MDS 432 po przejściach - generalka
- Zaloguj Zarejestruj się by odpowiadać
Witam,
kilka zdjęć z naprawy głównej tego magnetofonu pasuje raczej do innego działu (do domysłów ;-)), ale będąc przygotowanym na dalsze odkrywcze znaleziska w tym egzemplarzu pozostawię temat w tym łagodniejszym dziale.
Popisowy patencik serwisu w pewnym sporym mieście, skalą pomysłowości godny patrona tegoż miasta. Nieźle przypierniczyli ;-)...
Demontaż i ew. naprawa bądź wymiana niesprawnego przełącznika zapis/odczyt, wlutowanego fabrycznie w płytkę główną, najwyraźniej leżała poza zakresem kompetencji serwisu. Więc poradzono sobie dokładając mu "na garbie" zwykłego ISOSTATa, przypiekając przy okazji większość przewodów wokół tego miejsca.
To mogło działać.
Gdyby nie zalutowano sekcji przełączających "na amen" :-O.
A pełnoletnią ;-)? I bez nadwagi ?
Chłopaki z Diory też zabłysnęli. Rzucający się w oczy błąd konstrukcyjny sprzęgła przewijania - kółka pośrednie z obrzeżami gumowymi pozostają w spoczynku dociśnięte do siebie, liczne wgnioty spoczynkowe gumy są zapewnione i głośne przewijanie tym samym też. Po jakimś czasie szarpanie przy przewijaniu i na koniec brak przewijania.
A pełnoletnią ;-)? I bez nadwagi ?
C
"sie rozumie"
Dasz namiary na tę córunię ;-)? Mamusię wyślemy na wczasy...
Niebywały kunszt serwisanta wykazany w podłączeniu głowicy tego MDS-a.
Ale stwierdzenie, że sprzęt jest "po profesjonalnym serwisie" byłoby w sumie niby-zgodne z prawdą.
Tu akurat takie nie padło, użytkownik rzetelnie przedstawił przeszłość tego magnetofonu, co poniekąd może ułatwić naprawę.
Rzeczywiście, bardzo dobra robota. :)
Takie "kwiatki" wynikają z powszechnie panującego braku kultury technicznej.
Taka bylejakość panowała od dawna i niestety z moich obserwacji wynika, że ten problem staje się standardem we wszystkich dziedzinach.
Dotyczy to budownictwa i mechaniki pojazdowej, ale nie tylko.
Drogowcy nigdy nie położą nawierzchni rowno ze studzienkami kanalizacyjnymi, zatoki autobusowe zawsze w koleinach, a torowisko tramwajowe przecinające jezdnie, to obowiązkowo katapulta.
"Taki mamy klimat" cytując pewną panią.
Z niejaką przykrością i wstydem za ziomków muszę przyznać Ci rację :-(...
Ten klimat zbudowała historia. Wspólna, wzajemna edukacja gdzie się da i na ile jest to możliwe to chyba najlepsze, co możemy teraz z tym zrobić.
Generalkę zaczynamy od silników. Są trochę zjechane, ale dadzą się odnowić do poziomu znacznie lepszego od nówki fabrycznej.
Wspominałem, chyba w temacie o deckach serii M9xxx, że silniki Silmy są niemal doskonałe konstrukcyjnie, ale bardzo niestarannie wykonane. Niemal cały trud mądrego konstruktora został zniweczony wyśrubowanymi planami ilościowymi produkcji, co zaskutkowało fatalną jakością wykonania. Jednak nawet taki mocno używany silnik da się poprawić, przywracając mu wszystkie korzystne cechy zamyślone w projekcie.
W MDS-ie są dwa silniki Silmy, jeden tylko do przewijania taśmy, drugi do napędu wysuwania/wsuwania szuflady. Obydwa otrzymały full wypas naprawczo-poprawkowy, a to:
- demontaż łożysk ślizgowych ze spieku porowatego brązowego i próżniowe nasycenie ich świeżym olejem;
- poprawienie uzwojenia odkształconego miejscowo działaniem siły odśrodkowej;
- impregnację uzwojenia odpowiednim lakierem;
- oczyszczenie komutatora i delikatne podgięcie języczków szczotek tak, aby współpracowały z nim nowym torem, czyli tam, gdzie jest jak nowy;
- dokładne wyważenie dynamiczne wirnika;
- regulację luzu osiowego podkładkami z PTFE;
- ustawienie szczotek w w najkorzystniejszym położeniu (dekielek względem korpusu z magnesem). Dla silników przewijania i napędu szuflady, pracujących w obydwu kierunkach jest to pozycja symetryczna, silnik zdradzi ją jednakowym poborem prądu w obu kierunkach wirowania na biegu jałowym. Dla silnika przesuwu jest nieco inaczej;
- próbny kilkugodzinny bieg silnika i ew. orientacyjny pomiar zakłóceń przezeń generowanych.
Jakiego dokładnie lakieru używasz do impregnacji uzwojeń ?
Poliuretanowego, ale dokładne oznaczenie musiałbym spisać z pojemnika u pana w zakładzie przezwajania silników, skąd go właśnie pozyskałem. Suszę przez ok. 6 godzin w temp. ca.70*C, potem w pokojowej jeszcze przez 12 godzin.
Bogactwo doznań i nowych wrażeń mnie nie ominęło...
Odłamany przedni ogranicznik wysunięcia szuflady pociągnął za sobą lawinę myśli i obfitość zdarzeń. Trzeba było zrobić jakiś nowy, lepszy od tego fabrycznego, pomysłów z klejeniem odpadu nawet nie rozważałem. Przy blaszkach zastępujących odłamany fragment poczułem swąd amatorszczyzny, no nie, to byłby jeden wielki obciach...
W końcu wijąc się w bólach wyobrażeń urodziłem jakąś znośną koncepcję nowego ogranicznika.
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- następna ›
- ostatnia »

































Ło matko z córką!
Człowiek uczy się całe życie.