Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Cyt D.
"Co do kaset i powrotu do analogu, to jest nic innego jak hipsterstwo technologiczne, "bo zapomniane i fajnie wygląda, coś innego niż ogół". Nakładu by wyciągnąć z tego jakość dźwięku jest dużo, więc tak w zasadzie jedyny tego urok i powód kupowania to obcowanie z fizycznym nośnikiem, co w pewnym sensie jest całkiem satysfakcjonujące. "
Też lubię pomacać. :D
Mój młody ma koleżanki z technikum, które słuchają muzy ze "srimingu", ale kupują sobie CD żeby okładki i fotki idoli potrzymać w ręku.
Pytałem: Czy nie można obejrzeć w necie?
- To nie to samo!
Miała ze sobą takie coś żeby u nas posłuchać bo w domu tylko telewizor i mikrowieża z bluetoothem
https://www.empik.com/blackpink-the-album-japan-deluxe-edition-c...
Podobnie jest z grami na PC/konsolę. Można pobrać wersję "online", ale nie bez powodu ludzie lubią fizyczne wersje pudełkowe, które ładnie wyglądają na półce. :)
Co do kaset i powrotu do analogu, to jest nic innego jak hipsterstwo technologiczne, "bo zapomniane i fajnie wygląda, coś innego niż ogół". Nakładu by wyciągnąć z tego jakość dźwięku jest dużo, więc tak w zasadzie jedyny tego urok i powód kupowania to obcowanie z fizycznym nośnikiem, co w pewnym sensie jest całkiem satysfakcjonujące. No i przy kupowaniu używanych kaset jest też pierwiastek niespodzianki, bo nigdy nie wiadomo co tam będzie nagrane. :)
Nie do końca tylko hipsterstwo.
Z kasety można wyciągnąć jakość zbliżoną do CD.
Wystarczy tylko włożyć dobra kasetę do dobrego decka i nacisnąć przyciski record i play :). Tylko tyle, szczególnie jak się ma automatyczną kalibrację kasety.
Jak ktoś chce wycisnąć jeszcze więcej to faktycznie manualna kalibracja wskazana.
Dla mnie kupowanie i nagrywanie kaset to swego rodzaju "studio nagrań" a potem delektowanie się tym co sobie ułożyłem i nagrałem, zastanawiając się podczas odsłuchu czy lepiej było zwiększyć record level kosztem pasma przenoszenia czy nie.
Przy odtwarzaniu na dobrym wzmacniaczu lepiej nie przekraczać poziomu "0", bo głośność jest czym podbić a pasmo 20 kH lepiej zachować, ale jak użytkuję taka kasetę na walkmanie, to lepiej nieco zwiększyć record level :), kosztem pasma.
Albo czy do danej muzy, rodzaju źródła i klasy kasety zastosować dolby B, C lub może DBX albo high com ?. A może nagrać bez dolby jak mamy dobre źródło i b.db. kasetę.
Ze swoimi stremami też macie tyle samo radochy z ich "formowania" ?
Czy już może co niektórych dopadła nuda przesuwania plików na liście ;) ?
[quote=staszek66;30391.144429;10444]
Nie do końca tylko hipsterstwo.
Z kasety można wyciągnąć jakość zbliżoną do CD.
Wystarczy tylko włożyć dobra kasetę do dobrego decka i nacisnąć przyciski record i play :). Tylko tyle, szczególnie jak się ma automatyczną kalibrację kasety.
Jak ktoś chce wycisnąć jeszcze więcej to faktycznie manualna kalibracja wskazana.
Dla mnie kupowanie i nagrywanie kaset to swego rodzaju "studio nagrań" a potem delektowanie się tym co sobie ułożyłem i nagrałem, zastanawiając się podczas odsłuchu czy lepiej było zwiększyć record level kosztem pasma przenoszenia czy nie.
Przy odtwarzaniu na dobrym wzmacniaczu lepiej nie przekraczać poziomu "0", bo głośność jest czym podbić a pasmo 20 kH lepiej zachować, ale jak użytkuję taka kasetę na walkmanie, to lepiej nieco zwiększyć record level :), kosztem pasma.
