Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Taśmy czy płyty to jeszcze potrafię zrozumieć, ale maszyna do pisania chyba tylko do zabawy w pisanie dla nostalgików, eksponat w muzeum lub rekwizyt teatralny. W porównaniu do komputera i drukarki funkcjonalność takiej maszyny jest niemal zerowa.
Słyszałem gdzieś albo czytałem, że podobno w służbach używane są i stare nokie, oczywiście nie tylko bo pewnie mają najnowocześniejsze gadżety.
Nie, właśnie po to, żeby omijać nowe technologie, szpiegująco-znajdująco-podsłuchujące i inne wszelakiej maści.
W porównaniu do komputera i drukarki funkcjonalność takiej maszyny jest niemal zerową.
Nasz umęczony kraj, dzięki pewnym opóźnieniom technologiczno-politycznym
ominął etap maszyn elektrycznych z możliwością edycji tekstu (kilku wierszy) przed wydrukowaniem.
Przeskoczylismy z prymitywu do PCtów bez etapów pośrednich.
Podobnie było z pagerami...
Słyszałem gdzieś albo czytałem, że podobno w służbach używane są i stare nokie, oczywiście nie tylko bo pewnie mają najnowocześniejsze gadżety.
Żeby nie wybuchły.
W porównaniu do komputera i drukarki funkcjonalność takiej maszyny jest niemal zerową.
Nasz umęczony kraj, dzięki pewnym opóźnieniom technologiczno-politycznym
ominął etap maszyn elektrycznych z możliwością edycji tekstu (kilku wierszy) przed wydrukowaniem.
Przeskoczylismy z prymitywu do PCtów bez etapów pośrednich.
Podobnie było z pagerami...
A gdzie tam ominął. W dobie przedkomputerowej u mnie w pracy co biuro, to była maszyna elektryczna. Urząd miasta tak samo. Może skala tego nie była taka jak gdzie indziej, ale jednak dosyć często widywałem takie maszyny.
W urzędach cały czas mają czytniki dyskietek na USB i CD-ROMy na USB.
Żeby można było odtwarzać starsze dane.
Sam mam maszynę do pisania (elektryczną), ale to raczej jako gadżet, np. do tworzenia wiekowo wyglądających dokumentów czy fajnych wkładek do kaset. :) Użyteczność na codzień faktycznie zerowa, głównie z racji hałasu jaki to generuje. PC bez porównania wygodniejszy.
Co do kaset i powrotu do analogu, to jest nic innego jak hipsterstwo technologiczne, "bo zapomniane i fajnie wygląda, coś innego niż ogół". Nakładu by wyciągnąć z tego jakość dźwięku jest dużo, więc tak w zasadzie jedyny tego urok i powód kupowania to obcowanie z fizycznym nośnikiem, co w pewnym sensie jest całkiem satysfakcjonujące. No i przy kupowaniu używanych kaset jest też pierwiastek niespodzianki, bo nigdy nie wiadomo co tam będzie nagrane. :)
Zresztą wystarczy spojrzeć jakich gramofonów ludzie niekiedy używają - plastikowe współczesne zabawki rodem z marketu.
Ale tak czy siak, tendencja całkiem fajna. Streaming daje nieograniczone możliwości poznawania muzyki, ale po pewnym czasie łatwo dojść do wniosku, że pomimo olbrzymiej playlisty ulubionych utworów, trudno zdecydować się czego słuchać. No i ma dwie główne wady. Pierwsza: dana piosenka/album dziś jest, a jutro jej może nie być. Druga: lub co gorsza piosenka może zostać zastąpiona wersją po jakimś paskudnym remasterze. Posłuchajcie na Spotify kawałków Scorpionsów. Ich nowe wersje są zupełnie asłuchalne.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 152
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- …
- następna ›
- ostatnia »













Dziś w radiu usłyszałem, że powoli streaming się nudzi i coraz więcej osób wraca do starego analogu, czyli taśm i płyt. Podobno nawet maszyny do pisania wracają do łask. :D