Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
W nawiązaniu do tej dobroci z "zachodu", to pamiętam jak kupiłem w Turcji kontener "jeansów".
Sprzedałem je natychmiast jednej spółdzielni.
Jak się okazało prezes jadąc do Warszawy postanowił się w te portki wystroić.
Już w "Kujawiaku" portki pękły w poprzek na kolanie.
A wchodzac po schodach puściły na tyłku.
Jak mi potem relacjonował w zależności od sytuacji zasłaniał teczką przody lub tyły.
Na powrót kupił jakieś gacie w Domach Towarowych.
Jak się okazało cała ta dostawa w procesie wycierania została potraktowana zbyt agresywnie chemią.
Z reklamacją nie było problemu i dostałem w towarze rekompensatę za cło od obu dostaw.
Szetlandy z Mody Polskiej to nosiło się w ogólniaku i jeszcze marynarki skórzane.
To były piękne czasy....
A jeśli chodzi o NRD, to pamiętam jak wracając z kolegą z objazdu kupiłem moje pierwsze buty motocyklowe.
Ręczna robota, zamki na zewnątrz, wyściełane jagnięca skórą.
W obawie przed niemieckim celnikiem przekraczałem w sierpniu granicę w tych butach.
Radioodbiorniki samochodowe Ferrari stereofoniczne z dekoderem stereo, ale końcówka mocy oparta na TDA2003 czyli mono z dwoma kablami na LR. Jamniki Thomsonic które nie przyjmowaliśmy do naprawy dla świętego spokoju. Telewizory kolorowe firmy Beko wypasione z fazą na obudowie (bez separacji galwanicznej)
Mógł bym tak wymieniać w nieskończoność rodzynki azjatyckie.
A mi mama mówiła że jak była we francji to poszła do sklepu kupić jakieś ubrania bo tu nie było nic w sklepach i znalzła coś ładnego a tam pisało że made in poland na tym, to było w 1981 roku.
No i to potwierdza, że mieliśmy dobrą odzież i dobrą żywnosć.
Teraz nie mamy praktycznie ani tego ani tego
Chyba wszystkie zakłady np. lniarskie padły w Polsce.
Przepisy dotyczące żywności "ustawione" pod unijne normy. Powodują raka jelita grubego i inne problemy onkologiczne. No ale wiadomo leków na te dolegliwości tez sami nie produkujemy, więc "przemysł rakowy" na rynku 36 milionowym kwitnie.
Przy okazji pomysł "ostatecznego rozwiązania" sam się wciela w życie.
Genial einfach, einfach genial.
Mieliśmy „dobrą” odzież z importowanych za dewizy materiałów. Mieliśmy przemysł oparty o licencję firm ze zgniłego imperialistycznego zachodu, mieliśmy długi za zakup tych licencji, technologii, których nie byliśmy w stanie spłacić. Pracowaliśmy za miskę ryżu, spłacaliśmy zakupy na świcie w towarach średniej jakości lub podlej jakości. Staliśmy w kolejkach po żywność i inne artykuły potrzebne do codziennego życia. Byliśmy krajem w którym niby każdy miał pracę, al kombinował jak coś z niej ukraść. Biliśmy normalnie Edenem, krajem miodem i mlekiem płynącym. No i każdy miał paszport w domu, jeździł na wakacje w dowolne zakątki świata, jego dzieci uczyły się gdzie chciały.
Jeszcze kilka lat i wrócimy do tego ukochanego PRLu przez część społeczeństwa. Nadal Polak mentalność chłopa pańszczyźnianego z kompleksem wyższości nad innymi.
Mieliśmy „dobrą” odzież z importowanych za dewizy materiałów. Mieliśmy przemysł oparty o licencję firm ze zgniłego imperialistycznego zachodu, mieliśmy długi za zakup tych licencji, technologii, których nie byliśmy w stanie spłacić. Pracowaliśmy za miskę ryżu, spłacaliśmy zakupy na świcie w towarach średniej jakości lub podlej jakości. Staliśmy w kolejkach po żywność i inne artykuły potrzebne do codziennego życia. Byliśmy krajem w którym niby każdy miał pracę, al kombinował jak coś z niej ukraść. Biliśmy normalnie Edenem, krajem miodem i mlekiem płynącym. No i każdy miał paszport w domu, jeździł na wakacje w dowolne zakątki świata, jego dzieci uczyły się gdzie chciały.
Jeszcze kilka lat i wrócimy do tego ukochanego PRLu przez część społeczeństwa. Nadal Polak mentalność chłopa pańszczyźnianego z kompleksem wyższości nad innymi.
A szkołę gdzie i kiedy kończyłeś tak mniej więcej? Bo nauka u nas była darmowa, łącznie ze studiami. Wiesz, z jakiej powojennej ruiny trzeba było wszystko podnosić?
Czy to ma znaczenie? Edukacja jest darmowa w większości krajów europejskich (podstawowa i średnia). My mamy fabryki niepotrzebnych nikomu magistrów od niczego. Tytuł magistra został zeszmacony i nic nie znaczy na rynku pracy.
Ciekaw gdzie byś teraz był Ty i Twoją rodzina (ekonomicznie i mentalnie) gdybyśmy nie przeszli 1989r i nie byli w UE. Mieszkałem wiele lat za granicą, wiem ja wygląda życie poza polskim grajdołem, wiem jak smakuje wyjście z UE. Miną jeszcze 3 pokolenia, ale nasza narodowa mentalność nie zmieni się. Bułgarzy mają dobre na nas określenie, że Polak to taki Ruski tylko ubrany po francusku. Coś w tym jest.