Albo czy do danej muzy, rodzaju źródła i klasy kasety zastosować dolby B, C lub może DBX albo high com ?. A może nagrać bez dolby jak mamy dobre źródło i b.db. kasetę.
Ze swoimi stremami też macie tyle samo radochy z ich "formowania" ?
Czy już może co niektórych dopadła nuda przesuwania plików na liście ;) ?[/quote]
Dla ciebie nie, ale dla osób które kaset nie pamiętają lub pamiętają z czasu czyszczenia szafy w dzieciństwie z rodzicami, tak. Więc zgadzam się z kolegą D. z tym że samo nagrywanie też jest satysfakcjonujące. Czy się nagra dobrze, czy spadek poziomu nie będzie znaczny, czy kaseta nie jest tak zdegradowana że poziom spada do zera i tym podobne. Cieszę się bo mam jedyną taką fizyczną kopię składanki swojej ulubionej muzyki czy albumu. I nie ma obaw że ktoś mi ją zablokuje na internecie.
Uwielbiałem nagrywanie na magnetofonie.
Czatowanie na nową piosenkę lub jakąś zamówioną w radio.
Kilkukrotnie dzwoniłem w czasie " Zapraszamy do trójki" i prosiłem o piosenkę. Często się udawało. Polskie radio nadawało muzę w dobrej jakości. Jak kaseta obniżała poziom zapisu, to oddawałem komuś. Nie bawiłem się w jakieś kalibracje. Ew. regulacja biasu. No i poziom zapisu do zero. Czytałem o systemie dolby że trzeba nagrać wyższy poziom o max 3 db, żeby przy użyciu tego systemu otrzymać poziom zero.
No i nagrywanie składanek z różnych płyt jednego wykonawcy.
Nie lubię U2, ale mam kasetę 74 min. z ich piosenkami.
Nie do zdobycia na płycie taka zbieranina. Chyba że sam taką wydam.
Zrobiłem z tej kasety "flaki" dla kogoś.
Ostatnio co nagrywałem to Czerwone Gitary (pisałem o tym) a ostatnio na kasety po TD i jakiejś zalegającej kasecie bez niczego przegrałem bajki z vinyli i rozdałem na O/X.
No i nagrywałem koncerty i teledyski. Na "widelcu" oczywiście.
A! Zapomniałem o ZZ Top.
Też mam składankę z płyt jak U2.
PS
Chodzi o to że :
Świat składa się z rzeczy realnych i nienamacalnych.
Tak samo robiłem z nagrywaniem z radia. Misterium. Zaczynałem od trójkowej "Muzycznej poczty UKF", szczególnie wydań prowadzonych przez Marka Gaszyńskiego. Za muzyką U2 też jakoś nie przepadam (może za wyjątkiem "One"), a chyba powinienem. Bono i ja urodziliśmy się dokładnie w tym samym dniu tylko na różnych oddziałach położniczych. :) Pesel mam zastrzeżony jakby co ;).
ZZ Top - mam wszystkie płyty. Uwielbiam ich i ogólnie southern rocka.
Jak kaseta obniżała poziom zapisu, to oddawałem komuś. Nie bawiłem się w jakieś kalibracje. Ew. regulacja biasu. No i poziom zapisu do zero. Czytałem o systemie dolby że trzeba nagrać wyższy poziom o max 3 db, żeby przy użyciu tego systemu otrzymać poziom zero.
Nieprawda, że przy użyciu dolby ( lub jakiegokolwiek innego systemu redukcji szumów ) trzeba ustawić wyższy poziom zapisu aby odtwarzanie było prawidłowe.
To jest właśnie to co wynika z ignorancji NIEKALIBROWANIA kasety.
Jeżeli poziom zapisu jest niższy niż poziom sygnału wejściowego, to znaczy, że kaseta nie kalibruje prawidłowo. Właśnie, że ma już kolokwialnie to ujmując zjechany lub uszkodzony jakoś nośnik.
