Pomoc przy wyborze gramofonu.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Niedawno wziąłem- dla zabawy- GS464, bo taki kiedyś miałem. Podłączyłem w stanie "niegrzebanym", posłuchałem- bez przyjemności. Postanowiłem, że zagra, jak powinien ,agrac współczesny gramofon. Długo by pisać. Od tego, co wymieniłem powyżej, poprzez wyważenie talerza, który założony na pręt, bujał się jak wahadło, takie były nierówne nadlewy. Przeróbka zasilacza, wymiana neonówki na LED, bo przewód z napięciem sieciowym siał zakłóceniami, wkładka z szuflady- OM10 z zamienna iglą eliptyczną, przeróbka ramię IA, bo nie pozwalało na pracę z tak lekką wkładką (odwracalna i bez śladów), i wreszcie zagral. Po nacieszeniu się, postanowiłem zapolować na G-601, a tego sprzedałem. Przyjechał chłopak z sąsiedniego miasta, posłuchał, wziął bez targowania mówiąc, że przede mną oglądał kilka gramofonów (chciał koniecznie polski) i żaden tak dobrze nie zagrał. A wcześniej oglądał Daniela.
To trochę tak jak Warszawa M20 z silnikiem BMW.
Jak sprawia przyjemność to super.
Ale dużo.lepiej jedzie BMW
.
Rozumiem, że ostatnia fotka to igła mf100 zamiennik.?
Podałem kolejność. Od gory- MF , OM, Shure.
Przecież pisałem, że MF to kołek na wampira.
Shure wygląda najciekawiej- w przekroju trapez, boki prawie proste, czoło płaskie. Szlif dość dziwny, ale gra wybornie. OM, to typowy eliptyk, przód i tył większy promień, jak boki, symetrycznie. MF, to typowy, sferyczny kołek.
Czekaj, ten krzywy zadzior to Shure mam dobrze rozumieć? To tym bardziej nie widzę powodu dlaczego MF miała by być gorsza. Wygląda tak samo jak Ortofon. Takie czepianie się dla czepialstwa.
No właśnie. Co jest nie tak z tym pierwszym zdjęciem?
Jestem ciekaw skąd pochodzą te fotki?
Możliwe, że ze strony jakiś nawiedzonych audiofili, którzy przez mikroskop elektronowy obserwują szlify, a jak im mucha nasra za przeproszeniem na ramię gramofonu, to powoduje takie zaburzenia dźwięku że się słuchać nie da.
Ta ostatnia Shure 75 to przez te nierównomierne szczerby wygląda na zaawansowany szlif MicroLine, a przynajmniej na liniowy. Jakoś nie kojarzę tych szlifów dla M75.
No właśnie. Co jest nie tak z tym pierwszym zdjęciem?
Zdjęcie jest dobre, ale igła beee :)))). Moim zdaniem wygląda prawidłowo i jest zupełnie przyzwoicie wykonana. Mf to nie są wkładki i igły wysokiej jakości. Są po prostu przeciętne, ale nie są t r a g i c z n e , jak ciągle powszechnie się je opisuje. Bazując na pomiarach, powiedzmy że nie wychodzą najlepiej, ale istnieje jeszcze coś innego. Tym czymś jest nasz słuch. Pisałem nieraz - nie demonizujmy tych wkładek. Są dziesiątki znacznie gorszych przetworników.
Wielu polskich fonoamatorów uczyło się słuchania muzyki z płyt winylowych używając tych właśnie wkładek. Malkontent powie - bo nie było wyboru. Trochę w tym racji, ale dzięki nim poznawaliśmy muzykę z płyt i cieszyliśmy się nią słuchając jej z jakością nieporównywalnie lepszą od ten znanej z Bambino, Party czy Mister Hitów. Tyle słów pisma na dziś. Dziękuję za uwagę. :)
Zdjęcia sam robiłem- do okulara mikroskopu optycznego przykładałem telefon, stąd różna jakość zdjęć, bo nie zawsze chciały dobrze wyjść.
MF i OM są nowe, Shure zdjęta z gramofonu bez czyszczenia. Ponadto, to na płaskiej części, to jakieś odbicie światła, nie nierówności. Widać też, że fota nie wyszła tak dobrze, jak pozostałe. Pochodzi ze Stylus Co, a kupiłem w Wamataudio.pl jako igłę eliptyczną do M75.
Co jest nie tak z MF? Otóż w porównaniu do reszty, igła jest o wiele większa, co z innym wymogiem konstrukcyjnym dla wkładek MI, czyli wspornikiem z metalu ferromagnetycznego, tworzy znaczną "masę nieresorowaną". W pozostałych wsporniki są z aluminium, czyli dużo lżejsze, co pozwala na odtworzenie dużo szerszego pasma wzwyż. Wynik- MF to prymitywna, toporna wkładka, o bardzo zacofanej konstrukcji. Zakup licencji na nią był podyktowany wyłącznie niskim kosztem, bo za komuny Fonica nie dostała na to dużych funduszy, więc kupili byle co- to, co było w ich zasięgu finansowym. Dla porzadku- to nawet nie była wkładka MM, tylko MI (Moving Iron, czyli zasada działania analogiczna do przetwornika gitarowego.) Druga przesłanką do zakupu licencji na wkładkę MI, było to, że w PRL nie dało się wyprodukować na tyle małego i SILNEGO magnesu, by dało się wykonać wkładkę MM, a wkładka MI nie musiała być wyposażona w aż tak zminiaturyzowany magnes (magnesy). W MF magnes waży co najmniej kilkanaście razy więcej od tego, który dałoby się przymocować do wspornika igły, za to wspornik igły ze stopu żelaza jest znacznie cięższy od podobnego z Al, bo musi robić za ruchomą zwore magnetyczną. Taka to różnica pomiędzy toporna wkładką MF, a nowocześniejszymi MM, na które Foniki nie było stać.
A propos nie demonizowania wkładek MF- rzeczywiście były lepsze od tych świństw z Bambino i Mister Hit, ale do nawet przeciętnych wkładek AT, takich choćby jak AT 70, czy tym podobnych, to bylo badziewie. Tak pod względem jakości dźwięku, jak i zaawansowania konstrukcji. A że poznawaliśmy na nich muzykę... czy mieliśmy inny wybór??? Taki Shure M44 był praktycznie nie do zdobycia.
Fonomaster którego kupiłem jako nowy posiadał Shure M44MB.
Na skutek nieuwagi uszkodziłem igłę po roku.
Poszedłem do sklepu po nową.
Jako, że akurat igieł nie było kupiłem kompletną głowicę z wkładką Shure.
Widząc, że z igłą moźe być problem w krótkim czasie poczyniłem zapasy z których korzystam do dzisiaj.
Tak więc wkładki były dostępne z tym, źe droższe od mf-ek.











O, proszę- to porównanie kołka z MF100 z Ortofonem OM10 i Shure 75.
Bądźmy realistami- wymiana wkładki JEST konieczna, bo i szkoda płyt, i uszu.