Kondensatory ELWY - Podwyższona pojemność.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Zabrakło w tym wszystkim parametru ESR [...]
Ale "cdn" nie zabrakło ;-)...
Co do dużych elektrolitów, to nie znam z bliska żadnego zasilacza impulsowego spod znaku Unitry, podpowie ktoś ?
Tylko tam właściwie ESR jest parametrem krytycznym, w zwykłych zasilaczach sieciowych z trafo na 50Hz realnie spotykane podwyższone wartości (za takie akceptowalne można tu uznać +200%) nie są odczuwalne w pracy urządzenia. Często elementy montażowe w obwodzie "do kondensatora" mają więcej miliomów niż on sam i to już osłabiony.
Wyjątkiem mogą być asymetrycznie zasilane wzmacniacze mocy.
Dla małych kondensatorów sprzęgających powiększony ESR nie ma znaczenia, nawet o 1000%. Dla niedużych pojemności odsprzęgających gałęzie zasilania - do rozsądnej granicy też nie, ale tu już lepiej zwracać uwagę na ten parametr, 10 omów ESR dla powiedzmy 100uF na zasilaniu pierwszego stopnia wzmacniacza o czułości 5mV (typowy wzmacniacz odczytu w magnetofonie, mikrofonowy czy gramofonu magneto) to już nie przejdzie.
Kto pamięta sławetne KEN 50+50/350 w telewizorach Unitry ? Tam występowała nagminnie usterka wtrącenia ESR, ale nie w samym kondensatorze, tylko pomiędzy jego aluminiowym kubkiem a podkładką cynkowaną nakrętki mocującej. Przydźwięk sieci 100Hz bywał uciążliwie głośny w takim przypadku, wystarczyło wyczyścić z tlenków, maznąć smarem bezkwasowym i spokój na kolejne kilka lat. Sam elektrolit KEN ELWY był właściwie nie do zajechania.
Zgodzicie się (albo i nie...), że szumy są dość ważnym parametrem w urządzeniach audio ? A podstarzałe elektrolity potrafią tu nieźle namieszać, chociaż nie jest to regułą bez wyjątków. Duże pojemności (>47uF) zwykle mniej szumią niż małe (do 22 uF włącznie z moich skromnych spostrzeżeń), te na wyższe napięcie też są mniej szumiące niż takie na 10 czy 16V. Tantalowe THT zwykle szumią o rząd wielkości mniej niż alu, ale tantalowe SMD już nie i to trzeba sprawdzić w razie pomysłu na taką wygodną podmiankę. Polipropylen tu jest jeszcze lepszy od tantalu, a od niego lepsza jest mika i szkło. Tyle, że ich gabaryty już nie do przyjęcia przy tych 5 czy 10uF. Ceramiki SMD w rodzaju X7R są wykluczone, szumią jak Niagara i objawiają ponadto efekty piezoelektryczne, ceramiki NP0 czasem są lepsze od tantalowych, ale trzeba składać po kilka/-naście, więc gabaryty nie bardzo i koszt problematyczny.
Wartość ESR ma znaczenie szczególnie w przetwornicach gdzie kondensatory pracują przy kilkudziesięciu kHz jak nie powyżej 100 (kHz) .
Dokładnie tak.
W tradycyjnych układach zasilania ESR nie ma aż tak wielkiego znaczenia, chyba że trafi się jakiś wyjątkowy egzemplarz ale to mało prawdopodobne, bo nawet wadliwe kondensatory nie mają aż tak wysokich ESR.
Weźmy kondenstaory których użyłem do testów, a których wyniki pomiarów widać dwie strony wcześniej. Wadliwa ze względu na upływność Elwa 100uF ma ESR na poziomie 0.7R, natomiast przy 100Hz jej rekatancja pojemnościowa powinna być na poziomie 15 omów. ESR jest wielokrotnie mniejsze, dlatego nie ma większego znaczenia.
Nawet Elwa 2.2uF która ma koszmarnie wysoką upływność ma ESR na poziomie 8 omów, zaś reaktancja takiego kondensatora dla 100Hz to ponad 700 omów, więc tym bardziej ESR można uznać pomijalne w stosunku do reaktancji.
