Chore ceny sprzętu na portalach ogłoszeniowych.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Kilka lat jeździłem W 124 2.5D w sedanie z 1991 roku. Jak już rozpędził się to jazda była samą przyjemnością. Ten model miał jedną poważną wadę. Otóż z racji konstrukcji która umożliwiała dobry skręt kół przednich dochodziło do dużych naprężeń. Skutkowało to tym, że mogły pojawiać się pęknięcia blachy przy przednich kielichach lub poniżej nich. U mnie były pęknięcia w nadkolu. Nie do naprawienia. Niby zespawane, dołożona nakładka z blachy dla wzmocnienia a i tak po jakimś czasie ponownie pojawiło się pęknięcie.
@Krecik
BTW, Andrzeju, Ty jedziesz na jakimś paliwie z innej galaktyki, czy urzędujesz poza naszą strefą czasową? Ludzki organizm potrzebuje jednak choć odrobiny snu.
Wybaczcie mi to wtrącenie, ale nie mogłem się powstrzymać.
PS Już chyba kiedyś miałem podobne spostrzeżenie widząc ile pracy wkładasz a tym samym poświęcasz czasu na robotę z magnetofonami.
Spoko, jestem już "na chodzie" od dwóch godzin. Faktycznie, czasem mam skrócony sen ale to nic. Pracki, które międlę wymagają czasu, niekiedy wstaję od stolika w poczuciu, że to "po chwili", a zegar twierdzi, że upłynęły właśnie dwie godziny od zasiąścia.
Sorki za OT :-).
@ niuniek
Gdzie ja napisałem, że znam się na winach? Ja nie lubię i nigdy nie lubiłem wina. Opisałem sytuację sprzed ponad 20 lat, gdy byłem w szkole średniej, w tym wieku nie jest się koneserem wina, chyba że taniego.
Jakieś problemy, z czytaniem, z rozumieniem, ze sobą?
Przeczytałeś na Wikipedii definicję wina i znasz się na winach?
To przeczytaj jeszcze to:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wino_owocowe
i to:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Jabol
poszerzysz swoją wiedzę i zrozumiesz o czym pisałem.
Przecież to oczywiste, że pisałem o tanim winie które w najlepszym wypadku jest winem owocowym. Przeciętnie inteligentnej osobie nie powinno to sprawić problemu.
Takie wino za 5zł 20 lat temu jak najbardziej mogło być winem owocowym, bo takie wina z nazwy potocznie zwane Jabolem kosztowały wówczas poniżej 3zł (pamiętam np. Węgrzyna w Auchan za 2.8zł + butelka).
A nawet gdyby to był klasyczny Jabol w nieco wygórowanej cenie, to i tak na butelce jest napisane "Wino". Nie ma więc w mojej wypowiedzi żadnego nadużycia.
Dla porównania Sofię wtedy kupowało się za ok. 8-9zł za butelkę, więc takie za 5zł wcale nie było tym najtańszym.
Może łyknij sobie jakieś Nervosol albo coś, bo strasznie się ostatnio napinasz.
Twoje próby dyskredytowania mojej osoby są godne pożałowania.
@ Nigiri
W żadnym wypadku nie twierdzę że nazwałeś kogoś oszustem, może zbyt ogólnie to ująłem. Jeśli poczułeś się urażony to przepraszam.
Natomiast uwierz, że są firmy które robią to dość rzetelnie na tyle na ile ma to sens ekonomiczny. Zwykle sprowadza się to do wyczyszczenia urządzenia z zewnątrz i wewnątrz oraz dokonaniu niezbędnych napraw aby było sprawne. Już taki podstawowy zakres generuje nakład pracy rzędu kilku godzin na jedno urządzenie, do tego trzeba potem doliczyć marżę/narzut i cena końcowa idzie w kosmos.
Najlepszym przykładem jest właśnie Twój AT9100, sam twierdzisz że nawet gdyby policzyć po 50zł za godzinę to i tak by się nie opłacało. Mimo wszystko oszacuj ile taki AT musiałby kosztować - ja obstawiam że 1500zł to mało.
Ty pokazujesz co zrobiłeś i zdajesz relację z prac, ale robisz to hobbystycznie. Trudno oczekiwać aby ktoś kto zajmuje się tym zawodowo robił tak samo.
