Kącik offtopowy - rozmowy wszelakie.
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Zabezpieczyłeś to sobie jakoś po tym czyszczeniu? Goła odtłuszczona stal szybko się utlenia na powietrzu.
Zabezpieczyłeś to sobie jakoś po tym czyszczeniu? Goła odtłuszczona stal szybko się utlenia na powietrzu.
Na razie jeszcze nie, ale czymś to zasmaruję.
Szukałem środka do czyszczenia kontaktów i zaplątałem się na strone sprzedawcy dla audio-oszołomów, no bo jak można nazwać inaczej, to ponizej to recenzja wtyczki sieciowej:
Świetny wtyk, ale mi do końca nie podszedł sonicznie. Zdecydowanie wolałem wersję ze srebra. Ten wtyk za to sprawia, że bas jest bardzo fajny, bardziej mięsisty od wersji srebrnej, a mimo to nadal dobrze kontrolowany. Dodatkowo jest fakturowy. Wersja srebrna względem złota ma, że tak powiem bardziej uproszczone niskie tony, ale z punchem i z ciut większą dynamiką. Mi zależało na dzwięku szczegółowym jak z Furutech Fi-50, ale bez sybilantów i suchości i tę sprawę załatwiła wersja srebrna. Furutech taki jakiś bardziej był analityczny i sybilanty dosyć często występowały, a pomimo szczegółowego przekazu chciałem też i muzykalności. I złota wersja Viborga jest mega muzykalna. Do jasnego system to wersja złota może być idealna, dla mnie trochę zbyt ciemna. Ale bas rewelacyjny i lepszy od wersji srebrnej jak i nawet tego drogiego Furutecha. Jednak zawsze wychodzę z założenia, że takie rzeczy trzeba sprawdzać na własnym systemie.
I te niesamowite rzeczy z dźwiękiem robi to małe "coś" przyczepione na końcu kabla zasilającego i wtykane do gniazdka w ścianie ? Wow!!!
Wyobraźnia to potęga!
Tutaj jakieś pomiary: tani vs drogi kabel...
https://www.youtube.com/watch?v=QjvgL9_zL80
Takie małe rzeczy wnoszą tak mnóstwo do dźwięku, ale samopoczucie, czystość uszu, stopień zawartości whisky we krwi, ustawienie kolumn, degradacja słuchu z wiekiem - absolutnie nic a nic! :)
Słuchanie muzyki po alkoholu to nonsens.
W latach 80 pod koniec miałem postawić ściankę z desek. Deski dostałem niewysuszone, śruby do drewna ze stożkowymi łbami z nacięciem na płaski wkrętak. Po konsultacji z starym majstrem stolarskim stwierdziłem, że trzeba deski skręcić ze sobą na krzyż wypukłą stroną na zewnątrz. Wkręciłem kilkaset śrub przy pomocy wiertarki, bo ręcznie to bym wkręcał do dzisiaj zapewne. Ścianka trzyma się prościutko do dzisiaj. Wkręcanie tych śrub wspominam jak koszmar. Gdybym wtedy miał śruby na TORX... Śruby na płaski wkrętak są upierdliwe, zwłaszcza gdy nacięcie jest płytkie, co nie zdarza się w TORX-ach, IMBUS-ach itp. Inną koszmarną śrubą jest ten blachowkręt z sześciokątnym łbem w elektronice lat 70-80.
Śruby na płaski wkrętak są nie do zastąpienia w antykach. Inne źle wyglądają.
- « pierwsza
- ‹ poprzednia
- …
- 465
- 466
- 467
- 468
- 469
- 470
- 471
- 472
- 473
- …
- następna ›
- ostatnia »















W moich Koncertach nie znalazłem jakoś mocno pordzewiałej śrubki, choć może jakieś minimalne ślady korozji mogą być, zwłaszcza w szczelinach łbów rozkalibowanych za małym śrubokrętem. Podobnie jak w deckach te z szerokim łbem od górnej pokrywy. Natomiast jak kupowałem jakiegoś wyciągniętego z piwnicy to tak - były skorodowane, podobnie jak chassis tu i ówdzie czy pokrywa górna.
Ostatni przykład - korozja chassis M8010 wokół wskaźników, już przeczyszczona szlifierką i szczotką drucianą na wiertarce.