałem takiego asa, który podczas czyszczenia wysunął dwa górne elementy wkładu.
Musiałem zamówić podnośnik koszowy żeby to naprawić.
Wystarczy kupić sobie wycior w Juli za 65 zł lub teraz może więcej i czyścić samemu przez wyczystki w kominie na strychu. Obsuniętą sadzę mieszam z trocinami i pięknie się pali. Nawet w kuchni węglowej a najlepiej z piecu kaflowym.
Ja kiedyś dawno też miałem jednego asa kominiarza o wadze ponad 120 kg, który przecisnąl się ledwo na dach przez wyłaz :) i czyścił komin z dachu. Przy okazji łamiąc kilka dachówek. Od tego czasu przepędzam kominiarzy jak wciekłe psy. Wolę sobie sam to zrobić.
Tak samo hamulce ( tarcze, klocki itp. ) sprawdzam sam osobiście w samochodzie.
Od tego zależy moje życie..... Samozapłon w kominie tak samo a zatkanie komina i czad w domu to wiadomo czym pachnie ( bo nie pachnie ) .
Z kominem nie ma żartów, jak ktoś ma wyobraźnie to nawet da pomiędzy podłoge na strychu a komin blachę na styku aby nie było miejsca od którego coś się może zapalić. Pomimo, że nie ma takich wymagań formalnych. Tak zrobiłem podczas adaptacji stychu w domu na wsi. Nawet na nie używana wedzarnię murowaną na strychu wylałem dodatkowo ok. 2 cm wylewki aby na w razie czego zabezpieczyć potencjalnie najsłabszy punkt.
No ale jak ktoś pali mokrym drewnem lub tanim brunatniakiem i nie czyści komina, to ma "atrakcje" :) jak na fotce powyżej.
Ps.
ciekawe czy strażacy wlewali wodę kominem ???
Jak tak, to sobie koleś "zaoszczędził" :( .
Ja podobnie jak Ty czyszczę samemu.
Kupiłem wycior, szczotki, kulę.
Muszę to czynić poprzez wyczystkę na strychu bo dach kryty dachówką ma 45° i nie posiada włazu ani ławy kominiarskiej.
Ja mam w kominie wkład z nierdzewki.
Palę pelletem, a mimo to zdarzył się zapłon osadów.
Ja doglądałem palenia przez kilkanaście lat. Węgiel z Bogdanki, więc potrzebował dużo powietrza czyli paliło się na niedomkniętych górnych i dolnych drzwiczkach, do tego uchylona klapa od popielnika. Regulowało się tylko szybrem. Przez ten czas tylko raz zajrzałem do komina czy nie ma sadzy - szczotki z obciążeniem spadły na sam dół bez problemu, sadzy było na jedną szuflę. Komin był przez 3 kondygnacje plus dwa metry nad stropodachem, więc cug był jak cholera.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 429
- 430
- 431
- 432
- 433
- 434
- 435
- 436
- 437
- …
- następna ›
- ostatnia »













Ale macie zagwozdkę z tym diorowskim "mikrog...wnem".