Historia UNITRY
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
No ale nadal twierdzę że niektóre zakłady były do uratowania. No ale nie ma co gadać w stylu "co by było gdyby". Stało się jak się stało. Pomimo wszystko uważam że nawet proste urządzenia dla krótkofalowców by pomogły. Odbiorniki, proste układy nadawcze i inne np. odbiornik radiofoniczny do samodzielnego składania.
Produkcję kitów w Polsce dość skutecznie opanowało AVT, tych dla amatorów krótkofalarstwa i ogólnie radiotechniki także. W AVT niemal wszystkie zestawy z tej branży są autorstwa wspomnianego wcześniej Andrzeja Janeczka. Podobno niektóre sprzedawały się całkiem dobrze, ale układy z tej branży raczej nie były filarem firmy o czym świadczy fakt że przez kilkanaście lat właściwie jedynym człowiekiem który je tworzył był właśnie Janeczek. Gdyby była taka potrzeba, AVT z pewnością zatrudniłoby więcej osób i wypuszczało więcej tego typu projektów.
Tak się jednak nie stało, a projekty KF w całej ofercie były niszą. AVT na potrzeby kitów (o szeroko pojętej tematyce elektronicznej), sklepu elektronicznego i działalności wydawniczej zatrudniało kilkanaście/kilkadziesiąt osób.
Pomimo szczerych chęci nie jestem w stanie dostrzec tu możliwości sensownego zatrudnienia kilkudziesięciu tysięcy pracowników aby mógł się tym zajmować duży zakład. O Radmorze już wspomniałem - produkuje do dziś ale także nie zatrudnia hordy ludzi, a dokładnie tyle ile potrzebują.
Takie rzeczy są możliwe jedynie w przedsiębiorstwach państwowych które nie działają na zasadach wolnorynkowych gdzie jakby dobrze się temu przyjrzeć to pewnie 50% pracowników można byłoby zwolnić bez większego wpływu na działanie przedsiębiorstwa. Takich przedsiębiorstw trochę przetrwało do dziś - moje ulubione to Poczta Polska i PKP. Jedno i drugie generuje same straty.
Te firmy które miały rację bytu na wolnym rynku, to one są i działają (ew. ktoś kupił). Pozostałe zniknęły. Nie można także zapominać, że lata 90 to nie tylko zamykanie państwowych zakładów, ale również bardzo dynamiczny rozwój małych i średnich firm. Wiele z nich działa do dziś i się rozwinęły zatrudniając stopniowo coraz więcej pracowników. Przecież ci wszyscy zwolnieni na skutek likwidacji państwowych przedsiębiorstw nie zniknęli, z czasem znaleźli zatrudnienie w sektorze prywatnym, aczkolwiek był okres gdzie było ciężko.
a przecież WZT produkowało pod marką Elemis. Tylko że to dziadostwo było i od razu na produkcji wiadomo było który egzemplarz wróci, a który jest szansa że nie.
Eee, nie były takie złe. Podobnie zresztą jak polskie Triluxy. W kategorii "telewizorów budżetowych" sądzę, że nie wyróżniały się jakoś na minus wobec różnych Funajów czy Samsungów.
Z TV nigdy mi nie było jakoś szczególnie po drodze, Trulixa chyba nawet nigdy nie naprawiałem więc nie wiem jak to tam wyglądało. Jeśli już miałem do czynienia z TV od środka to raczej był to Elemis, Curtis, HCM. Sporadycznie japończyki.
W którychś Elemisach był notoryczny problem z padającymi wzmacniaczami wizji, w nieco starszych padał TDA1170 i o tym wiedziano już w fabryce. To był problem związany z marną jakością używanych do produkcji układów scalonych, ale zamawiano takie bo były tańsze (chyba Czeskie). Znajomy z WZT mówił kiedyś, że jeśli wstawiło się oryginał Philipsa to nie było problemu.
Natomiast jak to wyglądało na tle zagranicznych z podobnej półki? Prawdę mówiąc poza Curtisem (bo to jednak Chińczyk albo Koreańczyk) czy HCM, częściej spotykałem u znajomych TV marki Sony, Panasonic czy JVC i tutaj jakość obrazu była znacznie lepsza. Awaryjność tych TV także była niższa.