Ja na kasety które uzyskują poziom sygnału mniejszy niż minus 1-2 dB nie nagrywam muzyki na której mi zależy.
Jak pisałem to można sprawdzić albo generatorem sygnału z decka ( o ile ma taki na pokładzie ) lub podczas nagrywania próbnego przełączyć przycisk monitor ( w deckach 3 głowicowych ) lub po prostu nagrać próbnie muzę z ustawieniem poziomu nagrywania na np. tzw. "0" i jeżeli po cofnięciu i odtworzeniu poziom zapisu będzie wyraźnie lub słyszalnie słabszy, to .... proponuje podziękować takiej kasecie za współpracę :) .
No i jeszcze demagnetyzację głowicy i toru przesuwu należy zrobić co jakiś czas przed nagrywaniem :). Że o czyszczeniu głowicy i toru nie wspomnę :) .
I proszę mi tutaj nie imputować audiofilstwa :), bo to są tylko podstawy prawidłowego nagrywania na magnetofonie. Nic więcej.
Jeżeli poziom zapisu sygnału na wskaźnikach nie zgadza się z poziomem zapisu na taśmie to nośnik ma inną czułość i punkt pracy niż fabryczna kalibracja magnetofonu. Jak magnetofon ma możliwość zmiany warunków zapisu czyli "bias adjustment" oraz "rec adjustment" to po problemie - w zaawansowanych ta kalibracja jest automatyczna, w tych mniej zaawansowanych był ręczny "bias adjustment" (czyli regulacja punktu pracy nośnika), ale "rec adjustment"czyli poprawa czułości (czyli zmiana poziomu zapisywanego sygnału na wyjściu wzmacniacza zapisu, niezależna od "rec level") już była chyba ciut rzadziej (widziałem takie regulacje na kilku zdjęciach decków i tak wywnioskowałem, że to najprawdopodobniej właśnie jest korekta czułości taśmy). Np decki ZRK (wiele zachodnich zapewne również, nie wiem jak te japońskie) były kalibrowane pod taśmę wzorcową Basf i nośniki innych producentów mogą mieć nieco inne poziomy zapisanego sygnału.Ale nie były to jakieś duże różnice, przynajmniej na tych popularnych maxellach, tdk-ach czy innych sony.
Zabawa w nagrywanie to jedno, tym bardziej dla nas, gdy pamiętamy te czasy i związany z nim trochę lepszy sprzęt. Jednak trzeba pamiętać, że dla wielu którzy dziś próbują się w to bawić, kaseta będzie kojarzyła się raczej z przeciętnym "jamnikiem" i gdzie jedyna ingerencja w zapis to wciśnięcie klawisza REC. Jasne, taśma może zbliżyć się jakością do płyty CD, ale myślę, że w aktualnych czasach, gdzie media o znacznie lepszej jakości są na wyciągnięcie ręki, nie do końca o jakość dźwięku z kaset tu chodzi. Bardziej ciekawość czegoś zapomnianego i niedoskonałości z tym związane.
Zabawa w nagrywanie to jedno, tym bardziej dla nas, gdy pamiętamy te czasy i związany z nim trochę lepszy sprzęt. Jednak trzeba pamiętać, że dla wielu którzy dziś próbują się w to bawić, kaseta będzie kojarzyła się raczej z przeciętnym "jamnikiem" i gdzie jedyna ingerencja w zapis to wciśnięcie klawisza REC. Jasne, taśma może zbliżyć się jakością do płyty CD, ale myślę, że w aktualnych czasach, gdzie media o znacznie lepszej jakości są na wyciągnięcie ręki, nie do końca o jakość dźwięku z kaset tu chodzi. Bardziej ciekawość czegoś zapomnianego i niedoskonałości z tym związane.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 153
- 154
- 155
- 156
- 157
- 158
- 159
- 160
- 161
- …
- następna ›
- ostatnia »










Dlatego nie używam żadnych spotifajów i tajdali, tylko archaicznie pobieram na dysk w formacie bezstratnym.
I myk do Foobara.