Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Ja nie oglądam tv chyba gdzieś od 2013/14r., jak wyłączyli analogową i słucham radia. W biedrze czy lidlu byłem raz w życiu z 10 lat temu, a zakupy robię w Stokrotce. To była lokalna firma lubelska, niestety sprzedana chyba z 15 lat temu Litwinom. Niestety zaczynają robić głupie promocje w stylu dyskontów - np. jakieś mięso w normalnie 19,99, a w promocji po 17,99 ale przy zakupach powyżej 99zł czyli zaoszczędzisz 2 zł jak wydasz 100. I tak z ludzi próbują robić idiotów.
TV to teraz nośnik głównie reklamowy. Co gorsza radio również, skala nachalnych, powtarzalnych reklam jest wręcz bolesna.
Co do sklepów - ja lubię robić zakupy w Lewiatanie. Najbardziej przypomina takie małe, wiejskie sklepiki. :)
Zakupy spożywcze robię kilka razy w tygodniu.
Sklepów mam do wyboru.
Jest Polomarket, Biedronka, Lidl, Dono, Lewiatan, budują Aldi.
Wcale mi ta mnogość nie przeszkadza.
Jedynie do Dino nie jeżdżę, bo usytuowali go przy trasie średnicowej bez zjazdu i trzeba kawał odjeżdżać.
Mam poza tym pod ręką lokalną piekarnię i delikatesy Niewieścin.
A jeśli chodzi o kapitalizm, to on niewiele się zmienił w stosunku do tego z "Ziemi objecanej"
Dobry film.
No właśnie wiele przybywa, a ubywa kin.
Tylko czy ktoś chciałby chodzić na film lub choćby do kina.
TV to teraz nośnik głównie reklamowy. Co gorsza radio również, skala nachalnych, powtarzalnych reklam jest wręcz bolesna.
I dlatego TV przegrywa ze streamingiem. To też nie jest ideał, ale przynajmniej nie ma reklam. A ja i tak lubię sobie kupić co jakies czas jakieś DVD czy Bluryja :-)
Co do sklepów - ja lubię robić zakupy w Lewiatanie. Najbardziej przypomina takie małe, wiejskie sklepiki. :)
Jak kiedyś przeżyłem szok, jak przed którymiś świętami objechałem wszystkie lokalne Lidle, Biedry czy Leclerki w poszukiwaniu marchewki (zakup last minute, bo zabrakło). Nigdzie nie było! Ale przypomniałem sobie o Stokrotce. Mieli "mafefkę" i wszystkie inne rzeczy z listy zakupów.
Ale i tak zakupy na co dzień robię w sklepiku osiedlowym (ostał się taki). Mały sklepik, może z 20 m2 powierzchni. Raczej drogo. Ale jakoś produktów powalająca. Mają swoich dostawców. Takiej kaszanki czy wędzonej pasztetowej nigdzie się nie da kupić! A dowożą je jeszcze ciepłe. Ale najbardziej zastanawiający jest wybór towarów. O co się nie poprosi, to jest. Pani znika w drzwiach i przynosi. Przecież to się nie może fizycznie tam zmieścić. Chyba używają jakiegoś wielowymiarowego schowka albo korzystając z teorii strun trzymają towar w równoległym uniwersum.
Małe sklepiki wykończy zus i podatki.
Mój na szczęście ma się dobrze:-). Często są kolejki. Trzeba nawet nieraz czekać na zewnątrz sklepiku. Co nie jest dziwne, bo w środku mieści się góra 5 osób.
Małe sklepiki wykończy konkurencja dużych sklepików.
Duży sklepik zawsze nabija na kasę, mały nie koniecznie.
Duży zawsze odprowadza ZUS od całości, mały tylko od tego co na kwicie itd.
Małe sklepiki wykończy konkurencja dużych sklepików.
Duży sklepik zawsze nabija na kasę, mały nie koniecznie.
Duży zawsze odprowadza ZUS od całości, mały tylko od tego co na kwicie itd.
Mały niech robi co chce jeżeli ma funkcjonować, oby tylko miał dobry towar i nie oszukiwał klientów. Ma niewielkie szanse w starciu z dużymi. Ciekaw jestem, ilu pracowników w dużych sklepach ma umowy o pracę, a ile pracuje na tzw. "śmieciówkach".
Kluczowe jest to co napisałeś: "oby tylko miał dobry towar i nie oszukiwał klientów". Jak pisałem, jakość produktów jest naprawdę wysoka. Większość kupujących to stali klienci, rozpoznawani przez obsługę. Żona kiedyś zapomniała karty i dostała całe zakupy ("odda Pani następnym razem"). 10 minut potem leciałem z kartą do sklepu, bo nie lubię mieć długów. Ceny raczej wysokie, ale za jakość się płaci. Takie sklepiki dadzą sobie radę z marketami, pod warunkiem, że nikt im obok nie postawi marketu i że w okolicy będą ludzie majętni na tyle, że skłonni są zapłacić za jakość. Sądząc po autach podjeżdżających pod sklep, to ich właściciele nie mają z tym problemu (ja tam chodzę pieszo, proszę mnie nie podejrzewać, że jeżdżę Ferrari)
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 473
- 474
- 475
- 476
- 477
- 478
- 479
- 480
- 481
- …
- następna ›
- ostatnia »










95 i widać tendencję wzrostową.
Telewizja robi wręcz ludobójczą robotę, ciała bez mózgów to nie są już ludzie.
Podobno rozum nas odróżnia od reszty fauny...
Jeden prosty ruch i już jesteś dla tych s...synów nieosiągalny - wyrzuć telewizor.
Zrobiłem to 27 lat temu i teraz wku.wia mnie każdy grający napotkany OTV tu czy tam. Może dlatego, że lecą głównie reklamy, ale żenuje mnie poziom innych programów, a nóż się w kieszeni otwiera gdy słyszę kawałki wiadomości.
A spróbuj komuś wytłumaczyć, że covid to była kontrolna ściema na wielką skalę. 1 na 100 to wie albo mniej, 2 się zastanowi po rozmowie z argumentami nie do przebicia.