To samo zresztą dotyczy Thomsona montowanego w Piasecznie. To także były całkiem dobre TV w porównaniu z Elemisem.
Ja miałem Beko przez dobre 10 lat i chyba tylko raz się zepsuł czego nie można powiedzieć o Weście.
Natomiast technicznie, cóż zagraniczne były wielosystemowe, często także z NTSC, miały głowice kablowe czy wyższe modele Hyperbandowe, nie mówiąc o tym że miewały także fonię stereo.
Co zabiło np. Elemisa? Moim zdaniem Daewoo, to może nie były zaawansowane technicznie wyroby ale działały i miały przystępną cenę. Wiele tych TV poszło na śmietnik dopiero z powodu śmierci technologicznej ok. 10 lat temu.
Warto jeszcze wspomnieć o związkach zawodowych, które wykończyły większość państwowych przedsiębiorstw. Brak zgody na redukcję zatrudnienia i na wprowadzanie zmian, były podstawą ich działania.
Były próby wprowadzania nowych urządzeń, jednak nie dało się nagle przeskoczyć 30 lat w technologii. Na kanale Tontech, jest film pokazujący naprawę radiomagnetofonu samochodowego DIORA. Mechanizm był importowany, a reszta opracowana u nas. Porównując równocześnie produkowane radiomagnetofony: CAR-400 i RPS-654, widać, jak wielka przepaść technologiczna dzieli te wyroby. Sterowany mikrokontrolerem Philips (i jego pochodne) z pamięcią stacji zapisywaną elektronicznie, zewnętrznym wyświetlaczem, systemem DOLBY i innymi atrakcjami, postawiony obok wyrobu DIORY, wygląda na sprzęt z innej epoki. Parametry również zostawiają go w tyle. Najbardziej kuriozalnie rozwiązanie, to "pamięć" programów na potencjometrach wieloobrotowych, które nawet w sprzęcie stacjonarnym potrafiły się roztrajać, to co się działo w tym radiomagnetofonie podczas jazdy samochodem.
Jak można z takim wytworem konkurować? Zawsze będę powtarzał, że naszą gospodarkę zabił przełom lat 70/80. Od tego momentu świat nam odjechał tak daleko, że nie było co zbierać.
Związki zawodowe to dopiero jest gorący temat. Celowo o tym nie wspominałem.
A skoro jesteśmy przy naszej nowoczesnej technologii i trochę przy TV, to przypomnę tylko że w 1987r WZT wypuściło na rynek nowoczesny odbiornik TV - Hermes.
Unimor nie pozostawał zbyt długo w tyle i w 1989r. wypuścił dwa modele Neptuna - 472 i 672 które miały już dwusystemową fonię 5.5MHz i 6.5MHz.
Problem w tym, że wszystkie trzy - Hermes oraz dwa Neptuny to TV czarno białe.
Transmisje programów TV w kolorze w Polsce rozpoczęły się na początku lat 70, a od 1978 produkowano już kolorowego Jowisza...
Co zabiło np. Elemisa? Moim zdaniem Daewoo, to może nie były zaawansowane technicznie wyroby ale działały i miały przystępną cenę. Wiele tych TV poszło na śmietnik dopiero z powodu śmierci technologicznej ok. 10 lat temu.
Słuszne spostrzeżenie. W domu rodzinnym mieliśmy telewizor Daewoo, bodajże był to popularny 21A5T. Pomimo, że nie był to drogi model, działał bez większych problemów, jakość obrazu była również przyzwoita.
W kwestii radii samochodowych, uważam, że polski przemysł do samego końca został w głębokich latach 80. Zresztą co tu porównywać, wystarczy spojrzeć nawet na proste Philipsy z lat 80 i porównać do tego, co było produkowane u nas - model ze śmieszną linijką diodową bez opisanej skali lub antyk z ręcznym programatorem. No może małe firmy typu Telcza czy Polmot Sound proponowały coś na miarę lat 90, ale nie jestem pewien, czy nie były to tylko "chińczyki" składane do kupy w Polsce.