Telewizory kolorowe firmy Beko wypasione z fazą na obudowie (bez separacji galwanicznej)
Mógł bym tak wymieniać w nieskończoność rodzynki azjatyckie.
A to nie były Otake/Orion? Popularny Sony KV-2184 też miał fazę na masie, bo tak było taniej zrobić zasilacz, ale chociaż dali mimo to wejście AV. :)
No dobra, ale trzeba pamiętać, że Thompsonic czy inne firmy typu "bazarex" były tanie - pomimo marniutkiej jakości, te urządzenia stały się ogólnodostępne dla wygłodniałego narodu.
W większości krajów europejskich nie ma kogo kształcić w ramach onej darmowej edukacji.
Tam ich edukują inżynierowie przybyli ze świata.
Osobiście nigdy nie pracowałem za granicą jednego dnia.
Dziwię się ludziom którzy zasuwają na "garach" w Angli, myją tyłki starym Niemcom itd.
Tylko jak czasem przyjadą do Polski to rżną dyrektorów z banku.
Za darmo to jeszcze nikt nikomu niczego nie dał.
Takie długi jakimi jest dzisiaj obciążona Polska są w praktyce niespłacalne.
Urodziłem się kilkanaście lat po najstraszniejszej wojnie jaka dotknęła Polskę.
I na własne oczy miałem okazję obserwować jak podnosi się ze zniszczeń wojennych, na jakie trudności napotyka.
Chodziłem do szkoły podstawowej wybudowanej jako Tysiąclatka.
Do klasy sportowej z WF-em sześć dni w tygodniu z kolorowymi ławkami i krzesełkami.
Z nauczycielami którzy nie pracowali za karę tak jak dzisiaj i na trzech etatach.
Chodziliśmy do kina, do teatru, zwiedzaliśmy muzea, jeździliśmy na szkolne wycieczki
Co roku jeździłem na kolonie letnie i z rodzicami na wczasy.
W szkole średniej w kaźde wakacje obozy wędrowne..
Dzisiaj mój kolega pracujący społecznie z młodymi sportowcami w pobliskiej gminie chcąc ich zabrać nad polskie morze choć na 7 dni staje na głowie w poszukiwaniu kogoś kto pomoże taki wyjazd sfinansować.
A robi to dlatego, że wiele dzieci tego morza nie widziało i to ich jedyna szansa.
Gdy powstał Dworzec Centralny w Warszawie to z kolegami jeździliśmy go podziwiać.
I byliśmy autentycznie dumni z tej inwestycji.
Ale takie było moje nastawienie do Polski, najpiękniejszego miejsca na świecie.
Polski za którą przez lata walczyli moi dziadkowie, wujowie którzy po wojnie skazywani byli na karę śmierci , którzy wiele lat spędzili we Wronkach.
I którzy po latach byli prezesami Światowego Związku Żołnierzy AK.
Jak słucham dzisiaj takie dyrdymały, że w tamtych czasach wszyscy kradli to się zastanawiam skąd te informacje.
Że materiały do produkcji odzieży pochodziły z importu?
W Polsce jest takie miasto Łódź.
Przed laty potentat w produkcji materiałów.
Jeszcze raz powtarzam nikt nam niczego nie dał.
Wszystko co mamy wypracowaliśmy własnymi łapami i zawdzięczamy sobie.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 447
- 448
- 449
- 450
- 451
- 452
- 453
- 454
- 455
- …
- następna ›
- ostatnia »











A to dobre, masz rację my mieliśmy dobre tekstylia - jak na tamte czasy.
Ja pod koniec studiów z racji tego, że miałem dość wysokie stypendium naukowe a komuna tak chyba chciała ugłaskać studentów, aby nie strajkowali ;) i nie robili zadym, że nieźle "płaciła'.
Dlatego stać mnie wtedy było na zakupy np. w Modzie Polskiej. W roku 1990 kupiłem sobie sweter tzw. szetland, który dopiero parę lat temu się "rozszedł" ze starości i swego czasu intensywnego użytkowania.
Natomiast koleżanka była w Indiach wtedy i "zaimportowała" trochę bawełnianych koszulek. Wzór badziewny w kratkę, ale poszły w dwa tygodnie na targowisku.
Pomimo, że mogłem kupić po kosztach nawet nie chciałem na to patrzeć.
No aż dziw, że to tak szybko zeszło, aż tak byliśmy jako społeczeństwo wygłodniali "inności", że jakość schodziła na dalszy plan.
Normalnie głupota i tyle.
Ale to dobrze dla mnie, że gawiedź pobiegła na targowiska, to ja mogłem za rozsądnie nieco więcej kupić sobie jeansy Montana w Pewexie i potem garnitur z wysokogatunkowej, mielonej wełny do ślubu. Do tej pory chyba mam marynarkę, musze ją odnaleźć, bo dwurzędówki znowu wróciły do łask :) . Moda kołem się toczy :) .
Dodam, że nie byłem "bogaty z domu" :) , ale chyba rozsądnie wykorzystałem to, że dobre towary - polskie - wtedy musiały ograniczyć marże.
Najgorsze było jednak to, że to się przedłużało i te firmy upadły :( .
Pozdrawiam poszukiwaczy nowych brzmień