W dyskutowanym tutaj zestawie nie widać aby ktoś tylko pomalował górną pokrywę i przykręcił nowe nóżki. Ja widzę bardzo ładnie wyglądające urządzenie, które wymagało nieco więcej pracy. Sprzedający deklaruje także ze wymienił kondensatory, nie mamy podstaw by mu nie wierzyć.
Znacznie gorsze są np. kolumny które ewidentnie mają wymienione głośniki np. na STX który swego czasu nawet oznakowanie Tonsila naśladował i pisanie w ogłoszeniu o profesjonalnej renowacji. To jest dopiero żerowanie na nieświadomości ludzi.
@ geelo
Moi "teściowie" takiego mieli i mogę powiedzieć tylko tyle - zaskakująco dobrze się tym jedzie jak na prawie 40 letni sprzęt. Natomiast mimo wszystko bardziej mi leży to jak się prowadzą bardziej współczesne pojazdy, szczególnie lubię zawieszenia Forda, prywatnie mam VW i też fajnie się prowadzi, zdecydowanie wolę to niż np. Koreańczyka czy Amerykańca.
Z takimi starymi samochodami jest jeszcze jeden problem - co co napisałeś o lakierze to jest że tak to nazwę teoria. Praktyka jest taka, że przez 30-40 lat mało który taki pojazd jest w stanie oryginalnym z powodu np. kolizji czy stłuczek i właśnie naprawy blacharsko/lakiernicze powodują że powłoka lakiernicza nie jest już taka jak z fabryki.
Albo się kolego uspokoisz, albo będziesz miał wakacje w grudniu. Osobiste wycieczki i bzdury nie są tutaj mile widziane. Radzę zakończyć pisanie bredni
Ciekawe że po 30 latach leżenia 100% sprawny:
https://www.olx.pl/d/oferta/magnetofon-unitra-mk-232-grundig-uni...
45 latach :D
Dokładniej to 44 i 9 miesięcy. Ale to i tak nie ma żadnego znaczenia bo tak samo nieprawdopodobne jest aby chociażby pasek był sprawny. Nawet jeśli nie pękł, to zapewne się odkształcił i nie sądzę aby prawidłowo działał.
Zatem albo urządzenie wbrew zapewnieniom nie działa idealnie, albo jest po serwisie o czym nie ma informacji w ogłoszeniu.
I to są właśnie przypadki, które moim zdaniem należy piętnować.
Ciekawe że po 30 latach leżenia 100% sprawny:
https://www.olx.pl/d/oferta/magnetofon-unitra-mk-232-grundig-uni...
Rączka i wierzch to nie powinny być zabezpieczone folią ze słabym klejem?
Nie wiem bo nie widziałem nigdy fabrycznie nowego takiego magnetofonu, ale prawdopodobnie powinno być tak jak piszesz.
To kolejny powód by podejrzewać iż jest to ściema.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 673
- 674
- 675
- 676
- 677
- 678
- 679
- 680
- 681
- …
- następna ›
- ostatnia »














Miałem kiedyś W123 z silnikiem 2,3 chyba (albo 2,5 - nie pamiętam, ale benzyna na pewno). No nie dało się tego zajeździć nijak. Jechało jak czołg, niemal nie reagując na nierówności drogi, komfort prima sort, ekonomia też dobrze. Po 300kkm trzy awarie - kółko łańcuchowe napędu rozrządu, wysprzęglik (uszczelniacz ruchomy tłoczka się zestarzał) i tłumik, ale urwany przez kogoś w zimie na wzdłużnej muldzie lodowej. Jedyny zauważony mankament to tendencja do samodokręcania się śrub kół, trudno je było odkręcić gdzieś na poboczu daleko od domu bez półmetrowej przedłużki "skakanej" ;-).
W 124 jechałem kilka razy - bez zarzutu auto, omal nie kupiłem.
Hydraulikę do tych aut robił ZF (do BMW też, skrzynie i mosty też ZF lub Getrag), faktycznie nie do zaje...żdżenia. Tylko dbać podstawowo i na całe życie by wystarczyło, a może i dla dzieci też.