Na początku lat '90 obserwowaliśmy prawdziwy boom telewizyjny. Nagle dostępne stały się kineskopy, ludzie rzucili się do wymienienia. Od prostych cz-b 20 i 24 calowych, przez kolorowe Rubiny i Elektrony do PIL z Polkoloru. Nawet warto było w zachodnich z wystawki wymieniać, bo nagle dostawaliśmy za grosze TV z pilotem i wejściem AV. Do tego fonia równoległa i transkoder. A potem odwrotnie: dekodery PAL i głowice kablowe. Pierwsza prywatna fortuna w branży to Niemczycki który montował Curtisy. Elemis i Unimor też dzięki temu okresowi pożyły dłużej. Trilux miał krótki okres świetności. Miałem ich 25 calowy TV z kineskopem Philipsa Black line S. Miał znacznie lepszy kontrast i kolory niż te na kinskopach z Piaseczna. Sterowanie w systemie Siemensa - siesta 2/3. W środku duża liczba polskich podzespołów m.in. kondensatory z Elwy i Miflexu. Kupiony w 1994 roku dokonczyl żywota na działce u teścia 15 lat później. Jedna jedyna interwencja serwisowa to poprawa lutowania kondensatora wysokonapięciowego przy BU i trafopowielaczu. Iskrzyło, ale BU przetrwał. Kres polskim firmom zapewniły TV 100Hz i 16:10. Już nie daliśmy rady konkurencji z dalekiego wschodu, wtedy głównie Korei. Podobnie jak wiele innych firm z Europy i Japonii przegrały walkę cenową. A TV plazmowe i LCD zaorały rynek kineskopów błyskawicznie..
W domu rodzinnym mieliśmy telewizor Daewoo, bodajże był to popularny 21A5T. Pomimo, że nie był to drogi model, działał bez większych problemów, jakość obrazu była również przyzwoita.
No właśnie i z tego co udało mi się ustalić na podstawie serwisówki, ten prosty model miał już Hyperband, a Elemis? Ja nie pamiętam aby te które naprawiałem miały, co najwyżej było pasmo kablowe.
Google wypluwa jedynie dwa czy trzy modele Elemisa z Hyperbandem i to są jakieś dziwne TV, nigdy wcześniej nie widziałem tych modeli a tym bardziej modeli LCD (np. Elemis Solaris).
Wygląda to trochę jak jakiś czas temu Diora, która była przemianowaną Akirą bodajże.
Znalazłem pewną ciekawostkę telewizyjną. Telewizor CK-5013Z, wyprodukowany przez Samsunga pojawił się także jako UCK-5013Z pod nazwą Unitra.
Informacja pochodzi z ReAV 1/93.
Do rozważań o historii przemysłu w Polsce (każdej gałęzi nie tylko elektroniki i motoryzacji) proszę włączyć - Podatek Od Ponadnormatywnych Wynagrodzeń "popiwek"!
Myślenie kategoriami ekonomii to nie była mocna strona PRL i III RP też różnie z tym bywa.
Ekonomistą nie jestem, ale zawsze mnie zastanawiało jak to jest, że firma w całości należąca do państwa płaci podatki na rzecz państwa. Odrębna sprawa, że współczesne spółki skarbu państwa np. PKP S.A. generują straty więc de facto nie płacą podatku dochodowego ale gdyby generowały zyski to musiałyby takowy zapłacić.
Na tym może być tylko strata, chociażby dlatego że trzeba komuś zapłacić za to że obrabia papierologię z tym związaną.
Inny przykład - walczymy z mafiami VAT, zamiast zlikwidować VAT w rozliczeniach pomiędzy firmami. Gdyby firmy nie płaciły VAT we wzajemnych rozliczeniach, to nie byłoby pola do nadużyć.
Przedsiębiorcy to VAT odliczają, a płaci w całości klient detaliczny.
A jak mają samochód ubezpieczony netto, to w przypadku wypłaty odszkodowań komunikacyjnych papę drą, że chcą brutto.
Takie asy.








Ten film jest byle jaki, ale nie ma się czemu dziwić.
On jest na poziomie otaczającej nas rzeczywistości.
A ta jest jaka jest i będzie taka do kolejnej zmiany realiów.
Czasy się zmieniają, priorytety także i upodobania również.
W moim mieście przetrwały i dobrze prosperują trzy zakłady.
Jeden produkuje pierniki, drugi żył przed laty z eksportu do ZSRR, a trzeci żyje dzisiaj między innymi z produkcji w Rosji.
Z Ukrainy się wycofał.
Ale jak mówi porzekadło pieniądze nie śmierdzą.