Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Tak jak piszesz
Ten odbiornik to Echo produkcji PZT.
Ulubiona zabawka mojej mamy i cioci.
Krótko przed wojną zmieniony na Philipsa.
Bardzo mało polskich odbiorników przetrwało II wojnę.
Zarządzeniem władz niemieckich należało radia oddać.
Philips o którym wspominałem przetrwał wojnę tylko dlatego że nie było go komu oddać.
Babcia opuściła Toruń zanim wkroczyli Niemcy.
Gdy wróciła okazało się, że w domu zakwaterowano żołnierzy niemieckich.
Po wyzwoleniu Torunia dalej nie mogła zamieszkać, bo tym razem wojsko radzieckie zajęło dom.
Dopiero w 1946 roku dziadkowie wrócili do siebie i o dziwo radio stało tak jak w 1939 roku.
Ja je jeszcze pamiętam z początku lat 60-ych bo dziadek zawsze wieczorem mnie pytał czy uziemiłem antenę.
Żywota dokonał ten Philips za sprawą mojej ciekawości kiedy to wylądował na strychu.
A tu jeszcze jedna fotka z rodzinnego albumu.
Wygląda jak Echo 121 z okrągłym logiem PZT w górnym lewym rogu.
Zorro pewnie.
Też by pasowało. Tylko nie to spojrzenie
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 416
- 417
- 418
- 419
- 420
- 421
- 422
- 423
- 424
- …
- następna ›
- ostatnia »















Ten radioodbiornik to Echo 121 lub Echo 124. Różniły się skalą i zastosowanymi lampami (częściowo).
„I stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana”