Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
I stare piece chodzą bez prądu.
A propos pieców i opału.
Podobno nie można będzie palić drewnem, ale peletem już tak.
Pytanie a skąd jest pelet ???
Odpowiedź: z Niemiec ( przynajmniej w woj. lubuskim tak żartują ),
więc wtedy można ;) .
To też w nawiązaniu do umowy z Indiami i Ameryką Pd.
Jak z tego wynika Niemcy to największy szkodnik Europy i chyba świata.
W ub. wieku udowodnili to na dwa sposoby. W tym wieku też "dobrze" zaczęli.
Ps.
o tych zlodowacenia oraz interglacjałach już było. Też napisałem co o tym sadzę.
Najśmieszniejsze było to jak mój intelokutor ( niedorobiony ekolog ) posiłkował się wiedzą z wikipedii - żenua.
W każdym bądź razie ja będę odnawiał stare piece kaflowe u siebie i robił z nich pieco-kominki. Ogrzewanie w postaci promieniowania w pieca ceramicznego jest najzdrowsze dla człowieka. Wielu o tym nie wie lub zapomina.
Zgadzam się z Tobą Staszku.
Unia nas doi na wszystkie sposoby.
Ja z tej przynależności nic nie mam, a tylko kłopoty i koszty.
A odnośnie pieców kaflowych, to u mnie własnoręcznie dwa zlikwidowałem będąc młodym i durnym.
Dzisiaj bym sobie taki prawdziwy piec postawił chętnie.
Z XIX wiecznych kolorowych i złoconych kafli, z pięknymi żeliwnymi drzwiczkami i zdobną koroną.
Tylko z surowcem problem i z rzemieślnikiem niestety.
Za 4 lata i tak wyjdziemy z Eurokołchozu i przyłączymy się do miru wschodniego ...
Unia be ... bo unia to, unia tamto ... tylko sami glosujemy na deficyty intelektualne, które nie dbają o nasze interesy w Brukseli.
Cała sztuka polega zawsze na umiejętności przystosowania się do sytuacji.
Błąd popełniliśmy w 2004.
I teraz to sobie możemy narzekać.
Stare powiedzenie mówi umiesz liczyć licz na siebie.
Nikt nam niczego nie dał taka jest prawda.
A przy korycie kto się trzyma to raczej wiemy.
A ja się nie zgadzam!
Nie chodzi o to, jakie pochodzenie ma to co się spala, a w czym i w jakich warunkach się to spala. Dla mnie pelet nie jest ekologiczny, ale jako że powstaje głównie z odpadów drzewnych, a jego parametry są powtarzalne, da się zautomatyzować i zoptymalizować proces spalania minimalizując emisję zanieczyszczeń.
To tak jakbyś porównywał spalanie oleju napędowego i benzyny. Wszak oba te paliwa pochodzą z ropy naftowej, więc w czym problem?
A no w tym, że diesle emitują tlenki azotu, sadze, weglowodory aromatyczne - dużo więcej szkodliwych substancji niż silniki benzynowe.
Zarzucacie Norwegii i Niemcom hipokryzję, bo wydobywają ropę i produkują samochody spalinowe?
Pomijając zyski polityczno-gospodarcze z wydobycia ropy i gazu w Norwegii, bo gdyby nie oni, to OPEC wespół z ruskimi trząsł by całym światem jak w 1973, to na miejscu Norwegów, aby nie być tymi hipokrytami, zakazalibyście wydobycia ropy czy może zakazalibyście samochodów elektrycznych? W 2024 udział elektryków w ich rynku to było 89% a w 2025 - 96%. Z liczbami bezwzględnymi na poziomie 114 tys. i 172 tys. sprzedanych samochodów elektrycznych. I to mimo ich klimatu, gdzie obiektywnie trudniej eksploatować elektryki niż w cieplejszych rejonach świata.
Niemcy robią taką krzywdę światu bo produkują i sprzedają samochody spalinowe?
No to musicie sobie zdać sprawę, że Polska też tkwi w tym po uszy, bo 8% PKB to automotive, a dla porównania np. rolnictwo - 3%.
Po za tym, jak nie Europa, to rynek przejmie Japonia i Korea. O Chinach nie wspominając.
Uni daleko do ideału, ale alternatywą jest ZBiR, bo nie jesteśmy geopolityczną wyspą jak np. GB. Choć i oni już przejrzeli na oczy po Brexicie. Na przestrzeni ostatnich 300 lat chyba Polska lepszego okresu niż jest obecnie nie miała. I bez dwóch zdań nie mimo, a dzięki przynależności do Unii.
Za chwilę polityka się zacznie i znowu po ptokach będzie.