Co innego w przypadku np. 50kHz (a im wyżej tym gorzej), wówczas pojemność 2,2uF ma reaktancję na poziomie 1.4 oma i tu już jest problem, bo ESR jest dużo wyższe niż reaktancja pojemnościowa. Jeszcze gorzej jest w przypadku pojemności 100uF, bo tutaj z reaktancją idziemy w wartości rzędu miliomów - tu ok. 30 i mamy problem.
Natomiast upływność w przeciwieństwie do ESR ma to do siebie, że obciąża obwód tak samo dla 100Hz, jak i dla 100kHz jak i dla DC. W każdych warunkach powoduje nagrzewanie się kondensatora. Dlatego upływność o której się mało mówi jest większym problemem niż ESR.
Mówi się, że wysokie ESR powoduje nagrzewanie się kondensatora. A skąd wiadomo że to ESR, a nie właśnie upływność? My najczęściej tylko widzimy efekt - wybrzuszony kondensator po iluś latach pracy, wiemy dlaczego - bo się nagrzewał i wzrosło ciśnienie, ale co było przyczyną tego nagrzewania nie jesteśmy w stanie stwierdzić.
Jakiś czas temu ESR po prostu stało się modne i zaczęto obwiniać go za wszelkie zło świata kondensatorów, podczas gdy w praktyce tak naprawdę nie sposób to zweryfikować co powoduje że legenda jest wiecznie żywa.
Co dużych elektrolitów, to nie znam z bliska żadnego zasilacza impulsowego spod znaku Unitry, podpowie ktoś ?
Śpieszę Koledze z pomocą - przykładowo zasilacz od Jowisza, Heliosa i podobnych TV z lat 80. :)
Zasilacze impulsowe co prawda nie były unitry ale też nasze bo z Zakładu Doświadczalnego Elektroniki i Mechaniki Precyzyjnej Politechniki Śląskiej w skrócie ZDEMP a stosowali np.w wersji 5V/40A 16 kondensatorów 1000/16 łączonych równolegle z tym że ścieżki były wzmacniane taśmą miedzianą ... Co do kondensatorów 50+50/350 to też spotkałem się z murwiejącym stykiem obudowa-masa , jeszcze były (ale to już w OTV Libra jak i Uranach itp) czterosekcyjne KED`y gdzie potrafiła zdechnąć jedna z sekcji ..
Jeden z takich zasilaczy (tam były akurat 470/40)
O tej mocno dyskutowanej upływności jeszcze słów kilka. Można ją zmierzyć bardzo łatwo i dokładnie bez spec-testera, wystarczy jak wspomniałem woltomierz zwykłego multimetru o rezystancji wejściowej 10 mega lub więcej (nawet te tanie tyle mają, więc spoko). Po prostu włączamy badany kondensator pod napięcie znamionowe -20% przez rezystor 10 megaomów z dołączonym doń równolegle woltomierzem. Będzie to więc realnie rezystancja ok. 5 megaomów, przez którą ładuje się ten kondensator. Napięcie na rezystorze będzie spadać według klasycznej krzywej ładowania pojemności, po chwili zależnej od pojemności naszego pacjenta ustali się na znikomej wartości. To prawdziwy prąd upływu dla takiego napięcia (wyliczamy z prawa Ohma, woltomierz wskazuje napięcie na rezystancji wypadkowej rezystora i wejściowej własnej równolegle). Jeśli napięcie spada długo (więcej niż 120 sekund), to kondensatorek dobrze byłoby zaformować, czyli pozwolić na wytworzenie w nim grubszej warstewki tlenkowego dielektryka. To może potrwać dla zleżałego kondensatorka 12 godzin i dłużej, standardowo trzyma się go w takim obwodzie dobę, ale pod pełnym napięciem znamionowym. Po tym zabiegu rozładowuje zwierając na minutę (nasiąkliwość dielektryczna - znacie tę właściwość izolatorów ?) i ponawia pomiar jak wyżej. Jeśli poprawa nie jest radykalna, to do muzeum z nim.
Za dobre wartości prądu upływu można z grubsza uznać tyle nanoamperów, ile mikrofaradów ma kondensator. Dziwne, że da się zmierzyć nanoampery ? Jeden miliwolt na 1 megaomie to właśnie jeden nanoamper, 5 mV na 5 megaomach - tyle samo. Większość multimetrów ma zakres 200mV i jest w stanie pokazać te 5mV. Czy to będzie naprawdę 3 czy 7mV - nie ma znaczenia.
Inną bajką jest, jeśli ktoś ma coś w stylu MERATRONIKa V640, ale taki ktoś sam już wie, jak go wykorzystać do takich myków.
W razie braku potrzebnego tu sprzętu pomiarowego można badany kondensatorek włączyć pod napięcie znamionowe -20% na 5 minut, potem odłączyć i pozostawić na godzinę w spokoju. Następnie sprawdzić, czy coś w nim jeszcze zostało:
- do napięcia 10V - językiem ;-)
- od 10 do 25V (40V) - wysokoczułą LED z szeregowym opornikiem zapewniającym 250 uA spodziewanego początkowego prądu rozładowania sprawnego kondensatora
- powyżej 40V - wysupłaniem paru groszy na jakiś, choćby nędzny miernik ;-)
- powyżej 50V - jeśli dotąd nie masz nawet miernika, to lepiej sobie daruj takie kombinacje, bo sam nabawisz się upływności i innych usterek ;-).
@Artur K - dzięki za przypomnienie, jakoś nie trafił mi się żaden uszkodzony taki...
Może to i lepiej ?
@Artur K - dzięki za przypomnienie, jakoś nie trafił mi się żaden uszkodzony taki...
Może to i lepiej ?
Nic nie straciłeś, szczególnie w przypadku Jowisza. Tam był wynalazek tzw dwutaktowy. Nie odpalił dopóki nie dostał impulsów z modułu synchronizacji.
Jak ktoś o tym nie wiedział to miał duży problem. :) Naprawiał, naprawiał i naprawiał...
Cemi produkowało nawet układ scalony TDA1540, odpowiednik TDA2640 którego można znaleźć właśnie w Jowiszu. To była chyba jedna z najbardziej zaawansowanych przetwornic w tamtym czasie.
Co ciekawe, następne TV - np. Heliosy już miały prostszą przetwornicę zbudowaną na kilku tranzystorach i tyrystorze. Zapewne z oszczędności.
Nic nie straciłeś, szczególnie w przypadku Jowisza. Tam był wynalazek tzw dwutaktowy. Nie odpalił dopóki nie dostał impulsów z modułu synchronizacji.
Jak ktoś o tym nie wiedział to miał duży problem. :) Naprawiał, naprawiał i naprawiał...
Zaraz, zaraz... Nie chcesz chyba powiedzieć, że... :-O
To jak to startowało ? Tylko od pioruna w pobliżu ?
Cemi produkowało nawet układ scalony TDA1540, odpowiednik TDA2640 którego można znaleźć właśnie w Jowiszu.
Jakiś błąd się wkradł.
TDA1540 to DAC Philips-a, występował w pierwszych 14-bitiwych odtwarzaczach CD.
TDA-2640=UL-1540
Jasne, że błąd. Oczywiście powinno być UL1540.
Natomiast jak to startowało? Bez podłączonego modułu synchro próbkowało, najwyraźniej impuls wystarczył aby moduł synchro odpowiedział swoim impulsem i podtrzymał pracę zasilacza.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- następna ›
- ostatnia »










Wartość ESR ma znaczenie szczególnie w przetwornicach gdzie kondensatory pracują przy kilkudziesięciu kHz jak nie powyżej 100 (kHz) . W polskich zasilaczach impulsowych stosowano nie raz kilka jak i nie po.10 kondensatorów mniejszej pojemności połączonych równolegle. Teraz do przetwornic stosowane są kondensatory oznaczane jako Low ESR i pojedynczo ( po co się starać żeby sprzęt był trwały skoro ma przeżyć tylko do końca gwarancji) - w przypadku pracy przy 100 Hz lekko wyższy ESR nie jest taki straszny ...