Ja osobiście nie widzę jakichkolwiek plusów onej przynależności.
A widzę sporo minusów.
Nie trawię odgórnych ograniczeń.
Narzucania woli nie będącej w moim interesie.
Jestem zwolennikiem szeroko rozumianej wolności opartej o narodowy interes a nie o interesy wszystkich wkoło na poddańczych zasadach.
Może jestem taka przekorna i rogata dusza.
Prędzej unia się rozpadnie niż my z niej wyjdziemy, choć wielu z nas tego chce, i męczy nas unijno niemiecki but nad głową, to wpierniczyliśmy się w dziurę, z której wyjście jest kosztowne, ryzykowne, i ciężkie do zrealizowania.
Prawda jest taka, że jesteśmy bulwa mać biedni, nie mamy przemysłu, wszystko sprzedaliśmy albo oddaliśmy za czapkę śliwek, gdzie pójdziemy po wyjściu z unii?
Będzie przez jakiś czas taka wujnia, jak przed unią, post prlowski klimat wróci, i to nie w tej najlepszej odsłonie.
Chciałbym w końcu żebyśmy wywalili szkodzącego nam w większości buta nad sobą, ale to niestety będzie przejście z bagna w bagno, choć bardzo chciałbym wierzyć, że jednak nie. Zapędzili nas w kozi róg, nie żyjcie złudzeniami.
Z unii się zrobił chory twór, i lepiej czekać aż sam się zacznie zjadać, niż próbować się z niego wymigać, bo nas nie stać na taki manewr, a przewidzieć co będzie po takim wyjściu lub rozpadzie w 100% też się wszystkiego nie da.
A jeżeli ktoś wierzy tym politykom, którzy pieją o wyjściu, to prędzej spotkają 'seryjnego samobójcę' niż pozwolą im zrealizować taki plan.
A niemcy, to nie jest i nigdy nie był nasz przyjaciel, tylko praktycznie największy partner handlowy, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć jak nas z każdej strony osaczają i blokują, nie jest w ich interesie, by Polska była na topie, bo będzie zagrożeniem.
Zarzucacie Norwegii i Niemcom hipokryzję, bo wydobywają ropę i produkują samochody spalinowe?
Nie o to mam pretensje!.
Uporządkujmy to.
To, że Niemcy produkują samochody spalinowe to jak najbardziej ok. niech sobie będzie alternatywa do przymusu zakupu elektryków.
Natomiast to, że NARZUCAJĄ ( bo praktycznie tak jest ) umowy z Indiami, na których Europa straci a Polska w szczególności, to już tak.
Niemcy upchną swoje samochody w Indiach odnosząc korzyści. W zamian dostaniemy np. żywność, która ZNISZCZY polskie rolnictwo.
Niemcy utrzymają lub powiększą swoją zamożność osłabiając sąsiadów ( ot taka wojenka ekonomiczna lokalna, którą toczą od 1943 roku. Czyli od czasu kiedy zrozumieli, że przegrają II wojnę światową ).
Kraje biedniejsze, bez własnego rolnictwa ( kiedy zniszczy nas żywność z Argentyny, nota bene, najwięcej SS-manów tam uciekło po II wojnie światowej) bedą UZALEŻNIONE od tego co bogatsze kraje "zaordynują".
Głodnymi narodami/ludźmi łatwo rządzić !!!!
Tak było w starożytnym Egipcie, na Bliskim Wschodzie, w starożytnym Rzymie itp itd.
Zainteresujcie się historią, kojarzcie fakty, wyciągajcie wnioski.
Wszystko to co się dzieje już było w historii, jak ktoś to "widzi' ,to wie kto do czego dąży i dlaczego.
Kiedyś wpadł mi w rece skrót pracy laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii o tym, że rozwój i bogacenie się krajów odbywa się na zasadzie eksploatacji tzw. "green field". czyli krajów nie rozwiniętych - czyli kolonie. Potem krajów biedniejszych a na końcu ( kiedy skończą się tzw. "green field" będzie kanibalizm ekonomiczny poszczególnych krajów, aby mogły przetrwać tylko najsilniejsi.
Brzmi znajomo?
Człowiek dostał za to Nobla a Niemcy jako pragmatyczny naród wprowadzają to w życie ( po trupach, jak to oni ).
Ps.
Dobrze Damian to ująłeś, też tak uważam.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 434
- 435
- 436
- 437
- 438
- 439
- 440
- 441
- 442
- …
- następna ›
- ostatnia »









Lepiej łyżwy. W tych warunkach na bobslejach mógłbyś wypaść z toru.
„I stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana”